Chinag Mai #2 – raport z drugiego tygodnia


Nigdy nie mógłbym mieszkać na stałe w Chiang Mai. Nie rozumiem czym ci wszyscy ludzie tak się rajcują. Zarówno expaci jak i turyści postrzegają Chiang Mai jako jedno z najciekawszych i najlepszych miejsc do życia lub odwiedzenia w  Tajlandii. Dla mnie to zwykła komercha, w której brak smaku „prawdziwej Tajlandii”. Takie same wrażenie mam w Pattaya, Koh Phangan, czy Phuket.  Wszędzie znaki po angielsku, co 200 metrów wypożyczalnia skuterów, szkoła gotowania, travel agency albo restauracja z hamburgerami i pizzą. I nawet taxówkarze mówią po angielsku, co oczywiście przekłada się na ceny oferowanych usług.

chinang-mai-tajlandia-gory-doi-suthep

Kolejny już tydzień w pracy mija nawet nieźle, bo poza tym, że muszę wcześnie wstawać, to praca nie jest męcząca. Nadzorowanie bezradnych anglików nie jest szczególnie czasochłonne. No, poza odpowiadaniem na kretyńskie pytania. „Michal, what is evacuation plan in case of tsunami?” – zapytała pewnego dnia wolontariuszka. Akurat byliśmy na Doi Suthep (zdjęcie powyżej), więc pytam – Kurwa co widzisz przed sobą? – Mountains – odpowiada. To weź się puknij w łeb i zastanów na co nam tsunami evacuation plan, jak my jesteśmy 700 km od brzegu, 1700 metrów nad poziomem morza”. I wiecie jaka była odpowiedź? Ile 700 km to jest mil, bo oni w Anglii używają imperial system, a nie tak jak cała reszta europy, metric.

Na razie pracy nie straciłem, może się to jednak zmienić w każdym momencie, bo złamałem już chyba każdą możliwą zasadę, od przychodzenia do pracy pod pachnący alkoholem poprzedniej nocy, po pukanie wolontariuszek. Ekhm, w poprzednim odcinku wspominałem coś o Egipcjance. Jej matka jest niby angielką, ale ryj ma zajebiście arabski, urodziła się w Egipcie i mieszka w Kairze. No więc to właśnie ją codziennie posuwam. No, prawie codziennie, bo czasami śpię u Tajki którą poznałem przez Skout app. Anyway, Egipcjanka to moja pierwsza biała (no, pół biała, pół arabka), którą miałem od 5 lat! Problem z naszym ruchaniem jest taki, że ani ja, ani ona nie mamy swojego pokoju. Ja dzielę swój z Harrym, a ona z Jess, taką angielką z fajnym tyłkiem. Nasz pierwszy raz odbył się więc w kotłowni koło basenu, ale odkryliśmy, że dzielona łazienka jest jednak lepsza i chodzimy tam. Pomimo tego, że staraliśmy się ukrywać nasze nocne „randki”, to większość osób dobrze wie co się dzieje i nawet robi sobie z tego żarty. Swoją drogą, zajebiście komicznie to wygląda, jak Egipcjanka, pobożna muzułmanka, zakłada ręcznik na głowę, bo do modlitwy kobiety musza mieć zakryte włosy i kurwa W BIKINI z ręcznikiem na głowie, przy basenie hotelowym śpiewa jakieś allahu akbar i robi pokłony w stronę Mekki. Ja pierdole, kogo ja rucham, lolz !

Tak więc, kiedy mnie stąd wyjebią zdaje się być tylko kwestią czasu. Z drugiej jednak strony, musieliby znaleźć jakieś zastępstwo na kurs TEFL który prowadzę i lekcje tajskiego. Do tego drugiego znaleźć Tajkę nie będzie problem, ale żeby znaleźć kogoś kto może uczyć TEFL jest już nieco bardziej czasochłonne. A właśnie, powyżej video z mojej lekcji tajskiego.

