10 przykazań tajskich barówek – sekrety seksturystyki


Poniższy tekst jest tłumaczeniem z języka tajskiego. O tym na ile jest napisany jako żart, a na ile poważnie, zadecydujcie już sami. Suchy chodzą, że takie oto ulotki-instrukcje są dostępne dla każdej początkującej barówy, otrzymują je natychmiast po przybyciu do Pattaya, Bangkoku, lub Phuket.

Barówy, Pataya, Tajlandia, bar girls, Azja po zmroku

Tak Tajskie barówy widzą obcokrajowców. 

  1. Natychmiast ustal, czy bufallo (nazywanie kogoś buffalo w tajskim jest najgorszą obelgą – Michal F.) mieszka lub pracuje w Tajlandii. Jeśli tak jest, domknij tranzakcie jak tylko szybko się da. Istnieje bardzo mała szansa, że będziemy miały okazję położyć ręce na jego portfelu, poza tą jedną transakcją.  Farangi mieszkający w Tajlandii za dużo wiedzą i są ciężkim targetem. Mogą mieć nawet dobre koneksje i jeśli go zwodzisz lub oszukasz, będzie w stanie narobić kłopotów. Tak więc, o ile nie jest nadzwyczajnie przystojny, lub bogaty, spróbuj jak najszybciej wsiąść go na short time i wracaj do baru szukać turysty. Turyści są najbardziej profitowi ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że po powrocie do domu, dalej będzie wysyłał pieniądze. Jeśli klient ma na sobie tani krawat i niewypolerowane, tanie buty, białe skarpetki z biznesowymi spodniami, albo nie za bardzo chce kupić ci drinka, szybko zapytaj go czy jest nauczycielem angielskiego. Jeśli jest, zapomnij o okazywaniu mu szacunku jak w przypadku tajskich nauczycieli i szybo atakuj następnego klienta. Nauczyciele angielskiego zarabiają w miesiąc mniej niż my w tydzień, więc nie ma wyjątków.
  2. Zawsze dawaj klientom swój numer lub email (poza nauczycielami angielskiego – im nie dawaj, bo będą non stop pisać licząc na darmowe boom boom). Nawet jeśli buffalo śmierdzi, jest gruby, bardzo brzydki, lub ma włosy na plecach, a nawet jeśli odmawia wsiąść prysznic, daj mu kontakt do siebie. Zachęcaj go do odezwania się, gdy powróci do Tajlandii. Kiedy pojedzie, napisz mu dlaczego powinien wysłać ci pieniądze – chory buffalo, chorzy rodzice, bracia, tsunami, etc. Ah, i nie obawiaj się, że kłamanie to zła karma. Takie rzeczy i tak się będą dziać, jeśli jest Khun Jai Dee (osoba z dobrym sercem – Michal F.), to wyśle 20,000, a może więcej. Jeśli jest Khun Kee noew („skąpiec” po tajsku – Michal F.), wyśle mniej ściemniając, że funt lub dolar ma mniejszą wartość. To nie jest prawda. Banknoty dalej mają taki sam kolor. Kłamcy. Nigdy się nie poddawaj, proś o kasę każdego miesiąca. Jeśli po 6 miesiącach nic nie dostaniesz, powiedz mu, że masz urodziny za kilka dni. To zazwyczaj działa, ale nie licz na więcej niż marne 5,000. Tanie dranie.
  3. Zawsze mów buffalo, że „thai men no good”. Powinnaś to powtarzać każdemu klientowi. Jeśli usłyszą to wystarczającą ilość razy, uwierzą w to. Jeśli buffalo kiedykolwiek zobaczy cię z twoim pua (po tajsku „mąż” – Michal F.), powiedz mu, że to twój brat.
  4. Jeśli masz mniej niż 25 lat, zrób sobie włosy na blond, pomarańczowy albo jakiś inny jasny kolor i złóż aplikację w Baccara na Soi Cowboy, lub Ranbow 2 w Nana Plaza. Jasny kolor włosów jest bardzo popularny wśród Japończyków i Koreańczyków. Japońscy klienci są najlepsi z powodu zasady 4 (4 cale, 4 minuty, 4000 batów). Pamiętaj, że musisz wydusić z nich ile kasy się da w ten jeden raz, ponieważ oni są inni niż buffalo farangi, i prawie nigdy nie wysyłają kasy z domu. Anyway, ich angielski jest beznadziejny, nawet gorszy niż nasz, więc nie masz nawet co zostawiać kontaktu do siebie.
