Przykładowy program zwiedzania Bangkoku z przewodnikiem – wycieczka nocna


Każdy program jest ustalany indywidualnie. Poniższa trasa jest przykładowa, można ją zmieniać w trakcie lub z góry, wedle tego na co w danej chwili będzie ochota. Natomiast opisze tutaj kilka z głównych atrakcji nocnych Bangkoku, które na pewno są warte zobaczenia. Program nocny kosztuje 100$ za 6 godzin, niezależnie od liczny uczestników. Dodatkowo, dochodzą do tego koszty transportu, ewentualnej kolacji oraz drinków.

Scirocco Sky Bar, Lebua State Tower, Bangkok, Thailand

Jeszcze mały disclaimer z góry. Część programu opiera się o słynne dzielnice czerwonych latarni. Ponieważ w internecie i telewizji istnieje bardzo dużo bzdur na temat „niewolnic seksualnych”, etc, z góry zaznaczam, że WSZYSTKIE dziewczyny pracują w takich miejscach z własnej woli. w Tajlandii jest 1% bezrobocie od ponad 15 lat, jeśli ktoś chce pracować w Tesco, restauracji, lub salonie masażu, pracę można znaleźć w jeden dzień. Dodatkowo, pomimo tego, że praktycznie każda z nich jest damą nocy, dostępną za pieniądze, to każda ma też prawo nie tylko odmówić pójścia z klientem (co się zdarza), ale nawet odmówić wypicia z klientem drinka (co też się zdarza). Powód dla którego wybierają taką pracę jest prozaiczny – łatwe i szybkie pieniądze, w kraju gdzie na prostytucje istnieje społeczne przyzwolenie i nie jest to powód do wstydu. Zdarza się natomiast, że część z nich jest nieletnia i przypominam, że bliższe kontakty z takową jest karane więzieniem.

Ping Pong show – atrakcja Bangkoku, której pomimo tego, iż nie polecam, większość turystów chce zobaczyć. Potem oczywiście przyznają mi rację i mówią, że tego lepiej było nie widzieć :), ale dla miłośników mocnych wrażeń, jest to opcja. Dlaczego nie polecam? Przede wszystkimi dlatego, że żadna „normalna” dziewczyna, która może robić cokolwiek innego, nie zniży się do pracy która polega na strzelaniu z narządów płciowych piłeczkami ping pongowymi, wkładaniu sobie tam żyletek, dmuchaniu dymem papierosa, etc. W efekcie show jest robiony przez weteranki seksu, które spokojnie mogą być babciami (i pewnie są), a ich figury przypominają raczej hipopotama. Są to panie, które 20 lat temu pracowały jako fajne laski do towarzystwa, a teraz nie nadają się już na nic innego niż obrzydliwy show który sprawi, że każdemu skrzywi się mina. Nie jest to nic seksownego, czy nawet erotycznego. Dodatkowo ODRADZAM chodzenie na ping pong showy bez przewodnika. Pomimo tego, że Bangkok i Tajlandia są bardzo bezpieczne, ping pong show to znany scam i jeśli nie znacie bezpiecznego miejsca to jest duże prawdopodobieństwo, że wymuszą na was duże pieniądze.

Wizyta w Sky Barze – których jest w Bangkoku sporo. Są droższe i tańsze miejsca. Najciekawszy Sky bar to Lebua at State Tower, w którym kręcono film Hungover 2, film w polskim kinie występował pod nazwą Kac Las Vegas 2. Zostajemy na drinka na 65 piętrze i radujemy się spektakularnymi widokami Bangkoku nocą z otwartego tarasu. Alternatywnie udajemy się do innego Sky baru, w dzielnicy Sukumvith lub Pratunam, gdzie choć widoki są trochę mniej ciekawe, to ceny drinków są o ponad połowę niższe.

Prawdziwa tajska kolacja – zero kiczu dla turystów, zabiorę was w miejsce gdzie będziemy jedynymi białymi. Jest kilka opcji, moja ulubiona to Mukata, czyli tajski grill / bufet, gdzie jedzenie przyrządza się samemu. Możemy też pójść na jedzenie z Issanu, czyli regionu z północnego wchodu Tajlandii, który kulturowo jest bardziej związany z Laosem niż Tajlandią. Spróbujemy takich słynnych potraw jak Som Tam, czy Nam Tok Muu.

tuk-tuk-bangkok-tajlandia

Patpong – jest to dzielnica znana przede wszystkim z nocnego marketu, który specjalizuje się w wysokiej jakości podróbach zegarków oraz torebek. Jest to miejsce w którym o ceny walczy się jak lew, negocjacje mogą trwać nawet 10 minut. Dodatkowo, jest to jedna z 4 dzielnic czerwonych latarni w Bangkoku. Zdecydowani najmniej ciekawa, dlatego zaczniemy właśnie od tej, aby stopniowo budować napięcie. Istnieje tu możliwość wejścia do któregoś barów go go, a także kupienia dziewczynie drinka, co sprawi, że siądzie nam na kolanach i będzie zabawiać. Cena za drinki 60 – 200 batów.