No i generalnie, to ja miałem ich pilnować, żeby np. nie palili trawy, bo jak kogoś aresztują, to będzie problem. A tak się składa, że Egipcjanka codziennie kopci ten egipski haszysz, ale przecież nie będę donosił na laskę którą rucham, right?!  Te inne laski, to też strasznie swędzi. Jest nas tu 56, z czego 50 to laski, a spośród 6 facetów, dwóch to homusie, więc tak naprawdę na każdego z nas przypada grubo ponad 10 lasek i je roznosi. Prawie codziennie wymyślają jakieś zboczone zabawy, np. gra którą stosował Tyrion z Game of Thrones, czyli ktoś mówi „never have I ever… (tu coś sprośnego)” i każdy w grupie, kto miał taką przygodę, musi się napić. Tutaj nawet nie będę przytaczał przykładów, bo to nie jest strona por*no, ale uwierzcie, że angielki mają dobre historie.

zoe-in-yellow-chinag-mai-tajlandia-imprezy

Życie nocne w Chiang Mai jest zwyczajnie kulawe. Tak naprawdę wszystko kręci się wokół „Zoe in Yellow” night club, który robi się pełny koło 10:30. Jest tam też sporo innych barów, to taki Khao San północy. Niestety, Tajów tam można spotkać praktycznie tylko w weekendy, w tygodniu sporo ludzi, ale kurwa same białasy. Innym klubem jest oczywiście Spicy, który w weekend jest zbyt zatłoczony, żeby wejść do środka. Niestety wszystko w Chiang Mai zamyka się koło 1am, więc generalnie słabiutko. Są tutaj też tajskie kluby (kiedyś byłem), ale na razie nie miałem czasu się zapuścić podczas obecnego wyjazdu, bo muszę zazwyczaj wstawać rano, żeby zawieźć naszych wolontariuszy do szkoły – ciężkie życie, ale co zrobić. ***Update*** Jest conajmnij kilka dużych klubów w tajskim stylu w okolicach Nimanhemin road.

Poważnie zastanawiam się nad organizowaniem takich wolontariatów na własną rękę. Wygląda na to, że zainteresowanie jest duże, a że pracuję w rekrutacji, to mam kontakty z wieloma szkołami i bez problemu mógłbym coś takiego sam zorganizować. Co najwyżej nie jestem mistrzem marketingu i niekoniecznie wiem z której strony się za to zabrać, ale skoro inni są w stanie to ogarnąć, to dlaczego nie mógłbym i ja.  Można to połączyć z jakimiś wycieczkami, sanktuarium słoni, etc.

Codziennie ćwiczę Muay Thai. Wczoraj poszedłem na ring z 15-stolatkiem. Obciach w pytę, ale dostałem 4 razy wpierdol od jakiegoś dziecka, haha. Dopiero później trener pokazał mi jego zdjęcia z profesjonalnych walk, młody ćwiczy od małego i ma na koncie sporo wygranych. Pocieszam się, że gdyby to była walka uliczna, to byłbym w stanie go przygnieść wagą ciała, bo on mnie za każdym razem kładł na ziemię blokując szyję rękoma i kopiąc w udo tak, że traciłem równowagę. Natomiast gdybym się do niego przytulił i ściągnął nas razem na ziemię, to nie miałby tak łatwo.

W tygodniu oglądam jak radzą sobie w szkole nasi Anglicy i robię notatki, co mogą ulepszyć. Ciekawe, że niektóre grupy kompletnie sobie nie radzą, nie stosują nawet nic z tego czego uczyłem ich podczas kursu TEFL, inni z kolei wykazują się własną inicjatywą i ponad techniki które im pokazałem, potrafią improwizować i tworzyć własne strategie. Czyżby istniało coś takiego jak talent nauczycielski?

Ogólnie to tęsknie już za Bangkokiem. No i za moimi laskami w Bangkoku. Nie wiem, czy dalej będę pracował z tą firmą, bo jednak takie mieszkanie w hotelu, to jednak nie to samo co własny apartament. No i, jestem praktycznie non stop w pracy, jak tylko wyjdę na korytarz to ktoś może mnie zaczepić i muszę pracować, choćby był to środek nocy.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Reklamy

Jak znaleźć pracę w Wietnamie


Na wstępie zaznaczam, że nie jestem ekspertem i w Wietnamie jestem niespełna 2 miesiące. W Saigonie istnieje spora polonia, są tu i tacy, którzy mieszkają nawet 10 lat i zapewne są w stanie doradzić lepiej ode mnie. Opiszę tutaj moje własne doświadcznie jak znalazłem prace, jakie stawki mi zaoferwano i jak to wygląda w porównaniu do Tajlandii.

vietnam

Full time, czy part time? W związku z tym, że dosyć sporo czasu zajmuje mi robienie tłumaczeń online (z polskiego na tajski i z polskiego na angielski), od początku szukałem wyłącznie prac na pół etatu. Jest to też motywowane tym, że rutyna wprowadza mnie w depesję. Nie potrafię chodzić każdego dnia do tego samego miejsca, widzieć te same twarze i robić te same rzeczy, dużo lepiej znosze pracowanie w kilku miejscach, wykonując dorywcze zajęcia, w różnych branżach. Większość ofert Wietnamie i tak jest na part time, zazwyczaj jeśli mamy do czynienia z pracą na pełny etat, pracodawca zazwyczaj zapewnia zakwaterowanie.

