Oops, wprowadziła się


Każdy kto miał Tajską dziewczynę chyba wie o co chodzi. Zaczyna się od szczoteczki do zębów. Potem pojawia się sukienka i stanik. Aż  końcu, zanim się zorientujesz, spośród 6 par butów w mieszkaniu, pięć należy do niej, a jedna do ciebie (tak, mam jedną parę butów – jestem minimalistą). Stało się. Wprowadziła się. Bez wcześniejszego ustalenia…

bangkok-tajlandia-azja-po-zmroku

I właśnie przechodzę przez fazę „wprowadziła się do mnie”. Zaczęło się od mojej podróży do Maha Sarakham którą opisałem TUTAJ. Jakiś czas później, trochę zatęskniłem za poznaną tam niewiastą i naszła mnie ochota, aby znowu pojechać ją odwiedzić. Pomimo tego, że pracuje głównie przez internet, aktualnie jest sezon turystyczny i mam tyle pracy jako przewodnik, że nie za bardzo mam kiedy wyrwać się z Bangkoku. Napisałem więc do poznanej tam dziewczyny, żeby wpadła odwiedzić na weekend. Zaproponowałem nawet, że zapłacę za bilet. Laska się ucieszyła. Przyjadę w piątek i w niedziele w nocy pojadę z powrotem… 

Właśnie minęło 20 dni odkąd przyjechała. I trochę zaczynam zgrzytać zębami. To znaczy nie zrozumcie źle, ona jest fajną dziewczyną i bardzo ją lubię, ale ja po prostu nie jestem stworzony do życia w związku. Mam wybór jeśli chodzi o dziewczyny i lubię poznawać nowe. Tak samo jak ładne dziewczyny mają wybór poznać nadzianego faceta z kasą i prawie zawsze takiego wybierają 😀 A więc od 20 dni pykam tą samą laskę i powiem, że cierpię. Jak wy ludzie w związkach to wytrzymujecie? Tą monotonię, to samo ciało, te same ruchy, ten sam głos. No i jest coś jeszcze – jeden z głównych powodów dla którego uważam, że Tajki się nie nadają na związek.

Znowu nie chce mówić na nią źle, lubię ją, etc. Ale to jest typowa Tajka która nie ma żadnych zainteresowań w życiu. Śpi po 14 godzin dziennie, je Som Tam, bawi się telefonem, znowu śpi, znowu je, znowu bawi się telefonem. Facebook i selfy w nieskończoność. I uwierzcie, że większość Tajek jest właśnie taka. Jak ona np. mówi, że idzie ze mną na siłownie, to wcale nie żeby ćwiczyć, tylko siedzieć na ławce i bawić się telefonem. Ale zawsze posiedzenie na ławce na siłowni i bawienie się telefonem to jakieś przełamanie rutyny od leżenia w łóżku i bawienia się telefonem : )

A teraz dlaczego jeszcze jej nie wyrzuciłem? Ha, śmieszne, ale jest taka technika w uwodzeniu – kiedy podchodzisz do laski, najlepiej powiedz jej „sorry, muszę szybko wracać do znajomych, ale…. bla bla”. Czemu służy ten tekst? Ano laski często z automatu mówią, żeby facet od nich spierdalał, bo co 5 minut podbija jakiś napaleniec. Jak to się ma do uwodzenia? Jeśli walniesz takim tekstem, to ona cię już nie może spuścić z brzytwy, bo sam się zadeklarowałeś, że znikniesz za momencik. A jak to się odnosi do mojej dupencji? Ano codziennie używa tej samej techniki i mówi – jutro już na pewno muszę wracać do siebie, odwieziesz mnie na stację autobusową? No i jak ja ją mam wyrzucić, jak sama się deklaruje, że już tuż tuż wraca. I nawet podaje argumenty, że musi na egzamin na uniwersytecie, że mama jej już każe wracać, etc. Hah!

20 dni… ciekawe ile jeszcze będzie się to ciągnąć 😀

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

 

Skutery do wynajęcia w Bangkoku u Forsakena


Stolica Tajlandii słynie z epickich korków. Metro oraz pociąg nadziemny BTS pokrywa zaledwie małą część miasta, pozostawiając większość obszarów zwyczajnie niedostępnych. Jedynym sposobem aby nie utkwić w korkach jest poruszanie się na skuterze. Skuter jest mały i mieści się pomiędzy samochodami, jest lekki i ze sporym przyśpieszeniem. Innymi słowy, idealne rozwiązanie na miasto takie jak Bangkok. Dodatkowo, pełny bak paliwa powinien kosztuje 75 batów i powinien spokojnie wystarczyć na przejechanie 100 kilometrów, dzięki czemu jest to również najekonomiczniejsza opcją.

bckg-4

 

Prawo jazdy teoretycznie trzeba mieć, w pełni wystarcza polskie na samochody, a w praktyce można jeździć na dowód osobisty i nie ma problemu. Oficjalny mandat za brak prawa jazdy to 400 batów, natomiast większość tajskich policjantów zadowoli się stówą lub dwoma bez wypisywania.

Posiadam małe stado skuterów które wynajmuje. Skutery 125cc i 110cc.

Miesiąc – 3,000 thb

Tydzień – 1,000 thb

Dzień – 250 thb

15841742_10210791351675753_1446874686_n.jpg

 

Skutery 110cc (Honda Click, Fino, etc) mogę trochę spuścić z ceny, np 2,500 za miesiąc.

Dodatkowo będę potrzebował zrobić zdjęcie paszportu i 1,000 thb depozytu. Depozyt nie oddaje jeśli np. zostanie zgubione ubezpieczenie, rejestracja, lub motor zostanie uszkodzony.

Co do napraw – tajscy mechanicy są bardzo tani, większość napraw oscyluje w granicach 100, 200 batów, więc w razie potrzeby można samemu śmiało śmigać do mechanika. W razie poważniejszej awarii (nie z winy użytkownika), koszt naprawy biorę na siebie.

Chcesz wynająć motor w Bangkoku? Napisz mi wiadomość KONTAKT

 

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

Ja, Tajka i homuś w jednym łóżku – historia dla dorosłych


Historia ta, choć opisana już niegdyś na tej stronie, wzbudzała wiele kontrowersji, w związku z czym została usunięta. Dzisiaj postanawiam napisać ją ponownie. Dlaczego? Ano w związku z tym, że strona ta zarabia pieniądze, mam totalnie wyjebane na hejterów, czy innych łatwo bulwersujących się katolickich stróżów moralności. Jak się komuś nie podoba to może wypierdalać 🙂

khao-san-bangkok-tajlandia

Weekendy w Bangkoku to świetny czas na wyrywanie lasek. Jest kilka takich miejsc, w które Tajki na co dzień studiujące na uniwersytetach, pracujące w officach, czy szkołach, wychodzą na miasto aby się rozerwać, z przewodnią myślą znalezienia sobie faranga do zabawy. W kraju w którym żydowskie religie takie jak chrześcijaństwo czy islam nie mają mocy aby wpierdalać się swoimi mackami w sprawy seksu, a co 4 Taj to gej, o zaciągnięcie Tajki do łóżka jako biały obcokrajowiec, łatwiej niż z imprezy jest chyba tylko przez internet. Przez ten drugi można się umówić na randkę od razu w mieszkaniu, za to na imprezie łatwiej jest oszacować, czy nasza wybranka na pewno dobrze się prezentuje, albo o zgrozo, nie jest ladyboyem.

