Zawiła historia o B. – najbardziej seksowna i jebnięta Tajka z jaką się spotykałem (część 1)


Intro

Dzisiaj opowiem wam o najbardziej groteskowej Tajce jaką miałem okazję poznać. Nie wiem jak określić nasze relacje, albowiem w języku polskim brak odpowiedniego słowa. Po tajsku można po prostu powiedzieć กิ๊ก i wszystko jest jasne. Innymi słowy, chociaż ruchaliśmy się prawie przez 8 miesięcy spędzając ze sobą kilka dni w tygodniu, nigdy nie uważaliśmy się za coś więcej niż znajomych. I jeszcze słowem wyjaśnienia – dlaczego umawiam się z tak tępą laską i torturowałem się jej debilnym zachowaniem, bezmyślnymi decyzjami i kapryśnym humorem. Ano odpowiedź jest bardzo prozaiczna: cycki wielkie jak melony, brzuch płaski jak arabski dywan, proporcje pupy do reszty ciała również idealne jakby zrobione z przyłożeniem linijki. Ona była po prostu niesamowicie seksowną 19stolatką i tak strasznie mnie kręciła, że jest to nieporównywalne z innymi laskami.

B., Tajka, Tajlandia, Bangkok dziewczyny

B. we własnej osobie

Genesis

Sporo randomowych osób dodaje mnie na Facebooku. Nie jestem jakiś bardzo wybredny jeśli chodzi o to kogo przyjmuję. Nie potwierdzam osób z jawnie fake’owym kontem, zdjęciem profilowym na którym znajduje jakiś kurwa kot, albo samochód, małą ilością znajomych, etc. Za to w przypadku Azjatek,  patrzę na ich atrybuty zewnętrzne oraz lokalizację. I tak np, jeśli wybieram się do Indonezji, a dodaje mnie w miarę fajna laska z Jakarty, to przyjmuję ją bez wahania. I w ten właśnie sposób dodała mnie B.

Pierwsza randka

B. mieszkała na wsi w sercu Issanu, w prowincji której nazwy nie będę podawał. Po około roku przeprowadziła się do Bangkoku. Sam fakt jej nagłego pojawienia się w stolicy nie byłby wystarczającym powodem ażeby skłonić mnie do wysłania jej wiadomości, za to zbieg okoliczności sprowadził nas na wspólną drogę. Ano siłownia do której byłem zapisany, akurat miała promocję i mogłem przyprowadzić jedną osobę na trening Muay Thai za darmo. Z kole na FB B. widniał taki oto wpis: „gdzie w Bangkoku mogę zapisać się na Muay Thai, kto chce ze mną iść?”. Kilka dni później byliśmy razem kopać i boksować i od tego się zaczęło. B. była ubrana niby na sportowo, ale naprawę każdemu na siłowni było ciężko skoncentrować się, żeby non stop nie gapić się jej na wszystkie części ciała. To nie, że po prostu fajne cycki w obcisły, ubraniu, ona na serio ma idealnie proporcje wszystkiego. Do dzisiaj pamiętam prąd napływający do ptaka na sam jej widok… Zbiegiem okoliczności okazało się, że B. jest również moją sąsiadką, mieszka dosłownie 2 uliczki w dół, czyli 5 minut jazdy motorem. Po treningu spędziliśmy wspólnie noc. Nie chodzi tu o jej umiejętności w łóżku, bo w tej sferze była akurat raczej egoistyczna i nic specjalnego sobą nie prezentuje. Za to było to prawdopodobnie najlepsze nagie ciało w jakie miałem przyjemność wchodzić w całym moim życiu.

Trzecia randka

Od zawsze wiedziałem, że B. jest, hmm, jebnięta, to chyba najlepsze słowo. Za długo mieszkam w Tajlandii, aby mieć dobrą opinię o Tajce która tak się ubiera i zachowuje, za dobrze znam ten typ. Lubi się rżnąć na lewo i prawo i nie mnie to oceniać, ja również jestem męską dziwką. Już na trzeciej randce pokazując mi jakieś zdjęcia w Iphonie, „przypadkowo” wyskoczyło zdjęcie z basenu z jakimś kolesiem. Po kolejności fotek wiedziałem, że jest zrobione po naszej randce Muay Thai. Ale czym się przejmować, niespodzianki tutaj akurat nie było. Są za to wielkie cycki i mega radość z seksu. I tak btw, chociaż wyglądało to jakoby ona specjalnie pokazała mi zdjęcie z innym kolesiem, to był to przypadek. Tak, ona naprawdę była tak głupia, że przypadkowo pokazała mi za dużo. Udałem, że nic nie widzę.

Tydzień później

Fajnie mnie sprzedał ochroniarz. B. zapytała się go, czy rucham inne laski, na co on, chociaż nie powiedział, że tak, to zaczął się śmiać jak debil i nawet pomimo tego, że B. była wyjątkowo nierozgarnięta, to ta reakcja była tak oczywista, że B. zaczęła robić sceny zazdrości. Pewnie się zastanawiacie dlaczego, skoro sama ruchała się z innymi. To jest typowo tajskie podejście. One mogą robić wszystko, ale od faceta wymagają, że będzie się zachowywał jak należy. Jakie sobie do tego dorabiają wymówki, to już różnie bywa… W mieszkaniu B. oznajmia, że mam jej natychmiast dać telefon i pokazać rozmowy na FB i Line. Mówię, żeby się jebała, na co ona blokuje mnie na wszystkich aplikacjach. Myślę sobie, no ok, czas zakończyć tą komedię i ją wyjebać. Mówię jej więc, że ma wypierdalać i niech nigdy nie wraca. Ona myślała, że ją odwiozę do domu jak dżentelmen, bo ciemno, późno w nocy, etc. Ale się przeliczyła, wyrzucam ją za to, że się zachowują jak małpa i jeszcze ją mam zawieźć do domu…? Ehh, nie sądzę.

2 tygodnie później

Po tygodniu milczenia B. jak gdyby nigdy nic dzwoni i pyta czy pójdę z nią coś zjeść. Idziemy na zupę noodlową, po czym znowu lądujemy u mnie w mieszkaniu. Przyznam, że mam kurwa do niej słabość i tęskniłem za tym ciałem, choć przybywanie z nią jest po protu męczące. Ściągam z niej majtki, a tu nagle… „a kupisz mi buty za 1500 batów?”. Mówię jej, że jak jest dziwką, to niech spierdala na Sukumvith szukać klienta, ale do mnie bez takich tekstów. Obracam się wkurwiony na drugi bok, na co B. zaczyna się do mnie dobierać i twierdzi, że przecież „żartowałam”. Taaa, na pewno.