  5. Istnieje wielu złych ludzi którzy próbują powstrzymać nas przed zarabianiem pieniędzy od buffalo. Strzeż się ludzi którzy zadają zbyt wiele pytań, lub kupują dużo lady drinków, ale nie płacą bar fineu. To może być diabeł. Również, nie dawaj im robić sobie zdjęcia. Oni to wrzucą do internetu i każdy będzie cię widział. Jeśli buffalo który wysyła ci pieniądze zobaczy to zdjęcie, możliwe że przestanie wysyłać.
  6. Buffalo roo mak (wiedzą za dużo – Michal F.) w dzisiejszych czasach. Szkoły języka tajskiego stają się tak popularne jak sklepu 7/11 i nawet przyjeżdżający na wakacje mówią czasami dobrze po tajsku. To są diabły, zagraniczne buffalo, które często udają, że nic nie rozumieją, ale szpiegują o czy rozmawiamy. Jak śmią?! Kiedy rozmawiasz z koleżankami, lepiej używaj Laotańskiego lub Khmerskiego (1/3 wszystkich Tajów zna język laotański, który jest uważany za dialekt tajskiego – Michal F.). Używanie Laotańskiego jest bezpieczniejsze, ponieważ buffalo zawsze szukają jak nas zrobić w bambuko. Strzeż się, niektórzy z nich są nawet w stanie rozumieć tajskie dialekty.
  7. Jeśli spotykasz bogatego, hojnego buffalo, zaproś go do swojej wioski. Upewnij się, że cała wioska powita go huczną kolacją. On zapłaci. Upewnij się, żeby wynegocjować 10% prowizji od restauracji. Nie pozwól mu spać w hotelu, zabierz go do domu rodzinnego. Pozwól mu zobaczyć i poczuć prawdziwy tajski dom. Zrobi mu się żal i jeśli zagrasz to dobrze, zaoferuje, że zbuduje ci lepszy dom. Wyślij swojego tajskiego chłopaka do domu sąsiada na pare dni, a jeśli nie da się, przedstaw go jako brata. Jeśli masz już  jeden dom zbudowany przez innego buffalo, idź do domu wujka lub ciotki i przedstaw ich jako swoją rodzinę. Te same zasady obowiązują. Jeśli będziesz dobra, być może dostaniesz drugi dom.
  8. Zlokalizuj wszystkie Western Union i Moneygram w okolicy. Zabierz ulotki i dawaj buffalo, żeby wiedzieli jak wysyłać pieniądze. Otwórz różne konta bankowe i zawsze miej jedno konto na którym jest tylko 1000 batów. Ukrywaj swoje oszczędności na innym koncie. Buffalo są głupi, więc się nie połapią.
  9. Przyłącz się do „3 am club”. Tam zawsze późno w nocy są jakieś dziewczyny. Zaprzyjaźnij się z nimi i wymień numerami telefonu. Kiedy idziesz z Buffalo, możesz powiedzieć koleżance, żeby zadzwoniła o 3 w nocy i będziesz w stanie wyjść od buffalo pod pretekstem “My friend lost key for loom.”, „mother came visit from province”, „baby sick and must go to ban nok to take care”, etc. Po tym możesz spokojnie iść do domu z zarobioną kasą, wydać na jakiegoś fajnego Taja z 6packiem, albo pójść do swojego chłopaka lub męża. Nie przejmuj się buffalo. Wszystko co wcześniej ustalaliście jest nieważne. Powiedz mu, że musisz iść i skasuj go za long time. Jeśli protestuje, zacznij krzyczeć i awanturować się. Zagróź, że rozwalisz mu laptopa lub aparat. Powiedz, że pójdziesz na policje. Jeśli jest balkon, powiedz, że wyskoczysz, żeby się zabić. Kilka minut awantury i zarobisz dodatkowe 1,500 do 3,000 batów.
  10. Miej 2 telefony. Upewnij się, że jeden z nich to starszy model. Pokazuj buffalo tylko ten starszy. W nocy daj mu najlepszy czas życia, rano druga runda. Potem zabierz go prosto do Tuk Com. Na śniadanie zamów ile się da, to czego nie zjesz, możesz zabrać do domu na później. Po jedzeniu pójdź na drugie pięto do stoisk z telefonami. Znajdź najdroższy i najnowszy telefon i zacznij się na niego gapić. Upewnij się, że on zobaczy łzy w twoich oczach nie odchodź dopóki nie kupi telefonu. Jeśli odmawia, zacznij płakać. Buffalo robią wszystko co chcesz jeśli zaczniesz płakać. Jeśli kupi ci telefon, zostań z nim pare dni i zabierz go to sklepu ze złotem. Powtórz wszystkie kroki aż kupi ci złoto. Jak tylko wyjedzie, możesz wymienić zdobycze na pieniądze w lombardzie.
Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku
Reklamy