Pewnego weekendu byłem więc na Khao San, miejscu które przez wielu expatów traktowane jest z pogardą ze względu na ilość back packersów, niskie ceny oraz specyficzny, trochę jakby hipisowski klimat, szukając właśnie dziewczyny na przygodę. Ja osobiście lubię Khao San. Niskie ceny mi odpowiadają, z back packersami nie rozmawiam, a dodatkowo, nie stanowią oni konkurencji jeśli chodzi o startowanie do Tajek.  Najważniejsze jest natomiast to, że w weekend powrót do domu z Tajką z Khao San jest bardziej prawdopodobny niż powrót samemu, a także fakt, że przychodzą tu normalne dziewczyny, a nie dziwki które chcą sobie dorobić.

Siedziałem więc na krawężniku przeglądając potencjalne ofiary, trochę jak wąż czający się, aby upolować szczura. W końcu przechodzi. Ładna buzia, duże cycki, idzie z kilkoma znajomymi, w tym jeden ewidentny homuś. Atakuje od razu, bez namysłu. Piękno wyrywana Tajek tkwi w tym, że nie trzeba być wyrafinowanym. Wystarczy powiedzieć „cześć, jak się nazywasz” i rozmowa startuje. Bez ryzyka usłyszenia „spierdalaj” jak lubią  czasami zachować się nasze europejskie koleżanki. Używanie jakichkolwiek skomplikowanych openerów typu „czy mogę cię poprosić o opinię” najprawdopodobniej sprawi, że laska po prostu cię nie zrozumie. Znajomość angielskiego w Tajlandii graniczy z zerem, a jeśli mówimy po tajsku, to widok białego mówiącego w lokalnym języku sam w sobie jest tak unikatowy i wzbudzający zainteresowanie, że również wystarczy zapytać o imię, a reszta z górki – laska momentalnie zacznie wypytywać z własnej inicjatywy dlaczego mówisz po tajsku, jak długo tu jesteś, co robisz, etc. Główna zasada wyrywania tajek – keep it simple!

Po 5 minutach wspólnego siedzenia, moją laskę o imieniu Fha (po tajsku imię to oznacza „niebo” lub kolor niebieski), zebrało na szczerość i wali prosto z mostu – wiesz co muszę ci coś powiedzieć. I tak mnie dzisiaj nie wyruchasz bo muszę wracać z moim kolegą gejem taksówką do Minburi. Minbui to takie miasto satelita Bangkoku, tak jak Stansted czy Luton obok Londynu. Taxówka raczej droga, więc próbują ciąć koszty na dwóch. W tym momencie do rozmowy wpierdala się gej – no chyba, że mnie też wyruchasz, wtedy możesz ruchać Fha – mówi, a zaraz po nim Fha wtóruje – Tak, on ma rację. Jeśli jego też wyruchasz, to możesz mnie mieć. 

Jest taka zasada. Jak facet jest napalony to nigdy nie stawia mu się warunków typu „dam ci się wyruchać jeśli….”. Dlaczego? Ponieważ napalony facet obieca wszystko, żeby tylko dostać to czego potrzebuje. A spełnieniem obietnic będzie przejmował się dopiero później. I tak było w tym przypadku. Zgodziłem się z warunkiem, że mogę puknąć Fha jako pierwszą. A co zrobię z homusiem? No chyba mnie nie zgwałci jakieś chuchro tajskie które warzy mnij niż przeciętnie wyciskam na klatę.

Wkrótce później jedziemy w trójkę na motorze do mojego apartamentu. W środku z przyjemnością ściągam z Fha ubrania i nie czekając ani minuty wskakuję na nią. Obok leży homuś i non stop próbuje się dołączać. Nie pomaga jak mu tłumacze, że nigdy nie skończę jeśli będzie mnie zaczepiał. W końcu uderzyłem go kilka razy z pięści w ramię, tak  żeby poczuł, i zadziałało. Przestał się do mnie dobierać, za to leżał na boku jak zakochany wpatrując się we mnie i Fha podczas aktu.

Nadszedł moment w którym zaczną się problemy – skończyłem. Znalazłem się w sytuacji gdzie w moim łóżku leży gej, ściąga już nawet majtki, a ja obiecałem, że go przelecę. Zonk i co teraz… Pierwsza taktyka – apeluję, że skoro jest facetem to wie, że 2 razy pod rząd to się nie da, nawet mi nie stanie. Miałem nadzieje, że ponieważ wszyscy byliśmy najebani, zaśnie i jakoś mi się uda… Ale nie poszło tak łatwo. Fha wymyśliła, że na pewno jej się uda postawić mnie ustami i zabrała się do dzieła. Niestety szybko jej się udało i ponownie mam geja który się do mnie dobiera w łóżku.

Próbuję wszystkich możliwych wymówek, uciekam, bronię się. W końcu w akcie desperacji wymyśliłem, że przecież Fha zgodziła się, że zrobię ją w tyłek, a wcale mi nie dała. W ogóle się tak nie umawialiśmy, ale naprawdę nie wiedziałem co już mam wymyślić. Ku mojemu zdziwieniu, Fha się wypięła i mówi „ok, dawaj” …

Ustawiam się za Fha i pakuje się do środka. Fha gwałtownie krzyczy z bólu, gej mnie mocno popchał, żebym ją zostawił. SUKCES!!! Używam tego jako wymówkę. Złamaliście umowę, więc nie ma ruchania – oświadczam. Fha już całkiem się wycofała, tym czasem homuś atakuje non stop. Prosi, błaga, próbuje dotykać delikatnie. Ja za każdym razem powołuje się jednak na złamaną umowę. W końcu do geja dochodzi, że z tego definitywnie nic nie będzie. Reakcja? Zaczyna płakać. Ale nie tak, że mu łzy lecą trochę. Beczy kurwa jak dziecko w przedszkolu. Głośno i łzy mu aż sikają na boki jak w kreskówce.

Reakcja Fha? Epicka. Siada mu na kolanach. On w moim łóżku z obniżonymi majtkami, gotowy na walenie do którego nie doszło. Fha próbuje go pocieszać. Łapie go za ptaka i pyta „kotku co mam zrobić, żeby ci lepiej było, zwalić ci, zabrać go do buzi?”. Ale gej nie jest zachwycony. Cały czas buczy jak małe dziecko i krzyczy „nieeeee, ja chce żeby on mnie w tyłek ładował !!!”.

Ostatecznie obaj wkurwieni wyszli i zniknęli. Trochę szkoda, że Fha mnie nie lubi już, super dupeczka była i bardzo chętnie bym się z nią umawiał częściej. No nic, nie można mieć w życiu wszystkiego 🙂

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Forum Azja Po Zmroku (tylko dla mężczyzn)


W związku z zapotrzebowaniem, otworzyłem grupę/forum na Facebooku. Grupa Azja Po Zmroku to zamknięte forum wyłącznie dla mężczyzn nawiązujące do tematyki życia nocnego w Azji. Możemy się tu wymieniać doświadczeniami, polecać lub ostrzegać przed miejscami, a także umawiać na wspólne eskapady lub spotkanie na piwo.
Sorry dziewczyny 🙂 Ale możecie pisać maile, będę dalej na wszystko odpowiadał.

screenshot-from-2016-11-29-090921

Link do forum: https://www.facebook.com/groups/201973593589939/

Regulamin forum Azja Po Zmroku ( www.azjapozmroku.pl )

1. Posty mają być tematyczne, czyli związane z Azją, życiem nocnym, umawianiem się z laskami (pracującymi oraz zwykłymi dziewczynami), ciekawymi miejscami do zobaczenia, etc.
2. Nie ma hejtowania, obrażania się, wyzywania, etc. Forum służy do wymiany informacji oraz integracji użytkowników.
3. Spamowanie i reklamowanie produktów/usług które nie są bezpośrednio związane z tematyką jest niedozwolone
4. W przypadku zamieszczania gołych zdjęć dzewczyn z podpisem typu „waliłem w sobotę, poznaliśmy się w Terminal 21”, należy zagwarantować jej anonimowość, czyli zakryć twarz.