3 tygodnie później

B. zaczyna rozmawiać z jakimś kolesiem przez telefon, teksty typu „I miss you”, etc.. Hmmm. Mogę tolerować, że rucha się z innymi, z tym nie mam problemu, bo sam nie zmierzam ograniczać się tylko do niej, ale rozmawianie przy mnie z jakimś kolesiem, to brak szacunku którego nie mogę zaakceptować. Mówię, że ma się wynosić, ona nie słucha, dochodzi do szarpaniny. Wyrzucam ją na siłę, ponownie myślę, że to już koniec naszej znajomości.

Miesiąc później

B. oświadcza, że mnie kocha i płacze przez telefon, że jej życie jest do dupy i musi mnie zobaczyć. Nie wiem na czym ta miłość ma polegać, ale trochę wymusiła na mnie, żebym jej powiedział to samo. Dzień później przychodzi i wyciąga z torebki tabletkę „24 po”. Pewnie normalna osoba by się nawet nie kapnęła co to jest, ale że kupowałem już w Tajlandii kilka razy, to rozpoznaje po samym opakowaniu. Pytam się grzecznie, czy ją pierdoliło, żeby pokazywać tak dosadnie, że jakiś facet się w nią spuścił, na co ona „nienawidzę go, co za chuj, jak on się mógł we mnie spuścić” i pokazuje mi zdjęcie jakiegoś kolesia z idealnym 6packiem i prężnymi bickami, krzycząc, ze to „ten chuj mi to zrobił”.

2 miesiące później

Pewnie się zastanawiacie dlaczego dalej się z nią spotykałem? Ano była ona dla mnie czymś w rodzaju dmuchanej lalki do ruchania, w ciele prawdziwego człowieka. I po pewnym czasie zacząłem ją tak traktować. Kiedy ją chciałem, po prostu mocno ciągnąłem ją za włosy, zrywałem z niej majtki i brałem ją na siłę. A im bardziej ją szarpałem i traktowałem jak szmatę, tym bardziej ją to kręciło. Kiedyś sama nawet powiedziała, że specjalnie będzie stawiać jak największy opór, bo niesamowicie ją podnieca kiedy ją biorę brutalnie i na siłę. W efekcie na cyckach i dupie miała siniaki, w talii odciski moich palców, a ja non stop odczuwałem ból w stawach w łokci – efekt długiego siłowania się z B., bez uprzedniej rozgrzewki.

3 miesiące później

B. oznajmia, że jej marzeniem jest trójkąt z jeszcze jednym facetem. Warunek, musi mieć 6pack i duże mięśnie. Jakoś nieszczególnie mi odpowiadał ten pomysł, więc się z niego wykręcałem… Efekt? Po kilku dniach B. ze szczerością do bólu oznajmiła, ze spoko, już miała trójkąt beze mnie, więc nie muszę szukać kolegi. Aha, fajnie. Na pytanie w jakim celu zdradza mi szczegóły swojego życia seksualnego, odpowiedziała, że przecież jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele mówią sobie wszystko. Hehe, no ok,

Nasz wspaniały układ, chociaż z dwu miesięczną przerwą ciągnął się jeszcze przez następne pół roku, ale o tym następnym razem. Gwoli ścisłości, tak jak ona pruła się na lewo i prawo, ja robiłem to samo i dobrze mi z tym było. Wszyscy znajomi, którzy gdzieś tam widywali mnie z B., zawsze gratulowali mi takiej „zdobyczy”, ale gdyby wiedzieli chociaż w połowie, jak straszna i ciężka do zniesienia jest to osoba, to wątpię, ażeby ciągnęli ten układ tak długo jak ja. Mimo wszystko jest ona dla mnie pozytywnym wspomnieniem. Dlaczego przestaliśmy się spotykać wyjaśnię następnym razem, ale dzisiaj podpowiem, że chodziło o mega drobnostkę. Chociaż obydwoje akceptowaliśmy, że ruchamy się z innymi, nie mogliśmy dojść do porozumienia w kwestii palenia papierosów – nie pozwalałem jej przy mnie palić i o taką głupotę przestaliśmy się spotykać. W każdej chwili mógłbym do niej zadzwonić i się umówić na kolejne spotkanie, ale… dale pali papierosy, a ja już nie mam tyle cierpliwości 🙂

To be continued / dalsza część wkrótce ,,,

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

 

 

Tajski nowy rok – dużo alkoholu, jeszcze więcej wody i seks!


Sabaidee pee mai, czyli szczęśliwego nowego roku! Tajlandia w spektakularnym szale wodnym celebruje przez 3 dni nadejście nowego roku.  Aktualnie na liczniku w Tajlandii wybiło już 2560 lat, liczone od dnia oświecenia Buddy, i choć świętowany jest dopiero teraz, to jednak w kalendarzu rok zmienia się już 1 stycznia, aby nie mieszać z resztą świata… Festiwal, będący największą bitwą wodną na świecie (lany poniedziałek do setnej potęgi), oficjalnie trwa 3 dni, w praktyce nawet 5, w zależności od regionu. Im bardziej na północ, tym bardziej dziko. Song Kran, bo tak nazywa się po tajsku festiwal, jest jedną z największych imprez na świecie.

Song kran, Tajski nowy rok

Song Kran jest znany również z tego, że na drogach ginie średnio 450 ludzi każdego roku oraz… że laski kurwią się na potęgę. To znaczy nie zrozumcie mnie źle – słowo „kurwią” ma jakiś negatywny wydźwięk. Ja tam się osobiście kurwie cały rok i nie uważam, że w korzystaniu z uciech życia jest coś złego, za to użyłem słowa „kurwić”, aby oddać skalę zjawiska. Bo czy w innych okresach roku zdarza się, aby dziewczyny pokazywały cycki na ulicy? W tym roku podobno groził za to nawet mandat w wysokości 5000 batów (z powodu żałoby narodowej po królu). I jak myślicie było? Wczoraj podeszła do mnie pijana Tajka, wyciągnęła cycki i mówi… liż kolego! Cóż miałem zrobić – ja jestem jak Rasputin, kobietom i alkoholu nie odmawiam. Pewnie część z was nawet w to nie uwierzy. Ale tak się właśnie tutaj dzieje w Tajski nowy rok. Z normalnych dziewczyn wychodzi demon dziwki, i nie mówią tutaj o tych zarabiających dupą koleżankach, a o normalnych, zwykłych dziewczynach którym whiskey uderza do głowy i bawią się grubo.