Jaką pracę można wykonywać w Wietnamie? Spotałem informatyków, prawnika, kucharzy, no i oczywiście nauczycieli angielskiego. Ponieważ kończyłem studia związane z edukacją, zacząłem szukanie pracy właśnie od wysyania CV do szkół, wiedząc, że będzie to najszybsza opcja.

Jak szybko można znaleźć pracę? Tutaj przeżyłem mały horror, ponieważ spodziewałem się, że znalezienie pracy zajmiemie 1, 2 dni (tyle zajmuje mi to w Tajlandii), okazało się jednak, że potrwało to aż 2 tygodnie. Mało tego, byłem już w pierwszym tygodniu na paru interview i nie dostawałem od razu ofert. Jest to spowodowane tym, że akurat zaczęły się długie wakacje i większość szół jest aktualnie zamknięta.

wietnam-szkola-nauczyciel-praca-ESL-TEFL.jpg

Jak szukać pracy? Wietnam jest jednym z krajów, w których trzeba być na miejscu, aby znaleźć pracę. Istnieje możliwość zorganizowania tego przez internet z innego kraju, ale o ile nie mamy dobrych kwalifikacji nauczycielskich typu B.Ed albo PGCE, to zostaje nam pracowanie na samych zadupiach. Większość pracodawców chce z nami porozmawiać i zobacyć jak prowadzimy lekcje. Ja szukałem pracy za pośrednictwem craigslist vietnam oraz na grupach na Facebooku typu Saigon teachers.

Ile zarabia się w Wietnamie? Stawki za uczenie part time w Wietnamie wachają się między 10 – 25$ za godzinę. Znajomy, który mieszka tu 10 lat doradził, abym nie przyjmował żandych prac poniżej 18$/h, ponieważ psuje rynek pracy dla wszystkich innych nauczycieli. Faktycznie dostawałem oferty nawet po 22$, ale niestety zawsze było to ledwie kilka godzin w tygodniu. Dopiero po 2 tygodniach znalazła się szkoła która dała mi 15 godzin tygodniowo za 16$. Przyjąłem tą ofetę, ponieważ była najlepszą jaką dostałem, nawet pomimo tego, że oczekiwałem czegoś lepszego. Ceny w Wietnamie są niskie, na jedznie wydaje 5$ dziennie, pokój można wynając za 150$, a całe mieszkanie z 3 sypialniami za 500$. Piwo w sklepie kosztuje 0.50$.

Jak się pracuje w Wietnamskiej szkole? Ogólnie bardzo przyjemnie. Wszystko jest zajebiście zorganizowane, totalnie na odwrót od Tajlandii. W mojej szkole dostaje zrobione plany lekcji, wszystkie materiały, komputer z projektorem i komputerową wersje książki którą mają studenci. Jest to naprawdę ekstra, bo mogę nacisnąć na odtwarzane plików dźwiękowych i nie trzeba nawet się jebać z żadnymi mp3 czy płytami CD. Dodatkowo, jeśli jest to klasa z dziećmi, jest ze mną wietnamski nauczyciel, który, uwaga, wykonuje swoją pracę i pomaga w prowadzeniu lekcji. To ostatnie to totalny szok, bo w Tajlandii asysteci siedzą na Facebooku całą lekcje, a jak ich się poprosi o pomoco biorą bambuswy kij i biją nim dzieci lol. Lekcje trwają godzinę do dwóch, w zależności od wieku studentów. Poza małymi smarkaczami, których rodzice zmuszają do uczenia się wieczorami, morale wśród studentów są wysokie i chcą się uczyć. Często zapraszają też na kolację lub kawę i zawsze płacą rachunek.

Jakie należy spełniać wymagania aby być nauczycielem? Tak jak wszędzie, należy mieć skończone studia i jakiś certyfikat typu TEFL albo CELTA. I tak jak wszędzie, pracę można znaleźć bez powyższych dokumentów, co wiązać się będzie z róznymi problemami, o których dużo już pisałem na tej stronie, więc nie będe się powtarzał.