5. Jeżeli jakiekolwiek dane osobowe, zdjęcia lub posty będą upublicznione przez członka tej grupy, należy mu się dożywotni wpierdol od pozostałych członków forum.

Za nieprzestrzeganie regulaminu grozi ban.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Przykładowy program zwiedzania Bangkoku z przewodnikiem – wycieczka nocna


Każdy program jest ustalany indywidualnie. Poniższa trasa jest przykładowa, można ją zmieniać w trakcie lub z góry, wedle tego na co w danej chwili będzie ochota. Natomiast opisze tutaj kilka z głównych atrakcji nocnych Bangkoku, które na pewno są warte zobaczenia. Program nocny kosztuje 100$ za 6 godzin, niezależnie od liczny uczestników. Dodatkowo, dochodzą do tego koszty transportu, ewentualnej kolacji oraz drinków.

Scirocco Sky Bar, Lebua State Tower, Bangkok, Thailand

Jeszcze mały disclaimer z góry. Część programu opiera się o słynne dzielnice czerwonych latarni. Ponieważ w internecie i telewizji istnieje bardzo dużo bzdur na temat „niewolnic seksualnych”, etc, z góry zaznaczam, że WSZYSTKIE dziewczyny pracują w takich miejscach z własnej woli. w Tajlandii jest 1% bezrobocie od ponad 15 lat, jeśli ktoś chce pracować w Tesco, restauracji, lub salonie masażu, pracę można znaleźć w jeden dzień. Dodatkowo, pomimo tego, że praktycznie każda z nich jest damą nocy, dostępną za pieniądze, to każda ma też prawo nie tylko odmówić pójścia z klientem (co się zdarza), ale nawet odmówić wypicia z klientem drinka (co też się zdarza). Powód dla którego wybierają taką pracę jest prozaiczny – łatwe i szybkie pieniądze, w kraju gdzie na prostytucje istnieje społeczne przyzwolenie i nie jest to powód do wstydu. Zdarza się natomiast, że część z nich jest nieletnia i przypominam, że bliższe kontakty z takową jest karane więzieniem.

Ping Pong show – atrakcja Bangkoku, której pomimo tego, iż nie polecam, większość turystów chce zobaczyć. Potem oczywiście przyznają mi rację i mówią, że tego lepiej było nie widzieć :), ale dla miłośników mocnych wrażeń, jest to opcja. Dlaczego nie polecam? Przede wszystkimi dlatego, że żadna „normalna” dziewczyna, która może robić cokolwiek innego, nie zniży się do pracy która polega na strzelaniu z narządów płciowych piłeczkami ping pongowymi, wkładaniu sobie tam żyletek, dmuchaniu dymem papierosa, etc. W efekcie show jest robiony przez weteranki seksu, które spokojnie mogą być babciami (i pewnie są), a ich figury przypominają raczej hipopotama. Są to panie, które 20 lat temu pracowały jako fajne laski do towarzystwa, a teraz nie nadają się już na nic innego niż obrzydliwy show który sprawi, że każdemu skrzywi się mina. Nie jest to nic seksownego, czy nawet erotycznego. Dodatkowo ODRADZAM chodzenie na ping pong showy bez przewodnika. Pomimo tego, że Bangkok i Tajlandia są bardzo bezpieczne, ping pong show to znany scam i jeśli nie znacie bezpiecznego miejsca to jest duże prawdopodobieństwo, że wymuszą na was duże pieniądze.

Wizyta w Sky Barze – których jest w Bangkoku sporo. Są droższe i tańsze miejsca. Najciekawszy Sky bar to Lebua at State Tower, w którym kręcono film Hungover 2, film w polskim kinie występował pod nazwą Kac Las Vegas 2. Zostajemy na drinka na 65 piętrze i radujemy się spektakularnymi widokami Bangkoku nocą z otwartego tarasu. Alternatywnie udajemy się do innego Sky baru, w dzielnicy Sukumvith lub Pratunam, gdzie choć widoki są trochę mniej ciekawe, to ceny drinków są o ponad połowę niższe.

Prawdziwa tajska kolacja – zero kiczu dla turystów, zabiorę was w miejsce gdzie będziemy jedynymi białymi. Jest kilka opcji, moja ulubiona to Mukata, czyli tajski grill / bufet, gdzie jedzenie przyrządza się samemu. Możemy też pójść na jedzenie z Issanu, czyli regionu z północnego wchodu Tajlandii, który kulturowo jest bardziej związany z Laosem niż Tajlandią. Spróbujemy takich słynnych potraw jak Som Tam, czy Nam Tok Muu.

tuk-tuk-bangkok-tajlandia

Patpong – jest to dzielnica znana przede wszystkim z nocnego marketu, który specjalizuje się w wysokiej jakości podróbach zegarków oraz torebek. Jest to miejsce w którym o ceny walczy się jak lew, negocjacje mogą trwać nawet 10 minut. Dodatkowo, jest to jedna z 4 dzielnic czerwonych latarni w Bangkoku. Zdecydowani najmniej ciekawa, dlatego zaczniemy właśnie od tej, aby stopniowo budować napięcie. Istnieje tu możliwość wejścia do któregoś barów go go, a także kupienia dziewczynie drinka, co sprawi, że siądzie nam na kolanach i będzie zabawiać. Cena za drinki 60 – 200 batów.

Ratchada Train Market – zdecydowanie najciekawszy market nocny w Bangkoku. Można tu kupić tanie ubrania, buty, super jedzenie, a także usiąść i napić się piwa. Jest to market raczej lokalny (chociaż obcokrajowców też nie brakuje), co przekłada się na bardzo niskie ceny produktów.

Nana – jest to jedna z bardziej rozrywkowych dzielnic Bangkoku. Znajduje się tu między innymi słynna Nana Plaza, czyli coś w rodzaju centrum handlowego, gdzie zamiast sklepów znajdują się kluby go go. W Nana jest kilka bardzo ciekawych opcji, można tu zobaczyć show który jest tani i przyjemny dla oka (w przeciwieństwie do ping pongów), np. dziewczyna tańcząca na rurce, show lesbijski, etc. Wiek i uroda dziewczyn w Nana prezentuje się ZDECYDOWANIE lepiej niż na Patpongu. W niektórych klubach dziewczyny występują w bikini, w innych topless, a jeszcze w innych całkiem gołe. Dodatkowo, są tu bary ze słynnymi ladyboyami – dla odważnych 🙂

Spacer Sukumvithem – czyli najdłuższą ulicą w Tajlandii, ma ona 400 km i ciągnie się aż do granicy z Kambodżą. Początkowy odcinek Sukumvitu słynie z tego, że jest bardzo „niegrzeczny”, jest to centrum prostytucji i wszelakiej maści domów publicznych. Z zewnątrz pokarzę wam jak wyglądają takie miejsca i wyjaśnię w jaki sposób działają. Wiele z nich ma swoje specjalności np. tylko trójkąty, tylko przyjemności oralne, tylko ladyboye, masaże z happy endem, etc.

cowboy-bangkok-tajlandia

Soi Cowboy – jest to trzecia dzielnica czerwonych latarni w Bangkoku. Nazwana po czarnoskórym Amerykaninie, który był założycielem pierwszego baru i zawsze chodził w czapce kowbojskiej, jest to krótka ulica na której znajduje się masa klubów go go. Jest tu trochę drożej, ale i odbija się to na urodzie dziewczyn, a także ich skąpym ubraniu. Absolutny gwóźdź programu to najlepszy bar go go w stolicy, który słynie nie tylko ze 100 zawsze całkiem nagich i wydepilowanych dziewczyn na małej przestrzeni, ale także ich „agresywności”, czyli bardzo chętnych kontaktach z klientami. Bardzo często w ogóle nie pytają o żadnego drinka, wskakują na kolana i nie mają nic przeciwko na trochę odważniejsze zachowania. Ten bar może sprawić, że niektóre turystki płci żeńskiej poczują się trochę niekomfortowo, chociaż dla lesbijek znajdzie się tu zawsze chętna Tajka.

