Forum Azja Po Zmroku (tylko dla mężczyzn)


W związku z zapotrzebowaniem, otworzyłem grupę/forum na Facebooku. Grupa Azja Po Zmroku to zamknięte forum wyłącznie dla mężczyzn nawiązujące do tematyki życia nocnego w Azji. Możemy się tu wymieniać doświadczeniami, polecać lub ostrzegać przed miejscami, a także umawiać na wspólne eskapady lub spotkanie na piwo.
Sorry dziewczyny 🙂 Ale możecie pisać maile, będę dalej na wszystko odpowiadał.

screenshot-from-2016-11-29-090921

Link do forum: https://www.facebook.com/groups/201973593589939/

Regulamin forum Azja Po Zmroku ( www.azjapozmroku.pl )

1. Posty mają być tematyczne, czyli związane z Azją, życiem nocnym, umawianiem się z laskami (pracującymi oraz zwykłymi dziewczynami), ciekawymi miejscami do zobaczenia, etc.
2. Nie ma hejtowania, obrażania się, wyzywania, etc. Forum służy do wymiany informacji oraz integracji użytkowników.
3. Spamowanie i reklamowanie produktów/usług które nie są bezpośrednio związane z tematyką jest niedozwolone
4. W przypadku zamieszczania gołych zdjęć dzewczyn z podpisem typu „waliłem w sobotę, poznaliśmy się w Terminal 21”, należy zagwarantować jej anonimowość, czyli zakryć twarz.

5. Jeżeli jakiekolwiek dane osobowe, zdjęcia lub posty będą upublicznione przez członka tej grupy, należy mu się dożywotni wpierdol od pozostałych członków forum.

Za nieprzestrzeganie regulaminu grozi ban.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Reklamy

Przykładowy program zwiedzania Bangkoku z przewodnikiem – wycieczka nocna


Każdy program jest ustalany indywidualnie. Poniższa trasa jest przykładowa, można ją zmieniać w trakcie lub z góry, wedle tego na co w danej chwili będzie ochota. Natomiast opisze tutaj kilka z głównych atrakcji nocnych Bangkoku, które na pewno są warte zobaczenia. Program nocny kosztuje 100$ za 6 godzin, niezależnie od liczny uczestników. Dodatkowo, dochodzą do tego koszty transportu, ewentualnej kolacji oraz drinków.

Scirocco Sky Bar, Lebua State Tower, Bangkok, Thailand

Jeszcze mały disclaimer z góry. Część programu opiera się o słynne dzielnice czerwonych latarni. Ponieważ w internecie i telewizji istnieje bardzo dużo bzdur na temat „niewolnic seksualnych”, etc, z góry zaznaczam, że WSZYSTKIE dziewczyny pracują w takich miejscach z własnej woli. w Tajlandii jest 1% bezrobocie od ponad 15 lat, jeśli ktoś chce pracować w Tesco, restauracji, lub salonie masażu, pracę można znaleźć w jeden dzień. Dodatkowo, pomimo tego, że praktycznie każda z nich jest damą nocy, dostępną za pieniądze, to każda ma też prawo nie tylko odmówić pójścia z klientem (co się zdarza), ale nawet odmówić wypicia z klientem drinka (co też się zdarza). Powód dla którego wybierają taką pracę jest prozaiczny – łatwe i szybkie pieniądze, w kraju gdzie na prostytucje istnieje społeczne przyzwolenie i nie jest to powód do wstydu. Zdarza się natomiast, że część z nich jest nieletnia i przypominam, że bliższe kontakty z takową jest karane więzieniem.