Ratchada Train Market – zdecydowanie najciekawszy market nocny w Bangkoku. Można tu kupić tanie ubrania, buty, super jedzenie, a także usiąść i napić się piwa. Jest to market raczej lokalny (chociaż obcokrajowców też nie brakuje), co przekłada się na bardzo niskie ceny produktów.

Nana – jest to jedna z bardziej rozrywkowych dzielnic Bangkoku. Znajduje się tu między innymi słynna Nana Plaza, czyli coś w rodzaju centrum handlowego, gdzie zamiast sklepów znajdują się kluby go go. W Nana jest kilka bardzo ciekawych opcji, można tu zobaczyć show który jest tani i przyjemny dla oka (w przeciwieństwie do ping pongów), np. dziewczyna tańcząca na rurce, show lesbijski, etc. Wiek i uroda dziewczyn w Nana prezentuje się ZDECYDOWANIE lepiej niż na Patpongu. W niektórych klubach dziewczyny występują w bikini, w innych topless, a jeszcze w innych całkiem gołe. Dodatkowo, są tu bary ze słynnymi ladyboyami – dla odważnych 🙂

Spacer Sukumvithem – czyli najdłuższą ulicą w Tajlandii, ma ona 400 km i ciągnie się aż do granicy z Kambodżą. Początkowy odcinek Sukumvitu słynie z tego, że jest bardzo „niegrzeczny”, jest to centrum prostytucji i wszelakiej maści domów publicznych. Z zewnątrz pokarzę wam jak wyglądają takie miejsca i wyjaśnię w jaki sposób działają. Wiele z nich ma swoje specjalności np. tylko trójkąty, tylko przyjemności oralne, tylko ladyboye, masaże z happy endem, etc.

cowboy-bangkok-tajlandia

Soi Cowboy – jest to trzecia dzielnica czerwonych latarni w Bangkoku. Nazwana po czarnoskórym Amerykaninie, który był założycielem pierwszego baru i zawsze chodził w czapce kowbojskiej, jest to krótka ulica na której znajduje się masa klubów go go. Jest tu trochę drożej, ale i odbija się to na urodzie dziewczyn, a także ich skąpym ubraniu. Absolutny gwóźdź programu to najlepszy bar go go w stolicy, który słynie nie tylko ze 100 zawsze całkiem nagich i wydepilowanych dziewczyn na małej przestrzeni, ale także ich „agresywności”, czyli bardzo chętnych kontaktach z klientami. Bardzo często w ogóle nie pytają o żadnego drinka, wskakują na kolana i nie mają nic przeciwko na trochę odważniejsze zachowania. Ten bar może sprawić, że niektóre turystki płci żeńskiej poczują się trochę niekomfortowo, chociaż dla lesbijek znajdzie się tu zawsze chętna Tajka.

China Town – jedziemy do dzielnicy chańskiej, na której znajduje się nocny market oraz masa dziwnego jedzenia, którego albo w ogóle nie da się zidentyfikować, ponieważ to jakieś chińskie wynalazki, albo są dziwaczne, jak np. zupa z płetwą rekina lub gniazdo ptaków. Po twarzach widać tutaj, że lokalni to nie Tajowie, a właśnie Chińczycy, a zamiast tajskich znaczków, wystawy sklepowe oblepione są w chińskie.

Khao San – w nocy możemy przenieść się na Khao San, czyli słynnej imprezowni w Bangkoku, gdzie można wreszcie odpocząć od prostytucji. Khao San odwiedzają głównie „normalne” dziewczyny i prawie każda jest chętna na poznanie obcokrajowca. Znajduje się tutaj masa barów, klubów, a także można zrobić zakupy typu ubrania, lub jedzenie.

rca-bangkok-tajlandia

RCA – alternatywnie do Khao San, możemy udać się do RCA, czyli zespołu porządniejszych klubów, gdzie chodzą raczej Tajowie z wyższej klasy. Jest tu trochę drożej i sama wejściówka do każdego klubu, to 300, 400 batów. Można też poznać tutaj dziewczynę, natomiast zdecydowanie większym wysiłkiem niż w innych miejscach Bangkoku.