China Town – jedziemy do dzielnicy chańskiej, na której znajduje się nocny market oraz masa dziwnego jedzenia, którego albo w ogóle nie da się zidentyfikować, ponieważ to jakieś chińskie wynalazki, albo są dziwaczne, jak np. zupa z płetwą rekina lub gniazdo ptaków. Po twarzach widać tutaj, że lokalni to nie Tajowie, a właśnie Chińczycy, a zamiast tajskich znaczków, wystawy sklepowe oblepione są w chińskie.

Khao San – w nocy możemy przenieść się na Khao San, czyli słynnej imprezowni w Bangkoku, gdzie można wreszcie odpocząć od prostytucji. Khao San odwiedzają głównie „normalne” dziewczyny i prawie każda jest chętna na poznanie obcokrajowca. Znajduje się tutaj masa barów, klubów, a także można zrobić zakupy typu ubrania, lub jedzenie.

rca-bangkok-tajlandia

RCA – alternatywnie do Khao San, możemy udać się do RCA, czyli zespołu porządniejszych klubów, gdzie chodzą raczej Tajowie z wyższej klasy. Jest tu trochę drożej i sama wejściówka do każdego klubu, to 300, 400 batów. Można też poznać tutaj dziewczynę, natomiast zdecydowanie większym wysiłkiem niż w innych miejscach Bangkoku.

Jeśli jesteś zainteresowany wycieczką, to zapraszam do wysłania wiadomości w dziale KONTAKT. Więcej o moich usługach przeczytasz tutaj – Polski przewodnik w Tajlandii. O programie na zwiedzanie dzienne możesz przeczytać TUTAJ.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Radosne życie playboya w Bangkoku


Kiedyś moja przyjaciółka, europejka, stwierdziła, że mój czas przemija – jeśli do 30 lat się nie ustatkujesz, to koniec z tobą. Dziewczyny nie będą się tobą interesowały, o ile nie będziesz miał w chuj kasy. Ponieważ minęły kolejne urodziny to chyba czas zweryfikować rzeczywistość vs. przepowiednie 🙂

Po krótkim namyśle zdecydowanie mogę stwierdzić, że im więcej mam doświadczenia, tym łatwiejsze staje się zawieranie nowych znajomości. Po 6 latach w Tajlandii jestem w stanie odpalić którąś z aplikacji randkowych i ustalić spotkanie od razu w swoim apartamencie. Tutaj oczywiście będzie do zależeć od levelu zajebistości danej dziewczyny. Fajne laski dostają na Thai Friendly po 300 wiadomości dziennie, w takim przypadku trzeba się umówić np. w parku albo kinie, no i samo przebicie się przez gąszcz wiadomości nie jest łatwe – na szczęście znam magiczny trik, jestem białasem który potrafi pisać po tajsku, co od razu łapie ich uwagę. W przypadku dziewczyn które same odzywają się jako pierwsze, sprawa prezentuje się banalnie – w większości przypadków można zapraszać do domu w 2, lub 3 wiadomości z dużą szansą na to, że dziewczyna przystanie na taką propozycje.

Tak więc, pomimo nie pierwszej młodości, bez problemu jestem w stanie znaleźć chętną laskę w każdy dzień tygodnia. Ale wiadomo, nie o ilość a jakość chodzi. Postanowiłem więc przeanalizować laski z którymi się umawiam „na stałe”. Mój typ to „good girl”, czyli nie chodzi na imprezy, nie ma kont na portalach randkowych, jest studentką na uniwersytecie albo pracuje w officie i… jestem jej pierwszym białasem. Najlepiej jeśli w ogóle nie zna słowa po angielsku. To nie są żadne reguły i niektóre moje laski totalnie odbiegają od tego obrazu. Dziewczyny nie muszą spełniać tych wymogów, ale generalnie lubię niewinne i celuje (w miarę możliwości) w ten typ.

Gik po tajsku oznacza osobę z którą uprawiamy seks, która nie jest naszym boyfriendem/girlfriendem. Jest to BARDZO POPULARNY ARRANGEMENT w Tajlandii. Dla przypomnienia Tajlandia zawsze wygrywa w rankingach jako najbardziej rozpustny kraj – najnowsze badanie z tego roku pokazało, że 70% osób przyznaje się do zdrad w związkach (ciekawe ile się nie przyznaje?). Anyway, przeanalizujmy moje aktualne giki 🙂

Gik numer 1 – Kik. Z Kik spotykam się przed wszystkim z prozaicznego powodu, jakim są jej duże cycki. Ponieważ w Tajlandii znalezienie laski z dużymi cyckami graniczy z cudem (kiedyś Tajki wygrały światowy ranking na najmniejsze cycki świata), to jest to po prostu coś fajnego. Poza tym jest za stara na mój gust, bo ma ze 3 lata więcej niż ja. Ma też dobrą pracę w hotelu jako menadżer i mieszka w luksusowym apartamencie na Rama 9. Ogólnie pieniądze lasek mnie nie interesują, ale miło popływać po seksie w basenie na 40 piętrze z widokiem na Skukumvith 🙂 Kik potrafi pisać po angielsku, ale nic nie rozumie kiedy się do niej mówi i sama tez nie za bardzo potrafi skleić zdanie. Jest to jedna z lasek które są dostępne wyłącznie jeśli zna się tajski – i dlatego ją lubię. Niestety laski które wcześniej nie ruchały się z farangai łatwo się zakochują i  to właśnie spotkało Kik. Na szczęście, chociaż nie rozmawialiśmy na ten temat, ona zdaje się wiedzieć i akceptować, że spotykam się z innymi.

Gik numer 2 – Nam. Nam znam od jakiś 2 lat. Poznaliśmy się przez Tinder. Ma ona w pytę tatuaży, co wiem że wbrew temu co przed chwilą napisałem o moim „ideale”, też mnie strasznie rajcuje. Lubię takie ekstremy, albo super grzeczna laska, albo super niegrzeczna. Nam pracuje w urzędzie podatkowym i też się we mnie zakochała. Tutaj było sporo dramatów, bo ona na siłę próbowała sprawić, abyśmy byli w związku. Blokowała mnie na Facebooku wielokrotnie, gdy odmawiałem, aż w końcu zaakceptowała znajomość bez zobowiązań. Dostałem tylko zakaz postowania zdjęć z laskami na swoim Facebooku i mam się przed nią nie afiszować kontaktami z innymi. Nam generalnie zajebiście się dla mnie stara, bez problemu zgadza się na wszystko w seksie, sprząta pokój, etc.