Forum Azja Po Zmroku (tylko dla mężczyzn)


W związku z zapotrzebowaniem, otworzyłem grupę/forum na Facebooku. Grupa Azja Po Zmroku to zamknięte forum wyłącznie dla mężczyzn nawiązujące do tematyki życia nocnego w Azji. Możemy się tu wymieniać doświadczeniami, polecać lub ostrzegać przed miejscami, a także umawiać na wspólne eskapady lub spotkanie na piwo.
Sorry dziewczyny 🙂 Ale możecie pisać maile, będę dalej na wszystko odpowiadał.

screenshot-from-2016-11-29-090921

Link do forum: https://www.facebook.com/groups/201973593589939/

Regulamin forum Azja Po Zmroku ( www.azjapozmroku.pl )

1. Posty mają być tematyczne, czyli związane z Azją, życiem nocnym, umawianiem się z laskami (pracującymi oraz zwykłymi dziewczynami), ciekawymi miejscami do zobaczenia, etc.
2. Nie ma hejtowania, obrażania się, wyzywania, etc. Forum służy do wymiany informacji oraz integracji użytkowników.
3. Spamowanie i reklamowanie produktów/usług które nie są bezpośrednio związane z tematyką jest niedozwolone
4. W przypadku zamieszczania gołych zdjęć dzewczyn z podpisem typu „waliłem w sobotę, poznaliśmy się w Terminal 21”, należy zagwarantować jej anonimowość, czyli zakryć twarz.

5. Jeżeli jakiekolwiek dane osobowe, zdjęcia lub posty będą upublicznione przez członka tej grupy, należy mu się dożywotni wpierdol od pozostałych członków forum.

Za nieprzestrzeganie regulaminu grozi ban.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Koh Larn – raport z rajskiej wyspy


Koh Larn jest chyba najlepszą wyspą w Tajlandii. Tfu, są oczywiście wyspy ładniejsze, atrakcyjniejsze cenowo i mają jakieś życie nocne – na Koh Larn nic po zmroku się nie dzieje. Dlaczego jest to więc najlepsza wyspa w rankingu Forsakena? Otóż w grę wchodzą dwa czynniki – odległość od Bangkoku oraz close proximity do Pattayi.

koh-larn-tajlandia-digital-nomad

Aby dostać się na Koh Larn musimy najpierw przedostać się do Pattayi – miasta do którego autobusy i minivany z Bangkoku odjeżdżają co 15 minut. Duże autobusy jeżdżą ze stacji Ekkamai, a małe minivany z Victory Monument (oraz Mo Chit). Pattaya znajduje się jedyne 170 km na południe od Bangkoku, więc w 2 godziny możemy być na miejscu. De facto, można nawet wskoczyć w autobus od razu z lotniska, lub przejechać taxówką za 2000 batów.