Jeśli jesteś zainteresowany wycieczką, to zapraszam do wysłania wiadomości w dziale KONTAKT. Więcej o moich usługach przeczytasz tutaj – Polski przewodnik w Tajlandii. O programie na zwiedzanie dzienne możesz przeczytać TUTAJ.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Marzenie każdego faceta


Każdy heteroseksualny osobnik płci męskiej marzy o trójkącie z dwoma. Są oczywiści tacy którzy zaprzeczą, co jednak śmiem nazwać dyrdymałami. Wszak jesteśmy zaprogramowani na – im więcej – tym lepiej. Można to w sobie zwalczać, można okłamywać innych i siebie, ale natury oszukać się nie da. W większości przypadków takie przygody nie mają miejsca z braku możliwości, a nie chęci. I o tym będzie w dzisiejszym odcinku. Historia o moim pierwszym trójkącie z dwoma Tajkami – jak, gdzie i dlaczego. Jeśli chcecie wiedzieć jak było w jednym słowie, to od razu mogę powiedzieć – ZAJEBIŚCIE BYŁO! A jeśli chcecie znać więcej szczegółów to czytać dalej. Opowieść dla dorosłych, więc jak się nie podoba, to w prawym górnym rogu jest krzyżyk.

8_b_1807432

Trochę w sumie skłamałem, bo historia którą przytoczę to mój drugi trójkąt. Ten pierwszy nie jest jednak tak spektakularny i zabawny, więc zaczynam od tego. A że jest pierwszym na stronie, choć drugim, w kolejności, to jednak stanie się pierwszym z nazwy. A więc dorzeczy…

Spacerując po Nanie, czyli dzielnicy Bangkoku na początkowym odcinku Sukumvithu, piliśmy w pewny weekendowy wieczór któreś już z kolei piwo. Większość barów w tej okolicy ma zatrudnione laski, tak zwane barówy, które mają za zadanie nawoływać klientów do środka. Jest to trochę według mnie niemoralny sposób, gdyż  naprawdę ciężko się powstrzymać przed wejściem, gdy na siłę, za rękę ciągnie cię zajebista laska z cyckami w połowie na wierzchu i miniówką która ledwo zakrywa dupe.

Taka właśnie laska na mnie patrzyła, ale zamiast zapraszać do środka, zrobiła coś innego. Powiedziała swojej koleżance, drugiej barówie , coś w stylu „ja pierdole jaki zajebiście przystojny chłopak”. To zdanie, jakkolwiek trudno można w to uwierzyć patrząc  na zdjęcia mojej facjaty, było o mnie. A trudno uwierzyć zapewne tylko czytelnikowi w Polsce, ponieważ każdy biały który ląduje w Azji dostaje w oczach miejscowych +75% jeśli chodzi o wygląd. Dlaczego tak jest, nie będę się rozpisywał tym razem, powiem tylko, że oddziaływają tu czynniki takie jak wielkość nasady nosa, kolor oczu, skóry, wzrost, etc. Innymi słowy – egzotyka i inność przyciąga. Na tej samej zasadzie przeciętna Wietnamka w Polsce, choćby nie prezentowała się super, będzie miała bardzo duże powodzenie. Anyway, słysząc jaki jestem zajebisty, pozwoliłem sobie zagadać. Pierwsza reakcja standardowa – aaa, czemu ty rozumiesz tajski, masz tajską żonę? – trochę bla bla bla i po minucie umawiamy się, że jak skończy pracę o 1 w nocy, to będę na nią czekał kawałek dalej.

O 1 w nocy tak jak byliśmy umówieni pojawiła się i była z koleżanką, co jednak było mi na rękę, bo przecież ja też nie byłem sam. Idziemy wszyscy razem do Hillary 2, taki bar/klub na soi 4. Postawiliśmy laskom po piwku, kupiliśmy sobie, ale szybko uznaliśmy, że przy tych cenach to jest bez sensu. Nie dość, że drinki kurewsko drogie, to przecież lasek nie będziemy ruchać na parkiecie. Stąd szybko proponujemy przemieszczenie się do apartamentu kumpla i zrobienie jakiejś flaszki w bardziej prywatnej atmosferze.

A ile dacie nam kasy? – pada pytanie. Wspominam o tym tylko, żeby dać radę. To że laski próbują sobie dorabiać w Tajlandii, wcale nie znaczy, że nie będą się ruchać za darmo. Dlatego nie warto w ogóle poruszać kwestii pieniędzy, bo wszystkie dupy w takich podejrzanych dzielnicach jak Nana na pytanie czy chcą pieniądze, zawsze odpowiedzą, że tak. Jak więc odpowiada się na takie pytanie? Ale o co chodzi? Przecież my się z wami chcemy tylko napić alkoholu i pogadać. Friends only, no sex! Tutaj oczywiście laski się będą dopytywać, czy to na pewno i trzeba je utwierdzić, że oczywiście, że my to w ogóle nawet seksu nie lubimy, nawet nam to nie przyszło przez głowę i możemy przysięgnąć na Jezusa, Buddę, Alladyna, czy inne baśniowe postacie. Seksu nie będzie, zupełnie nie o to nam chodziło.