Tajki, Tajlandia, Nowy rok

Moim ulubionym miejscem do obchodzenia Song Kranu w Bangkoku jest Container Tawana w dzielnicy Bang Kapi, czyli 100% tajska impreza, gdzie jest się jedyną białą mordą pośród tysięcy ludzi. Ma to swoje plusy i minusy – z plusów, laski same podchodzą, żeby zrobić sobie wspólne zdjęcie, same zagadują, lub dają „zielone światło”. Z minusów, to jednak Tajowie płci męskiej robią się dosyć mocno zazdrośni i czasami trochę chamsko próbują wyeliminować konkurencję. Oczywiście bez żadnej agresji – Tajlandia to nie jest Polandia. Po imprezie w Container Tawana zawsze ma się kilka numerów, lub Line ID (taki lokalny Whats app), bo nawet jeśli sam nie wyciągasz, to Tajki pytają ciebie.  Ah, zapomniałem o najważniejszym minusie. Na całej imprezie po angielsku mówi może 1 na 100 osób, z całą resztą trzeba jechać po tajsku, ale dla chcącego wszystko jest możliwe.

Tajki Tajlandia, Nowy rok, Song kran

No i oczywiście nieśmiertelny Khao San – mordownia Bangkoku, nazywam to miejsce SAFARI, ponieważ Tajki wpadają tu polować na białasów. Jeśli nie umiesz znaleźć laski na noc na Khao Sanie w nowy rok, to chyba już nie ma dla ciebie nadziei  – to musi być najprostsze miejsce na ziemi, żeby poznać chętną dziewczynę.

Po Container Tawana pojechałem zajrzeć właśnie na Khao San i od przybytku człowiek robi się wybredny – wybiła 5 rano, a ja dalej bez laski. To znaczy, po drodze przylizałem się już chyba z pięcioma, cycków w ręce miałem jeszcze więcej, ale cały czas liczyłem, że może wpadnie coś jeszcze lepszego, aż minęła mi tak cała noc, hehe. Poznałem też kilka naprawdę epicko ładnych dziewcząt, których koleżanki zrobiły mi „cock block” (albo raczej „pussy block”), czyli nie pozwoliły im iść ze mną. Ale co się odwlecze, to nie uciecze, bo kontakty wziąłem.

tajka, nowy rok, song kran, sexy

Czy więc wróciłem sam do domu? Oczywiście, że nie. Na Khao Sanie nawet o 5 rano kręci się dużo dupeczek, więc ściągnąłem pierwszą lepiej prezentującą się Tajkę do siebie na chatę pod pretekstem wypicia więcej whiskey. Oczywiście ona mi non stop, że nigdy z nikim się nie rucha tak na jedną noc i mam obiecać, że nic nie będę próbował… LOL, słyszę ten tekst ze 2, 3 razy w tygodniu 😀

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

10 przykazań tajskich barówek – sekrety seksturystyki


Poniższy tekst jest tłumaczeniem z języka tajskiego. O tym na ile jest napisany jako żart, a na ile poważnie, zadecydujcie już sami. Suchy chodzą, że takie oto ulotki-instrukcje są dostępne dla każdej początkującej barówy, otrzymują je natychmiast po przybyciu do Pattaya, Bangkoku, lub Phuket.

Barówy, Pataya, Tajlandia, bar girls, Azja po zmroku

Tak Tajskie barówy widzą obcokrajowców. 