Od Pattayi tym razem nie będę się rozpisywał, ale wspomnę, że brak życia nocnego na Koh Larn można nadrobić życiem nocnym w Pattayi – chyba najbujniejszym, choć specyficznym, w całej Tajlandii.

Port z którego odpływają promy na Koh Larn znajduje się zaraz na koniec Walking Street, czyli najsławniejszej uliczki w całej Pattayi. Podróż zajmuje około 40 minut i kosztuje jedyne 30 batów (lub 1500 za cały speed boat, co ma sens jeśli jesteśmy w kilka osób).

Na Koh Larn raczej nie ma co liczyć, żeby zarwać jakąś dupeczkę (chyba że kelnerkę, lub plażowiczkę), jest to za to miejsce w które bardzo warto zabrać wcześniej już zarwaną dupeczkę. Piękne plaże, czysta woda, dobre koryto. Na randkę idealne miejsce. Walenie przy świetle księżyca na plaży, etc.

Cenowo nie jest to najtańsze miejsce, ale za 1300 batów jest spory wybór pokoi i bungalows. Jedzenie też jest przenocowane, ale czego spodziewać się po wyspie. Rosyjski jest tu nawet przydatny, ponieważ wyspa jest opanowana przez rusków do tego stopnia, że każdy sprzedawca zna parę zwrotów w ich języku.

Na wyspie jest kilka różnych plaż, jedne ładniejsze, drugie wygodniejsze jeśli chodzi o infrastrukturę.

Wyspa nie jest spektakularna jak na azjatyckie warunki, ale ze względu na dostępność z Bangkoku i Pattayi jest naprawdę ciekawą opcją. Na pewno dużo lepszą niż Koh Sichang, czyli najbliższa wyspa od Bangkoku.

Na miejscu jestem ponieważ raduję się życiem digital nomada, czyli pracuje przez internet gdziekolwiek jestem, natomiast wi fi nie jest jest tu w 100% reliable i o zgrozo, 3g przez komórkę też mi nawalił co naprawdę rzadko się zdarza.

Na pewno polecam wyspę dla każdego kto znajduję się w Pattayi, tylko nie zapomnijcie wsiąść jakiejś Tajki do bagażu, co by nie było nudno.

A właśnie, jak jesteśmy przy Tajkach, to warto wspomnieć, że w Pattaya można sobie wynająć dziewczynę która będzie naszą kobietką na określony czas w zamian za wynagrodzenie. W skrócie, płacimy takiej lasce aby udawała naszą dziewczynę, bujamy się z nią wszędzie, w nocy ją walimy, a dzień zabieramy na plażę, do restauracji, etc. Jeśli chcesz wiedzieć więcej w tym temacie, to o tym właśnie będzie następny artykuł.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Jak stuknąć za darmo profesjonalną damę do towarzystwa – 6 złotych zasad Forsakena


Na początku słowem wyjaśnienia – z perspektywy polaka, europejczyka, czy amerykanina, sama idea atakowania pracujących dziewczyn może się wydawać dziwaczna. Należy jednak pamiętać, o czym wiedzą wszyscy podróżnicy, że prostytucja w większości krajów na świecie jest zajebiście powszechna i, zwłaszcza jako obcokrajowiec, na dziwki, pół-dziwki, tudzież inne hostessy nie sposób się nie nadziać. W takich krajach jak Tajlandia, Kambodża, czy Filipiny, można nawet nie wiedzieć, że nasza dziewczyna, czy nocna przygoda dorabia sobie czasem dając dupy w Climaxie, czy innym Spicy. Stąd też nie atakowanie  dziewczyny tylko dlatego, że radzi sobie z kasą w najprostszy możliwy sposób bardzo zawęża spektrum wyboru.  No i nie powiedziecie, że będąc w takim barze go go nie mielibyście ochoty przelecieć co 4 dupci…

tajandia-bangkok-kluby-go-go

Na nasze szczęście, jako (w miarę) młody facet z białą skórą, przekonanie dziwki, żeby poszła z nami za free nie jest wcale trudne, a wręcz można nawet używać JEJ pieniędzy, które dostaje od jakiś starych niemców, żeby sponsorowała nasze drinki lub kolację. Jak to zrobić?

Istnieje 6 złotych zasad Forsakana. A więc do rzeczy:

  1. Udawaj głupiego. Z twojej perspektywa ona jest normalną dziewczyną z którą rozmawiasz. Zachowuj się jakbyś nie miał pojęcia, że ona jest dziwką (może się nawet okazać, że nie jest, lol). Niemniej jednak, buduj iluzję dwustronną i unikaj pytania „jaką masz pracę”
  2. Nie kupuj jej żadnych drinków. Jeśli poprosi cię o drinka, odmów. Dużo lasek zarabia na prowizjach za drinki i wiele z nich zwyczajnie chce zerżnąć z ciebie ile kasy się da, albo najebać się na twój koszt. Tutaj trzeba być bardzo ostrożnym, bo jeśli będziesz wyglądał na skąpego, lub bez kasy, to strzelasz sobie w stopę. Laski są strasznymi materialistkami. Daj jej do zrozumienia, że jak już pójdziecie gdzieś indziej (to znaczy wyprowadzisz ją z klubu go go, czy innego baru w którym pracuje), to kupisz jej to i tamto. Jeśli poznałeś ją w internecie i ona jest barówą, to będziesz musiał kupić pierwszego lady drinka. Nie kupuj drugiego. Umów się z nią po pracy (zabierz na imprezę, albo od razu do domu).
  3. Traktuj jak swoją dziewczynę. Bądź dżentelmenem, zabawiaj, drocz się. Nie rób zbyt szybkiej kino eskalacji. Zbuduj emocjonalne połączenie. Ona musi wiedzieć, że nie jest dla ciebie kawałkiem mięsa a dziewczyną z którą chcesz spędzić trochę czasu.
  4. Pocałuj ją. Nie wpychaj w nią języka i łap za tyłek. Pocałuj ją powoli, z pasją, tak jak całowałbyś „normalną” dziewczynę.
  5. Uważaj ze wspominaniem o jakiejkolwiek kasie. Jeśli zapytasz się czy chce pieniądze, to ona zawsze powie, że tak. Omiń temat. Jeśli boisz się, że wystawi ci rano rachunek, to  mówisz „do you really like me or you’re just working?”. Odpowiedź będzie albo „i like you, but…” (czyli chce kasę), albo „i like you”, czyli idzie się ruchać bo udało ci się ją uwieść. Czasami z „i like you, but…” możesz dalej ją przekonać, że jesteś nią zainteresowany i zmieni zdanie. Tutaj trzeba się trochę niemoralnie zachować i zasugerować, że z tego może być bardziej stała znajomość, ale ja nie mam wyrzutów trochę pokłamać laską które zawodowo kłamią facetom każdego dnia.
  6. Zamknięcie tematu. Kiedy czas jest odpowiedni pytasz czy idziecie razem spać. Coś w stylu: „hey, im gonna go home now, do you want to come with me? i will sleep better if we hug”. Jeśli zapyta czy tylko hug, mów że tak. Ja często wręcz mówię, że w ogóle nie lubię seksu. Najprawdopodobniej powie, że nie będzie seksu. Wszystkie laski tak mówią, a potem jak tylko drzwi do sypialni się zamykają, już o tym nie pamiętają, więc nie przejmuj się, tylko przytakuj, że taaaak żadnego seksu, a też nie chcę. W pytaniu musisz jej dać wybór i ona zdecyduje przed spędzeniem nocy z fajnym facetem z którym będzie można się poprzytulać i poruchać z kimś kto jej się podoba i fajnie spędza czas, albo zostać dłużej i zarwać jakiegoś grubego białasa który jej da kasę. Jeśli zaimplementowałeś wszystkie poprzednie kroki, to jest duża szansa, że wybierze opcje jeden i masz fajne ruchanko.

Ta metoda działa i jest przetestowana przeze mnie i moich znajomych. Działa w klubach go go takich jak na Nana Plaza, czy Soi Cowboy, we wszystkich barach z hostessmi, z freelancerkami w klubach, a nawet ulicznymi dziwkami.

Jak zaoszczędziłeś dzięki mnie 1500 batów za ruchanie, to wisisz mi piwo 😉 Enjoy!

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Pattaya – raport z nocy w Sin City


Pattaya to milionowe miasto nad morzem, znajdujące się około 150km na południe od Bangkoku. Podróż z centrum stolicy kosztuj zaledwie 130 batów i popierdalając po zajebistej autostradzie (a są nawet dwie – całą drogę do Chonburi można pojechać płatną autostradą nad ziemią), zajmuje około 2 godziny. Dodatkowo, główne lotnisko Bangkoku, Suvarnabhumi, znajduje się na obrzeżach miasta w kierunku Pattaya, dzięki czemu można ominąć stolicę i udać się wprost do Pattaya, startując od razu z autostrady i omijając wszystkie korki.

pattaya-plaza-tajlandia.jpg

Co takiego jest w Pattaya? W Pattaya jest plaża, a nawet kilka plaż. Jest morze, są skutery wodne. Można tu wpierdolić lobstera, przespać się w luksusowym kurorcie i udać na masaż w spa, a potem nurkowanie. Ale nie dlatego Pattaya jest odwiedzana przez 8 milinów turystów rocznie. Pattaya jest wszak największym burdelem na świecie i żyje  z seks turystki. Nie ma na świecie drugiego takiego miasta jak Pattaya. Dziwki roją się na każdym rogu, a przeważająca większość salonów masażu oferuje dodatki, z każdego baru można zabrać ze sobą dziewczynę po zapłaceniu bar fine’u i generalnie atmosfera jest dosyć poważnie kurewska. Nocne kluby są pełne freelancerek szukających klienta, przy głównej plaży, ciągnącej się przez 4 kilometry, stoi chyba więcej dziwek niż przechodni. Puszczanie się za kasę jest w Pattaya tak normalne i rutynowe, jak jedzenie śniadania. O tym się nie myśli, to po prostu się dzieje.

Największym skupiskiem kurewskości, jest oczywiście Walking Street, czyli około kilometrowa ulica na której znajduje się setki barów go go, klubów nocnych (właścicielem jednego jest Polak) i różnego rodzaju barów. Najlepsze kluby to I-bar i Insominia (t0 moje osobiste odczycie, być może ktoś mieszkający w Pattaya może polecić coś lepszego). W I-bar na każdego faceta przypada chyba z 5 zajebistych lasek, nie jest jakoś bardzo drogo, drinki chodzą po około 130 batów, wejście za free. No i jest to jedno z miejsc gdzie przy odrobinie szczęścia można puknąć coś za darmo (sprawdzone info :D), aczkolwiek 90% lasek to jednak szukające klienta dziwki, jak to w całej Pattayi.

