Khon Kean – najlepsze miasto do życia w Tajlandii


W mój ostatni tydzień w Tajlandii przed wyjazdem do Wietnamu, los sprowadził mnie do mojego ulubionego miasta w całej Tajlandii – do znajdującego się 400 km od Bangkoku na północny wschód – Khon Kean. Co robię w Khon Kean? Jestem na tak zwanym standby, czyli siedzę w hotelu i bujam się po imprezach, na wypadek gdyby firma mnie potrzebowała, w przypadku czego wezwą mnie do pracy. Tak też siedzę już czwarty dzień w Issan, jak nazywa się ten region, i wcale nie bezczynnie, gdyż zleceń na tłumaczeń mam całą masę, tak też nie narzekam na nadmiar wolnego czasu i klikam na komputerze po kilka godzin dziennie, z przerwami na spanie, siłownie, dziewczyny i imprezy. Jak do tej pory nie zostałem wezwany do pracy dla której docelowo tu jestem, ale to nawet lepiej – darmowy hotel w moim ulubionym mieście.

Jeśli kiedykolwiek powrócę mieszkać w Tajlandii (co jest bardzo prawdopodobne), to właśnie będzie to Khon Kean.

pullman-khon-kaen-tajlandia.5

A dlaczego jest to moje ulubione miasto? Otóż miasto to, nie ma nic do zaoferowania turyście. Dlaczego więc mi się tu podoba? Ponieważ nie ma tu turystów! Dodatkowo, płace w Issan są sporo niższe niż w Bangkoku, w związku z czym zwyczajnie jest tu bardzo mało farangów. Znajdzie się oczywiście trochę nauczycieli, wszak miasto liczy sobie około 400,000 ludzi (wikipedia podaje 100 – dobry przykład na to, że nie wikipedii zdarza się kłamać). Dlaczego zależy mi jednak na braku obcokrajowców?

Jest taka dziwna zależność, że im więcej jest gdzieś obcokrajowców, tym bardziej zjebani stają się Tajowie i działa to też  drugą stronę, im mniej obcokrajowców, tym bardziej zajebiści są Tajowie. Niestety my biali demoralizujemy i widać to nawet po Bangkokou – dzielnice typu lower Sukumvith, czy Banglamphu, słyną z oszustów, dziwek, lasek które lecą tylko na kasę, etc. Tymczasem wystarczy pojechać do Bang Kapi, czy Thonburi i nagle Tajowie stają się super życzliwi i nikt nie ma ukrytej agendy, nikt nie zagaduje, udając przyjaznego tylko po to, aby coś sprzedać, etc.

I dokładnie tak samo jest w Khon Kean – brak białych i zajebiście życzliwi ludzie. Często zdarza się, że lokalni postawią piwo, czy kolacje, odmawiając absolutnie moich pieniędzy. Ludzie którzy podchodzą zapytać się skąd jestem i co tu robię, nie mają żadnej ukrytej agendy, oni naprawdę zwyczajnie zaciekawieni są obcokrajowcem, których jest tu jak na lekarstwo.

Ceny w Khon Kean są sporo mniejsze niż w stolicy. Przykładowo, duże piwo w barach/klubach przy uniwersytecie, kosztuje 55 batów, czyli tyle samo co w sklepie! Apartamenty chodzą tu po 3,000 i 4,000 batów za miesiąc.

Oh, a czy wspominałem już o ruchu na drogach? Tutaj nie ma korków i niekończącego się sznuru samochodów. A zanieczyszczenia? Jest dużo lepiej niż w Bangkoku, aczkolwiek idealnie również nie jest.

A teraz to co tygryski lubią najbardziej, czyli dziewczyny. Większość farangów w Khon Kean ma bliżej 50siątki niż 20stki, skąd wywołuje dosyć dużo reakcji typu „hej, mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie?” od miejscowych dziewcząt. Khon Kean to miasto studenckie i duża część miasta jest w przedziale wiekowym 18 – 24 lata. Umawianie się jest ekstremalnie proste, w końcu konkurencji prawie zero, zazwyczaj używając stronek randkowych i aplikacji pytam o spotkanie w trzecim zdaniu i prawie zawsze się zgadzają. Zresztą zobaczcie screena z Tindera poniżej. I najfajniejsze jest w tym to, że to są normalne laski, które nawet nie szukają białego faceta, tylko przypadkowo gdzieś się napatoczyłem. To nie są gold diggery, czy barówy, a normalne laski, w większości z uniwersytetu.

13174008_10208422255889839_3338045465635697_n

Jakie są minusy Khon Kean? Po pierwsze lokalni mają małą potrzebę mówienia po angielsku, w związku z czym znajomość języków obcych jest dość tragiczna, jest jeszcze gorzej niż w Bangoku. Co więcej, w Khon Kean ludzie mówią nie po tajsku, a w issan, co jest językiem dużo bardziej podobnym to laotańskiego niż tajskiego. Nawet znając tajski, ciężko jest mi ich rozumieć, bo przeplatają języki co dwa zdania. Z innych minusów powiedziałbym, że mały rozmiar miasta – 400,000 ludzi, jeśli porandkuje tu 2, 3 miesiące, to wszystkie mnie już będą znać.

Tak czy inaczej, podsumowując, uważam Khon Kean za najlepsze miasto w Tajlandii i na pewno będę chciał tu kiedyś pomieszkać. Możliwość pracy jako wykładowca na Khon Kean university bardzo mnie kusi.

 

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

 

 

 

Reklamy