  1. Natychmiast ustal, czy bufallo (nazywanie kogoś buffalo w tajskim jest najgorszą obelgą – Michal F.) mieszka lub pracuje w Tajlandii. Jeśli tak jest, domknij tranzakcie jak tylko szybko się da. Istnieje bardzo mała szansa, że będziemy miały okazję położyć ręce na jego portfelu, poza tą jedną transakcją.  Farangi mieszkający w Tajlandii za dużo wiedzą i są ciężkim targetem. Mogą mieć nawet dobre koneksje i jeśli go zwodzisz lub oszukasz, będzie w stanie narobić kłopotów. Tak więc, o ile nie jest nadzwyczajnie przystojny, lub bogaty, spróbuj jak najszybciej wsiąść go na short time i wracaj do baru szukać turysty. Turyści są najbardziej profitowi ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że po powrocie do domu, dalej będzie wysyłał pieniądze. Jeśli klient ma na sobie tani krawat i niewypolerowane, tanie buty, białe skarpetki z biznesowymi spodniami, albo nie za bardzo chce kupić ci drinka, szybko zapytaj go czy jest nauczycielem angielskiego. Jeśli jest, zapomnij o okazywaniu mu szacunku jak w przypadku tajskich nauczycieli i szybo atakuj następnego klienta. Nauczyciele angielskiego zarabiają w miesiąc mniej niż my w tydzień, więc nie ma wyjątków.
  2. Zawsze dawaj klientom swój numer lub email (poza nauczycielami angielskiego – im nie dawaj, bo będą non stop pisać licząc na darmowe boom boom). Nawet jeśli buffalo śmierdzi, jest gruby, bardzo brzydki, lub ma włosy na plecach, a nawet jeśli odmawia wsiąść prysznic, daj mu kontakt do siebie. Zachęcaj go do odezwania się, gdy powróci do Tajlandii. Kiedy pojedzie, napisz mu dlaczego powinien wysłać ci pieniądze – chory buffalo, chorzy rodzice, bracia, tsunami, etc. Ah, i nie obawiaj się, że kłamanie to zła karma. Takie rzeczy i tak się będą dziać, jeśli jest Khun Jai Dee (osoba z dobrym sercem – Michal F.), to wyśle 20,000, a może więcej. Jeśli jest Khun Kee noew („skąpiec” po tajsku – Michal F.), wyśle mniej ściemniając, że funt lub dolar ma mniejszą wartość. To nie jest prawda. Banknoty dalej mają taki sam kolor. Kłamcy. Nigdy się nie poddawaj, proś o kasę każdego miesiąca. Jeśli po 6 miesiącach nic nie dostaniesz, powiedz mu, że masz urodziny za kilka dni. To zazwyczaj działa, ale nie licz na więcej niż marne 5,000. Tanie dranie.
  3. Zawsze mów buffalo, że „thai men no good”. Powinnaś to powtarzać każdemu klientowi. Jeśli usłyszą to wystarczającą ilość razy, uwierzą w to. Jeśli buffalo kiedykolwiek zobaczy cię z twoim pua (po tajsku „mąż” – Michal F.), powiedz mu, że to twój brat.
  4. Jeśli masz mniej niż 25 lat, zrób sobie włosy na blond, pomarańczowy albo jakiś inny jasny kolor i złóż aplikację w Baccara na Soi Cowboy, lub Ranbow 2 w Nana Plaza. Jasny kolor włosów jest bardzo popularny wśród Japończyków i Koreańczyków. Japońscy klienci są najlepsi z powodu zasady 4 (4 cale, 4 minuty, 4000 batów). Pamiętaj, że musisz wydusić z nich ile kasy się da w ten jeden raz, ponieważ oni są inni niż buffalo farangi, i prawie nigdy nie wysyłają kasy z domu. Anyway, ich angielski jest beznadziejny, nawet gorszy niż nasz, więc nie masz nawet co zostawiać kontaktu do siebie.
  5. Istnieje wielu złych ludzi którzy próbują powstrzymać nas przed zarabianiem pieniędzy od buffalo. Strzeż się ludzi którzy zadają zbyt wiele pytań, lub kupują dużo lady drinków, ale nie płacą bar fineu. To może być diabeł. Również, nie dawaj im robić sobie zdjęcia. Oni to wrzucą do internetu i każdy będzie cię widział. Jeśli buffalo który wysyła ci pieniądze zobaczy to zdjęcie, możliwe że przestanie wysyłać.
  6. Buffalo roo mak (wiedzą za dużo – Michal F.) w dzisiejszych czasach. Szkoły języka tajskiego stają się tak popularne jak sklepu 7/11 i nawet przyjeżdżający na wakacje mówią czasami dobrze po tajsku. To są diabły, zagraniczne buffalo, które często udają, że nic nie rozumieją, ale szpiegują o czy rozmawiamy. Jak śmią?! Kiedy rozmawiasz z koleżankami, lepiej używaj Laotańskiego lub Khmerskiego (1/3 wszystkich Tajów zna język laotański, który jest uważany za dialekt tajskiego – Michal F.). Używanie Laotańskiego jest bezpieczniejsze, ponieważ buffalo zawsze szukają jak nas zrobić w bambuko. Strzeż się, niektórzy z nich są nawet w stanie rozumieć tajskie dialekty.
  7. Jeśli spotykasz bogatego, hojnego buffalo, zaproś go do swojej wioski. Upewnij się, że cała wioska powita go huczną kolacją. On zapłaci. Upewnij się, żeby wynegocjować 10% prowizji od restauracji. Nie pozwól mu spać w hotelu, zabierz go do domu rodzinnego. Pozwól mu zobaczyć i poczuć prawdziwy tajski dom. Zrobi mu się żal i jeśli zagrasz to dobrze, zaoferuje, że zbuduje ci lepszy dom. Wyślij swojego tajskiego chłopaka do domu sąsiada na pare dni, a jeśli nie da się, przedstaw go jako brata. Jeśli masz już  jeden dom zbudowany przez innego buffalo, idź do domu wujka lub ciotki i przedstaw ich jako swoją rodzinę. Te same zasady obowiązują. Jeśli będziesz dobra, być może dostaniesz drugi dom.
  8. Zlokalizuj wszystkie Western Union i Moneygram w okolicy. Zabierz ulotki i dawaj buffalo, żeby wiedzieli jak wysyłać pieniądze. Otwórz różne konta bankowe i zawsze miej jedno konto na którym jest tylko 1000 batów. Ukrywaj swoje oszczędności na innym koncie. Buffalo są głupi, więc się nie połapią.
  9. Przyłącz się do „3 am club”. Tam zawsze późno w nocy są jakieś dziewczyny. Zaprzyjaźnij się z nimi i wymień numerami telefonu. Kiedy idziesz z Buffalo, możesz powiedzieć koleżance, żeby zadzwoniła o 3 w nocy i będziesz w stanie wyjść od buffalo pod pretekstem “My friend lost key for loom.”, „mother came visit from province”, „baby sick and must go to ban nok to take care”, etc. Po tym możesz spokojnie iść do domu z zarobioną kasą, wydać na jakiegoś fajnego Taja z 6packiem, albo pójść do swojego chłopaka lub męża. Nie przejmuj się buffalo. Wszystko co wcześniej ustalaliście jest nieważne. Powiedz mu, że musisz iść i skasuj go za long time. Jeśli protestuje, zacznij krzyczeć i awanturować się. Zagróź, że rozwalisz mu laptopa lub aparat. Powiedz, że pójdziesz na policje. Jeśli jest balkon, powiedz, że wyskoczysz, żeby się zabić. Kilka minut awantury i zarobisz dodatkowe 1,500 do 3,000 batów.
  10. Miej 2 telefony. Upewnij się, że jeden z nich to starszy model. Pokazuj buffalo tylko ten starszy. W nocy daj mu najlepszy czas życia, rano druga runda. Potem zabierz go prosto do Tuk Com. Na śniadanie zamów ile się da, to czego nie zjesz, możesz zabrać do domu na później. Po jedzeniu pójdź na drugie pięto do stoisk z telefonami. Znajdź najdroższy i najnowszy telefon i zacznij się na niego gapić. Upewnij się, że on zobaczy łzy w twoich oczach nie odchodź dopóki nie kupi telefonu. Jeśli odmawia, zacznij płakać. Buffalo robią wszystko co chcesz jeśli zaczniesz płakać. Jeśli kupi ci telefon, zostań z nim pare dni i zabierz go to sklepu ze złotem. Powtórz wszystkie kroki aż kupi ci złoto. Jak tylko wyjedzie, możesz wymienić zdobycze na pieniądze w lombardzie.
Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

Duchy w Tajlandii – strach się bać


Duchy w Tajlandii są wszechobecne, a raczej, wierzenia w duchy są poważnie traktowane przez większość Tajów. Legendy o duchach przeplatają się z buddyjskim wierzeniami przez 2500 lat aż fenomen ten przesiąknął i wyewoluowały do dzisiejszych czasów, co można zaobserwować nie tylko w zachowaniu Tajów. Przy każdym domostwie, stoi wszak domek dla duchów, a na nim tacka z jedzeniem oraz piciem dla niematerialnych duchów, aby te zostawiły już domowników w spokoju, mając gdzie mieszkać oraz co jeść.

bangkok, tajlandia, azja po zmroku, domek dla duchów

domek dla duchów

Myślicie, że domki dla duchów to przesada? Tajowie potrafią odprawiać modlitwy na odpędzanie duchów nawet w klubie go go, gdzie 10 lasek kręci tyłkiem i pokazuje cycki, a jedna, weteranka – zazwyczaj burdel mama – chodzi z kadzidełkami na około i odprawa czary mary, hokus pokus, duchów nie ma. True story, widziałem na własne oczy.

Duch po tajsku to Phi (ผี), prawie wszystkie duchy są aktywne wyłącznie w nocy. No, z wyjątkiem znanego ducha o imieniu Pret, któremu światło dzienne nie przeszkadza. Zdziwko, że Tajowie znają imię ducha? Nie powinno. Oni znają nawet wygląd niektórych duchów, włączają w to takie detale jak ich wzrost, kolor włosów, czy charakter, etc.

Jednym z moich ulubionych duchów jest Nang Tani – duch kobieta, która pojawia się wyłącznie podczas pełni księżyca, w… kiściach bananów.