pattaya-dziewczyny-tajlandia_b.jpg

Tutaj, aby oddać istotę kurewskości w Pattaya, opowiem pewną historię. Kiedyś wraz z moim przyjacielem Marcinem zachekowaliśmy się do hotelu na Soi Bakao, jednej ze słynnych ulic w Pattaya. Podobnie jak na Walking street znajduje się tam masa klubów go go, barów, restauracji, etc. Jest to też najtańsze miejsce do spania, są tam budżetowe pokoje za 200 batów na noc (wyglądają jednak przerażająco i śmierdzą spermą). W recepcji hotelu laska coś się dużo uśmiechała do Marcina, więc jak tylko znaleźliśmy się w pokoju, Marcin zadzwonił do niej, żeby przyszła „naprawić air con”, co miało być przynętą. Laska z recepcji przyszła i Marcin prosto z mostu – zrobiłabyś jakiegoś loda, albo coś – na co laska bez żenady – ok, 500 batów. I to była normalnie wyglądająca laska, z normalną pracą w hotelu na recepcji, więc wyobraźcie sobie mentalność tych ludzi w Pattaya.

W ten Weekend akurat szefowa wysłała mnie do Rayong, to jest prowincja niedaleko Pattaya, stąd też postanowiłem skorzystać z okazji i zostać w niedzielę na noc w Pattaya. Jak się bawiłem? Oczywiście, że zajebiście 🙂 Ta laska ze zdjęcia na górze to barówka z soi 6, chyba najbardziej kurewska ulica w całej Pattaya, gdzie w niektórych barach dupy robią loda, przy wszystkich, za co trzeba zapłacić 800 batów. Jest tam takich barów z 5, nazw aktualnie nie pamiętam, poza King Kong i Lick. Takie barówki można oczywiście wyciągać za kasę, czyli zapłacić bar fine, w Pattaya bar fine stoi chyba z 500 batów (nie dam sobie uciąć za to ręki, bo jeszcze nigdy w życiu nie zapłaciłem bar fineu – wiem natomiast, że w Pattaya jest to tańsze niż w Bangkoku). Anyway, poza bar finem trzeba się też umówić z laską ile ona chce kasy za ewentualne ruchanko, albo alternatywnie, można użyć tajnego sposobu na ruchanie za darmo – czyli wkręcenie lasce, że się ją lubi, zabranie Line ID i umówienie się po pracy. Wtedy koszt ruchania spada do ewentualnych paru drników które trzeba jej kupić przed pójściem do hotelu. Metoda sprawdzona wielokrotnie i w Bangkoku i w Pattaya (a także innych miastach jak Udon Thani) i przeze mnie i przez moich znajomych. Oczywiście jak się nie płaci kasą, to trzeba płacić czasem i udawać, że się jest nimi zainteresowanym, więc w pełni rozumiem jak ktoś woli od razu rzucić kasą – czas bywa więcej warty niż kasa. Ja zawsze powtarzam, że w Tajlandii dziewczynom daje się kasę nie za to, żeby przyszły do pokoju, tylko ŻEBY WYSZŁY. Jest dużo chętnych do pobawienia się z białymi za darmo, ale potem siedzą w pokoju, chcą się przytulać, oglądać TV, bleeeee. Jak im się daje kasę, to wiedzą, że chodziło tylko o seks i mogą sobie już iść po skończonej robocie. Anyway, dalej mam więcej czasu niż kasy, więc muszę płacić tym pierwszym i się z nimi umawiać na randki.

Poniżej krótki filmik który telefonem nakręcił wczoraj Tomek. Jest to jeden ze „zwykłych” barów. Ten znajduje się na soi 7. Pierwszy do którego się wczoraj udaliśmy. Można zaobserwować jak się laski kleją.

Podsumowując, jeśli kogoś interesuje seks turystyka, nie ma lepszego miejsca na ziemi niż Pattaya. Można tu nawet wynająć hotel razem z dziewczyną do towarzystwa (albo dwiema) i wtedy mamy na czas pobytu laskę która z nami siedzi przez cały okres i udaje naszą dziewczynę. Więcej o tym napisze w innym poście. Poniżej jeszcze jedno video które wczoraj zrobił Tomek, tym razem z soi 6.

Masz jakieś ciekawe historie z Pattaya? Chcesz dodać coś od siebie? Zostaw komentarz.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.