Ping Pong show – atrakcja Bangkoku, której pomimo tego, iż nie polecam, większość turystów chce zobaczyć. Potem oczywiście przyznają mi rację i mówią, że tego lepiej było nie widzieć :), ale dla miłośników mocnych wrażeń, jest to opcja. Dlaczego nie polecam? Przede wszystkimi dlatego, że żadna „normalna” dziewczyna, która może robić cokolwiek innego, nie zniży się do pracy która polega na strzelaniu z narządów płciowych piłeczkami ping pongowymi, wkładaniu sobie tam żyletek, dmuchaniu dymem papierosa, etc. W efekcie show jest robiony przez weteranki seksu, które spokojnie mogą być babciami (i pewnie są), a ich figury przypominają raczej hipopotama. Są to panie, które 20 lat temu pracowały jako fajne laski do towarzystwa, a teraz nie nadają się już na nic innego niż obrzydliwy show który sprawi, że każdemu skrzywi się mina. Nie jest to nic seksownego, czy nawet erotycznego. Dodatkowo ODRADZAM chodzenie na ping pong showy bez przewodnika. Pomimo tego, że Bangkok i Tajlandia są bardzo bezpieczne, ping pong show to znany scam i jeśli nie znacie bezpiecznego miejsca to jest duże prawdopodobieństwo, że wymuszą na was duże pieniądze.

Wizyta w Sky Barze – których jest w Bangkoku sporo. Są droższe i tańsze miejsca. Najciekawszy Sky bar to Lebua at State Tower, w którym kręcono film Hungover 2, film w polskim kinie występował pod nazwą Kac Las Vegas 2. Zostajemy na drinka na 65 piętrze i radujemy się spektakularnymi widokami Bangkoku nocą z otwartego tarasu. Alternatywnie udajemy się do innego Sky baru, w dzielnicy Sukumvith lub Pratunam, gdzie choć widoki są trochę mniej ciekawe, to ceny drinków są o ponad połowę niższe.

Prawdziwa tajska kolacja – zero kiczu dla turystów, zabiorę was w miejsce gdzie będziemy jedynymi białymi. Jest kilka opcji, moja ulubiona to Mukata, czyli tajski grill / bufet, gdzie jedzenie przyrządza się samemu. Możemy też pójść na jedzenie z Issanu, czyli regionu z północnego wchodu Tajlandii, który kulturowo jest bardziej związany z Laosem niż Tajlandią. Spróbujemy takich słynnych potraw jak Som Tam, czy Nam Tok Muu.

tuk-tuk-bangkok-tajlandia

Patpong – jest to dzielnica znana przede wszystkim z nocnego marketu, który specjalizuje się w wysokiej jakości podróbach zegarków oraz torebek. Jest to miejsce w którym o ceny walczy się jak lew, negocjacje mogą trwać nawet 10 minut. Dodatkowo, jest to jedna z 4 dzielnic czerwonych latarni w Bangkoku. Zdecydowani najmniej ciekawa, dlatego zaczniemy właśnie od tej, aby stopniowo budować napięcie. Istnieje tu możliwość wejścia do któregoś barów go go, a także kupienia dziewczynie drinka, co sprawi, że siądzie nam na kolanach i będzie zabawiać. Cena za drinki 60 – 200 batów.

Ratchada Train Market – zdecydowanie najciekawszy market nocny w Bangkoku. Można tu kupić tanie ubrania, buty, super jedzenie, a także usiąść i napić się piwa. Jest to market raczej lokalny (chociaż obcokrajowców też nie brakuje), co przekłada się na bardzo niskie ceny produktów.

Nana – jest to jedna z bardziej rozrywkowych dzielnic Bangkoku. Znajduje się tu między innymi słynna Nana Plaza, czyli coś w rodzaju centrum handlowego, gdzie zamiast sklepów znajdują się kluby go go. W Nana jest kilka bardzo ciekawych opcji, można tu zobaczyć show który jest tani i przyjemny dla oka (w przeciwieństwie do ping pongów), np. dziewczyna tańcząca na rurce, show lesbijski, etc. Wiek i uroda dziewczyn w Nana prezentuje się ZDECYDOWANIE lepiej niż na Patpongu. W niektórych klubach dziewczyny występują w bikini, w innych topless, a jeszcze w innych całkiem gołe. Dodatkowo, są tu bary ze słynnymi ladyboyami – dla odważnych 🙂