Tak jak zostało to powiedziane na wstępie, są to moje własne doświadczenia, być może w innych szkołach jest inaczej, takie są jednak moje wrażenia po 2 miesiącach w Saigonie, którymi się z wami dzielę, natomiast nie traktujcie ich jako absolutnej prawdy.

Masz  pytania o prace w Wietnamie? Zostawcie komentarz  i zrobię update.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Praca w Tajlandii


W Tajlandii o pracę jest łatwo i trudno w tym samym czasie. Śpieszę wyjaśnić. Trudno jest dlatego, że w Tajlandii istnieje coś co nazywa się listą zakazanych zawodów dla obcokrajowców i lista ta obejmuje praktycznie każdą profesję poza edukacją, hotelarstwem, gastronomią i turystyką. Mówiąc krótko i realistycznie – dla kogoś kto nie mieszka w Tajlandii i nie mam tutaj znajomości, praca w innej branży niż edukacja jest prawie nierealna. Oczywiście zdarzają się przypadki takie jak znajomy Hiszpan o imieniu Raul, który przyjechał na pałę, bez oszczędności i pracę znalazł w hiszpańskiej restauracji niemal od razu.

tajlandia-praca-szkola-nauczyciel-TEFL-ESL-nauka-angielskiego

Tak więc generalnie nie jest ciekawie. Na pociesznie jednak, popyt na naukę angielskiego w całej Azji jest ogromny i znalezienie pracy w Tajlandii jako nauczyciel angielskiego jest śmiesznie proste. Oficjalne wymagania to skończone studia licencjackie i jeden z kursów nauczycielskich takich jak TEFL albo CELTA. Oba kosztują około 1000 dolarów i trwają miesiąc czasu. W praktyce pracę da się znaleźć i bez jednego i bez drugiego… czego jednak nie polecam. Będzie się to bowiem wiązało z problemami ze znalezieniem zatrudnienia, dużym kłopotem w kwestiach wizowych i dostępne prace będą raczej tymi, których nikt inny nie chciał.

W przypadku pochodzenia z Polski dochodzi jeszcze factor nie bycia native speakerem, który jest dodatkową przeszkodą, więc lepiej pochwalić się jakimiś kwalifikacjami. Jeśli ktoś chce zrobić kurs TEFL w Tajlandii, to mogę polecić rzetelną firmę. Doświadczenie nie jest wymagane, ale polecam zrobić chociaż tydzień jakiegoś wolontariatu w Azji, aby mieć świadomość co nas czeka.

A więc jak szukamy pracy jako w Tajlandii? Jeśli chodzi o pracę w innych branżach niż edukacja, to 99% przypadków to znajomości – kiedyś kogoś gdzieś się poznało. Jeśli chodzi o uczenie angielskiego, to są 3 metody. Przede wszystkim trzeba być na miejscu w Tajlandii. W momencie w którym ktoś dostaje CV z numerem do innego kraju i nietajskim adresem, CV wyląduje w śmietniku. Także step 1 to przyjechać do Tajlandii. Step 2 to ubrać się jak człowiek a nie turysta – długie spodnie, koszula i pełne buty, nie klapki czy sandały. Na ulicy w Bangkoku od razu widać kto tu mieszka, a kto jest turystą – jeden rzut oka na ubranie i wszystko jasne.

Metoda 1 – włazimy na ajarn.com , craig list i tym podobne stronki i wysyłamy CV. Jak wspominałem na duże, nie ma co tracić czasu jeśli nie jesteśmy na miejscu w Tajlandii. Należy się upewnić, że CV zawiera zdjęcia, ponieważ największą kwalifikacją w Tajlandii jest bycie białym.

Metoda 2 – ładnie się ubieramy, drukujemy CV i ganiamy po szkołach.

Metoda 3 – znajdujemy w internecie agencje pracy i pozwalamy im zająć się wyszukaniem dla nas posady . Ma to swoje plusy i minusy. Dobry news dla czytelników to to, że ja właśnie pracuje w takiej agencji jako HR manager i moją pracą jest rekrutowanie nauczycieli do pracy w tajskich szkołach, także jeśli szukasz pracy w Tajlandii to dobrze trafiłeś. Wszystkim czytelnikom mogę pomóc w znalezieniu pracy w Tajlandii, więc najprostsza metoda to skontaktować się bezpośrednio ze mną.

Zarobki w Tajlandii jako nauczyciel angielskiego oscylują między 30,000 – 38,000 batów, czyli jakieś 3,000 do 3,800 zł.

Masz więcej pytań? Pisz.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.