Gik numer 3 – May. May prawie pasuje w ideał grzecznej dziewczynki. Prawie, bo zna angielski i też ją gdzieś przez internet dorwałem, czyli dobra nie do końca. Nie pije, nie pali , ma 20 lat i zawsze chodzi w swoim uniformie studentki, bo studiuje poniedziałek do piątek. May nie jest we mnie zakochana, ale też długo walczyła o związek i dopiero niedawno przestała naciskać. Za to nie za bardzo mogę jej się przyznawać, że spotykam się z innymi. Ponieważ jestem jej drugim w życiu facetem, May lubi wszystkiego próbować. Głupie rzeczy jak np. „spróbujemy na jeźdźca, jeszcze tak nie robiłam”. Ma też w zwyczaju dokumentowanie naszych łóżkowych wyczynów Iphonem.

Gik numer 4 – Jane. Kiedy poznałem Jane miała 18 lat. Teraz już się postarzała, bo ma 19. Jane jest przesłodka, jest bardzo pracowita – codziennie zapierdziela  w pizzeri na telefonie – odbiera zamówienia. Z wypłaty którą dostaje 1/3 kasy wysyła rodzicom, a za resztę żyje w dużym mieście. Zawsze się upiera, że sama za siebie za wszystko zapłaci i nawet jak jej wciskam kasę na taksówkę, to i tak odkłada. Trochę głupio bo ja dostaję wypłatę w euro i dolarach, więc 200 thb to dla mnie zupełnie nieistotna kwota, a ona pewnie zapierdziela cały dzień na tą kwotę… Anyway, imponuje mi tym, że jest tak pracowita, bo większość Tajek do definicja lenistwa. Jane wygląda zajebiście… dziewiczo. Ona jest naprawdę młoda i to mnie w niej strasznie kręci. Jest bardzo naiwna, wszystko co mówię bez kwestionowania przyjmuje za absolutną prawdę. Widać, że jeszcze się na nikim nie przejechała. Do tego ma średniej wielkości cycki (nie mylić z dużymi), ale to już jest super, bo są większe niż przeciętna Tajka. Po tajsku jest taki idiom „nom kai dao”, co oznacza „cycki jak smażone jajka”, bo niestety tak wyglądają cycki większości tajek :/

Gik numer 5 – Maya. Maya też nie należy do grzecznych dziewczynek, pracuje w barze go go na Patpongu. Żeby było śmiesznie, poznałem ją oprowadzając klientów z Azji Po Zmroku 🙂 Poznaliśmy się nigdzie indziej, a w jej pracy. Normalnie bym się nią nie interesował, ale przykleiła się jak rzep i siedziała ze mną cały wieczór, nawet pomimo tego, że nie kupiłem jej żadnego drinka. Maya ma 25 lat i jest Kambodżanką. I właśnie dlatego, że jest Kambodżanką ma cycki 🙂 Znowu nie duże porównując do europejek, ale zdecydowanie widać różnicę porównując do przeciętnej Tajki. Nie mamy czasu za często się spotykać ponieważ ona pracuje w nocy, a ja od 7 rano, ale jak tylko się da, to umawiamy się. Jest to jeden z przykładów o których wielokrotnie wspominałem, czyli: „dama za pieniądze, która chętnie robi to za darmo z facetem który jej się podoba”. Maya mnie pociąga swoim charakterem, ponieważ jest inna niż Tajki. Fajnie pogadać o czymś innym, z kimś kto ma odmienne poglądy na świat niż Tajowi, którzy wszyscy zdają się być tacy sami. Czasami kiedy chodzę do niej do mieszkania, śpi z koleżankami z jej baru go go. Śmiesznie to wygląda, bo one od razu idą „do fryzjera” albo „zjeść”, żeby dać nam czas na ruchanie. Dobrze wiedzą o co chodzi i nie trzeba nic udawać 🙂 Z Mayą łatwiej nam się dogadać po tajsku niż po angielsku, co jest trochę śmieszne, zważając na to, że nie jest to ani mój, ani jej język.

To jest overview moich gików. Inne „na stałe” w tym momencie nie przychodzą mi do głowy. W każdym tygodniu co najmniej 2, 3 nowe laski przychodzą gdzieś z internetu. W konsekwencji mam bardzo mało czasu. Często jedna laska wychodzi rano, druga przychodzi wieczorem. Czy zamieniłbym to na stały związek i miłość? Nie. Ja lubię być playboyem, sprawia mi to satysfakcję. A zatem przepowiednia, że jakby po 30 będę cierpiał na brak towarzystwa okazała się chybną.

Wiewiórka – pros and cons wspólnego mieszkania


Był taki czas,  gdy zaadoptowałem wiewiórkę. Miała ona na imię Somying. Imię nie jest przypadkowe, albowiem przyciąga uwagę. Jest to w Tajlandii tak niemodne imię jak powiedzmy Genowefa w Polsce, więc wywołuje uśmiech na twarzy za każdy razem kiedy jest wypowiadane. Kiedy Somynig była małą kilku tygodniową wiewiórką była przesłodka. Nigdzie nie chciała się ode mnie oddalać. Czasami wychodziła na ramię, a potem chowała się pod koszulą lub wchodziła do kieszeni i siedziała tam gdzie jej było ciepło. Chodziłem z nią nawet na uniwersytet i Somying nie śmiała zejść z mojego ciała. „Hej, wiesz, że chodzi ci wiewiórka po plecach?!„, pytały laski na uniwersytecie. Tak wiem – odpowiadałem – jestem jej mamą. Jak chcesz ją nakarmić mlekiem z butelki to możesz kiedyś mnie odwiedzić… Jaki masz numer, wyślę ci location… 

12769_830667373626826_258236406_n

Wyrywanie lasek na wiewiórkę jest bardzo proste. Praktycznie sprowadza się do nieskomplikowanego schematu w skład którego wchodzą trzy elementy – zaadoptowania wiewiórki, zaproszeniem laski aby przyszła pooglądać wiewiórkę i wreszcie przelecenie laski. Proste? Ano. Nie ma bowiem laski która nie uważa, że wiewiórka jest słodka. Każdy z wiewiórką chce się pobawić, a zdecydowana większość nie miała okazji. Posiadanie więc wiewiórki w znaczący sposób wpłynie na ilość niewiast przetaczających się przez twoje mieszkanie. A jak wiemy ze statystyki, Azjatka w twoim mieszkaniu to już bardzo spora szansa na zobaczenie jej bez ubrań.

Somying więc pracowała ciężko na moje kontakty z płcią przeciwną. To znaczy przyciągała je w dużych ilościach. Każdy chciał ją nakarmić, a po karmieniu zazwyczaj z automatu było dymanko. Wszystko było zajebiste i w ogóle, ale są też i mroczne strony wiewiórki.

Kiedy Somying trochę podrosła, potrafiła rozjebać całe mieszkanie. Zjadła całą szafę tak, że nie miałem co liczyć na depozyt. Raz nasikała mi na klawiaturę laptopa – koszt naprawy 1000 thb. Wiedząc, że lubi wszystko psuć, zawsze kładłem na klawiaturę ręcznik. Niestety pewnego dnia podczas gdy brałem prysznic, Somying weszła pod ręcznik i jeden po drugim wyrwała 3/4 klawiszy z mojego laptopa. Koszt naprawy – 1000 thb. Somying zjadła też jakiś super drogi przyrząd do robienia make up’u (wybaczacie, nie wiem jak się to nazywa, dla mnie to zwykły pędzel). Oczywiście laska która była właścicielką dosyć mocno się wkurwiła.