Spacer Sukumvithem – czyli najdłuższą ulicą w Tajlandii, ma ona 400 km i ciągnie się aż do granicy z Kambodżą. Początkowy odcinek Sukumvitu słynie z tego, że jest bardzo „niegrzeczny”, jest to centrum prostytucji i wszelakiej maści domów publicznych. Z zewnątrz pokarzę wam jak wyglądają takie miejsca i wyjaśnię w jaki sposób działają. Wiele z nich ma swoje specjalności np. tylko trójkąty, tylko przyjemności oralne, tylko ladyboye, masaże z happy endem, etc.

cowboy-bangkok-tajlandia

Soi Cowboy – jest to trzecia dzielnica czerwonych latarni w Bangkoku. Nazwana po czarnoskórym Amerykaninie, który był założycielem pierwszego baru i zawsze chodził w czapce kowbojskiej, jest to krótka ulica na której znajduje się masa klubów go go. Jest tu trochę drożej, ale i odbija się to na urodzie dziewczyn, a także ich skąpym ubraniu. Absolutny gwóźdź programu to najlepszy bar go go w stolicy, który słynie nie tylko ze 100 zawsze całkiem nagich i wydepilowanych dziewczyn na małej przestrzeni, ale także ich „agresywności”, czyli bardzo chętnych kontaktach z klientami. Bardzo często w ogóle nie pytają o żadnego drinka, wskakują na kolana i nie mają nic przeciwko na trochę odważniejsze zachowania. Ten bar może sprawić, że niektóre turystki płci żeńskiej poczują się trochę niekomfortowo, chociaż dla lesbijek znajdzie się tu zawsze chętna Tajka.

China Town – jedziemy do dzielnicy chańskiej, na której znajduje się nocny market oraz masa dziwnego jedzenia, którego albo w ogóle nie da się zidentyfikować, ponieważ to jakieś chińskie wynalazki, albo są dziwaczne, jak np. zupa z płetwą rekina lub gniazdo ptaków. Po twarzach widać tutaj, że lokalni to nie Tajowie, a właśnie Chińczycy, a zamiast tajskich znaczków, wystawy sklepowe oblepione są w chińskie.

Khao San – w nocy możemy przenieść się na Khao San, czyli słynnej imprezowni w Bangkoku, gdzie można wreszcie odpocząć od prostytucji. Khao San odwiedzają głównie „normalne” dziewczyny i prawie każda jest chętna na poznanie obcokrajowca. Znajduje się tutaj masa barów, klubów, a także można zrobić zakupy typu ubrania, lub jedzenie.

rca-bangkok-tajlandia

RCA – alternatywnie do Khao San, możemy udać się do RCA, czyli zespołu porządniejszych klubów, gdzie chodzą raczej Tajowie z wyższej klasy. Jest tu trochę drożej i sama wejściówka do każdego klubu, to 300, 400 batów. Można też poznać tutaj dziewczynę, natomiast zdecydowanie większym wysiłkiem niż w innych miejscach Bangkoku.

Jeśli jesteś zainteresowany wycieczką, to zapraszam do wysłania wiadomości w dziale KONTAKT. Więcej o moich usługach przeczytasz tutaj – Polski przewodnik w Tajlandii. O programie na zwiedzanie dzienne możesz przeczytać TUTAJ.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Top 3 kluby go go w Bangkoku


Jednego czego nie brakuje w Bangkoku, to bary go go, gdzie skąpo ubrane, lub całkiem gołe Tajki, kręcą dupkami przy rurkach. W Bangkoku znajdują się 4 dzielnice z klubami go go. Są nimi Soi Cowboy (stacja BTS Asoke), Nana Plaza (stacja BTS Nana) i Patpong (stacja BTS Sala Deng). A czwarta? Czwarta jest dla Tajów i znajduje się na ulicy Sutisan, przy stacji BTS Sapan Kwai. W tej czwartej jest znacznie taniej, natomiast bez znajomości tajskiego nie ma nawet jak zamówić piwa. Napisze o tej dzielnicy innym razem.