Phi Kong Koi to leśny duch – wampir, z… jedną nogą. A czemu nie 🙂

Phi Hua Kad, jeśli znacie tajski, to pewnie nazwa już sugeruje co to za duch. Phi – duch, hua – głowa, kad- ucięta. Jest to duch który chodzi ze swoją głową w ręce, gdyż jest ona ścięta.

Nie ma co wspominać więcej imion. Powiem tylko, że znanych duchów jest znaczenie więcej.Jest np. duch bardzo wysoki, duch kobiety w ciąży, mający podwójną moc, bo w końcu ma w sobie dwie osoby, a także duch który… śmierdzi.

Nie wszystkie duchy są jednak złe. Duch Phi Ka, wygląda zupełnie jak człowiek, choć lubi jeść wyłącznie surowe mięso. Tajowie którzy składający mu ofiary mogą cieszyć się jego pomocą w poprawionym szczęściu i zdobywaniu sławy.

Jak duchy ingerują w życie Tajów 

Niektóre spośród tajskich duchów mają nawet swoje własne kapliczki. Mae Nak Phra w Bangkoku na ulicy Sukumvith 77 jest dedykowana właśnie duchowi o tym samym imieniu. Jest to najpopularniejszy duch kobiety, o której powstało nawet kilka filmów. Mąż Mae Nak był żołnierzem który wyruszył na wojnę za czasów panowanie króla ramy V, w między czasie ona umarła przy porodzie. Kiedy mąż powrócił z wojny nie wiedział, że zarówno jego żona jak i dziecko są duchami. Każdy z sąsiadów który próbował go ostrzec, ginął w tajemniczych okolicznościach.

Mar duch, kapliczka, azja po zmroku, tajlandia, bangkok

Mae Nak Phra Khanong

Większość duchów mieszka we wspominanych powyżej domkach dla duchów, czyli San Phra Phum, albo ศาลพระภูมิ. Zaniedbywanie domków dla duchów jest uważane jako zły omen, dlatego Tajowie zawsze dbają o nie i regularnie składają ofiary z jedzenia, włączając w to kolorową fantę dla duchów – dzieci, wiemy bowiem, że młodzież lubi wszystko co słodkie. Zazwyczaj ofiary dla duchów to kadzidełka, drobne smakołyki lub owoce, ale jeśli Taj modli się o coś  bardziej konkretnego, to potrafi zostawić nawet głowę świni. 

Każdego roku w prowincji Loei na dalekiej północy Tajlandii odbywa się 3 dniowy festiwal duchów o nazwie Phi Ta Kon. Mieszkańcy odprawiają rytuały aby pobliski duch rzeki – Phra U-pakut – obdarzył ich swoją protekcją.

Horrory w Tajlandii

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego Tajowie nigdy nie oglądają filmów o duchach w samotności? Dla większości z nich są to potencjalnie prawdziwe historie i laski dosłownie sikają w gacie podczas wizyty w kinie.

Jak wykorzystać tajskie duchy 

Ja jestem generalnie pragmatyczną osobą. Jeśli ktoś wierzy w zabobony z epoki żelaza typu duchy, podwodne cywilizacje, albo  Jezus, to należy to wykorzystywać. Jeśli chcemy przykładowo pozbyć się Tajki, to wystarczy powiedzieć jej, że w łazience chyba jest duch, bo dzieją się dziwne rzeczy, lustro się samo poruszyło już 3 razy, światło czasami samo mruga, szczoteczka do zębów raz podskoczyła. Większość Tajek się wyniesie z własnej inicjatywy.

W Saigonie wbiłem kiedyś do pokoju w którym spała Wietnamka i zapytałem czy mogę z nią zostać, bo boję się ducha. Strzał w 10, bo laska spała z zapalnym światłem, gdyż… również bała się ducha.

 

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

Moja koleżanka – dziwka


Dzisiaj będzie o  Tajskiej dziwce, ale nie byle jakiej, bo takiej dla Tajów, która  gołego faranga to widziała co najwyżej na plakacie w magazynie Elle, podczas rutynowego przeglądania horoskopu. No, prawie, w chwili kiedy już to piszę, na koncie ma ona już pierwszego białasa.  Na początku słowem wyjaśnienia. Skąd ja w ogóle znam takie patologie. Ano przyjaźnię się z pewnym Hiszpanem który generalnie preferuje płacić za tego typu rozrywki. Twierdzi, że interesuje go tylko  seks, a chodzenie na randki, a nawet spędzanie czasu z dziewczynami (poza główną aktywnością), po prostu go męczy (co w sumie jest zrozumiałe do pewnego stopnia). Do tego mieszka z dziewczyną, więc też nie bardzo ma jak to rozegrać logistycznie… Swoją drogą śmieszny związek, bo tak jego dziewczyna wie o wszystkich które wali na boku, ale dalej z nim siedzi. TIT (This Is Thailand).

dziwka-tajlandia-prostytutka-azja-po-zmroku-bangkok

Anyway, przyszedł taki dzień gdy ów przyjaciel poprosił abym poszedł z nim na uliczne dziwki w formie tłumacza. On mieszka już w Tajlandii 4 lata i jako tako się dogaduje, ale mimo wszystko mój tajski wszedł na taki poziom, że rzadko kiedy czegoś nie jestem w stanie zrozumieć. Te dziwki na które on się wybiera, nie mówią nawet 3 zdań po angielsku. Poszliśmy więc razem do tego slumsu i chodziliśmy wokoło 30 minut szukając nadającej się dziwki dla kolegi. Przyznam, że większość z nich to takie straszne kaszaloty (znajdzie się też pare koni), że nawet kijem nie można dotykać. Nie dość że stare, grube, to jeszcze patrzy im HIVem z oczu. To jest teren w którym laski puszczają się za 500 batów, to jest qrwa 13 euro,  chyba najtańsze miejsce w całym Bangkoku, ale i za ceną generalnie idzie konsekwentnie jakość. W pewnym momencie BOOM, niczym grom z jasnego niema, przed nami oto młoda fajna Tajka, z dużymi cyckami, co jest w Tajlandii prawdziwym rarytasem. Pamiętamy wszak, że Tajki wygrały światowy ranking na najmniejsze cycki. Są nawet takie elementy które praktycznie mają same wydłużone sutki i kompletny brak piersi, do tego stopnia, że przeciętnie spaśony facet, nawet nie jakiś straszny grubas, i tak ma więcej tanki tłuszczowej na klacie niż te nasze tajskie landryny. W ogóle nie wiadomo skąd ona się tam wzięła, pomimo tego, że nie jest absolutnie 10/10, na tym kontraście pośród tych wszystkich smoków, wyglądała jak aniołek rodem z okładki Playboya. Oczywiście kolega momentalnie przystąpił do negocjacji cenowych.