5 minut później siedzimy w 4 w taxówce na Huai Kwang. Po dojechaniu, jak zapowiadaliśmy, była flaszka. Ja miałem z górki, bo przecież moja laska praktycznie od razu „zakochała się” we mnie, jeszcze przed tym jak się do niej odezwałem. Mój towarzysz musiał się troszkę bardziej natrudzić, ale 15 minut później nikt już nie pamiętam obietnic, że seksu nie będzie i w jednym pokoju obrabialiśmy 2 laski. Kolega na tapczanie, a ja na jego łóżku. Orgii jednak nie było. Ja miałem tą swoją, on miał swoją, nikt się nie zmieniał jak na filmie dla dorosłych. Wiem, nierozczarowujące 😉

Anyway, o trójkącie miało być. Trójkąta tego dnia jednak nie było. Czasami przez moją grafomanię są rozległe off -topic’ki… A więc z tą barówą spotykałem się przez następne parę tygodni. Wcale nie byłem jakoś specjalnie wkręcony na nią, ale akurat przechodziłem przez bardzo ciężki break up, moja była dziewczyna w której byłem zakochamy czerpała radość z tego, żeby jak najbardziej mnie wkurwiać, umawiała się z innymi kolesiami i wysyłała mi zdjęcia z nimi, etc. Na co mi była więc ta barówa? Ano miałem dwie opcje. Albo denerwować się z powodu mojej ex, albo denerwować się z powodu mojej ex i mieć w tym samym czasie lodzika od dziewczynki z Nany. Wybrałem opcje numer dwa.

Po jakimś czasie barówa, która de facto jest dziwką, bo przecież pierwszego dnia pytała się czy jej zapłacę, stwierdziła, że jestem bad boyem gdyż spotykam się z wieloma dziewczynami, czego nigdy przed nią nie ukrywałem. To jest właśnie paranoja Tajek w pigułce – one się mogą ruchać z każdym, bycie dziwką może być nawet ich źródłem utrzymania, ale złym facetem jesteś ty – bo masz inne. Podwójne standardy. Tak więc barówa oznajmiła, że zakochała się we mnie co bardzo jej przeszkadza. I wymyśliła prosty sposób na odkochanie się – jeśli zobaczy jak na jej oczach rucham inną laskę, wtedy jej serce zostanie złamane i się odkocha. Proste 🙂 A jak tego dokonać? Zadzwoniła do koleżanki i poprosiła, czy nie przyjedzie mnie wyruchać. Jak dla mnie ok, zgodziłem się, aby pomocna koleżanka przyjechała.

Następnego dnia jestem w swoim apartamencie z dwoma Tajkami. Laski przywiozły Hong Tong – tajską whiskey, która jest zrobiona z cukru, czyli zasadniczo jest rumem. Tajowie na wszystko mówią „whiskey” ponieważ tak tłumaczy się słowo „lao” które po tajsku oznacza nie tylko whiskey, ale i ogólnie każdy alkohol.

Z picia do czynów. Moja barówa mówi koleżance, żeby ściągnęła mi spodnie i zabrała się za lodzika. Sytuacja więc jest taka. Siedzę na łóżku, piję whiskey i pomiędzy nogami mam młodą Tajkę której nawet imienia nie znam. W tym samym czasie, zakochana barówa siedzi na tapczanie i „łamie sobie serce”.

Łamanie serca nie trwało jednak dłużej niż parę minut. Bo moja barówka stwierdziła, że podnieciła ją sytuacja i przyłącza się do nas. Nie zgłaszałem sprzeciwów. No i nagle mam dwie Tajki, które na przemian liżą mnie i siebie. Zmienialiśmy często pozycje, szukając najdogodniejszej. Uczucie niepowtarzalne. Tutaj czynnikiem pozytywnym było też to, że te laski są na maksa skurwione pracą w Nanie, więc tak jakby jakieś „normalne” mogły się coś wstydzić, to te moje działały jak w pornolu, bez żadnego zażenowania. Było mega wypas zajebiście, niepowtarzalne doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę…

Następnego dnia koleżanka zebrała się z samego rana. Za to moja zakochana barówa nigdzie się nie wybierała, bo… sztuczka nie przyniosła pożądanych efektów – dalej zakochana. Spotykaliśmy się dalej przez kolejne tygodnie…

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.