Jakiś czas temu, klient zapytał mnie, który z klubów go go jest najlepszy. To oczywiście ocena subiektywna, ale poniżej przedstawiam moją listę top 3 klubów go go w Bangkoku.

Numer 3 – Billboard (Nana Plaza) 

billboard-nana-plaza-bangkok-tajlandia-bary-go-go-klub-gogo

Bilboard jest na samej górze kompleksu Nana Plaza, po lewej stronie od wejścia. Klub jest większy niż przeciętny bar go go w Tajlandii i wiele dzieje się w środku. Zaraz po wejściu, musisz zdecydować, czy chcesz siedzieć przy jacuzzi, gdzie gołe Tajki bawią się pianą, czy scenie-karuzeli, gdzie Tajki kręcą się koło rurek. Ciężki wybór, gdyż widoki po obu stronach są iście kuszące. Billboard jest bardziej zrelaksowany i interaktywny, w przeciwieństwie do innych barów, gdzie po prostu się siada i gapi. Jest duża szansa, że twoje oczy będą wędrować pomiędzy sceną z okazyjnymi showami i jacuzzi, gdzie dziewczynki toplają się w pianie. Showy w Billboard nie są agresywne, można by nawet wybrać się tu z dziewczyną, natomiast więcej zabawy będziemy mieć jeśli przyjdziemy wyłącznie w męskim towarzystwie.

Ceny zaczynają się od 120 thb za drinka, 600 thb za wyciągnięcie Tajki z pracy i około 2,000 do 3,000 batów za skorzystanie z jej ciała.

Numer 2 – Baccara 

bangkok-tajlandia-najlepsze-Go-Go-Bary-w-Bangkoku-Baccara

Baccara jest zapełniona ludźmi każdego dnia, jeśli przyjdziesz o 9, to może zabraknąć już miejsc siedzących. Przeciwne do praktyk innych barów na soi Cowboy, dziewczyny w środku są tak śliczne, jak te nawołujące do wejścia na zewnątrz.

Bacarra ma dwa piętra i scenę otoczoną czerwonymi kanapami oraz barem pod tylną ścianą. Podłoga na drugim piętrze jest przejrzysta, więc widać co dzieje się na pierwszym piętrze, za to z pierwszego piętra, jeśli popatrzeć w górę, mamy do czynienia z jednym z najpiękniejszych widoków w Bangkoku nocą .

Baccara zatrudnia nie tylko śliczne Tajki, ale i dużą ilość tancerek, które mają trochę więcej umiejętności od przeciętnej pracowniczki tajskiego klubu go go. Tajki w Baccara zazwyczaj noszą mundurki szkolne, oczywiście wersje mało zakrywającą i zapewne to własnie jest przyczyną dla której w środku jest tylu Japończyków oraz Koreańczyków.

Ceny: Za wejście nie płaci się nic, natomiast drinki oscylują w granicach 180 batów. Lady drinki kosztują tyle samo, a bar fine to standardowe 600 batów.

Numer 1 Crazy House (soi Cowboy) 

Crazy-House-bangkok-tajlandia-Go-Go-w-Bangkok

Moim ulubionym klubem go go w Bangkoku jest Crazy House. Po prostu nie ma lepszego. Duża scena w kształcie litery 8 na której zawsze jest więcej niż 10 dziewczyn – wszystkie są całkiem rozebrane i wygolone na pasek 😉 O dziwo są uśmiechnięte i wyglądają jakby dobrze się przy tym bawiły (w przeciwieństwie do innych tego typu miejsc). Większość naprawdę dobre wyglądająca, powyżej przeciętnej, młode, chude, z cyckami – na pewno nie wyjdziesz stąd z myślą „idę do innego miejsca bo nie znalazłem żadnej która mi się spodobała”.