Ale to nie koniec. Po kilku miesiącach Somying stała się dorosłą wiewiórą z wielkimi zębami. Lubiła już spać na szafie, sama, a nie ze mną, i robiła się coraz bardziej samodzielna. Raz, gdy kupowałem jedzenie, zeskoczyła mi z ramienia i uciekła na dach budynku obok. Wróciła dopiero po paru godzinach. Najgorsze jednak dopiero nadeszło – Somying stała się o mnie zazdrosna i zaczęła gryźć moich gości. Somying miała zajebiście duże zęby. Kiedy pierwszy raz ugryzła mi laskę którą dymałem, w ogóle nie uwierzyłem, że miało to miejsce i ze złości wyrzuciłem ją z mieszkania. Później jednak to się nasilało, albowiem Somying gryzła każdego gościa i na dowód sikała z nich krew… Nadszedł czas aby Somying wróciła na łono natury.

Zanim wypuściłem Somying upewniłem się, że są tam inne wiewiórki z tego samego gatunku. Chciałem też wiedzieć, że na pewno będzie miała wystarczająco jedzenia. Nie jest to jednak problem, ponieważ wiewiórki żywią się owadami. Natomiast dodatkowo, w parku Santiphap, ludzie przynoszą banany i inne owoce, właśnie dla wiewiórek. Miejsce więc jest idealna. Kiedy wypuściłem Somying na drzewo, nigdy już z niego nie zeszła. Przychodziłem ją czasami odwiedzać, ale już mnie zwyczajnie zlewała i nawet nie schodziła z góry. Ale to akurat dobrze, bałem się, że nie bojąc się ludzi może na kogoś skoczyć i z przypadku zostać zraniona lub nawet zabita…

Tip na koniec – szczeniaki, małe kociaki, itp, mają na laski taki sam efekt jak wiewiórki. Jeśli np pójdziesz do parku z małym pieskiem, to będzie do ciebie podchodzić masa lasek.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Marzenie każdego faceta


Każdy heteroseksualny osobnik płci męskiej marzy o trójkącie z dwoma. Są oczywiści tacy którzy zaprzeczą, co jednak śmiem nazwać dyrdymałami. Wszak jesteśmy zaprogramowani na – im więcej – tym lepiej. Można to w sobie zwalczać, można okłamywać innych i siebie, ale natury oszukać się nie da. W większości przypadków takie przygody nie mają miejsca z braku możliwości, a nie chęci. I o tym będzie w dzisiejszym odcinku. Historia o moim pierwszym trójkącie z dwoma Tajkami – jak, gdzie i dlaczego. Jeśli chcecie wiedzieć jak było w jednym słowie, to od razu mogę powiedzieć – ZAJEBIŚCIE BYŁO! A jeśli chcecie znać więcej szczegółów to czytać dalej. Opowieść dla dorosłych, więc jak się nie podoba, to w prawym górnym rogu jest krzyżyk.

8_b_1807432

Trochę w sumie skłamałem, bo historia którą przytoczę to mój drugi trójkąt. Ten pierwszy nie jest jednak tak spektakularny i zabawny, więc zaczynam od tego. A że jest pierwszym na stronie, choć drugim, w kolejności, to jednak stanie się pierwszym z nazwy. A więc dorzeczy…

Spacerując po Nanie, czyli dzielnicy Bangkoku na początkowym odcinku Sukumvithu, piliśmy w pewny weekendowy wieczór któreś już z kolei piwo. Większość barów w tej okolicy ma zatrudnione laski, tak zwane barówy, które mają za zadanie nawoływać klientów do środka. Jest to trochę według mnie niemoralny sposób, gdyż  naprawdę ciężko się powstrzymać przed wejściem, gdy na siłę, za rękę ciągnie cię zajebista laska z cyckami w połowie na wierzchu i miniówką która ledwo zakrywa dupe.

Taka właśnie laska na mnie patrzyła, ale zamiast zapraszać do środka, zrobiła coś innego. Powiedziała swojej koleżance, drugiej barówie , coś w stylu „ja pierdole jaki zajebiście przystojny chłopak”. To zdanie, jakkolwiek trudno można w to uwierzyć patrząc  na zdjęcia mojej facjaty, było o mnie. A trudno uwierzyć zapewne tylko czytelnikowi w Polsce, ponieważ każdy biały który ląduje w Azji dostaje w oczach miejscowych +75% jeśli chodzi o wygląd. Dlaczego tak jest, nie będę się rozpisywał tym razem, powiem tylko, że oddziaływają tu czynniki takie jak wielkość nasady nosa, kolor oczu, skóry, wzrost, etc. Innymi słowy – egzotyka i inność przyciąga. Na tej samej zasadzie przeciętna Wietnamka w Polsce, choćby nie prezentowała się super, będzie miała bardzo duże powodzenie. Anyway, słysząc jaki jestem zajebisty, pozwoliłem sobie zagadać. Pierwsza reakcja standardowa – aaa, czemu ty rozumiesz tajski, masz tajską żonę? – trochę bla bla bla i po minucie umawiamy się, że jak skończy pracę o 1 w nocy, to będę na nią czekał kawałek dalej.

O 1 w nocy tak jak byliśmy umówieni pojawiła się i była z koleżanką, co jednak było mi na rękę, bo przecież ja też nie byłem sam. Idziemy wszyscy razem do Hillary 2, taki bar/klub na soi 4. Postawiliśmy laskom po piwku, kupiliśmy sobie, ale szybko uznaliśmy, że przy tych cenach to jest bez sensu. Nie dość, że drinki kurewsko drogie, to przecież lasek nie będziemy ruchać na parkiecie. Stąd szybko proponujemy przemieszczenie się do apartamentu kumpla i zrobienie jakiejś flaszki w bardziej prywatnej atmosferze.

A ile dacie nam kasy? – pada pytanie. Wspominam o tym tylko, żeby dać radę. To że laski próbują sobie dorabiać w Tajlandii, wcale nie znaczy, że nie będą się ruchać za darmo. Dlatego nie warto w ogóle poruszać kwestii pieniędzy, bo wszystkie dupy w takich podejrzanych dzielnicach jak Nana na pytanie czy chcą pieniądze, zawsze odpowiedzą, że tak. Jak więc odpowiada się na takie pytanie? Ale o co chodzi? Przecież my się z wami chcemy tylko napić alkoholu i pogadać. Friends only, no sex! Tutaj oczywiście laski się będą dopytywać, czy to na pewno i trzeba je utwierdzić, że oczywiście, że my to w ogóle nawet seksu nie lubimy, nawet nam to nie przyszło przez głowę i możemy przysięgnąć na Jezusa, Buddę, Alladyna, czy inne baśniowe postacie. Seksu nie będzie, zupełnie nie o to nam chodziło.

5 minut później siedzimy w 4 w taxówce na Huai Kwang. Po dojechaniu, jak zapowiadaliśmy, była flaszka. Ja miałem z górki, bo przecież moja laska praktycznie od razu „zakochała się” we mnie, jeszcze przed tym jak się do niej odezwałem. Mój towarzysz musiał się troszkę bardziej natrudzić, ale 15 minut później nikt już nie pamiętam obietnic, że seksu nie będzie i w jednym pokoju obrabialiśmy 2 laski. Kolega na tapczanie, a ja na jego łóżku. Orgii jednak nie było. Ja miałem tą swoją, on miał swoją, nikt się nie zmieniał jak na filmie dla dorosłych. Wiem, nierozczarowujące 😉

Anyway, o trójkącie miało być. Trójkąta tego dnia jednak nie było. Czasami przez moją grafomanię są rozległe off -topic’ki… A więc z tą barówą spotykałem się przez następne parę tygodni. Wcale nie byłem jakoś specjalnie wkręcony na nią, ale akurat przechodziłem przez bardzo ciężki break up, moja była dziewczyna w której byłem zakochamy czerpała radość z tego, żeby jak najbardziej mnie wkurwiać, umawiała się z innymi kolesiami i wysyłała mi zdjęcia z nimi, etc. Na co mi była więc ta barówa? Ano miałem dwie opcje. Albo denerwować się z powodu mojej ex, albo denerwować się z powodu mojej ex i mieć w tym samym czasie lodzika od dziewczynki z Nany. Wybrałem opcje numer dwa.

Po jakimś czasie barówa, która de facto jest dziwką, bo przecież pierwszego dnia pytała się czy jej zapłacę, stwierdziła, że jestem bad boyem gdyż spotykam się z wieloma dziewczynami, czego nigdy przed nią nie ukrywałem. To jest właśnie paranoja Tajek w pigułce – one się mogą ruchać z każdym, bycie dziwką może być nawet ich źródłem utrzymania, ale złym facetem jesteś ty – bo masz inne. Podwójne standardy. Tak więc barówa oznajmiła, że zakochała się we mnie co bardzo jej przeszkadza. I wymyśliła prosty sposób na odkochanie się – jeśli zobaczy jak na jej oczach rucham inną laskę, wtedy jej serce zostanie złamane i się odkocha. Proste 🙂 A jak tego dokonać? Zadzwoniła do koleżanki i poprosiła, czy nie przyjedzie mnie wyruchać. Jak dla mnie ok, zgodziłem się, aby pomocna koleżanka przyjechała.

Następnego dnia jestem w swoim apartamencie z dwoma Tajkami. Laski przywiozły Hong Tong – tajską whiskey, która jest zrobiona z cukru, czyli zasadniczo jest rumem. Tajowie na wszystko mówią „whiskey” ponieważ tak tłumaczy się słowo „lao” które po tajsku oznacza nie tylko whiskey, ale i ogólnie każdy alkohol.

Z picia do czynów. Moja barówa mówi koleżance, żeby ściągnęła mi spodnie i zabrała się za lodzika. Sytuacja więc jest taka. Siedzę na łóżku, piję whiskey i pomiędzy nogami mam młodą Tajkę której nawet imienia nie znam. W tym samym czasie, zakochana barówa siedzi na tapczanie i „łamie sobie serce”.

Łamanie serca nie trwało jednak dłużej niż parę minut. Bo moja barówka stwierdziła, że podnieciła ją sytuacja i przyłącza się do nas. Nie zgłaszałem sprzeciwów. No i nagle mam dwie Tajki, które na przemian liżą mnie i siebie. Zmienialiśmy często pozycje, szukając najdogodniejszej. Uczucie niepowtarzalne. Tutaj czynnikiem pozytywnym było też to, że te laski są na maksa skurwione pracą w Nanie, więc tak jakby jakieś „normalne” mogły się coś wstydzić, to te moje działały jak w pornolu, bez żadnego zażenowania. Było mega wypas zajebiście, niepowtarzalne doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę…

Następnego dnia koleżanka zebrała się z samego rana. Za to moja zakochana barówa nigdzie się nie wybierała, bo… sztuczka nie przyniosła pożądanych efektów – dalej zakochana. Spotykaliśmy się dalej przez kolejne tygodnie…

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Przykładowy program zwiedzania Bangkoku z przewodnikiem – wycieczka dzienna


Program wycieczki jest ułożony tak, aby uniknąć słynnych Bangkockich korków które potrafią zepsuć dzień, czyli będziemy raczej przemieszczać się rzeką, kanałami, oraz metrem i pociągiem nadziemnym. Podczas zwiedzania lubię improwizować i zmieniać w trakcie, w zależności na to bardziej przychodzi ochota, więc proponowany program jest tylko ogólnym zarysem. Dodatkowo, proszę zwrócić uwagę na to, iż pewne obiekty są otwarte wyłącznie w poszczególne dni tygodnia. Wycieczkę zaczynamy po południu ponieważ wiele atrakcji typu markety nocne, lub dzielnice czerwonych latarni otwierają się dopiero po godzinie 18. Kolejność zwiedzania będzie różna w zależności od tego gdzie znajduje się hotel. 

Przykładowy program:

12:00 – Spotkanie w recepcji hotelu. Za wycieczkę rozliczamy się z góry, przed wyjściem do miasta.  

Pierwsza (opcjonalna) atrakcja dla odważnych. Wdrapujemy się na słynną wieżę duchów, czyli 50 piętrowy wieżowiec którego budowa została przerwana w 1997 roku ze względu na ówczesny kryzys finansowy. Aby wejść na górę NALEŻY być w dobrej kondycji fizycznej i wchodzimy wyłącznie na własną odpowiedzialność. Obiekt jest oficjalnie zamknięty i nie wolno do niego wchodzić. 

ghost-tower-bangkok

13:30 – Na nogach schodzimy do rzeki Chao Praya – największej rzeki w Tajlandii i łodzią (tramwajem wodnym) udajemy się z do starego miasta (Sanam Luang). Z rzeki podziwiamy azjatycką architekturę świątyni Wat Arun oraz Pałacu Królewskiego. 

14:00 Kolejny punkt programu – Khao San. Jest to jedna z bardziej znanych uliczek w Bangkoku z bardzo specyficznym klimatem. Wokół znajduje się wiele bardzo tanich hoteli dla backpackersów. W dzień można tu zrobić zakupy, zjeść robaki lub egzotyczne owoce takie jak słynny durian, który śmierdzi tak źle jak francuskie sery. Wbrew powszechnej opinii w internecie jakoby robaki były pożywieniem wyłącznie dla turystów, Tajowie są głównymi klientami na tego typu smakołyki. Pomimo tego, iż większość Tajów raczej brzydzi się tego typu przysmakami, to jest to dość popularna przekąska na północnym wschodzie kraju.  

robaki-tajlandia-khao-san

14:50 – Udajemy się 10 minut na nogach lub tuk tukiem za 80 batów do Wat Saket. Będzie to jedyna świątynia którą uwzględniam  programie i to nie dlatego, że jest fajną świątynią, ale dlatego, że znajduję się na sporym wzgórzu z którego rozciąga się panorama całego miasta. Dodatkowo samo wejście również jest atrakcją samą w sobie – wdrapujemy się pomiędzy egzotycznymi krzakami i buddyjskimi posągami. W tym miejscu opowiem na czym polega buddyzm, dlaczego każdy taj zostaje mnichem na co najmniej 3 miesiące w swoim życiu i jak wygląda codziennie życie buddyjskiego mnicha.  

15:30 – Płyniemy łodzią (tramwajem wodnym) do centrum miasta, do dzielnicy Pratunam. Zwiedzamy Pratunam Market – drugi największy market w Bangkoku specjalizujący się głównie w handlu ubraniami. Można tu zrobić zakupy po normalnej cenie, nie dla turysty, chociaż jak wszędzie w Tajlandii, jeśli cena nie jest wystawiona na towar, należy się targować. Pratunam słynie z potrawy Khao Man Gai, czyli oleistego ryżu z kurczakiem za 40 batów. W dzielnicy Pratunam znajduje się również Bayoke Sky Tower, wieża licząca 84 piętra, na którą możemy wjechać aby podziwiać widoki. Opcjonalnie, niedaleko stąd znajduje się również dom Jima Thomsona, Amerykańskiego biznesmena który rozsławił tajski jedwab na cały świat (zwiedzanie zajmuje około 40 minut), do którego możemy opcjonalnie wstąpić.