Tak jak się jednak spodziewaliśmy, nie mogli się oni dogadać, więc tutaj potrzebny byłem ja.  W roli tłumacza. Mówię więc i tłumaczę, że to i tamto, kolega chce to, w takiej pozycji, na taki okres czasu. Reakcja laski? Momentalne zakochanie się. Ale nie w koledze który chce jej dać kasę, a we mnie. Tak to już bywa. Niektóre Tajki, które nie mówią nic po angielsku i w życiu nie rozmawiały z białasem, poznając takiego który zna ich język, po prostu wariują. Jest to dosyć częsty przypadek, więc nawet mnie to nie zaskoczyło. To jest ich jedyna okazja, żeby zamienić pare słów z takim kosmitą, który – o fuck – nie ma czarnych oczu i włosów, jak dosłownie KAŻDY facet w tej części świata, a jego zarost na twarzy to więcej niż pare wydłużonych obleśnie sterczących włochalów. Skończyło się na tym, że ona nie chce iść z kolegą, a za to zaprosiła mnie na kolacje 😀 Wiecie, ja jestem jak Rasputin. Kobietom i alkoholu nie odmawiam.. Zostawiłem Hiszpana w samotności, aby dalej polował niczym samotny wilk w pełnie księżyca podczas zimowej nocy, a ja sam wskoczyłem na motor z dziwką, która mocno się wtuliła w moje silne plecy.

Pojechaliśmy nigdzie indziej, a na kuchnię Issańską. Abstrahując od tego, że to moje ulubione potrawy, to są relatywnie zdrowe (jak na tajskie warunki), a dodatkowo – zajebiście tanie. Zazwyczaj cena to 60 batów za potrawę, a przy okazji większość lasek się napala, że farang lubi jeść północno-wschodnie potrawy, które w przypadku dziwek, zazwyczaj są ich regionalnymi daniami (90% dziwek pochodzi z Issanu – najbiedniejszego regionu Tajlandii). Tak więc po tym jak  dziwka już zjadła surowe mięso krowie z polewką z nieugotowanej krwi (kuchnia Isańska :), zapytała czy mam w domu Air Con bo jest jej gorąco. Czyli innymi słowy, sama się pcha na pałę. To są te dziwne absurdy Tajlandii, np dziwka która się napali i sama ciebie i wyrucha, za darmo. I oczywiście tak się to skończyło. Po skończonym pukaniu oznajmiła, że byłem jej pierwszym białasem. Zaciekawiony tematem, postanowiłem ją trochę wypytać o jej życiu i…. z tego będzie wywiad w kolejny, odcinku. Stay TUNED ! i jak zwykle, jeśli chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku to przypierdol like’a na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku (sorry Joasie, forum tylko dla facetów, ale możecie wysłać mi maila, jak nie są na maxa głupie pytania to zawsze odpowiadam 🙂

Uwodzenie w Tajlandii – 10 uwag


Niedawno na forum Azji Po Zmroku pojawił się taki oto wątek:

Jakie wskazówki moglibyście dać komuś, kto nie ma doświadczenia z Azjatkami, ino z białymi, a chce uprawiać tutaj seks, często i gęsto? Jakie są główne różnice kulturowe, na co uważać, jakie są główne grzechy nieporuchalne i zaniedbania niejebliwe w Tajlandii (trzeba wyganiać duchy z prezerwatywy przed seksem, albo przeprosić łózko za to, że będziemy się zaraz na nim grzmocić?), główne różnice w spotykaniu się z Tajkami a polskimi księżniczkami Joasiami

tajka-dziewczyna-azja-po-zmroku

Ponieważ odpowiedź jest nieco bardziej złożona niżeli kilku zdaniowa odpowiedź, postanowiłem skręcić z tego artykuł. A zatem do rzeczy:

  1. Najważniejsze to KEEP IT SIMPLE, bo się zwyczajnie nie dogadacie. Np. zagadując laskę w shopping mallu, twoim openerem powinno być „jak masz na imię”, bo jak walniesz czymś w stylu „chciałbym poznać twoja opinię na x”, to laska w ogóle nie zrozumie. Pytanie „gdzie idziesz?” jest innym świetnym openerem w Tajlandii – po tajsku fraza tłumaczona na „pai nai?” ma podobną funkcję jak „how it’s going” w angielskim i  nie jest uważana za niegrzeczne pytanie – wręcz przeciwnie. Generalna zasada – im prościej, tym lepiej. Żadna Tajka nie powie ci „spiedalaj”, w najgorszym wypadku zawstydzi się i ucieknie, więc możesz śmiało podbijać na ulicy, w centrach handlowych, czy na uniwersytecie.
  2. Pamiętaj, że laski nie myślą logicznie (wszystkie, nie tylko Azjatki). Graj na ich emocjach, nie próbuj nigdy nic tłumaczyć na logicznym poziomie, to nic nie daje. Sprawiaj, że czują się komfortowo. Nigdy nie wierz w to co mówią. One muszą udawać trudne, tak je zaprogramowało społeczeństwo. Abstrahując od tego, że same nie wiedzą czego chcą. Jeśli przykładowo laska ma w opisie na portalu randkowych, że „szukam tylko przyjaciół”, to nie znaczy, że nie będziesz jej walił na pierwszym spotkaniu. Jej się może naprawdę wydawać, że szuka tylko przyjaciół, ale pod wpływem emocji zrobi wszystko. Twoim zadaniem jest wywołanie tych emocji. Najłatwiej do tego dojść poprzez rozśmieszanie i droczenie się. Pamiętasz wszystkie idiotyczne gry z przedszkola? Jakieś zabawy związane z malowaniem długopisem po ręce, walczenie na kciuki, a nawet koci, koci łapki? To są wszystko idealne techniki uwodzenia.
  3. Nigdy nie pytaj czy ma chłopaka. Strzelasz sobie w nogę. Co prawda 99 na 100 Tajek i tak powie, że są single, nawet jeśli mają męża, ale w innych krajach (np Wietnam), wchodzisz tym pytanie w ślepy zaułek. Nawet jeśli ma chłopaka to nie znaczy, że a) nie szuka lepszego, b) nie jest otwarta na przygody na boku. Ja pytam ich czy mają chłopaka kiedy widzę, że są mną zainteresowane, ale mówię to w tonie „heeeej, podobasz mi się mała”).
  4.  Bądź szefem. Azjatki są uległe i przyzwyczajone, że facet o wszystkim decyduje. Nie pytaj gdzie ma ochotę pójść, tylko mów „idziemy do x”. Nie pytaj jaką pozycja w ruchaniu lubi, tylko ją obracaj w taką jak ci się podoba. Rób co chcesz, decyduj za was obojga, ona podąży. Pamiętaj że one nie są dobre w myśleniu – szukają kogoś kto im pomoże w decyzjach. Musisz być kreatywny i zdecydowany.
  5. Logistyka. Dobre miejsca na randkę – kawiarnia, lub park w pobliżu twojego hotelu lub apartamentu, tak aby łatwo było przenieść spotkanie w bardziej intymne miejsce. Kawiarnia jest świetna bo cała randka mieści się w 100 batach, park jest nie tylko darmowy, ale i daję łatwą wymówkę, że „jest gorąco, przenieśmy się do mojego mieszkania w pobliżu, bo bez air cona już nie wytrzymam”.  Najgorsze miejsce na randkę – restauracja. Kelner najprawdopodobniej posadzi was na przeciwko i nie będziesz mógł jej dotykać. Bez dotykania to możesz zostać co najwyżej jej kolegą. MUSISZ powoli eskalować kontakt dotykowy od samego początku. Inne beznadziejne miejsce na randkę – impreza. W klubie i tak poznasz wiele dziewczyn, więc po co brać ze sobą? Dodatkowo będzie cię to kosztować – w całej Azji jest przyjęte, że facet płaci za dziewczynę, jeśli zapraszasz gdzieś laskę, to w większości wypadków ona oczekuje, że pokrywasz wszystkie związane z tym wyjściem koszty.
  6. Kontakt dotykowy. Ale nie jak jakaś cipka, że niby przez przypadek. Tak jak wspominałem na górze – świetne są wszystkie gry z przedszkola. Dodatkowo każde pierdoły typu wróżenie z ręki (nawet jeśli oboje się z tego śmiejecie), czy „pokarz mi rękę… wow ale masz małą dłoń”. To co mówisz na logicznym poziomie nie ma znaczenia, każda wymówka, aby nawiązać kontakt dotykowy prowadzi was do łóżka. Kiedy przechodzicie przez ulicę – złap ją za rękę. Kiedy rozmawiacie, możesz ją dotknąć za ramię, lub włosy, ale badaj tylko grunt i wycofuj się. Dobrą techniką jest „2 kroki do przodu, jeden w tył”. Jak się trochę między wami rozwinie, to powąchaj jej szyję i powiedz coś głupiego/śmiesznego, np że pachnie jak truskawka. Akurat „strawberry” ma podwójne znaczenie, bo po tajsku jedno ze słów określające kłamcę, to właśnie „strawberry”, więc jeśli użyjesz tego tekstu, to de facto mówisz jej, że pachnie jak kłamczucha – czyli się droczysz się i zmierzasz do celu. Twoim zadaniem jest rozśmieszanie jej i nawiązywanie coraz bardziej śmiałego kontaktu dotykowego.
  7. Nie afiszuj się „zdobyczami”. W Europie zdjęcia z fajnymi laskami na Facebooku może dodadzą ci prestiżu, w Tajlandii na odwrót – zostaniesz sklasyfikowany jako playboy i nienadający się na potencjalny związek. Tutaj każdy może mieć dużo lasek jeśli chce, więc nie robi to na nikim wrażenia, a wręcz przeciwnie. Nawet jeśli walniesz zdjęcie z podpisem „koleżanka z pracy”, to  większość Tajów uzna, że na pewno ją ruchasz. Wrzucaj zdjęcia które pokazują, że masz ekscytujące życia – skok na spadochronie, nurkowanie, pilotowanie samolotem, egzotyczne podróże. Nie wrzucaj zdjęć z imprez lub z innymi laskami. Na pytanie czy masz dziewczynę, nie odpowiadaj, że NIE, bo nikt nie uwierzy. Zostaniesz uznany za kłamce. Powiedz coś w stylu „właśnie zerwaliśmy”, lub „czekam na porządną dziewczynę, dotychczas spotykam same które chyba chcą się wyłącznie bawić”
  8. Nie bądź skąpcem. Ona potrzebuje kogoś kto jest w stanie zadbać o nią i jej potencjalne dzieci. Azjaci się niesamowicie materialistyczni. Jeśli karzesz lasce zapłacić połowę rachunku, to prawdopodobnie będzie wasza ostatnia randka. Musisz jednak znaleźć balans – dużo Tajek próbuje ciągnąć na kasę ile się da, nie bój się odmawiać jeśli ona chce, żebyś coś jej kupił (np. laska w klubie która chce drinka). Nie dawaj się wykorzystywać.Nigdy nie dawaj pieniędzy do ręki, bo staniesz się sponsorem. Natomiast jeśli to ty gdzieś zapraszasz, to ty płacisz za to spotkanie. Po spędzonej nocy razem zapytaj czy chce 100 batów na taxówkę (jeśli chcesz ją jeszcze raz spotkać). Jeśli mieszkacie razem, to ty płacisz czynsz i rachunki, etc.
  9. Mowa ciała. Tutaj wszystko sprowadza się do jednego elementu – pomyśl, że ktoś patrzy na ciebie i na nią z boku. Jak to wygląda? Czy ty się do niej przymilasz i próbujesz ją wyrwać? Źle! Popraw to. Przypomnij sobie jak James Bond rozmawia z kobietami. Tam jest zachowany balans. On się do niech nie pochyla. Jeśli ona odchodzi, to on za nią nie goni jak frajer. Za to jeśli jest na odwrót – ona się pochyla w kierunku ciebie, a ty stoisz wyprostowany – idziesz w dobrym kierunku. Co wygląda lepiej, jeśli ona stoi plecami do baru, a ty do niej zagadujesz, czy jeśli ty stoisz plecami do baru a ona zagaduje do ciebie? Pamiętaj, że one lubią jak się nimi dyryguje. Weź jej rękę, niech zrobi piruet i wymień się miejscami. Fizycznie postaw ją tam gdzie chcesz. Zabierz jej rękę i połóż na swojej nodze. Cały czas pamiętaj jak to wygląda z boku. Musi być balans w mowie ciała. Kobieta może wyglądać na uległą, to jest ok. Za to facet który się klei do laski wygląda na desperata i kasuje się nie tylko w jej oczach, ale i wszystkich innych które to obserwują.
  10. Bądź nieprzewidywany. Zamotaj ją. Mów i rób sprzeczne rzeczy. Np. twierdź, że chcesz być jej najlepszym przyjacielem, a dotykaj ją w seksualny sposób. Mów, że będziecie razem robić zamki z piasku, wspinać się po drzewach i biegać za słoniami. Zapraszając do domu, obiecaj, że nie będziesz próbował jej wyruchać – chcesz się tylko przytulać, a tutaj nie wypada w miejscu publicznym. Popatrz jej romantycznie w oczy i powiedz „nienawidzę cię” (z uśmiechem na twarzy). Grunt, aby nie bądź nudnym.