Upewnij się też, że odwiedzisz drugie piętro. Nie ma tam showów w stylu niesławnych ping pongów, natomiast są dziewczyny które robią małe show, typu smarowanie się olejkami, oblewanie woskiem ze świeczki, etc. W klubie jest nawet winda, ale trzeba być naprawdę leniwym jak Taj, żeby jechać windą dosłownie jedno piętro.

W klubie jest też trzecie piętro, gdzie Tajski przebierają się i wuwają swoje Somtamy ze sticky rice’em. New House to nowa miejscówka, znajduje się tuż za rogiem Soi Cowboy, na Sukumvith soi 23.

Ceny: 150 thb za piwo, 170 za koktaile, lady drinki za 150 i bar fine 700. Aby skorzystać z ciała jednej z Tajek, należy umówić się na cenę, będzie to w granicach 2,000 – 3,000 batów za jeden strzał.

A jakie są wasze ulubione kluby go go w Bangkoku? Podzielcie się w komentarzach.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Detektyw Michał w Bangkoku – czyli weryfikujemy wierność Tajki jednego z czytelników


Paweł z przerażeniem w oczach przeczytał mój ostatni wpis pod tytułem “Wierna jak Tajka”. Co?! – wykrzyczał przez telefon – Czyli, myślisz, że Candy naprawdę mnie zdradza?! Ona taka nie jest! Paweł opisał całą historię. Poznali się w barze na Sukumvith, soi 22, gdzie pracuje Candy (major red sign – zdradza na 99%). Paweł wrócił do Europy w celach służbowych, ale z Candy mają układ – Candy nie będzie już chodzić w klientami, nie będzie też spotykać się z innymi. W zamian za to, co miesiąc Paweł wyśle trochę kasy na czynsz, jedzenie i kosmetyki.

bangkok-tajlandia-noc

Paweł nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo jest naiwny. Większość Tajek pracujących w barach na Sukumvith (tzw. barówy), szuka sobie sponsorów. Paweł jest sponsorem, jednym z wielu, bo to główne źródło utrzymania barówek. Barówy mają często po 5 “chłopaków”. Aczkolwiek posiadanie sponsorów nie powstrzymuje barówek od dalszego chodzenia z innymi klientami.

Paweł dalej nie jest przekonany. Umawiamy się więc, że za 100$ przeprowadzę śledztwo i dostarczę dowód wierności, lub (bardziej prawdopodobne) niewierności jego ukochanej, Candy. Ale historia ta, ma więcej niespodzianek, ponieważ Paweł nie odsłonił wszystkich faktów które wyszły w praniu.

Wychodzę więc na Sukumvith. Godzina jest wczesna, toteż umawiam się ze znajomym na Soi Cowboy, gdzie pijemy jakieś skromne piwko, pośród półgołych “tancerek”, umilających czas widokami zgrabnych dupci i płaskich brzuchów z kolczykiem. “Tancerki” są w cudzysłowie, ponieważ ich taniec polega na trzymaniu rurki jedną ręka i leniwym kręceniem dupy, tak od niechcenia. Te, które fatyczne wyglądają jakby świetnie się przy tym bawiły są na kokainie. Wiem, bo już nie z jedną randkowałem I wszystkie miały podobne historie z pracy w swoim klubie go go.

Piwko się skończyło, zamiast następnego, znajomy postawił butelkę Jacka Danielsa. Pijemy więc dalej, laski przychodzą się miziać, potem odchodząc, przychodzą następne, leci dobra muzyka, zjadamy jakieś przekąski, a butelka staje się coraz bardziej pusta. Poprawia mi się humor, jest coraz fajniej i przyjemniej. Aż w końcu jestem wstawiony. Mocno się upiłem, nie będę ściemniał. Ale przecież dzisiaj pracuje, za coś wziąłem w końcu te 100 dolarów. Czas ruszać na Sukumvith 22 i odnaleźć Candy. Wiem, że na drugim końcu świata, Paweł niecierpliwie czeka na raport z dzisiejszej nocy.

Wybiło około 10 wieczorem i alkohol miał już swój efekt. Soi 22 jest może 5, 10 minut od Cowboya, więc spacerkiem udałem się w kierunku baru Candy. Paweł wspomniał dwie nazwy barów, w których może pracować Candy. Udaje się więc do pierwszego. Patrzę na lewo, prawo, ale nie widzę nikogo kto miały 175cm wzrostu (zajebiście dużo jak na Tajkę). Zamawiam małą butelkę piwa Leo. Nikogo przypominającego rysopis Candy w pobliżu nie ma, ale nie oznacza to też, że nie ma jej tu. Mogła pójść wpierdolić Somtam z koleżankami, mieć srakę w kiblu, lub poszła się już ruchać na short time z grubym Niemcem.

Pytam więc managerki, starszej już babki, która karierę barówy zakończyła, na rzecz zarządzania innymi, młodszymi barówami. Mówię, że moim fetyszem są wysokie laski. Im wyższe tym lepsze. Candy na pewno wystaje spośród innych Tajek coś na wzór wieży Saurona wznoszącej się ponad Mordor. Mai me, no have. Thai girl no tall. Only short short. I send other girl. Suai mak, beautiful you will like jing jing.

Nie wiem na jak bardzo pijanego wyglądałem, ale masaman (ta stara zarządzająca), wysyła do mnie laskę, wyglądającą trochę jakby właśnie wyszła z dżungli, po tygodniowym pobycie. 150Cm, ze włosami jak siano, pomarszczoną skórą, brudnymi paznkociami, itd. Odsyłam ją na drzewo. Pytam innych lasek w barze, czy pracuje tu wysoka, z dużymi cyckami. Nikt nie słyszał o Candy. Jestem więc przekonany, że Candy tutaj nie pracuje. Idę do baru numer dwa, którego nazwę podał mi Paweł.

Wchodzę w nowe miejsce. Nigdy wcześniej tu nie byłem. W powietrzu trochę dziwny smrodek, ciarki przechodzą mnie po plecach, sam nie wiem czemu… Zamawiam kolejne piwo. Od razy przysiadają się do mnie dwie laski. Oby dwie są wysokie, ale pomimo bycia dobrze zrobionym, od razu widzę, że żadna z nich nie pasuje do rysopisu Candy.

Skanuję twarze innych dziewczyn. Wszystkie jakoś dziwnie wyglądają. Te dwie obok mnie, co chwilę łapią mnie za ptaka. Jestem już kompletnie pijany i wolno kojarzę o co w tym wszystkim chodzi…

AŻ W KOŃCU OLŚNIENIE!

Jestem w barze z ladyboyami. Nie wiem jak bardzo musiałem się uchlać, ażeby dostrzec ten drobny fakt tak późno! Czy więc…. Candy jest ladyboyem?! Czy Paweł zakochał się w lasce z siusiakiem??? Tego nie wspominał! Przez chwilę waham się, czy to na pewno dobre miejsce, ale wszystko się zgadza. Nazwa baru i rysopis Candy pasuje do jednej z pracujących tu „dziewcząt”. A więc jestem w barze z ladyboywami, z własnej woli i mało tego, jestem w poszukiwaniu innego ladyboya! Totalnie abstrakcyjna sytuacja. Wołam więc ladyboya, który wygląda mi na Candy I oferuję mu drinka…

Hi, what’s your name babe? – pytam – I’m Candy, odpowiada męskim głosem. Bingo! Candy to typowy ladyboy. Wysoki, duże sylikowane cycki, za dużo odsłoniętych części ciała. Przerysowana kształty, prawie że karykaturalne.

Candy nie traci czasu – you want boom boom I? 1,000 thb – Well, well, well, czyli jednak miałem rację. Wierna jak Tajka. Ale oczywiście Paweł nie uwierzy sa słowo, potrzebujemy jakiś dowodów. Udaje zainteresowanego. Kupuję Candy następnego drinka.

Poświęcam się więc dla pracy i z obrzydzeniem łapie Candy za sylikonowego cycka. Robimy sobie selfy z moją ręką na jej cycku. Wychodzę też do kibla, włączam dyktafon w telefonie I nagrywam parę minut naszej rozmowy, która wyglądała mniej więcej tak: “Candy I don’t wanna pay you any money, I really like you, if you feel the same about me, we should just go home together and see what happens”. Candy oczywiście zgodziła się bez zastanawiania I… spierdoliłem w tym samym momencie, bo nie chcę zostać zgwałconym przez ladyboya 🙂

Po powrocie do domy wysyłam raport z wieczoru. Paweł nie może uwierzyć. Jednak miałeś rację – wzdycha – wierna jak Tajka…

Konkluzja? Niby oczywista, ale dla przypomnienia: nigdy, prze nigdy nie ufaj Tajce poznanej w barze. Nigdy nie dawaj jej żadnych pieniędzy, inaczej stajesz się tylko jednym z kolejnych sponsorów. Barówa która naprawdę cię lubi, będzie wydawać pieniądze na CIEBIE, a zabierać je od innych sponsorów (bardzo częsty przypadek). Jest takie powiedzenie – you can take a girl out of a bar, but you can’t take the bar out of the girl! I powiedzenie to jest w pełni prawdziwe.

Następny email od Pawła to już przeprosiny. Bo zapomniał wspomnieć, że Candy to ladyboy. O fakcie tym oczywiście wiedział, choć podczas ich pierwszego spotkania w sypialni, było to dużą niespodzianką. Potem standardowo, nie, ja wcale nie lubię ladyboyów, ale z Candy to było coś innego. Wybaczam ci Pawle. W sumie to uśmiałem się trochę tego wieczora, więc nie było tak źle.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

 

 

Seks-turystyka w Bangkoku – gdzie, jak i za ile


Na wstępnie chciałbym zaznaczyć, że w Tajlandii w ogóle nie trzeba płacić za takie zabawy – większość Tajek uwielbia obcokrajowców i chcą spróbować jak to jest z białym. Na Facebooku jest nawet grupa „sep tit farang”, czyli „uzależnione od białych”, która ma dziesiątki tysięcy użytkowników. W grupie dziewczyny chwalą się białasami które wyrywały w internecie lub klubach, zamieszczają ich zdjęcia i screeny z rozmów.

nana-hotel

Czytaj dalej

Aktualności i doniesienia z Tajskich klubów – 09.06.2015


Rzadko kiedy w Tajlandii zdarza się tydzień w którym nie wydarzyłoby się coś, co nie wstrząśnie wszystkimi portalami społecznościowymi. Ostatniego tygodnia w obrót poszła fotka laski robiącej loda gościowi w 808 Disco na Walking Street w Pattaya. Jak tak można się zachowywać? Pytają Tajowie. Twierdzili, że reputacja Tajlandii pogorsza się ze względu na tego typu eventy. Skupiają się na tym co się stało, a zapominają, że tego typu rzeczy dzieją się w Tajlandii dosłownie codziennie. Na Sukumvicie w Bangkoku, aż roi się od blow job barów, gdzie można sobie zażyczyć lodzika przy wszystlich. Nie inaczej jest w Pattaya. Do tego prawie wszystkie salony masaży mają cieniutkie ścianki przez które wszystko słuchać, a czasami nawet nie ściana, a zwykła zasłonka. Więc o co w ogóle chodzi?!

news_pattaya_808_bj

Czytaj dalej