16:30 – (opcjonalnie) Przedostajemy się pociągiem nadziemnym do Chatuchak (otwarty wyłącznie w weekendy), największego bazaru w Azji. Po bazarze można krążyć godzinami, my jednak skupiamy się na sekcji z egotycznymi zwierzętami i oglądamy wiewiórki, papugi, węże, jaszczurki, etc. Na bazarze można kupić dosłownie wszystko, jest to dobre miejsce na zakupy. 

17:00 – robimy przerwę na obiado-kolację „Mukata”. Jest to tradycyjny tajski grill-bufet, koszt 150 – 400 batów za osobę za jedzenie do oporu. W restauracji typu Mukata jezdnie przyrządza się samemu na grillu który widzimy na zdjęciu poniżej. Jest to typowo tajska restauracja w której nie da się nic zamówić po angielsku i będziemy jedynymi białymi w środku. 100% tajski styl, nic pod turystów, autentyczne tajskie jedzenie. 

mukata-tajlandia-bangkok.jpg

17:45 – Przedostajemy się pociągiem nadziemnym BTS do Lumphini Park, największego parku w Bangkoku. Tutaj urządzamy polowanie na dzikie warany – jaszczurki które mają nawet do 2 metrów długości i potrafią pływać, nurkować oraz… wspinać się po drzewach! Dodatkową atrakcją jest zobaczenie jak nacjonalistyczni są Tajowie – kiedy o godzinie 18 z głośników rozlega się hymn, wszyscy przerywają ćwiczenia i stają na baczność.

waran-tajlandia-bangkok

18:20 – Idziemy 10 minut na nogach do Patpong. Znajduję się tu słynny market nocny z podróbkami na którym można kupić wysokiej jakości kopie torebek, zegarków, etc. Dodatkowo jest to jedna z 4 dzielnic czerwonych latarni w Bangkoku, i akurat ze względu na godzinę będzie happy hour, czyli tanie piwo (zazwyczaj buy 1, get 1 free), więc możemy wejść do któregoś z barów go go i sączyć piwo radując się widokiem pół gołych Tajek (całkiem gołe znajdują się w innych dzielnicach). Tu słowem ostrzeżenia, jeśli jesteście tu sami, radzę nie kusić się na żadne ping pong showy które będą oferowane bo jest to jeden ze scamów w Bangkoku który może was dużo kosztować.

19:30 – zjeżdżamy autobusem lub taxówką do Lebua at State Tower i wyjeżdżamy na 65 piętro do najsłynniejszego sky baru w Bangkoku w którym kręcono film Hungover 2, film w polskim kinie występował pod nazwą Kac Las Vegas 2. Zostajemy na drinka i radujemy się spektakularnymi widokami Bangkoku nocą.

20:30 – Powrót do hotelu i koniec wycieczki.

Powyższy program jest trasą którą oprowadzałem setki razy i  która jest według mnie bardziej ciekawa niżeli zwiedzanie standardowych zabytków, takich jak Świątynia Szmaragdowego Buddy, Wat Pho, lub Wat Arun. Dodatkowo, z przyczyn regulacji prawnych NIE jestem w stanie wejść do tych obiektów, więc w przypadku gdy na pewno chcecie zobaczyć te miejsca, opowiem o tych świątyniach przed wejściem i będę czekał na grupę na zewnątrz. 

Jest to przykładowy program który będzie raczej ciężko zrealizować w jedyne 8 godzin. Chciałem jednak opisać wszystkie warte uwagi miejsca w jednym artykule. Oczywiście w Bangkoku jest sporo więcej atrakcji, takich jak Ratchada Train market, Sukumvith, China Town, Farma Węży, zoo, safari, rejs po kanałach Thonburi, czy świątynie do bólu. Program zawsze dopasowuje ze względu na indywidualne preferencje i można go zmieniać dozwoli w trakcie wycieczki.

Jeśli chcesz zabookować zwiedzanie skorzystaj z sekcji KONTAKT. Dodatkowo, aby przeczytać więcej o moich usługach kliknij tu – Polski przewodnik w Bangkoku

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Dlaczego warto jest znać język tajski – tajski i Tajki


Jak w temacie. Poza oczywistym faktem, że w 80% przypadków z Tajami nie da się dogadać po angielsku, tym że będziemy dostawać lokalne ceny i szacun od ludzi, to w kontekście wyrywania lasek daje to mega narzędzie. Jak to kiedyś powiedział kolega Marcin z Niemiec, blond przystojniak z dużymi mięśniami, aka marzenie każdej Tajki, „jak to jest, że laski same do mnie podchodzą i zagadują, ale ostatecznie to ty je ruchasz, a ja zostaje z niczym”. Otóż sekret jest właśnie w języku tajskim.

imageedit_14_9449286714

Kiedy zagadujemy do z Tajki w jej języku, następuje jedna z dwóch opcji:

  1. Laska od strzału mówi, że „i don’t like farang speaking Thai”. Przypadek ogólnie rzadki, ale częsty w miejscach turystycznych typu – Pattaya, Phuket, Samui, etc. Kiedy laska tak mówi, oznacza to, że trafiliśmy na dziwkę albo gold diggera, która szuka wyłącznie faceta z wypłatą w euro, żeby jak najwięcej z niego ogołocić przez te 2 tygodnie kiedy tu jest. Tak czy inaczej lepiej od razy wiedzieć, więc zawsze zagaduje do lasek po tajsku, żeby nie tracić czasu, nawet wiedząc, że mogę się przekreślić na samym wstępie
  2. Przypadek dużo bardziej prawdopodobny – laska jest zafascynowana znajomością tajskiego i zaczyna się litania pytań, interview przez następne 10 minut. Skąd znasz tajski? Jak długo tu jesteś? Lubisz tajskie dziewczyny? Bla, bla, bla (wywiad może trwać bardzo długo). Generalnie laski same napędzają rozmowę i robią za ciebie całą pracę. Mało tego, że Tajka sama do ciebie zagaduje, to dodatkowo powie wszystkim koleżankom, że znasz tajski i cię przedstawi / zwoła je. Dostajesz wielki IOI na starcie.

1

I tak np. Tajka, widząc, że z kimś rozmawiam po tajsku, sama dodała mnie na FB (jak widać na screenie na górze – sama rozpoczęła rozmowę) i po 10 minutach z własnej inicjatywy zasugerowała spotkanie. Ponieważ jest to laska która ma tysiące followesów i dostaje 100 wiadomości dziennie, ciężko byłoby się do niej przebić i zostać zauważonym „tradycyjną metodą”. No chyba, że jest się białasem który zna tajski, wtedy idzie z górki.

Generalnie większość pytań które słyszy się od Tajów są identyczne i rozmowy spływają na te same tematy, więc nie jest specjalnie trudno wyszkolić się w uwodzeniu Tajek w ich języku. Aby ulepszyć swoją grę, polecam nauczenie się ze 20 zwrotów które wiem z doświadczenia, że działają jak mega magnes i wywołują reakcje typu „haha, kto cię tego nauczył?! (i pac, kontakt dotykowy z jej strony)”,  lub „awww, choć przytulę cię”. Zaliczają się do tego slangi, piosenki dla dzieci z przedszkola, rymowanki, droczenie, etc. Dodatkowo, po latach doświadczenia wypracowałem idealne odpowiedzi/komentarze na najczęstsze teksty Tajek które sprawiają, że się śmieją i kierują waszą znajomość w bardziej intymne miejsce…

Chcesz wiedzieć jakie to teksty? Jedziesz do Tajlandii na wakacje lub planujesz tu zamieszkać? Wykup u mnie lekcje tajskiego, a przez Skype nauczę cię jak rozśmieszyć każdą Tajkę i sprawić, że będzie tobą momentalnie zainteresowana.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.