Jeśli zastosujesz powyższe wskazówki, to możesz mieć w Tajlandii co noc nową dziewczynę. Nie jest to nic trudnego. Należy jednak pamiętać, że uwodzenie przypomina rzucanie piłką do kosza. Im więcej praktykujesz, tym łatwiej piłka wpada do celu. Czasami jednak mija ona cel – i to jest normalne. Na świecie jest wiele dziewczyn. Nigdy nie koncentruj się na jednej, bądź gotowy odejść. Miej opcje. Dużo łatwiej jest poznać nową dziewczynę, niż naprawiać zepsute kontakty. I najważniejsze – MUSISZ do nich podchodzić. Kobiety nie robią pierwszego kroku. Jeśli ty go nie zrobisz, to nic z tego nie będzie.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

Oops, wprowadziła się


Każdy kto miał Tajską dziewczynę chyba wie o co chodzi. Zaczyna się od szczoteczki do zębów. Potem pojawia się sukienka i stanik. Aż  końcu, zanim się zorientujesz, spośród 6 par butów w mieszkaniu, pięć należy do niej, a jedna do ciebie (tak, mam jedną parę butów – jestem minimalistą). Stało się. Wprowadziła się. Bez wcześniejszego ustalenia…

bangkok-tajlandia-azja-po-zmroku

I właśnie przechodzę przez fazę „wprowadziła się do mnie”. Zaczęło się od mojej podróży do Maha Sarakham którą opisałem TUTAJ. Jakiś czas później, trochę zatęskniłem za poznaną tam niewiastą i naszła mnie ochota, aby znowu pojechać ją odwiedzić. Pomimo tego, że pracuje głównie przez internet, aktualnie jest sezon turystyczny i mam tyle pracy jako przewodnik, że nie za bardzo mam kiedy wyrwać się z Bangkoku. Napisałem więc do poznanej tam dziewczyny, żeby wpadła odwiedzić na weekend. Zaproponowałem nawet, że zapłacę za bilet. Laska się ucieszyła. Przyjadę w piątek i w niedziele w nocy pojadę z powrotem… 

Właśnie minęło 20 dni odkąd przyjechała. I trochę zaczynam zgrzytać zębami. To znaczy nie zrozumcie źle, ona jest fajną dziewczyną i bardzo ją lubię, ale ja po prostu nie jestem stworzony do życia w związku. Mam wybór jeśli chodzi o dziewczyny i lubię poznawać nowe. Tak samo jak ładne dziewczyny mają wybór poznać nadzianego faceta z kasą i prawie zawsze takiego wybierają 😀 A więc od 20 dni pykam tą samą laskę i powiem, że cierpię. Jak wy ludzie w związkach to wytrzymujecie? Tą monotonię, to samo ciało, te same ruchy, ten sam głos. No i jest coś jeszcze – jeden z głównych powodów dla którego uważam, że Tajki się nie nadają na związek.

Znowu nie chce mówić na nią źle, lubię ją, etc. Ale to jest typowa Tajka która nie ma żadnych zainteresowań w życiu. Śpi po 14 godzin dziennie, je Som Tam, bawi się telefonem, znowu śpi, znowu je, znowu bawi się telefonem. Facebook i selfy w nieskończoność. I uwierzcie, że większość Tajek jest właśnie taka. Jak ona np. mówi, że idzie ze mną na siłownie, to wcale nie żeby ćwiczyć, tylko siedzieć na ławce i bawić się telefonem. Ale zawsze posiedzenie na ławce na siłowni i bawienie się telefonem to jakieś przełamanie rutyny od leżenia w łóżku i bawienia się telefonem : )

A teraz dlaczego jeszcze jej nie wyrzuciłem? Ha, śmieszne, ale jest taka technika w uwodzeniu – kiedy podchodzisz do laski, najlepiej powiedz jej „sorry, muszę szybko wracać do znajomych, ale…. bla bla”. Czemu służy ten tekst? Ano laski często z automatu mówią, żeby facet od nich spierdalał, bo co 5 minut podbija jakiś napaleniec. Jak to się ma do uwodzenia? Jeśli walniesz takim tekstem, to ona cię już nie może spuścić z brzytwy, bo sam się zadeklarowałeś, że znikniesz za momencik. A jak to się odnosi do mojej dupencji? Ano codziennie używa tej samej techniki i mówi – jutro już na pewno muszę wracać do siebie, odwieziesz mnie na stację autobusową? No i jak ja ją mam wyrzucić, jak sama się deklaruje, że już tuż tuż wraca. I nawet podaje argumenty, że musi na egzamin na uniwersytecie, że mama jej już każe wracać, etc. Hah!

20 dni… ciekawe ile jeszcze będzie się to ciągnąć 😀

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

 

Skutery do wynajęcia w Bangkoku u Forsakena


Stolica Tajlandii słynie z epickich korków. Metro oraz pociąg nadziemny BTS pokrywa zaledwie małą część miasta, pozostawiając większość obszarów zwyczajnie niedostępnych. Jedynym sposobem aby nie utkwić w korkach jest poruszanie się na skuterze. Skuter jest mały i mieści się pomiędzy samochodami, jest lekki i ze sporym przyśpieszeniem. Innymi słowy, idealne rozwiązanie na miasto takie jak Bangkok. Dodatkowo, pełny bak paliwa powinien kosztuje 75 batów i powinien spokojnie wystarczyć na przejechanie 100 kilometrów, dzięki czemu jest to również najekonomiczniejsza opcją.

bckg-4

 

Prawo jazdy teoretycznie trzeba mieć, w pełni wystarcza polskie na samochody, a w praktyce można jeździć na dowód osobisty i nie ma problemu. Oficjalny mandat za brak prawa jazdy to 400 batów, natomiast większość tajskich policjantów zadowoli się stówą lub dwoma bez wypisywania.

Posiadam małe stado skuterów które wynajmuje. Skutery 125cc i 110cc.

Miesiąc – 3,000 thb

Tydzień – 1,000 thb

Dzień – 250 thb

15841742_10210791351675753_1446874686_n.jpg

 

Skutery 110cc (Honda Click, Fino, etc) mogę trochę spuścić z ceny, np 2,500 za miesiąc.

Dodatkowo będę potrzebował zrobić zdjęcie paszportu i 1,000 thb depozytu. Depozyt nie oddaje jeśli np. zostanie zgubione ubezpieczenie, rejestracja, lub motor zostanie uszkodzony.

Co do napraw – tajscy mechanicy są bardzo tani, większość napraw oscyluje w granicach 100, 200 batów, więc w razie potrzeby można samemu śmiało śmigać do mechanika. W razie poważniejszej awarii (nie z winy użytkownika), koszt naprawy biorę na siebie.

Chcesz wynająć motor w Bangkoku? Napisz mi wiadomość KONTAKT

 

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku