Pattaya – raport z nocy w Sin City


Pattaya to milionowe miasto nad morzem, znajdujące się około 150km na południe od Bangkoku. Podróż z centrum stolicy kosztuj zaledwie 130 batów i popierdalając po zajebistej autostradzie (a są nawet dwie – całą drogę do Chonburi można pojechać płatną autostradą nad ziemią), zajmuje około 2 godziny. Dodatkowo, główne lotnisko Bangkoku, Suvarnabhumi, znajduje się na obrzeżach miasta w kierunku Pattaya, dzięki czemu można ominąć stolicę i udać się wprost do Pattaya, startując od razu z autostrady i omijając wszystkie korki.

pattaya-plaza-tajlandia.jpg

Co takiego jest w Pattaya? W Pattaya jest plaża, a nawet kilka plaż. Jest morze, są skutery wodne. Można tu wpierdolić lobstera, przespać się w luksusowym kurorcie i udać na masaż w spa, a potem nurkowanie. Ale nie dlatego Pattaya jest odwiedzana przez 8 milinów turystów rocznie. Pattaya jest wszak największym burdelem na świecie i żyje  z seks turystki. Nie ma na świecie drugiego takiego miasta jak Pattaya. Dziwki roją się na każdym rogu, a przeważająca większość salonów masażu oferuje dodatki, z każdego baru można zabrać ze sobą dziewczynę po zapłaceniu bar fine’u i generalnie atmosfera jest dosyć poważnie kurewska. Nocne kluby są pełne freelancerek szukających klienta, przy głównej plaży, ciągnącej się przez 4 kilometry, stoi chyba więcej dziwek niż przechodni. Puszczanie się za kasę jest w Pattaya tak normalne i rutynowe, jak jedzenie śniadania. O tym się nie myśli, to po prostu się dzieje.

Największym skupiskiem kurewskości, jest oczywiście Walking Street, czyli około kilometrowa ulica na której znajduje się setki barów go go, klubów nocnych (właścicielem jednego jest Polak) i różnego rodzaju barów. Najlepsze kluby to I-bar i Insominia (t0 moje osobiste odczycie, być może ktoś mieszkający w Pattaya może polecić coś lepszego). W I-bar na każdego faceta przypada chyba z 5 zajebistych lasek, nie jest jakoś bardzo drogo, drinki chodzą po około 130 batów, wejście za free. No i jest to jedno z miejsc gdzie przy odrobinie szczęścia można puknąć coś za darmo (sprawdzone info :D), aczkolwiek 90% lasek to jednak szukające klienta dziwki, jak to w całej Pattayi.

pattaya-dziewczyny-tajlandia_b.jpg

Tutaj, aby oddać istotę kurewskości w Pattaya, opowiem pewną historię. Kiedyś wraz z moim przyjacielem Marcinem zachekowaliśmy się do hotelu na Soi Bakao, jednej ze słynnych ulic w Pattaya. Podobnie jak na Walking street znajduje się tam masa klubów go go, barów, restauracji, etc. Jest to też najtańsze miejsce do spania, są tam budżetowe pokoje za 200 batów na noc (wyglądają jednak przerażająco i śmierdzą spermą). W recepcji hotelu laska coś się dużo uśmiechała do Marcina, więc jak tylko znaleźliśmy się w pokoju, Marcin zadzwonił do niej, żeby przyszła „naprawić air con”, co miało być przynętą. Laska z recepcji przyszła i Marcin prosto z mostu – zrobiłabyś jakiegoś loda, albo coś – na co laska bez żenady – ok, 500 batów. I to była normalnie wyglądająca laska, z normalną pracą w hotelu na recepcji, więc wyobraźcie sobie mentalność tych ludzi w Pattaya.

W ten Weekend akurat szefowa wysłała mnie do Rayong, to jest prowincja niedaleko Pattaya, stąd też postanowiłem skorzystać z okazji i zostać w niedzielę na noc w Pattaya. Jak się bawiłem? Oczywiście, że zajebiście 🙂 Ta laska ze zdjęcia na górze to barówka z soi 6, chyba najbardziej kurewska ulica w całej Pattaya, gdzie w niektórych barach dupy robią loda, przy wszystkich, za co trzeba zapłacić 800 batów. Jest tam takich barów z 5, nazw aktualnie nie pamiętam, poza King Kong i Lick. Takie barówki można oczywiście wyciągać za kasę, czyli zapłacić bar fine, w Pattaya bar fine stoi chyba z 500 batów (nie dam sobie uciąć za to ręki, bo jeszcze nigdy w życiu nie zapłaciłem bar fineu – wiem natomiast, że w Pattaya jest to tańsze niż w Bangkoku). Anyway, poza bar finem trzeba się też umówić z laską ile ona chce kasy za ewentualne ruchanko, albo alternatywnie, można użyć tajnego sposobu na ruchanie za darmo – czyli wkręcenie lasce, że się ją lubi, zabranie Line ID i umówienie się po pracy. Wtedy koszt ruchania spada do ewentualnych paru drników które trzeba jej kupić przed pójściem do hotelu. Metoda sprawdzona wielokrotnie i w Bangkoku i w Pattaya (a także innych miastach jak Udon Thani) i przeze mnie i przez moich znajomych. Oczywiście jak się nie płaci kasą, to trzeba płacić czasem i udawać, że się jest nimi zainteresowanym, więc w pełni rozumiem jak ktoś woli od razu rzucić kasą – czas bywa więcej warty niż kasa. Ja zawsze powtarzam, że w Tajlandii dziewczynom daje się kasę nie za to, żeby przyszły do pokoju, tylko ŻEBY WYSZŁY. Jest dużo chętnych do pobawienia się z białymi za darmo, ale potem siedzą w pokoju, chcą się przytulać, oglądać TV, bleeeee. Jak im się daje kasę, to wiedzą, że chodziło tylko o seks i mogą sobie już iść po skończonej robocie. Anyway, dalej mam więcej czasu niż kasy, więc muszę płacić tym pierwszym i się z nimi umawiać na randki.

Poniżej krótki filmik który telefonem nakręcił wczoraj Tomek. Jest to jeden ze „zwykłych” barów. Ten znajduje się na soi 7. Pierwszy do którego się wczoraj udaliśmy. Można zaobserwować jak się laski kleją.

Podsumowując, jeśli kogoś interesuje seks turystyka, nie ma lepszego miejsca na ziemi niż Pattaya. Można tu nawet wynająć hotel razem z dziewczyną do towarzystwa (albo dwiema) i wtedy mamy na czas pobytu laskę która z nami siedzi przez cały okres i udaje naszą dziewczynę. Więcej o tym napisze w innym poście. Poniżej jeszcze jedno video które wczoraj zrobił Tomek, tym razem z soi 6.

Masz jakieś ciekawe historie z Pattaya? Chcesz dodać coś od siebie? Zostaw komentarz.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zemsta wściekłej Tajki (video) – czyli tym, jak mszczą się lokalne kobiety, gdy nie dostają tego, czego chcą


W dzisiejszym odcinku nie będę się rozpisywał, bo wszystko zostało powiedziane na filmiku. W skrócie – strzeżcie się Tajek, które gotowe są wracać z wami do pokoju po minucie znajomości. Wszak normalne dziewczęta nigdy się tak nie zachowują. Jeśli jednak chcecie zaryzykować, to o ewentualnych konsekwencjach posłuchajcie w video.

Top 3 kluby go go w Bangkoku


Jednego czego nie brakuje w Bangkoku, to bary go go, gdzie skąpo ubrane, lub całkiem gołe Tajki, kręcą dupkami przy rurkach. W Bangkoku znajdują się 4 dzielnice z klubami go go. Są nimi Soi Cowboy (stacja BTS Asoke), Nana Plaza (stacja BTS Nana) i Patpong (stacja BTS Sala Deng). A czwarta? Czwarta jest dla Tajów i znajduje się na ulicy Sutisan, przy stacji BTS Sapan Kwai. W tej czwartej jest znacznie taniej, natomiast bez znajomości tajskiego nie ma nawet jak zamówić piwa. Napisze o tej dzielnicy innym razem.

Jakiś czas temu, klient zapytał mnie, który z klubów go go jest najlepszy. To oczywiście ocena subiektywna, ale poniżej przedstawiam moją listę top 3 klubów go go w Bangkoku.

Numer 3 – Billboard (Nana Plaza) 

billboard-nana-plaza-bangkok-tajlandia-bary-go-go-klub-gogo

Bilboard jest na samej górze kompleksu Nana Plaza, po lewej stronie od wejścia. Klub jest większy niż przeciętny bar go go w Tajlandii i wiele dzieje się w środku. Zaraz po wejściu, musisz zdecydować, czy chcesz siedzieć przy jacuzzi, gdzie gołe Tajki bawią się pianą, czy scenie-karuzeli, gdzie Tajki kręcą się koło rurek. Ciężki wybór, gdyż widoki po obu stronach są iście kuszące. Billboard jest bardziej zrelaksowany i interaktywny, w przeciwieństwie do innych barów, gdzie po prostu się siada i gapi. Jest duża szansa, że twoje oczy będą wędrować pomiędzy sceną z okazyjnymi showami i jacuzzi, gdzie dziewczynki toplają się w pianie. Showy w Billboard nie są agresywne, można by nawet wybrać się tu z dziewczyną, natomiast więcej zabawy będziemy mieć jeśli przyjdziemy wyłącznie w męskim towarzystwie.

Ceny zaczynają się od 120 thb za drinka, 600 thb za wyciągnięcie Tajki z pracy i około 2,000 do 3,000 batów za skorzystanie z jej ciała.

Numer 2 – Baccara 

bangkok-tajlandia-najlepsze-Go-Go-Bary-w-Bangkoku-Baccara

Baccara jest zapełniona ludźmi każdego dnia, jeśli przyjdziesz o 9, to może zabraknąć już miejsc siedzących. Przeciwne do praktyk innych barów na soi Cowboy, dziewczyny w środku są tak śliczne, jak te nawołujące do wejścia na zewnątrz.

Bacarra ma dwa piętra i scenę otoczoną czerwonymi kanapami oraz barem pod tylną ścianą. Podłoga na drugim piętrze jest przejrzysta, więc widać co dzieje się na pierwszym piętrze, za to z pierwszego piętra, jeśli popatrzeć w górę, mamy do czynienia z jednym z najpiękniejszych widoków w Bangkoku nocą .

Baccara zatrudnia nie tylko śliczne Tajki, ale i dużą ilość tancerek, które mają trochę więcej umiejętności od przeciętnej pracowniczki tajskiego klubu go go. Tajki w Baccara zazwyczaj noszą mundurki szkolne, oczywiście wersje mało zakrywającą i zapewne to własnie jest przyczyną dla której w środku jest tylu Japończyków oraz Koreańczyków.

Ceny: Za wejście nie płaci się nic, natomiast drinki oscylują w granicach 180 batów. Lady drinki kosztują tyle samo, a bar fine to standardowe 600 batów.

Numer 1 Crazy House (soi Cowboy) 

Crazy-House-bangkok-tajlandia-Go-Go-w-Bangkok

Moim ulubionym klubem go go w Bangkoku jest Crazy House. Po prostu nie ma lepszego. Duża scena w kształcie litery 8 na której zawsze jest więcej niż 10 dziewczyn – wszystkie są całkiem rozebrane i wygolone na pasek 😉 O dziwo są uśmiechnięte i wyglądają jakby dobrze się przy tym bawiły (w przeciwieństwie do innych tego typu miejsc). Większość naprawdę dobre wyglądająca, powyżej przeciętnej, młode, chude, z cyckami – na pewno nie wyjdziesz stąd z myślą „idę do innego miejsca bo nie znalazłem żadnej która mi się spodobała”.

Upewnij się też, że odwiedzisz drugie piętro. Nie ma tam showów w stylu niesławnych ping pongów, natomiast są dziewczyny które robią małe show, typu smarowanie się olejkami, oblewanie woskiem ze świeczki, etc. W klubie jest nawet winda, ale trzeba być naprawdę leniwym jak Taj, żeby jechać windą dosłownie jedno piętro.

W klubie jest też trzecie piętro, gdzie Tajski przebierają się i wuwają swoje Somtamy ze sticky rice’em. New House to nowa miejscówka, znajduje się tuż za rogiem Soi Cowboy, na Sukumvith soi 23.

Ceny: 150 thb za piwo, 170 za koktaile, lady drinki za 150 i bar fine 700. Aby skorzystać z ciała jednej z Tajek, należy umówić się na cenę, będzie to w granicach 2,000 – 3,000 batów za jeden strzał.

A jakie są wasze ulubione kluby go go w Bangkoku? Podzielcie się w komentarzach.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Wierna jak Tajka


Wierna jak Tajka, to fraza którą sarkastycznie lubię używać wraz ze znajomymi, którzy również zamieszkują stolicę Tajlandii. Nie zrozumcie mnie źle, nie każda Tajka należy do tych, które walą się jak domki z kart, zmieniając partnerów częściej niż majtki do prania, aczkolwiek ty, jako obcokrajowiec, lub o zgrozo, turysta, osoba która najprawdopodobniej wyląduje na Sukumvith, Silom, Khao San, bądź też jednym z innych miejsc uczęszczanych przez turystów, takich jak Pattaya, Phuket, Koh Phangan, etc, możesz być niemal pewny, że twoja Tajska dziewczyna będzie walić się na boki.

tajka-plaza-tajladia

Tak już tutaj jest. I ty tego nie zmienisz. Jeśli poznałeś swoją dziewczynę na uniwersytecie, w biurze w którym pracujesz, lub na odludziu o którym przewodnik lonely planet nawet nie wspomina i do tego nie zna ona języka angielskiego, lub jąkając się, potrafi wymówić kilka zdań, to masz jeszcze szansę, że to będzie coś na wzór prawdziwego związku, do jakich przywykłeś w Europie.

Jeśli jednak poznałeś ją na jednej ze stron randkowych w internecie, w jednej z dzielnic Bangkoku, gdzie turyści lub expaci lubią spędzać swój wolny czas, najprawdopodobniej będzie ona zaliczać się do grupy tzw. bad girls (tym terminem Tajki lubią się zwracać wobec koleżanek, których nie obdarowują szczególną sympatią). Poznanie dziewczyny na wyspie, lub też jednym z nadmorskich kurortów, takich jak Hua Hin, czy Cha Am, również nie wróży miłości póki śmierć was nie rozłączy. Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego Tajka, która nie skończyła nawet średniej szkoły, bez problemu dogaduje się po angielsku? Od kogoś miała okazję się poduczyć, resztę domyśl się sam.

Tajki lubią kłamać. Czasami nawet same się do tego przyznając mówiąc bang wela chop go hok. Aczkolwiek w większości przypadków będą kłamać, że nie kłamią. Zapytaj 100 Tajek czy ma chłopaka, może jedna odpowie twierdząco, dodając przy tym, że źle ją boyfriend traktuje i być może wkrótce już się rozstaną. Zapytaj 100 Tajek, czy kiedykolwiek zdradziły chłopaka. 99 odpowie, że absolutnie nigdy, nawet jeśli robią to w tym właśnie momencie.

I good girl. You playboy, you have girl many many. 

Lubią recytować tajskie niewiasty. Zazwyczaj im częściej Tajka powtarza, że jest good girl, tym większym jest przeciwieństwem tego co właśnie powiedziała. Jeden chłopak z Francji, który niedługo przyjeżdża na wakacje, jeden chłopak z Niemiec, na miejscu w Bangkoku, gdzie aktualnie mieszka Tajka, i jeden Tajski chłopak na wsi w Issan, z której pochodzi nasza Tajka. A własnie, that brings us to another famous phrase – I chop only white boy. Only farang. Thai guy no good. Większość Tajek które spotkasz, powie, że wcale nie interesują je Tajowie. One tylko na białego lecą. To następna popularna ściema którą usłyszysz od wielu Tajek. Aaaaa, powiedziała ci, że jesteś jej pierwszym białym facetem, z którym się ruchnęła? Uwierzyłeś jej? Hehe.

Na profilu randkowym każdej Tajki napisane jest, że szukają tylko faceta na stałe i prawdziwej miłości. Większość z nich pójdzie się walić na pierwszej randce i nie przestanie rozmawiać z innymi typami, nie usunie konta z Tindera i prędzej czy później spotka się z kimś innym, a historia będzie toczyć się kołem. I przy tym dalej będzie przeświadczona, że to faceci są chujowi, ona ma pecha, jest sobie taką good girl, która spotyka samych bad guys.

Czy więc warto wiązać się z Tajkami?

Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam. Ja wychodzę z założenia, że nie można oczekiwać od innych czegoś, czego sami nie jesteśmy w stanie, tudzież nie zamierzamy robić lub przestrzegać. Tak więc ja podchodzę do tego tak: mówię Tajką, to co chcą usłyszeć, unikam pewnych tematów, nawet skłamie, kiedy trzeba (nooo, I don’t know whose toothbrush is in the toilet! Maybe my mom left it here when she paid me a visit recent week) i kiedy one robią to samo, udaje, że nic nie widzę i o niczym nie wiem. „Wierzę” w ich śmieszne ściemy typy „to jest mój brat”, albo „ostatni raz ruchałam się 6 miesięcy temu”. I jest mi z tym dobrze 🙂

Dlaczego? Ponieważ jestem facetem i wolę mieć dużo lasek aniżeli jedną ukochaną. Fajnych, młodych, zgrabnych i z dużymi cyckami. I ja takie mam. Dużo. Za nic nie przepraszam. Takim stworzyła mnie natura.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

 

Seksturystyka #2 – czyli gdzie robią to Tajowie


Ponieważ ze statystyk strony wynika, że najbardziej interesuje was seksturustyka w Tajlandii (tutaj link do pierwszej części), postanowiłem napisać coś  o innej stronie tej branży, czyli tajską seks scenę z której korzystają sami lokalni, czyli Tajscy faceci. Oczywiście dziewczyny mało obchodzi od kogo pochodzą pieniądze i klientów nie odrzucają żadnych, więc jeśli ktoś ma ochotę, to poniżej opisana jest instrukcja jak znaleźć i umówić się z dek sidline girl.

514070

Po tajsku, fraza „dek sidline” to określenie na młode dziewczęta, zazwyczaj w ostatnich klasach liceum lub na studiach, którym nie wystarcza pieniędzy na czesne, lub chcą uzbierać na nowego iphona, czy też spłacić ratę za CBR 150 swojego chłopaka, który wziął motor na raty, ale piniędzy brak na spłatę. Dek po tajsku to „dziecko” (świetna fraza dla googla, wiem, wiem) i aby znaleźć jedną ze stron gdzie ogłaszają się pragnące dorobić dziewczynki, należy wpisać w wyszukiwarkę เด็กไซด์ไลน์, lub w wersji angielskiej „dek sideline”. Strony są wyłącznie w języku tajskim, ale dla chcącego, nic trudnego 🙂

Dek sidline to w zasadzie freelancerki, które szukają klientów przez łącza internetowe swoich smatfonów. Smartphone to urządzenie które posiada każda Tajka, może mieszkać w altanie, dach w domu może się walić na głowę, ale gniazdko do ładowania iphona musi być. Nie ważne, czy trzeba się zadłużyć na rok, nie ważne czy trzeba się parę razy puścić za kasę, najważniejsze jest mieć najnowszy model Iphona lub enwetualnie, w ostateczności, kiedy bida piszczy, jeden z nowszych modeli Samsunga.

Ilość dek sideline girls, które chodzą z obcokrajowcami jest bardzo mały, stawiam na 1% albo i jeszcze mniej. Większość z nich nigdy nie była z białym facetem, ani nawet nie miała okazji rozmawiać z farangiem. A zatem bez znajomości tajskiego, wiele z dek sidline sam nie zdziałasz, musisz poprosić kogoś o pomoc, ewentualnie zaprzyjaźnić się z google translate.

W interncie jest wiele stron na których ogłaszają się dek sidline, są to głównie fora internetowe, lub storny typu notice boards. Dek sidlines otwierają wątki na forum, gdzie uploadują swoje zdjęcia wraz z opisem usług i cenami, kótre oscylują w granicach 1500 batów za 2 godziny. Na stronach można znaleźć ich numery telefonów oraz indentyfikator do komunikatora Line, który jest w Tajlandii bardzo popularny.

Niektóre z dek sidline girls robią to już nie tylko jako dodatkowy zarobek, ale bardziej jako praca na pełny etat. Inne są po prostu zmuszone sytuacją życiową i dorabiają w najbardziej oczywisty sposób dla każdego Azjaty, czyli dając dupy za pieniądze.

Ile trzeba zapłacić za dek sidline?

Koszty zazwyczaj oscylują między 1,000, aż do nawet 5,000 batów za 2 godziny. Cenę można negocjować, w zależności od tego jak bardzo potrzbuje ich aktualnie Tajka. Generalnie, większość z nich w opisach ma napisane, że cena jest za „2 strzały’, które można wykonać w ciągu 2 godzin.

 

Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcia i profile ze stron dek sidline, kliknij tutaj: link . UWAGA, gołe Tajki. Tylko dla dorosłych 🙂

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Tajlandia FAQ, czyli najczęściej zadawane pytania


Tajlandia FAQ, czyli najczęściej zadawane pytania. W tym miejscy będę odpowiadał na wasze emaile, ponieważ pytania powtarzają się niemal za każdym razem. Jeśli poniższy FAQ nie zawiera odpowiedzi na twoje pytanie, możesz zostawić komentarz poniżej.

tajlandia-bangkok-baioke-sky-

Jaka jest w Tajlandii pogoda?

Tajlandia jest krajem tropikalnym o dużej wilgotności przez większość roku. Pogoda w Tajlandii nie jest wszędzie taka sama, północ jest inna od południa, a wyspy rządzą się własnymi prawami i np. kiedy w większości kraju non stop leje deszcze, wyspa Koh Samui jest słoneczna i bezchmurna. Tajlandia na północ od Bangkoku ma trzy sezony, podczas gdy Tajlandia południowa tylko dwa. Uproszczając więc, Tajlandię można podzielić na następujące sezony: deszczowy (maj – listopad), chłodny (grudzień – luty) i gorący (kwiecień – maj).

Jak bardzo leje w porze deszczowej? To ponownie zależy od regionu. Generalnie w Bangkoku źle jest tylko we wrześniu i październiku, reszta pory deszczowej jest prawie niezauważalna. Tymczasem na południu Tajlandii jak zacznie lać, to potrafi nie przestawać miesiącami.

Temperatury są na standardy europejskie zawsze albo gorące, albo bardzo gorące przez cały rok. W porze zimnej może być między 23C – 33C, a w porze gorącej 30C – 40C. Północna Tajlandia jest znacznie zimniejsza niż reszta kraju.

Wymagania wizowe do Tajlandii

Przepisy wizowe zmieniają się non stop. Na dzień dzisiejszy (listopad 2015), obywatele polski nie potrzebują wizy na pobyty do 30 dni. Dla turystów pragnących zostać dłużej, są dwie możliwości. Wiza turystyczna na 60 dni, którą należy uprzednio zdobyć w ambasadzie Tajlandii kosztem około 200 zł, lub wiza na 6 miesięcy, która kosztuje około 500 zł. Ta druga to nowość, istnieje tylko od paru tygodni. Aby ją uzyskać trzeba pokazać wyciąg z konta i udowodnić, że ma się środki na utrzymanie.

Dla osób które chcą zamieszkać w Tajlandii sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Nie można mieszkać w Tajlandii na wizach turystycznych. Ambasady nie wydają nowych wiz osobą które mają zbyt dużo wiz w paszporcie, a celnicy mogą nie wpuścić do kraju osoby, które mają zbyt wiele pieczątek wyjazdowych na 30 dni. Osoby które chcą zamieszkać w Tajlandii muszą posiadać wizę non immigrant, która dzieli się na studencką, pracowniczą, rodzinną, lub emerycką.

Najłatwiej jest zostać studentem .Wiza studencka jest łatwa do uzyskania, aczkolwiek aktualnie urząd imigracyjny sprawdza obecność, transkrypty, etc, celem wyeliminowania udawanych studentów. Do wyboru są kursy tajskiego lub uniwersytet.

Wiza rodzinną można otrzymać na dziecko lub małżonka. W oby dwóch przypadkach należy okazać środki na koncie, około 400,000 batów.

Wiza pracownicza przysługuje tylko ludziom po studiach licencjackich lub wyżej. Należy znaleźć chętnego pracodawcę i generalnie poza branżą edukacyjną jest to bardzo trudne.

Wiza emerycka przysługuje tylko emerytom, którzy spełniają wymogi wiekowe i którzy mogą wykazać się środkami na utrzymanie na koncie.

Czy można pić wodę z kranu w Tajlandii?

Wbrew temu co mówi każdy przewodnik i sami Tajowie, woda w Bangkoku nadaje się do picia. Czystość wody jest monitorowana w wielu punktach miasta 24/h i według oficjalnego komunikatu nadaje się do picia. Natomiast istnieją miejsca takie jak Pattaya, w których stan wody jest gorszy. Czy więc pić wodę z kranu? Na to pytanie należy odpowiedzieć samemu. Ja osobiści piję wodę z butelki, a jeśli skończy się, piję tą z kranu i jeszcze nie umarłem. Dodatkowo znam innych, także białych, którzy piją wodę z kranu i nigdy nic im się nie stało. W internecie natomiast są ludzie, którzy obwiniają wodę z kranu za swoje problemu zdrowotne, choć nikt nie jest w stanie przedstawić rzetelnego dowodu, że to właśnie woda z kranu jest przyczyną ich problemów. Generalnie za każdym razem gdy myjemy owoce, czy warzywa, myjemy zęby, czy bierzemy prysznic, chcąc niechcąc pijemy wodę z kranu.

Woda butelkowa w Tajlandii nie jest droga. 7 batów za małą butelkę i 14 za dużą, półtora litrową. Dodatkowo istnieją maszyny filtrujące wodę i za 1 bata można wypełnić 1,5l butelkę.

Taxi, tuk tuk, czy motor-taxi?

Taxówki – są najtańsze i najbezpieczniejsze. Trick polega na tym, aby łapać te jadące po ulicy, a nie stojące w miejscu. Te drugie zawsze czekają na turystów i będą naciągać. Stąd też należy iść na główną drogę, oddalając się od hotelu, klubu, czy parku i łapać te w ruchu. Mówimy gdzie chcemy jechać i upieramy się, że ma być licznik. Czasami trzeba zatrzymać nawet 3 zanim zgodzą się jechać z licznikiem, generalnie im bardziej wygląda się na turystę, tym trudniej znaleźć. Jeśli zna się tajskim, to można jechać z licznikiem za pierwszym razem.

Wiele taxówek może odmówić jazdy, ponieważ jest im to nie po drodze. To normalne w Bangkoku.

Tuk Tuk – nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Tuk tukiem można pojechać raz dla frajdy, natomiast za tuk tuk ZAWSZE przepłacamy, dodatkowo lubią oni zabierać nie tam gdzie chcemy, a np. do sklepu z garniturami, gdzie dostają za to pieniądze. Z tuk tukami w ogóle nie ma co rozmawiać i nie wolno im w nic wierzyć.

Taxi na motorkach – trzeba się umówić na cenę z góry. Na krótkie dystanse wychodzi tanio, ale nie lubią jeździć daleko i liczą sobie sporo. Jest to najszybsza opcja do poruszenia się w korkach, aczkolwiek najniebezpieczniejsza. Tajowie nie potrafią prowadzić i mają skłonność do podejmowania bezsensownego ryzyka – jazda na czerwonym świetle, jazda pod prąd, jazda bez lusterek, etc.

Jak dostać się z lotniska w Bangkoku do centrum?

W Bangkoku istnieją dwa lotniska. Don Munag i Suvarnabhumi. Jeśli przylatujesz z Europy, na 90% wylądujesz na Suvarnabhumi.

Suvarnabhumi airport – najłatwiej i najtaniej jest zejść na najniższy poziom lotniska i wziąć pociąg do stacji Phaya Thai – koszt 80 batów za ekspresowy, lub 30 za normalny pociąg. Z Phaya Thai idziemy na ulice i łapiemy taxówkę która jedzie, NIE STOJĄCĄ. Te stojące czekają na turystów i nie pojadą z licznikiem. Taxówki łapane z drogi powinny bez problemu pojechać z licznikiem. Należy też unikać Tuk Tuków.

Jeśli mamy dużo bagażów i chcemy od razu do taryfy, to taxówek nie brakuje. Wszystkie jednak będą kroić na pieniądze jak się da. Ale na wasze szczęście trafiliście na Azja Po Zmroku i wiecie jak ich przechytrzyć – jedziemy windą na departure floor, tam gdzie ludzie robią check iny na swoje loty (ostatnie piętro, najwyższe). Wychodzimy na ulice i czekamy aż taxówka kogoś przywozi na lotnisko. Pytamy się taxówkarza o nasz hotel i on bez problemu zgadza się jechać za uczciwą cenę, bo i tak wraca do miasta.

Są też autobusy do centrum, Khao San, etc, aczkolwiek nie ma co się torturować. Pociąg jest znacznie wygodniejszy i dużo szybszy. Autobusy odjeżdżają też do innych miast, takich jak Pattaya, etc.

Don Muang Airport – tutaj opcji jest znacznie mniej. Praktycznie mamy do wyboru tylko taryfe albo autobus. Jak zawsze taxówkę łapiemy na głównej ulicy, z lotniska wychodząc skręcamy w prawo i idziemy 5 minut na główną ulicę. Będzie tam przystanek z autobusami miejskimi i można spokojnie łapać taryfę z licznikiem.

Czy Tajlandia jest bezpieczna?

Generalnie rzecz ujmując Tajlandia jest bardzo bezpieczna. Oczywiście nie należy tracić głowy. W Tajlandii nigdy nic mi się nie stało i przypadki kradzieży, etc, nie są częste (w przeciwieństwie np. do Wietnamu). Tajowie lubią za to oszukiwać w najbardziej turystycznych miejscach. Nikt cię jednak nie pobije, nie wyrwie telefonu z ręki i nie zgwałci. Do największych niebezpieczeństw zaliczałbym:

  • jeżdżenie na motorze bez kasku

  • jeżdżenie na motorze po pijaku (sam praktykuje od lat, ale mam doświadczenie i JUŻ się nie rozbijam)

  • kłócenie się z obsługą barów / restauracji w turystycznych miejscach

  • wchodzenie na ping pong show po namowie kierowcy tuk tuka

  • branie ladyboyów do pokoju

  • kupowanie kokainy od murzynów / kupowania trawska od kierowców tuk tuków

  • udzielanie się w demonstracjach politycznych

  • publiczne krytykowania junty wojskowej lub (o zgrozo!) zniewaga majestatu

  • etc

Innymi słowy, nie robić głupich rzeczy, którzy nie robilibyśmy w żadnym innym kraju. Im mniej turystyczne miejsce, tym bardziej jest bezpieczne i mniejsza szansa na jakiekolwiek przekręty.

Jakie są Tajskie dziewczyny

Pytanie bardzo ogólne, w kilku słowach – są inne. Dużo bardziej uległe, i podchodzą bardzo konserwatywnie do związków. Posprzątają pokój, wyprasują koszulę. Nigdy nie boli ich głowa gdy facet chce seksu. Za to jak przychodzi do płacenia rachunków, w większości wypadków oczekują, że pokryje je facet. Feminizm nigdy nie dotarł do Tajlandii i miejmy nadzieję, że tak już zostanie. Czy są dobre do związków? Nie. Czy są dobre do zabawy? Najlepsze na świecie.

Czy Tajowie są tolerancyjni

Nie, nie są. Dyskryminują na każdym kroku. Nie ukrywają się z niechęcią do murzynów i przybyszów z Indii, mówiąc wprost, że „śmierdzą bo mają ciemną skórę”. Generalnie dla przeciętnego Taja, biała skóra jest symbolem wyższej klasy, ciemna skóra to coś w rodzaju rynsztoku. W Tajlandii rasizm jest ok. Jeśli się kogoś nie lubi, można powiedzieć to na głos i nikt się tym nie przejmie. Nie ma tu politycznej poprawności. Czy są tolerancyjni dla białych? Większość Tajów lubi białych. Jesteśmy utożsamiani z kulturą zachodu, propagowaną przez amerykańskie filmy. Aczkowliek we wszystkich turystycznych miejscach Tajowie nie omieszkają skasować więcej za swoje towary, jako podatek od bycia białym i bogatym. Tak jest. Biały = bogaty. O tym wie każdy Taj.

Czego nienależy robić w Tajlandii, żeby nie narazić się na problemy 

Najlapiej w ogóle nie poruszać tematu rodziny królewskiej. Respektowanie króla jest nakazne prawnie i Tajowie zamykają do więzienia na długie lata za nieprzestrzeganie tej zasady.

Nie rozmawiamy na tematy polityczne. Tajlandia jest podzielona na czerwonych (farmerów) i żółtych (miastowych) i obie grupy nienawidzą się. Stawanie po którejkolwiek stronie może okazać się ryzykowne.

Nie robimy nic głupiego w świątyniach, kapliczkach, lub przy innych religijnych obiektach. Np pan Cejrowski klepał kiedyś po głowie pomink Buddy. Za takie zachowanie można zostać dotkliwie pobitym. Tajowie są bardzo religijni i można ich łatwo urazić nieodpowiednim zachowaniem.

Jak nastawieni są Tajowie, kiedy biali faceci podrywają Tajki 

W miejscach turystycznych jest to tak normalne, że czasami faceci wręcz pomagają łączyć się w parki. Np. wczoraj facet ustąpił mi swoje miejsce, żebym mógł siedzieć koło Tajki, jego koleżanki. Natomiast w miejscach nieturystycznych robią się bardzo zazdrośni.

Jakie są koszty życia w Tajlandii

Temat rzeka. Powiedzmy, że biały człowiek może wygodnie żyć za 1,000$. Natomiast wszystko zależy od tego jakie mamy oczekiwnia od życia. Można wydawać i za 1000 zł, ale co to za życie?

Jak Tajowie podchodzą do seksu

Jedym zdaniem, są bardzo otwarci. Nie ma tu indoktrynacji katolickiej, wpojania, że seks to coś złego. Tajowie ruchają się kiedy mają na to ochotę i nikt z tego nie robi tematu tabu. „Nie miałabym problemu z tym, że mój syn chodzi na dziwki”, powiedziała ostatnio znajoma. Tajowie mają swoich partnerów, a także „gik’ów”, czyli tajskie słowo na coś w rodzaju kochanka. „To jest mój gik”, albo to „to jest mój były gik”, to doś często powtarzane zdanie na kogoś kto nie jest dziewczyną lub chłopakiem, a jedynie kimś z kim spotyka się na seks.

Czy tajskie jedznie w jakiś sposób cię obrzydza? Kurze łapki, żaby, robaki, etc

W Tajlandii da się znaleźć trochę dziwnego jedzenia, np. robaki, aczkolwiek większość Tajów w ogóle nie spożywa tego typu produktów. Osobiście kurzych łapek nie lubię, ale próbowałem chyba wszystkiego… Psów, kotów, etc, w Tajlandii się nie jada w ogołe, poza jedną prowincją przy granicy z Laosem. W Bangkoku ciężko jest też znaleźć węża, choć na prowincjach ludzie jedzą tego typu przysmaki.

Co Tajowie wiedzą o Polsce

Nic. Tajowie mają problem w wymienieniem krajów w okół Tajlandii, o Polsce nie słyszeli nigdy w absolutnie większości przypadków. Jedyna szansa to Lewandowski.

Ile kosztuje cię mieszkanie

5,500 batów + wszystkie rachunki, około 7,00 batów total, czyli plus/minus 700 zł. Kawalerka. Można taniej, można drożej. To ile ja płacę to cena za mieszkanie w standardzie zachodnim. U mnie dodatkowo wliczona jest w tej cenie sprzataczka raz w tygodniu. W takim przedziale cenowym można też znależć mieszkanie z basenem i siłownią. 2 pokojowe mieszkania są droższe, około 10,000 batów.

Czy jest jakaś forma cenzury w Tajlandii, blokowane strony, etc 

Tak. Cały internet jest monitorowany i strony które government Tajski uważa za niewłaściwy, są blokowane. Napisanie czegoś o ekipie rządzącej na Facebooku również może okazać się problematyczne. Tajlandia jest generalnie krajem policyjnym. Ponad to 90% stron z filmikami typu xxx są blokowane. Oczywiście łatwo to obejść wtyczkami hola, przeglądarką TOR, czy VPN…

Dlaczego Tajowie nie przestrzegają zasad ruchu drogowego

Trudno powiedzieć. Generalnie w każdym kraju jest inna kultura jazdy. Według mnie w Tajlandii prowadzą całkiem nieźle, porównując np. do Kambodży lub Indii. Ja generalnie nauczyłem się prowadzić dopiero tutaj w Bangkoku, więc nie za bardzo mogę nawet prównać do warunków europejskich.

Jak nauczyć się języka tajskiego 

Każdy musi znaleźć swoją metodę. Dla jednych będzie to książka, innych kurs językowych. Ja osobiście umwiałem się z tajkami które nie znają angielskiego i będąc zmuszony do używania tajskiego, po kilku latach weszcie się porozumiewam. Do tajskiego potrzeba wiele cierpliwości – jest to język znacznie trudniejszy niż angielski, hiszpański, czy jakikolwiek inny język europejski.

Jak mają się zarobki Tajów

Minimalna pensja w Tajlandii to 8,000 batów i tyle zarabia obsługa skleów 7/11, czy Tesco Lotus, a także… policjanci. Minimalna pencja po studiach to 15,000 batów. Większość moich byłych dziewczyn zarabiała około 20,000 batów za pracę biurową. Jest duża różnica pomiędzy zarobkami w miastach lub na wyspach i na wsiach. Generalnie, im większe miasto, tym więcej pieniędzy, tak jak wszędzie na świecie.

Czy tajskie jedzenie jest zdrowe

Nie. Większość potraw jest zrobionych na dużej ilości oleju, z conajmniej jedną łyżką cukru. Oczywiście można wybibierać potrawy które są zdrowe, tak jak wszędzie na świecie. Tajskie jedzenie jest 10 razy zdrowsze niż amerykańskie, natomiast na miano zdrowego też nie zasługuje.

Jak wygląda służba zdrowia w Tajlandii

Każdy Taj, lub osoba z pozwoleniem na pracę, wybiera sobie jeden szpital państwowy i może z niego korzystać za darmo. Za wszystko inne szpitale, przychodnie, etc, trzeba płacić. Jeżeli tylko Tajowie moga sobie na to pozwolić, wybierają prywatne szpitale.

Jak wygląda szkolnictwo w Tajlandii

3 lata podstawówki (anuban), 6 lat podstawówki (prathom) i 6 lat liceum (mathayom). Tak z 30% Tajów w ogóle nie kończy liceum i idą od pracy w młodym wieku. W Tajskich szkołach istnieje coś, co nazywa się „no fail policy” i jeśli tylko dzieci przychodzą do szkoły, to nie ważne czy coś się uczą, czy nie – przechodzą do nastepnej klasy. Generalnie szkolnictwo jest tragiczne i jest takie powiedzenie „only send your kids to a thai school if you hate them”. Na uniwersytetach sprawy mają się dużo lepiej, normalniej. Do pierwszej klasy podstawówki idzie się w wieku 6/7 lat.

Jaki ustrój panuje w Tajlandii

Tajlandia jest monarchią konstytucyjną. Król ma formę reprezentacyjną, tak jak w Anglii, a faktyczną władze pełni premier. Obecnie (styczeń 2016) Tajladnią rządzi junta wojskowa która dokonała zamachu stanu w 2014, aby zapobiedz możliwości wojny domowej pomiędzy żółtymi i czerwnymi, czyli partiami politycznymi.

Jaki jest najpopularniejszy sport w Tajlandii

Tajski boks – muay thai i piłka nożna.

Jak jest z bronią palną w Tajlandii

O broń jest łatwo (legalnie), a oprócz tego istnieje duży market na broń z czarnego rynku. Prawie każdy dom ma gdzieś pistolet. Pomio tego, jest bardzo mało przypadków przestępczości związanej z użyciem broni.

Czy w Bangkoku są slumsy 

Nie ma dzielnic biedy jako tako, aczkolwiek przy rzekach i kanałach widać domki ruiny, niektóre już zawalone. Nie ma żandnej dzielnicy gdzie byłoby niebezpiecznie, czy coś w tym rodzaju.

Czy w Tajlandii są normalne sklepy, czy tylko bazary

Tak, są i normalne sklepy, lokalne i zagraniczne sieciówki typu 7/11 czy Tesco, lub Makro. Ponad to, shopping malle są dosłownie wszędzie.

Czy możesz odebrać z lotniska, pomóc w znalezieniu mieszkania, tłumaczeniach, etc

Tak, zajmuje się takimi rzeczami, aczkolwiek nie za darmo. Jeśli masz konkretne pytania, możesz napisać maila.

Jak wyemigrować do Tajlandii

Trzba kupić bilet, przylecieć na miejsce i poszukać pracy, będąc już w Tajlandii. Więcej informacji znajdziesz na tej stronie w dziale praca w Tajlandii. Ogólnie nie polecam przyjeżdżac bez dobrej znajomości angielskiego i skończonych studiów licencjackich. Trzeba mieć na siebie jakiś pomysł. To nie jest Anglia, gdzie pracę można znależ w restauracji lub hotelu.

Czy aby mieszkać i pracować w Tajlandii trzeba znać język tajski

Nie. 80% białych nie zna tajskiego, lub zna go w stopniu bardzo podstawowym. Jeśli znajdziemy zatrudnienie w jakiejś firmie, to zawsze będzie tam ktoś, kto zna chociaż trochę język angielski.

Ile zarabiasz w Tajladnii

Nie pracuję nigdzie na pełny etat, więc trudno powiedzieć. Czasami zarobie dużo, czasami mało, nigdy nie jest to ta sama kwota, wszystko zależy od tego ile czasu spędzę na pracę.

Co cię denerwuje w Tajach 

Generalnie staram się skupiać na to co w nich lubię, a nie na odwrót. Najbardziej irytuje mnie to, że są kompletnie niezaradni oraz to, że nie mają żadnych zainteresowań, ambicji i prawie zawsze idą na łatwiznę.

Jaka jest tajska telewizja

W zasadzie to nie wiem. Nie posiadam telewizora od 10 lat i nie zamierzam w nabliższym czasie zmieniać stanu tego rzeczy. Z tego co widzę, to lecą tam same debilne programy rozrywkowe i telenowele.

Gdybys miał wrócić do Europu, za czym najbardziej byś tęsknił

Bez wątpienia byłyby to azjatki. Na pewno tęskniłbym też za jedzniem i słońcem.

Jaka jest tajska policja

Generalnie nie są tacy źli. Bywa, że próbują wymuszać łapówki, aczkolwiek generlnie nie mam żadnych kontaktów z policją, poza byciem zatrzymywanym za wykroczenia drogowe. W większości wypadków 200 batów rozwiązuje wszystkie problemy.

Jak robić przelewy  z/do Tajlandii

Najprościej pójść do banku i wysłać z konta na konto. Taki przelew trwa jednak kilka dni. Najszybsza i najdroższa opcja do Western Union

Czy znasz kogoś kto pracuje jako nauczyciel angielskiego bez licencjatu

Tak, znam wielu, aczkolwiek oferty są gorsze z roku na rok i generalnie nie polecam.

Czy Tajki preferują białych 

Nie jest to kwestia prefrencji, bardziej chodzi tu o to, że jest to coś innego, nowego, egzotycznego i ciekawszego. Gyby do Polski przyjechała Tajka, na pewno również cieszyłaby się dużym powodzeniem, więc jest to porównywalna sytuacja. Dużo Tajek twierdzi, że interesują je tylko biali faceci, a potem i tak mają Tajskiego chłopaka, więcc nie wierzcie w takie teksty.

Czy można cię odwiedzić/spotkać się w Bangkoku

Tak można, aczkolwiek trzeba przywieźć łapówkę w postaci sera lub kabanosów. Rozważam też wynajęcie większego mieszkania i wynajmowania pokojów dla chętnych jako alternatywa dla hoteli, ale na dzień dzisiejszy dalej mieszkam w kawalerce.

Czy warto jest przyjechać do Tajlandii na 2 tygodnie, czy trzeba na dłużej

To już zależy od własnych preferencji. 2 tygodnie w Tajladnii jest lepsze niż nic, aczkolwiek, żeby naprawdę poznać kraj, trzeba w nim pomieszać przez conajmniej kilka miesięcy.

Jakie są najbardziej egzotyczne potrawy które próbowałeś w Azji

Psów i kotów jeszcze nie jadłem (nie ma takiego zwyczaju w Tajladnii, poza jedną prowincją przy Laosie), jadłem za to węże, jakja z pisklami w środku, smarzone robaki, wiewiórkę i to by chyba było na tyle.

Ile można realnie zarobić w Tajlandii 

Jesli chodzi o prace na pełny etat, to zazwyczaj będzie to oscylować między 3,000 – 4,000 zł, aczkolwiek tak jak w Polsce, zależy to od pracy jaką wykonujemy. Większość białych w Tajlandii pracuje jako naczyciele angielskiego i tyle właśnie zarabiają.

Czy w Tajlandii są polskie restauracje

Na dzień dzisiejszy jest jedna taka restauracja w Pattaya, nazywa się Smallhome Inn, link do FB właściciela: link. Jeszcze do nie dawna było dostępne polskie jedzenie w Bangkoku, aczkolwiek właściciel wykończył ten interes wysokimi cenami. W Chiang Mai jest produckcja polskich wędlin, link do FB właściciela tutaj: link. Dobrą alternatyą dla polskiego jedzenia jest jedznie rosyjskie, które smakuje niemail identycznie jak polskie. Restauracji rosyjskich jest w Tajlandii sporo.

Czy potrafisz czytać/pisać po tajsku 

Generalnie tak, aczkolwiek pisanie zajmuje mi sporo czasu, a czytanie czegoś dłuższego niż status na Facebooku, albo krótki sms, sprawia, że boli mnie głowa.

Czy Tajowie traktują cię jak swojego, czy zawsze jesteś obcym

Poczucie nie bycia stąd jest, szczególnie nasilone podczas wizyt w urzędzie immigracyjnym. Nie powiem, żebym czuł się tutaj 100% swobodnie. Tak naprawdę nigdy nie wiem, czy nie zmienią się przepisy, które uniemożliwią mi dalszy pobyt w Tajlandii. Jeśli chodzi o wizy, to Tajlandia jest najtrudnieszym krajem do zamieszkania w całej Azji południowo-wschodniej. Zdobycie work permitu jest skomplikowane i przysłowiowym pain in the ass, do tego stopnia, że większość obcokrajowców pracuje nielegalnie.

Czy łatwo jest znaleźć pracę w Tajlandii

O tym już pisałem w dziale praca w Tajlandii.

Ile kosztuje fryzjer w Tajlandii

60 – 250 thb, czyli 6 do 25 zł. Generalnie tanio.

Czy Tajlandia jest zanieczyszczona

Tak, smog i spaliny są wszędzie, nawet na wyspach. Bangkok i duże miasta są ciężko zanieczyszczone, do tego stopnia, że sporo ludzi używa masek na twarz, aby chociaż trochę przefiltrować brudne powietrze.

Ile zajmuje nauka tajskiego

Trudno powiedzieć, każdy ma swoje talenty, ale generalnie conajmniej 3 razy dłużej niż nauka angielskiego, albo innego języka europejskiego. Należy uzbroić się w cierpliwość. Język jest bardzo trudny i Tajowie operują na codzień conajmniej 100 słowami, których nie da się nawet przetłymaczyć na żaden europejski język.

Czy miałeś kiedyś jakąś niebezpieczną sytuację w Tajladnii

Nie, nie miałem nigdy. No, poza wypadkiem na motorze i tygodniowym pobytem w szpitalu. Aczkolwiek jeśli chodzi o przestępczość, etc, to nie, nigdy nie miałem takiej sytuacji.

Czy Tajowie używają narkotyków

Generalnie nie, poza paroma wyspami. W Tajlandii jest straszna nagonka na narkotyki i nawet za małe ilości, można mieć bardzo duże problemy. Najpopularniejsze narkotyki to yaba i ice, czyli pochodne amfetaminy.

Czy łatwo jest otworzyć biznes w Tajlandii

Jednym słowem – nie. Jeśli już otwieramy firmę, to musi być to firma średniej wielkości, na każdy work permit potrzebujemy 4 tajów na pełny etat i około 200,000 batów kapitału.

Czy w Tajlandii są emerytury i opieka socjlana

Nie. Dzieci utrzymują swoich rodziców. Emerytury dostają tylko wojskowi, policjanci, etc. Opieki socjalnej praktycznie też nie ma, nawet służba zdrowia jest darmowa wyłącznie w jednym wybranym przez siebie szpitalu publicznym.

Czy potrzebne jest międzynarodowe prawo jazdy aby wypożyczyć skuter lub samochód w Tajlandii

Teoretycznie tak, w praktyce nie. Od 5 lat prowadzę bez prawa jazdy i nigy nie miałem jeszcze z tego tytułu problemu. Oficjalnie grozi za to 400 thb mandatu, czyli około 40 zł. W praktyce nigdy nie zapłaciłem takiego mandatu.

Czy Tajowie obgadują obcokrajowców za plecami 

Tak. Bardzo często. Zazwyczaj są to komentarze typy „patrz jaki przystojny”, aczkolwiek zdarzają się też negatywne wypowiedzi. Pomimo tego, że wielu białych mówi po tajsku, Tajowie nigy nie przewidzą tego faktu i mówią na głos co o nas myślą, nie spodziewając się, że możemy cokolwiek zrozumieć.

Czy w Tajowie są rasistami 

Tak i jest to bardzo normalne. Zazwyczaj biali na tym krzystają, np. pracodawcy zatrudniają WYŁĄCZNIE białych. Widziałem też wypowiedzi Tajów, którzy nie lubią lub „nienawidzą” białych, a kasowanie podwójnie, lub potrójnie za produkty w sklepach jest całkiem popularne w turystycznych miejscowościach. Nigdy nie są jednak agresywni z tytuły rasizmu. Tajowie nie cierpią murzynów i hindusów, „bo śmierdzą”.

Co warto zobaczyć w Tajlandii

W Bankgoku: Wat Prakew, czyli pałac królewski, Wat Pho, czyli swiątynie leżącego Buddy, Wat Traimit, czyli światycznie złotego Buddy, Wat Arun, czyli światynie wschodzącego wschodu, Wat Saket, czyli światycznie na złotej górze. Warto popływać na rzece Chao Praya. Przejść się na Khao San road w dzień i w nocy. Odwiedzieć Chatuchak market i Ratchada train market. Zjeść kolację na Bayioke Sky tower, na 84 piętrze. Posmacerować po Lumphini park, wzdłuż ulicy Sukumvith i Silom, a także dzielnice Pratunam.

W Tajlandii: Chiang Mai na połnocy, gdzie można pochodzić po górach. Kanchanaburi, gdze są parki narodowe. Pattaye dla imprez u zycia nocnego. Hua Hin i Krabi dla plaży.

Wyspy: generalnie wszystkie są fajne. Moje ulubione to Koh Chag i Koh Lipe. Phuket i Samui są strasznie komercyjne, aczkolwiek też fajnie się przejechać.

Jaka jest religia w Tajlandii 

O tym już pisałem tutaj: link.

Emaile od czytelników:

Cześć Michał,

Przeczytałem (wraz z moją dziewczyną Basią) Twojego inspirującego bloga. Wkurwieni Polską od dawna nosimy się z zamiarem ucieczki do raju, myśleliśmy o Hiszpanii ale tam teraz kryzys i relatywnie drogo. Po Twoim blogu jestem zaskoczony niskimi kosztami życia w Tajlandii, no i jest tam chyba wszystko czego nasze dusze pragną (słońce, morze, dobre jedzenie, buddyzm i życie nocne). Zamiast haratać się po sądach i wdychać krakowski smog wolałbym kosztować uroków życia w Azji.

Żeby nie marnować Ci czasu na czytanie (pewnie teraz ciężko harujesz z jakąś Tajką), skondensuję kilka zdań o nas – pod kątem przyszłego zatrudnienia w Tajlandii (nasze „kwalifikacje”):

Ja – 31 lat, mgr prawa po UJ, od roku radca prawny w Krakowie, władam biegle angielskim w mowie i piśmie (zdane CAE, TOLES Higher czyli prawniczy angielski, SAT czyli matura amerykańska, kończyłem liceum dwujęzyczne, mieszkałem pół roku w USA pracując w restauracjach w Californii i Las Vegas), władam hiszpańskim w mowie i piśmie (4 lata kursów w Polsce). Skończyłem też szkołę muzyczną 2. stopnia (fortepian i organy kościelne). Lubię dzieci i mam dryg dydaktyczny, jako doktorant prowadziłem przez 3 lata ćwiczenia z prawa administracyjnego dla studentów UJ. Umiem dobrze tańczyć salsę kubańską (prowadziłem w Krakowie zajęcia z salsy). Mam z Polski ok. 2 tys. zł comiesięcznego dochodu (mam mieszkanie które wynajmuję studentom), co może mi pomóc w przeżyciu w Tajlandii bo z tego co mówiłeś 2 koła miesięcznie to tam całkiem sporo.

___________________________________

(Michal Forsaken) Hej, jeśli masz 2,000 przychodu miesięcznie, to ja bym się nad niczym nie zastanawiał, tylko od razu uderzał do Tajlandii. Z głodu nie zginiesz na pewno, a prace zawsze się jakieś znajdą. Jedzenie kosztuje 40 thb za posiłek, mieszkanie poza centrum ze 4,000 thb, także na utrzymanie już masz, a to luksus o którym większość ludzi może conawyżej pomarzyć…

____________________________________

Basia – 25 lat, włada angielskim i hiszpańskim w mowie i piśmie, skończyła licencjat z filologii hiszpańskiej na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, udzielała korepetycji z hiszpańskiego, też tańczy salsę, ma ładną buźkę i jest kontaktowa wesoła dziewczyna. Pracowała przez rok w Hiszpanii jako barmanka, pracowała w Krakowie w brytyjskiej firmie Pissup organizującej wieczory kawalerskie Angolom i Hiszpanom w Krakowie, pracuje teraz w Krakowie w brytyjskiej firmie turystycznej Low Cost Travel Group.   

_______________________________________

(Michal Forsaken) Przed przyjazdem do Tajlandii podobnie opisałem siebie na forum ajarn.com  z pytaniem, czy znajdę pracę. Odpowiedź którą dostałem: „as long as you are white and not ugly, you will always find a teaching job”. Po 5 latach w Tajlandii mogę potwierdzić, że jest to prawda. Fakt jest taki, że istnieje więcej miejsc pracy, niżleli dostępnych jest nauczycieli, także bez problemu sobie poradzisz. Ponad to istnieją też prace w reklamach, prace dla modeli, etc, o które również jest bardzo łatwo, aczkolwiek moje doświadczenie w tym zakresie jest bardzo skromne.

________________________________________

Na Dalekim Wschodzie nigdy nie byliśmy. Będziemy w Tajlandii 11 lutego – 4 marca 2016 na wycieczce zapoznawczej, bierzemy plecaki i na spontanie będziemy zwiedzać, jak nam się spodoba to po kilku miesiącach wrócimy do Tajlandii na stałe.

A teraz seria pytań odnośnie emigracji:

Czy Twoim zdaniem mamy szansę znaleźć w Tajlandii jakąkolwiek pracę za którą będziemy mogli się utrzymać i przeciętnie żyć?

 

Czy mógłbyś pomóc nam znaleźć pierwszą pracę „na start”? Może być edukacja, hotelarstwo, gastronomia lub turystyka.

Jakie uprawnienia zdobyć póki jesteśmy w Polsce? Zdać TOEFL? Jakiś kurs pedagogiczny?

_________________________________

(Michal Forsaken) Jestem pewny na 99%, ze znajdzicie prace. Ja mogę w tym pomóc, aczkowliek musicie być na miejscu, bo z doświadczenia wiem, że ludzie mieszkający poza Tajlandią zadawają milion pytań, poczym nie przyjeżdżają, lub wybierają kraj gdzie zarobki są bardziej atrakcyjne.

____________________________________

Czy dostaniemy wizę na pobyt stały? Jako prawnik wolałbym nie siedzieć tam nielegalnie… Możemy zapisać się w Tajlandii na studia, chciałbym uczyć się tajskiego. Ile kosztują studia/kurs tajskiego? Czy Basia może zrobić tytuł magistra w Tajlandii (na studiach anglojęzycznych/hiszpańskojęzycznych)?

_________________________________

(Michal Forsaken) Sprawy wizowe opisałem już w tym artykule. Polecam abyście wyrobili wize turystyczną w Polsce, przed przyjazdem do Tajlandii. Kurs tajskiego kosztuje około 20,000 thb rocznie, istnieje nawet sieć szkół której właścicielem jest Polak (Walen school), aczkolwiek słyszałem sporo negatywnych opinii na temat jego kursów. Generalnie tańsze szkoły to raczej fabryki wizowe, jeśli chcecie się uczyć tajskiego, to trzeba zapłacić trochę więcej.

Można studiować w Tajlandii. Ja właśnie kończe licencjat. Kierunki magisterskie również istnieją.

____________________________________

Czy koniecznie pchać się do Bangkoku, czy warto do innych miast?

______________________________________

(Michal Forsaken) Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Dla mnie, jako faceta który lubi zmieniać dziewczyny często, Bangkok jest najlepszym miejscem na świecie (no, może poza Cebu na Filipinach). Jest tu też dużo pracy i ciężko się nudzić. Aczkolwiek Bangkok jest zajebiście zanieczyszczony i brudny. Gybym miał dziewczynę na stałe (taką naprawdę, a nie na 3 miesiące ), to raczej wolałbym mieszkać w Hua Hin, blisko plaży, albo w Chiang Mai, gdzie powietrze jest czyste.

___________________________________________

Służba zdrowia – co jeśli tam zachorujemy (albo dentysta) – można wykupić jakieś ubezpieczenie zdrowotne i jaki koszt? Czy pracodawca ubezpiecza pracownika?

___________________________________________

Szpitali jest dużo, do wyboru do koloru, od publicznych, po 5* standard. Ubezpiecznie polecam załatwić jeszcze w Polsce. Tutaj nie jest to tanie. Ubezpieczne które zapewnia pracodawca (tylko jeśli ma sie work permit), uprawnia do korzystania z jednego państwowego szptala, który można sobie wybrać). Jeśli chcecie jeżdzić na skuterze, koniecznie wykupcie ubezpiecznie.

_____________________________________________

Czy Twoim zdaniem Tajlandia będzie miała jeszcze długo okres „prosperity”? – czy też za kilka lat trzeba będzie stamtąd wiać? Robi się tam coraz lepiej czy coraz gorzej (dla nas białych)?

_____________________________________________

(Michal Forsaken) Tajlandia cały czas się rozwija i nic nie wskazuje na to, aby się to zmieniło. W przszłym roku Tajlandię ma odwiedzić rekordowa ilość turystów. Jedyne niebezpieczeństwo to bardzo niestabilna sytuacja polityczna, która toretycznie mogłaby się przekształcić nawet w wojnę domową, ale zazwyczaj wojsko temu zapobiega poprzez zamach stanu (aktualnie mam junte wojskową u władzy).

_____________________________________________

Odnośnie naszego 3-tygodniowego wypadu:

– wszyscy piszą żeby na Bangkok poświęcić max. 3 dni, a takto zwiedzać północ (słonie tygrysy świątynie) i południe (wyspy) – czy tak?

– które wyspy na południu najfajniejsze?

– i co w ogóle warto zobaczyć oprócz tych oklepanych miejsc z „poradnika powściągliwego turysty”?

– czy za (za)palenie trawki idzie się tam do więzienia? Jeśli nie, to czy warto kupić dżisa od ulicznego handlarza, czy też sprzedają niewiadomy syf? A może jakie grzyby dobre mają? Nie to żebym stronił od alkoholu…

– czy łatwo zostać upierdolonym przez jakiegoś węża/robala? Dostać dengę od komara? Czy też trzeba mieć wyjątkowego pecha?

Będziemy niezmiernie wdzięczni za odpowiedzi.

Pozdrawiamy serdecznie,

Łukasz i Basia

____________________________________________

(Michal Forsaken) 3 dni na Bangkok powinno wystarczyć. W mieście się dobrze żyje, ale dla turysty plaże są chyba lepszym rozwiązaniem. Tygrysy możecie zobaczyć w Kanchnaburi albo Pattaya.

Najlepsza wyspa to chyba Koh Lipe (najładniejsza). Poza tym Phi Phi, Koh Samet, Koh Chang, Phangan, Koh Tao.. Praktycznie wszystkie są fajne, chociaż Phuket i Samui są bardzo komercyjne.

Z nietypowych miejsc polecam pojechać do Issan (połnocny wchód), turyście tam raczej nie docierają i przez to Tajowie w tamtym rejonie są super życzliwi i szczerze przyjaźni. Moja ulubiona część Tajlandii, o której w przewodnikach nie ma za bardzo co poczytać.

Palenie trawy, etc, zajebiście niebezpieczne. Nie polecam. Jeśli już to tylko na Koh Chang, tam jest to bardziej lightowe, ale i tak bym unikał. Za to w Kambodży nie ma  tym żadnego problemu. W Tajlandii oficjalna łapówka to około 40,000 thb, lub 2 lata więzienia za posiadanie nawet znikomych ilości narkotyków.

Węże i robaki nie są problemem. Przez 5 lat widziałem raptem 2 dzikie węże. Za to przed komarami trzeba się chować, znam ludzi którzy dostali Dengę.

Cześć Michal,
Chciałam się zapytać o realne możliwosci znalezienia pracy w Tajlandii w moim przypadku. Od kilkunastu lat mieszkam w stanach, znam angielski. Znam tez wloski noiI wiadomo, rosyjski;) w Polsce kończylam zaocznie hotelarstwo. W Stanach natomist kończylam szkołe efektów specjalnych i makijażu i miałam swoj wlasny salon pracując głównie przy ślubach. Mam też doświadczenie jako kelnerka . Prowadzilam też opiekę nad bogatymi domami, łacznie ze sprzątaniem i wynajmowaniem. Mam 41 lat.
Jakie Twoim zdaniem miałabym szanse i czy referencje stad by mi sie przydały?
A takze czy możesz mi powiedzieć orientacyjnie w $ ile kosztowałby mnie miesiąc pobytu i jak szybko ewentualnie mozna znalezc prace?
Dziekuję!

(Michal Forsaken) O pracy poza branżą edukacyjną, a dokładniej jako nauczyiel angielskiego, jest bardzo ciężko. Bez koneksji raczej mało realne. Ewentualnie ze znajomością kilku języków masz jeszcze szansę załapać się w biurach podrózy jako travel agent. Czy masz szans na pracę jako nauczyciel angielskiego? Zdecydowanie tak. Szybkość znalezienia pracy zależy od okresu, najłatwiej jest w kwietniu i paździeniku, najtrudniej w grudniu i styczniu. Tutaj polecałbym też wziąść pod uwagę, że Tajowie dyskryminują ze względy na wiek, kiedy na liczniku wybije Ci 45 Tajowie w dużych miastach i miejscach gdzie są obcokrajowcy będą dawali prace młodszym osobą. Niestety jako HR manager słyszę od szkół: „too old” bardzo często. Za to szkoły w mniejszych miasatach nie są tak wybredne. Ja wydaje w Tajlandii około 1000$ miesięcznie, więc możesz na takim budżecie jechać, aczkolwiek tak jak wszędzie, jeśli chcesz żyć w luksusach, to będziesz potrzebować 10x więcej…

Czesc Michal,

Czy masz mozliwosc zalatwienia pracy nauczyciela angielskiego? Mieszkam w UK 15 lat, mam angielski paszport co wiem ze traktowane w tajlandi jest jako native, mam studia IT tez w UK no i oczywiscie swietny angielski. Czy da sie zalatwic kontrakt przed przylotem? Zeby jeszcze rzeczy ulatwic moja zona jest tajka.
Pozdro.
Tomek
_________________________________________
(Michal Forsaken) Moge zakatwić pracę, ale musisz przyjechać na miejsce. Z doświadczenia wiem, że 99% ludzi którzy nie są już na miejscu w Tajlandii, nigdy nie przyjeżdżaja, a za to lubią zadawać milion pytań. Jak przyjedziesz w kwietniu, to o ile nie jesteś zbyt stary (to dla tajów też ważne), na 99% zaczniesz prace w maju.
Hej,
Mam pare pytań odnośnie życia Tajlandii, byłabym wdzięczna znajdziesz czas na odp!
1. Piszesz ze nauczyłeś sie tajskiego bez problemu – jak długo uczyłeś sie zeby opanować w stopniu komunikatywnym? Czy znasz/ mozesz polecic jakieś szkoły w których faktycznie można sie nauczyć tajskiego ? Ja chodziłam do jednej – i zajęcia bardzooooo średnio.
2. Wiem ze Tajwoie głownie wymagają TEFL – a ja chciałam sie dowiedzieć czy IELTS tez jest uznawanym certyfikatem dla nauczyciela Angola w tajlandi?
3. Pisałeś ze tez studiowałeś w bkk – i chciałam zapytać na jakich warunkach? Chodzi mi głownie o formalności związane z urzędem imigracyjnym – na wizie turystycznej czy studenckiej – nie można pracować – a ja właśnie chciałabym i pracować i studiować. Jak Ty to rozwiązałeś?
4. Ubezpieczałes sie tam w jakieś konkretnej firmie? Ja dotychczas ubezpieczona byłam przez Polska firmę – i korzystałam z bkk hospital – ale obsługa taka sobie wiec moze masz do polecenia jakaś firmie – gdzie w razie potrzeby można korzystać z paru szpitali a nie z jednego ?
5. Jeśli chodzi o studia – to załatwiałeś formalności po tajsku czy ang? Rozumiem ze wszytkie licencjaty trwają 4lata . Czy moze studiowałeś w szybszymi trybie?
6. Czy próbowałeś zakładać tam działalność na siebie – czytałam ze jest uwarunkowane min tym 50% udziałów musi byc dał Taja itp.
7. Pracowałeś tez w biurze turystycznym – czy to było biuro polskie czy tajskie? I czy znajomość tajskiego jest konieczna zeby starać sie tam o prace?
I ostanie pytanie – to jestem ciekawa czy trzymasz kontakt z innymi Polakami siedzącymi w Bangkoku – zawsze mnie tk ciekawiło ile nas tam siedzi i czy ludzie sie chętnie kontaktują ze sobą 🙂
Z góry dzieki za odpowiedz
Pozdrawiam
_________________________________________________
(Michal Forsaken) 1. Generalnie jak już pisałem na górze w sekcji FAQ, nauka tajskiego zajmuje dużo więcej czasu niż angielski, czy hiszpański, więc potrzeba cierpliwości. Powiedzmy, że zacząłem się porozumiewać po 3, 4 latach, ale dalej jeśli mam możliwość przejść na angielski z Tajem który mówi płynnie w języku Shekspira , to preferuję tą opcję. Moją główną motywacją do nauki były Tajki które nie mówią po angielsku wcale, albo bardzo słabo. Jeśli chodzi o szkoły tajskiego, chodziłem do jednej przez rok i też była beznadziejna, nauczyłem się bardzo mało i nawet po roku wsadzali nam do grupy studentów, którzy nie wiedzieli jak się przedstawić po tajsku, czyli mieszali zaawansowanych studentów z takimi, kórzy nie mówią kompletnie nic. Generalnie, jeśli chcesz pójść do poważnej szkoły tajskiego, a nie fabryki wiz, to musisz zapłacić za to więcej. Jest w Bkk jeden Polak, który nauczył się płynnie tajskiego w szkole językowej, to był kurs przez 2 lata po 3h dziennie i kosztował (kilka lat temu) około 3,000 batów miesiecznie.
2. Ważne są certyfikaty nauczycielskie TEFL, TESOL albo CELTA, IELTS to egzamin językowy, więc do niczego się raczej nie przyda jeśli chodzi o szukanie pracy jako nauczyciel.
3. Ja studiwałem na wizie studenckiej. Nie wolno mieszkać w Tajlandii na wizach turystycznych, po kilku wizach turystycznych w paszporcie, nie dają więcej. Pracować nie można ani na studenckiej, ani na turystycznej… Więcej o wizach pisałem na samej górze działu FAQ.
4. Ja używam ubezpieczenia z firmy Planeta Młodych. Lokalne ubezpieczenia dla expatów są raczej drogie.
 5. Moje studia są całkowicie po angielsku (international program). Zarówno studenci jak i wykładowcy pochodzą głównie z Angli, Ameryki, lub innych krajów anglo-języcznych. Studia licencjackie trwają 4 lata, ale istnieje możliwość skończenia ich w 3.
6. Nie zakładałem żadnych firm, jest to zbyt skąplikowane i trzeba mieć sporo gotówki ze startu. Tak, to prawda, że Tajowie muszą mieć 51% udziałów.
7. Właścicielem firmy której pracowałem był Polak, ale czy to czyni firmę polską, tego nie wiem. Większość naszych klinetów była z Rosji, więc może byliśmy firmą rosyjską 🙂 Nie trzeba znać tajskiego aby pracować w travel agency.
8. W Bangkoku mieszka około 200 Polaków na stałe. Spotykam się regularnie może z dwoma, trzema. Co miesiąc są jakieś polskie imprezy na kóre nie chodze, ponieważ nie interesują mnie rozmowy o tym jak zrobić pierogi z tajskich produktów.
____________________________________________

Witaj,

Nazywam się Krzysiek i wybieram się listopad/grudzień min. do Tajlandii.

Szperają po internecie natknąłem się na Twoją stronę. Uśmiałem się (chodzi mi o język przekazu) i zarazem czytałem z wielkim zainteresowaniem.

Pomyślałem, że jesteś idealną osobą, która mogłaby mi w kilku kwestiach doradzić. Chodzi mi konkretnie o sensowność działań w Tajlandii.

Ale po kolei……

W podróż wybieram się z moim przyjacielem i naszymi żonami. Taaaa….
Data: 19/11 – 07/12/
Wylot z Berlina do Saigonu. Mam na miejscu przyjaciela, który chce na ugościć. Będzie z nami podróżował na początku. 2-3 dni w Saigonie, później razem z nim delta Mekongu, dalej do Kambodży, jej stolica Phnom Penh, jezioro Tonle Sap, Siem Reap i na koniec Angkor Vat. Tu nasze drogi z vietnamskim druhem się rozchodzą. On musi wracać do Saigonu, a my mamy trochę czasu na dalszą włóczęgę. I tu zaczyna się moje wymyślanie….
26-27/11 chciałbym zapakować się w samolot (oszczedność czasu) w Siem Reap i polecieć do Bangkoku. Tu spędzić 3-4 „ostre” dni, brak planu jak. Około 30/11 wylecieć z Bangkoku do Trang, dotrzeć na wybrzeże od Pak Meng, i łodzią/statkiem/promem przez wyspy Ko Ngai, Ko Lanta Noi, Ko Phi Phi (lub inne, sam nie wiem i proszę o radę) dotrzeć około 4/12 do Krabi i polecieć do Saigonu, żeby tam u mojego przyjaciela spędzić 2-3 dni przed wylotem do Berlina 7/12

Mam nadzieję, że opis krótki i zrozumiały. Nie mam pewności czy ma to wszystko sens. Proszę Cię o opinię np. czy te samoloty to nie przesada, czy prowincja Trang i Krabi to dobry pomysł na cel podróży, czy moje wyliczenia czasowe to nie tylko pobożne życzenia itd. Może można lepiej, ciekawiej. Jestem otwarty na wszystko.

Pozdrawiam z PL. Krzysiek

________________________________________

(Michal Forsaken) Z Siam Reap do granicy jest tylko ze 2 h, a potem do Bkk nastepne 3, 4, a samoloty na tej trasie są kurewsko drogie, ponieważ lotnisko w SR jest prywatną własnością Bangkok Airways i oni sobie dyktuja ceny jak im sie podoba, więc na tej trasie bym niekoniecznie brał samolot.

Trang jest generanie nudny jesli chodzi o życie nocne, ale jak jestescie z żonami to moze dacie jakos radę… ale najlepiej je gdzieś zgubcie i idźicie w tango sami 😉
W ogole jak was nie interesuja światynie to ja bym całkiem odpuscił Siam Reap, dla mnie to totalna kaszana, kupa kamieni w nieskończoność i praktycznie nic innego. To ich jezioro to tez dla takie gównienko dla turystów, chociaż jak nie byliscie w Azji to może was zdziwić jak ludzie mieszkają na wodzie, bo to nie jest normalne.
Najładniejsza wyspa w Tajlandii to Ko Lipe, wiec tam bym na wszym miejscu się pchał.
Bangkok jest zajebisty, nie wiem czy 3 dni wam wystarcza. Miasto 10 milionow ludków.
_____________________________________________________

Czesc!

Nazywam się Mateusz i obecnie pracuję jako rekruter w Aberdeen w
Szkocji. Rekrutuje inżynierów do przemysłu naftowego, czyli chyba mogę
powiedzieć, ze w pewnym sensie jesteśmy kumplami po fachu
Mówi się, ze trzy największe nieszczęścia w życiu to śmierć w rodzinie,
rozwód i utrata pracy. W ciągu ostatniego roku doświadczyłem wszystkich
trzech – chyba trafiłem jakiś cholerny jackpot. W lutym zeszłego roku
zmarł mój Ojciec, w maju rozpadła mi się rodzina, a za dwa tygodnie stracę
prace. W ciągu roku zostałem wiec niezależnym singlem. Powstało pytanie: co
dalej szary człowieku?
Mam 40 lat, 10 lat doświadczenia w rekrutowaniu dla olejówki, doskonały
angielski i dyplom amerykańskiej uczelni (oraz licencjat z UAM). Jak
myślisz? Jakie są szanse na prace w charakterze rekrutera w Tajlandii? Czy
ewentualnie nadawałbym się np. Na nauczyciela angielskiego? W Poznaniu skąd
pochodzę przez piec lat uczyłem tego języka w szkole dla dorosłych…
Poważnie myślę o wyjeździe z Aberdeen – ponurego miasta, gdzie lipiec
niewiele rożni się od lutego… Tania ropa dosłownie je zamordowała
(Aberdeen uważane jest za europejska stolice ropy). Tysiące ludzi straciło
prace, w tym ja. Stóje po raz kolejny na życiowym zakręcie i stad pomyśl
wyjazdu do Tajlandii. Masz możne jakieś sugestie? Jak oceniasz moje szanse?
Zapraszam Cie na mojego bloga (co prawda przestałem już go pisać, ale
kiedyś był on najpopularniejszym blogiem w Polsce ) www.blogbiszopa.pl

Bede bardzo wdzięczny za odpowiedz.

Pozdrowienia!

Mateusz „Biszop”

__________________________________________

(Michal Forsaken) Hej. Aha, czyli to jak my tutaj w Tajlandii radujemy się benzyną za 21 batów (czyli mniej jakieś 0,60$), jest też czyjąś tragedią. Jak zwykle trudno wszystkim dogodzić! A więc tak, szanse na pracę jako recruitment agent masz prawie zerowe – takie prace są w 99,9% przypadków zarezerwowane dla Tajów, którzy pracują za dużo mniejsze stawki. Bez znajomości kogoś, kto posiada taką firmę, szanse są bardzo skromne. Natomiast jako białas z wyższym wykształceniem i znajomością angielskiego, pracę jako nauczyciel angielskiego powinieneś znaleźć bez problemu. Z moją pomocą, lub sam. Tutaj jednak muszę zaznaczyć, że jeszcze 5, 10 lat i Tajowie będą dyskryminować cię ze względu na wiek. Dla przeciętnego Taja najważniejszy jest wygląd, wiek, itd, kwalifikacje są sprawą drugorzędną. Anyway, na twoim miejscu w ogóle bym się nie zastanawiał, tylko wyjeżdżał do Azji. Moje życie zaczęło się dopiero tutaj. Na pewno dużo lepiej się poczujesz wstawiając każdego dnia w słoneczny dzień, mając 15 lat młodszą laskę, jedząc na śniadanie mango i mogąc sobie pozwolić na wyjazd na plażę w każdy weekend.

________________________________________________________

Hej, interesują mnie informacje na temat życia, wydatków, mieszkania, samochodu czy elektroniki. Podałes, ze nauczyciel zarabia około 30-38 tys batów, można się za to utrzymać a jesli tak to na jakim poziomie? Kawalerka na poziomie kosztuje ile tak mniej a więcej? Samochody i elektronika są w podobnej cenie jak w Polsce? Ostatnie czy planujesz zostać na stałe w Tajlandii czy będziesz leciał dalej szukał swojego miejsca na ziemi?
 __________________________________________________________
 (Michal Forsaken) Mieszkanie (studio flat) z klimatyzacja w Bangkoku, od 3,000 batów. Trzeba liczyć co najmniej 5,000, aby standard był europejski. Samochód w sumie nie wiem, ale jeśli chodzi o motory to nowe skutery 125 cc kosztują 40,000, 150 cc 70,000, a 300 cc 150,000. Elektronika jest minimalnie tańsza niż w Polsce. Używane skutery od powiedzmy 15,000 batów.  Czy planuje na stałe pozostać w Tajlandii? Tego nie wiem. Jeśli znajdę lepsze na miejsce na ziemi, to tam właśnie się udam, na dzień dzisiejszy Tajlandia nie ma konkurencji.
___________________________________________________________

Czesc Michal

Znalazlem Twojego bloga i spodobal mi sie. Szukalem od jakiegos czasu Azjatyckich opcji.
Od 2 lat mieszkam i pracuje na Zanzibarze (Tanzania). Budowslem tu swoj maly guest house, bylem nauczycielem w prywatnej szkole (angielski, science, mathematics). Prowadzilem tez wlasny projekt fotograficzny w tutejszej szkole. Sciagnelismy aparaty z Polski i dzieciaki pstrykaly. Ostatnio kupilem duza Toyote i oprowadzam Polakow po wyspie. Organizuje tez Safari. No to tyle o mnie.
Nosze sie z zamiarem przeprowadzki do Azji. Pracowalem dla LG przez 4 lata, mialem Koreanska i Japonska dziewczyne. Jakos mnie w tamte strony ciagnie.
Na blogu pisales o mozliwosci pomocy w znalezieniu pracy. Znam bardzo dobrze angielski. Problemem moze byc fakt ze przerwalem studia (politologia) na Uniwersytecie Wroclawskim ktorych nigdy nie ukonczylem. Ukonczylem za to Newcastle upon Tyne Collage – academic english. Mam tez referencje z Zanzibarskiej szkoly w ktorej uczylem. Wysle CV na dniach.
Bede wdzieczny za pomoc. Mysle ze moge zaoferowac calkiem sporo w zamian za ulatwienie mi startu.

Trzymaj sie i prowadz bloga z nocnej perspektywy. Sluszna koncepcja 😉

____________________________________________________________

(Michal Forsaken) Jak możesz przeczytać w mailach od innych czytelników w podobnej sytuacji, bez problemu możesz znaleźć pracę nawet bez studiów. Problemem natomiast będą w takim wypadku wizy (więcej o wizach na samej górze strony). Aby znaleźć pracę w Tajlandii trzeba być tutaj na miejscu. Jak będziesz to się odezwij, to coś wykombinujemy. No  i wiadomo, że Azjatki są najlepsze!

____________________________________________________

Mam zamiar przyleciec na poczatku kwietnia.
Widze ze jestes zajety wiec postaram sie konkretnie

– wiza. Jak juz pisalem nie posiadam dyplomu studiow licenciackich. Jak to widzusz
– praca – nie posiadam certyfikatu z jezyka angielskiego. Pisales ze mozna takowy zrobic na miejscu. Posiadam referencje z Zanzibarskiej szkoly w ktorej uczylem. Zajecia prowadzone byly w jezyku angielskim.

Napisz prosze czy pomimo tych brakow przyjazd do Tajlandii ma sens.
Jesli tak, pakuje walizki i jestem na poczatku kwietnia bo decyzja o przeprowadzce z Zanzibaru zostala juz dawno podjeta.

Oczywiscie zaplace za Twoja pomoc.

_______________________________________________

(Michal Forsaken) O wizach pisałem już na górze. Generalnie jest to duży problem, najłatwiejsze rozwiązanie to zostanie studentem. Certyfikaty znajomości angielskiego nie są w ogóle potrzebne, za to certyfikaty nauczycielskie typu TEFL albo CELTA, jak najbardziej. Ja też przyjechałem bez studiów i tylko z online TEFL i dałem rade bez problemu. Wy macie o tyle łatwiej, że są takie strony jak Azja Po Zmroku i tym podobne, gdzie można zasięgnąć informacji dla Polaków. Jak ja przyjeżdżałem w 2011, nie było nawet jednej informacji o pracy po polsku, więc jechałem całkiem w ciemno. Wszystko się da, chyba sam o tym wiesz, skoro mieszkasz w Zanzibarze, trzeba po prostu ruszyć dupe i przyjechać.

__________________________________________________
Witam. Przepraszam że przeszkadzam i proszę o pomoc. Lecę w marcu na miesiąc do Tajlandii i jestem zdesperowany żeby przez ten czas znaleźć pracę jako nauczyciel angielskiego, bez papierów, jak zostało napisane na blogu że się da. Chciałbym prosić Pana o informację jak można to zrobić i czy zna Pan kogoś kto tak znalazł taką pracę. Dlaczego napisał pan na blogu że inni nie chcą tej pracy, w czym polega ten problem? Ogólnie mam pomysły jak ich uczyć angielskiego, a sytuacja jest taka że potrzebuje tego by się zrealizować. Jeśli mi się nie uda to padnie mi psychika totalnie.
Ogólnie opiszę Ci swoją sytuację, bo z tego co widzę na zdjęciu to jesteś normalny gość a nie jakiś krawaciarz i myślę że możesz mnie trochę zrozumieć. Bilety do Tajlandii kupiłem kilka tygodni temu, dokładniej do Phuket. Wyczytałem że jesteś w Bangkoku. Ogólnie lecę szukać szczęścia. Miałem mieć dużo pieniędzy i robić co chcę, ale… wczoraj w ciągu kilku godzin straciłem 24000 zł. Zostało mi kilkaset więc jadę po szczęście lub… mniejsza. Zobaczymy co zgotuje mi los. Bilet powrotny mam na 31 marca, ale wracać nie chcę bo nie chcę być typowym robolem w Polsce, kraju gdzie każdy się śpieszy i robią z człowieka niewolnika. Wolę być w kraju szczęśliwych ludzi którzy się nie śpieszą. Miałem w październiku wrócić na studia, a dopiero po ukończeniu ich wylecieć uczyć angielskiego i wróciłbym gdybym nie stracił w moment wielu pieniędzy bo w skrócie kliknąłem na coś kilka razy, nic to nie dało to się wkurzyłem, wcisnąłem krzyżyk, odpuściłem, a mogłem po prostu poczekać kilka sekund i klikałem w coś innego i w ten sposób straciłem 10 000 które zarobiłem w ciągu miesiąca i 15 000 kredytu. Zostało mi kilkaset złotych których jeszcze nie dostałem bo muszę po prostu zwrócić kilka rzeczy. Stąd jestem tak zdesperowany i mam po prostu już gdzieś to czy mi się uda w tej Tajlandii czy nie. Wierzę w przeznaczenie, jestem uparty i po prostu zaryzykuje wszystko. Ubezpieczenie mam na miesiąc z AIG oferowane przy zakupie biletu przez fly4free. Możesz mi pomóc, coś doradzić bo poczytałem że się tym zajmujesz, ogarnianiem nauczycieli, ale nie musisz tego robić bo po prostu jestem w tej chwili desperatem, nie będę mógł Ci się szybko odwdzięczyć i na ten moment mam to nawet gdzieś czy ta przygoda nie zaprowadzi mnie do trumny. Wyglądasz na ogarniętego gościa który może to zrozumieć. Byłem przez długi czas szczęśliwy, w tej chwili nie jestem, więc muszę zmienić swoje życie gdzieś indziej bo w tej ponurej Polsce już nie potrafię być szczęśliwy. Studiowałem filologię angielską przez jakiś czas, ale z różnych powodów, głównie finansowych musiałem przedłużyć zwolnienie z nich. Angielski mniej więcej znam bo wielu rzeczy się nie zapomina, a przypomnieć sobie to chwila. Zawszę miałem talent do nauki tego języka więc wiem że poradziłbym sobie jako nauczyciel angielskiego, a po prostu mam gdzieś kogo będę uczył i wiem już że Ci Tajowie i tak prawie nic nie ogarniają. Po prostu chcę zarobić na życie, być szczęśliwy i uczyć się dalej angielskiego nauczając Tajów. Jeśli to się nie uda to trudno, będę kombinował, ale gdzieś mam jakiekolwiek prawo i problemy wizowe czy problemy z jakąś policją mnie nie martwią bo jak już napisałem, nie mam nic do stracenia. Każdy zawsze mi mówił że wariat jestem bo robię dziwne rzeczy i zbyt często podejmuje ryzyko, więc po prostu nie mogę sobie tego odmówić. Nie chcę żebyś mi współczuł czy coś, tylko jeśli masz możliwość to mi coś poradź co powinienem zrobić w tej Tajlandii. Psychikę mam mocną, ale do czasu, bo w tej chwili to mi siadła bo prawdopodobnie straciłem szansę na realizację marzeń, ale może los mi coś zgotuje po dotarciu do Tajlandii. Pozdrówki i baw się dobrze.

___________________________________________________________

(Michal Forsaken) Nie jestem pewien co doradzić, nie chcę bowiem, aby odpowiedzialność za ewentualne tragiczne konsekwencje przyjazdu do Tajlandii, były spowodowane moją radą. W Tajlandii nie brakuj białych bezdomnych, którzy mieli podobne zamiary i im po prostu nie wyszło… Tajlandia jest krajem policyjnym, więc siedzenie tutaj bez wizy jest raczej nie polecane. Nie lepiej odbić się od ziemi w jakiejś Norwegii, czy innej Szwajcarii i dopiero wtedy przyjechać do Tajlandii? Tajlandia nie jest rajem do zarabiania pieniędzy.

Z drugiej strony desperate times call for desperate measures, więc na upartego możesz przyjechać i pewnie ci się uda… Będziesz miał na pewno duży problem z wizą i bez doświadczenia i papierów, jedyna opcja to pracowanie na jakiś totalnym zadupiu, gdzie do najbliższego sklepu trzeba jechać motorem, a dzieci na lekcjach wolą rzucać samolotami z papieru, niżeli słuchać nauczyciela. Sam musisz podjąć decyzję, ja do niczego nie namawiam.

_______________________________________________________

Od kilku lat mieszkam w Tajlandii,ale głównie przechlapałem ten czas,więc kasa mi się powoli kończy.
Nie mam studiów,żadnych kursów , nie wiem czy poziom mojego angielskiego jest wystarczający!
Mam 35 lat,dziewczyne tajke z która mam dziecko i wize roczną na opieke nad członkiem rodziny.
Czy jest jakakolwiek szansa żeby chociaż w jakiejś dziurze w Taj dostać jakaś prace ?

Pozdrawiam

ps. to nie żart !

__________________________________________________________

(Michal Forsaken) Szansa jest zawsze, Tajowie niestety nie są w stanie ocenić twoich zdolności językowych. Natomiast jeśli nie jesteś pewien, czy znasz angielski wystarczająco dobrze, nie powinieneś uczyć tego języka. Anyway, angielski jest banalnie prosty, więc 2 miesiące z książkami i jacyś znajomi z Australii, będziesz śmigał jak native.

 

______________________________________________________

Niech będzie o samej Tajlandii. Głównie o niej i o Filipinach ostatnio rozmyślam.

O wizach było już sporo, ale…

Jak dostaje się pracę (umowę?) i wizę to jest to na określony czas czy nieokreślony? Bo odnoszę wrażenie, że z tymi wizami jest tak że można je dostać ale co chwilę trzeba tego pilnować i kombinować jeśli chciałoby się zostać dłużej. O dłuższym pobycie w Tajlandii i pracy zdalnej/online można raczej zapomnieć? Nie będzie to raczej legalne? W ogóle po przeczytaniu i obejrzeniu różnych wypowiedzi odnoszę wrażenie że raczej ciężko osiedlić się tam dłużej.

Praca a klimat. Czy laptop działający przez kilka godzin się tam jakoś ostro nie przegrzeje? Martwi trochę monitorowanie internetu, ale w ostatnich czasach wszędzie się za to chyba biorą. A przynajmniej widać taką tendencję.

Robactwo. Jest w Tajlandii mnóstwo pająków? Strasznie tego ustrojstwa nie lubię.

Bezpieczeństwo. Czy kataklizmy, ataki terrorystyczne stanowią duże zagrożenie?

Islam – uważasz, że szybko i łatwo tam dotrze czy jest to raczej mało prawdopodobne? Zastanawiam się czy w którymś z krajów dalekiego wschodu da się przed tym uciec.

Denga, malaria to chyba jedne z gorszych rzeczy które można tam złapać. Można je złapać nawet w większych miastach? Ponoć jedynymi sposobami na zmniejszenia ryzyka jest moskitiera w nocy i jakieś środki na komary. Sprawia wrażenie że niewiele można zrobić i łatwo o biedę. Tak jak niby prezerwatywa zmniejsza ryzyko, ale ono dalej jest. I nie wiem czy jestem przewrażliwionym pesymistą i czy przesadzam, ale wydaje mi się że jest spore.

Dziewczyny. Wiadomo, że przy przygodnych kontaktach jest się ostrożnym i dba się o bezpieczeństwo. Ale pytanie czy ze względu z czego ten kraj słynie łatwo tam złapać mimo wszystko jakieś weneryczne choróbsko? Czy pomimo lasek lecących na kasę i prostytucji da się znaleźć też takie „normalniejsze”, nie będące „wierne jak Tajka” (może to jest ich natura?)? I czy taką nadal łatwiej poznać niż dziewczynę w Polsce?

 

Powszechnym środkiem transportu jest tam motor. Czy rowerem też dałoby się w jakiś sposób poruszać lub jeździć rekreacyjnie?

Czy w jakichś mniej turystycznych miejscach, mniej zaludnionych da się dogadać po angielsku i biały obcokrajowiec nie będzie miał problemów? 

 

W tej chwili wydaje mi się że to wszystkie pytania jakie miałem. Mam nadzieje, że nie wszystkie się powtarzają. Dzięki za odpowiedź.

Pozdrawiam

______________________________________________
(Michal Forsaken) Wizy prtacownicze (non immigrant B), są przydzielane na okres jednego roku. Aby zostać dłużej, należy udać się do urzędu imigracyjnego i przedłużyć o następny rok… Work Permit jest przydzielany na jedno miejsce pracy, przy zmianie pracy, traci się zarówno WP, jak i wiza non B zostaje anulowana i mamy tydzień na opuszczenie kraju. Pracować online możesz (ja teraz robie tłumaczenia w ten sposób), natomiast wizy na to nie dostaniesz, więc musisz coś wymyślić. Zostać na stałe w Tajlandii nie jest łatwo, generalnie tajowie nas traktują jako przymusowe zło, które trzeba zakceptować z bólem i robią duże problemy z wizami i innymi absurdalbymi przepisami.
Laptopy się nie przegrzewają, no i masz klimatyzacje w razie czego…
Robaków i węży w miastach nie ma – na wyspach i małych miastach są. Ataki terorystyczne pratycznie tylko na południu w muzułmańskich dzielnicach, z kataklizmów wyłącznie powodzie, które przychodzą w każdą porę deszczową.
Islam już tu jest, około 3% populacji to muzułmanie. W praktyce, 90% z nich nie wie w ogóle na czym to polega, tylko powtarzają jak debile, że są muslimami. Jak się ich zapytać na czym polega islam, to jedyne o czym wiedzą, to że nie wolno jeść świni, poza tym nie są w stanie określić w co wierzą i dalej noszą amulety ochronne Buddy. Na południu są 3 prowincje muzułmańskie w których jest godzina policyjna i tam faktycznie bomby wybuchają prawie codziennie, bo tych dzikusów się nie da upilnować.
Malarii w Tajlandii nie ma, nie znam nikogo kto by miał. Za to denga owszem, i to nawet w Bangkoku. Aktulnie mamy epidemie dengi, więc lepiej się chować przed komarami. W miastach nie ma co spać pod moskitierą, po prostu nie wpuszczamy komarów do mieszkania.
Jak będziesz używał gumek to nic nie złapiesz. Tak, z tym leceniem na kasę, to jest tak, że chciałyby mieć faceta który ma dużo, ale jak nie ma, to zadowolą się i takim bez. Jest też dużo bogatch Tajek, zazwyczaj bujają się w okolicach Tonglor, Ekkamai, etc, jak złapiesz taką, to będzie za ciebie wszystko płacić. Zresztą nie jest trudno znaleźć dziwke, które bierze kase od innych, a wydaje na ciebie… Tak już jest w Tajlandii. A czy można znaleźć niezdradzającą? Można, ale jeśli ona ma konto na Tinder, Thaifriendly, lub chodzi na imprezy z obcokrajowcami, to mało prawdopodobne, że nie będzie zdradzać. Musisz znaleźć laske z którą pracujesz lub na jakimś uniwersytecie, taką która nie buja się z białymi i wtedy będzie bardziej normalna. Troche trudniej taką zarwać, ale dalej prościej niż w Europie.
Rowerem nie pojeździsz – za duże zanieczyszczenia.
Angielski poza tusystycznymi ośrodkami praktycznie zerowy.
 

__________________________________________________________

Cześć Michał.
Od jakiegoś czasu nie mogę znaleźć miejsca dla siebie w Polsce i nie jestem tu zbyt szczęśliwy. Przypomniało mi się niedawno jak z 12 lat temu byłem W Tajlandii i jaki byłem tam happy. Przyznam, że ciężko było wracać. Było na tyle extra, że z trzy miesięcznej wyprawy zrobił się ponad pół roczny pobyt. Ale wtedy byłem młodszy z większą energią do życia i z odłożoną kasą. Dziś niestety nic z tego nie pozostało tylko marzenia.
No więc te marzenia sprawiły, że znalazłem twoją stronę i twojej koleżanki Nikoli. Pooglądałem filmiki, posłuchałem wieści i … chcę wrócić do tego pięknego kraju. I to jak najszybciej, nawet jutro.
W jednym z waszych filmików mówiliście o możliwości pracy w Tajlandii jako Travel Agent. Niestety nie mam kwalifikacji by zostać nauczycielem. Czy taką pracę można łatwo dostać? Gdzie i jak jej szukać? A może mógł byś poprzez swoje liczne już jak sądzę znajomości pomóc w wyszukaniu takiej lub innej pracy. A może Nikola mogła by pomóc bo z tego co zrozumiałem pracuje jako HR. Zależy mi by legalnie móc pracować i nie muszę na początku zarabiać kokosów ale żeby starczyło na normalne życie.
Wiem, że być może proszę o zbyt wiele ale nie mam nic do stracenia a odzyskać mogę życie i radość z niego. Jeśli wiesz o czym mówię, to zrozumiesz.
Chciałbym też dowiedzieć się jak wygląda prowadzenie i możliwości z własną działalnością w Tajlandii. Co można a czego nie i czy łatwo uzyskać na własną działalność wizę na stały pobyt. Jeśli możesz, to proszę odezwij się. Okropnie zależy mi na tym wyjeździe bo szkoda mi każdego kolejnego zmarnowanego dnia. Z łatwością złapiesz mnie na FB.

(Michal Forsaken) Cześć, Można pracować jako travel agent, natomiast nie jest to tak łatwe jak zostanie nauczycielem. Musisz znaleźć firme, która obsługuje rynki których znasz języki (rynek rosyjski jest chyba największy) i mieć akurat na tyle szczęścia, że będą kogoś potrzebować. Googlujesz więc firmy i spamujesz, aczkolwiek musisz być na miejscu, inaczej mała szansa, że nawet odpiszą. Im więcej języków znasz, tym łatwiej dostać pracę jako travel agent. Aby dostać work permit trzeba mieć skończone studia licencjackie.

O wizach juz pisałem w dziale FAQ.
Otwieranie firmy to długi temat. Generalnie prawo jest bardzo nieprzyjemne dla obcokrajowców i musisz mieć kase na firmę śrenidiej więlkości, czyli zatrudniać ze startu 4 tajów i mieć 2 miliony kapitału. Firmy jedno osobowej np. nie otworzysz.
____________________________________________________
Witam, jestem zaciekawiony tematem nauczania angielskiego w Azji. Początkowo myślałem nad Chinami. Ale w związku z zaostrzeniem przepisów dla work visa uzyskanie jej dla non-native spikerów jest niemożliwe. Słyszałem że możesz pomóc w znalezieniu pracy. Powiedz jak jest ze znalezieniem pracy w okresie listopad-grudzień. Planuje jechać najpierw do Angli zrobić TEFL’a. Śledzę Twój blog i coraz bardziej przekonuję się do Tajlandii. Pozdrawiam
(Michal Forsaken) Tajlandia słynie z najbardziej restrykyjnych wymogów wizowych w całej Azji Południow Wchodniej, więc nie jestem pewien, czy wybieranie tego kraju z powodów wizowych jest najlepszym pomysłem. Najprościej jest w Kambodży jeśli o to chodzi – na wjeździe prosi się wize biznesową i dają bez żadnych pytań od ręki. Przyznam też, że po raz pierwszy słyszę, aby nie można dostać work permitu w Chinach jako nonNES, szczerze nie chce mi się w to wierzyć, ale kto wie… Listopad i grudzień to cichy okres na szukanie pracy w Tajlandii (najgorszy z możliwych), aczkolwiek rotacja jest cały czas i nie odstawiałbym wyjazdu tylko ze względu na to. Prace mogę pomóc załatwić, ale trzeba być tu na miejscu w Tajladnii, nie załatwiam pracy ludziom którzy są w Europie, Ameryce, czy na Antarktydzie, ponieważ 99% i tak nie przyjedzie, a zadają 100 milionów pytań.
______________________
Cześć! Fajny blog prowadzisz:) trafiłem tu troszkę przez przypadek. Myślę o wyjeździe do Bangkoku, może pół roku, może więcej. Byłem tam ponad rok temu. Od jakiegoś czasu poważnie myślę żeby wrócić na dłużej a dziś po kliku drinkach stwierdziłem, że nie ma co czekać. Napisałeś, że jeśli znam angielski i mam skończone studia to znajdziesz pracę? To ja jestem chętny:) Co mam zrobić, ile to kosztuje? Będę wdzięczny za wszelkie informacje:)
(Michal Forsaken) Prace znaleźć jest łatwo, moge dać Ci email z kontaktem, natomiast ja już  nie pracuje dla tej firmy, ponieważ wyjeżdżam do Wietnamu w tym tygodniu i raczej nie będzie mnie w Tajlandii aż do października.
_______________________________
Cześć. Oglądałem i czytałem sporo Twoich artykułów. Myślę nad spędzeniem tygodnia lub dwóch w Wietnamie lub Tajlandii. To będzie moja pierwsza wycieczka poza kontynent. Proszę napisz mi gdzie powinienem się wybrać najpierw i ile kosztowałoby towarzystwo twojej osoby jako przewodnika ? Mam do dyspozycji jakieś dwa tygodnie w sierpniu i ok. 3-4 tys euro do wydania.

Z góry dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam.

(Michal Forsaken) Jeśli to Twoja pierwsza wyprawa do Azji, to zdecydowanie Tajlandia. W Wietnamie łatwo jest zostać oszukanym, okradzionym, nie ma tam infrastruktury. Tajlandia jest też piękniejsza jeśli chodzi o plaże. Skoro masz 2 tygodnie, to możesz połączyć oby dwa kraje i sam zdecydować. Bilet na samolot z Bangkoku do Saigonu kosztuje tylko 45$. Jeśli chodzi o zwiedzanie, typu bieganie po obiektach turystycznych, etc, kasuje 120$ za 8 godzin, ale jeśli chcesz po porostu pójść  kimś na impreze, lub pojeżdzić po kraju, to jakoś się dogadamy.
_______________
Witam ponownie, powiedz mi proszę czy słyszałeś o pracy nauczyciela angielskiego na Filipinach i czy mógłbyś powiedzieć coś więcej. Warunki, wizy, dziewczyny, pensje. Założyłem konto na dateinasia z ciekawości i widzę że dziewczyny z Filipin są bardziej zainteresowane kontaktem niż dziewczyny z Tajlandi.
 
(Michal Forsaken)

Filipiny to była kolonia amerykańska, przeciętny Filipńczyk mówi po angielsku dużo, dużo lepiej niż przeciętny Polak. Nie ma tam pracy dla zagranicznych nauczycieli angielskiego.

Laski się walą na lewo i prawo, na wizach się nie znam. Po więcrej informacji o Filipinach skontaktuj się z Damianem z http://ucieczkadoraju.pl/
_______________________________________________-

Cześć od pewnego czasu śledzę Ciebie i kanał Tajlandia Online( dzięki niemu Cię znalazłem) i bardzo mi spodobał się Twój styl/tryb życia, i mam pytanie a właściwie kilka:

1: Czy wracasz jeszcze do Bangkoku? jeśli tak to czy byłbyś w stanie( za opłatą i/lub haraczem w postaci kiełbasy itp:D ) pomóc się ogarnąć tam z mieszkaniem i innymi tego typu rzeczami?

2: Czasami mam wrażenie, po Twoich opowieściach że jesteś tam sam bez znajomych itp, serio tak tam sam chodzisz i nie jest to dla nikogo dziwne czy coś? Jestem typem samotnika i tak też lubię, ale czasem warto z kimś pogadać itp jak to tam wygląda? Czasem potrzeba męskiego towarzystwa, łatwo się tam z kimś zakumplować, żeby mieć kogoś na browara czy coś w tym stylu?

3: Pisałeś/ mówiłęś kiedyś o fabrykach wiz w postaci szkół językowych? jak to teraz wygląda? ile max czasu można z tego wycisnąć zakładając, że nie chcę się uczyć tylko mieszkać i bawić w Tajlandii? Ile w chwili obecnej max się da wyciągnąć czasu na mieszkanie tam nie pracując( mam robotę online) .

4: jak odpiszesz to pewnie się coś jeszcze nasunie:)

Pozdrawiam Grzegorz

(Michal Forsaken) 1. Tak, myślę, że będę z powrotem w Bangkoku już w październiku. Aktualnie odpoczywam od Tajlandii w Wietnamie, potrzebowałem poczuć jakąś nową przygodę, bo Tajlandia mnie już w żaden sposób nie ekscytuje i stała się trochę monotonna. Mimo wszystko, nie sądzę, abym znalazł lepszy kraj do życia, więc jak tylko naładuje baterie, będe z powrotem. Mogę pomóc ze znalezieniem mieszkania, etc, jasne.
2. Mam dużo znajomych i praktycznie codziennie ktoś się pyta czy „chcesz pójsć do x”. Przyjeżdżając do Tajlandii nie znałem w Azji nikogo. Faktyczne z Tajami (nie mylić z Tajkami) jakoś się średnio trzymam, mogę policzyć przyjaciół na palcach jednej ręki przez całe 5 lat, natomiast w Tajlandii jest bardzo dużo obcokrajowców i z nimi właśnie się spotykam. Jak w każdym dużym mieście, wystarczy wyjść raz na miasto i od razu poznaje się mnóstwo ludzi.
3. Dalej można znaleźć szkołę tajskiego, która wytawia papiery do wizy, a gdzie na zajęcia nie trzeba uczęszczać. Tutaj problemem jest jednak to, że wizę trzeba przedłużać co 3 miesiące i immigration officers widząc papiery ze szkoły językowej, czasami zadają pytania po tajsku, żeby sprawdzić, czy faktycznie dana osoba tam studiuje. Jak ja uczyłem się tajskiergo 5 lat temu, kosztowało mnie to 15,000 thb rocznie. Traz stawiam, że będzie to conajmniej dwa razy tyle bo przepsy wizowe się bardzo zaostrzyły. Tak jak kiedy a studiowałem, wymóg to wizy był, że studiujemy 2 godziny tygodniowo, tak aktualnie jest to 6 godzin, stąd koszty kursów językowych poszły sporo w górę.
________________________________________________________

Hej Michale!

Gratuluje świetnych wywiadów i dziękuje za bardzo ciekawe opowiadania o Twoim życiu i doświadczeniach.

Wspominałeś że pracujesz jako przewodnik i w turystyce. Masz dużą wiedzę, doświadczenie, a ja wolę zaoszczędzić i nie być nabitym w butelkę przez taja, wolę Tobie, zapłacić za pomoc, jeśli się zgodzisz na taką propozycję.

Do Tajlandii lecę pierwszy raz. W przyszłym tygodniu lecę do Khao Kaen (8 czerwca przylatuję), na  dwa tygodnie, inne miasta mnie nie interesują (na ten czas).

Potrzebował bym pomocy w zorganizowaniu tańszego noclegu w Khao Kaen, co byś mi polecił, gdzie nocować za rozsądne pieniądze? Np. znaleźć tani apartament z wyżywieniem na dwa tygodnie.

Gdzie znajdę lokalnego przewodnika lub jeśli możesz  polecić przewodniczkę (lub przewodnika ) ze znajomością angielskiego – przewodniczka była by mile widziana. Przewodnik musiał by być lokalny..

Gdzie mogę w Khon Kaen wypożyczyć motor lub skuter?

Gdzie mógłbym kupić:
– minerały (kamienie, opal, ametyst, kryształy górskie i inne)
– przyprawy, żeń szeń, szafran, cynamon,
– zioła lekarskie (stosuje medycynę naturalną) – gdzie i jaka dojechać do tego miejsca, jedynie znalazłem wzmiankę że gdzie co takiego jest. 

Co do kobiet to gdzie mógłbym iść żeby poznać normalną tajską dziewczynę.

Interesuje mnie temat rolnictwa w Tajlandii ale bardziej od strony dużego gospodarstwa, logistyki i może masz namiary na urząd rolnictwa w tym rejonie. lub adres www.

O mnie mam 39 lat, stan wolny, normalny facet. 

Jeśli możesz mi pomóc to daj mi znać, że np. tak i trochę czasu potrzebujesz; ile i jak Ci mam zapłacić,
lub napisz że „nie”

Sorry za długi list

Dzięki serdecznie i pozdrawiam

(Michal Forsaken) Nie pamiętam nazwy hotelu, ale jeśli znajdziesz stację kolejową w Khon Kean i idziesz drogą która prowadzi dokładnie na przeciwko (Ruen Roan road), to za jakieś 300, 400 metrów po prawej stronie zobaczysz sklep Family Mart. Przy tym sklepie skręcasz w prawo i tam masz zajebsity hotel za 450 thb za noc, ja tam zawsze zostaje. Jeśli pójdziesz w drugą stronę stacji kolejowej, to hotele są od 300 thb, a jak chcesz coś bardzo taniego to widziałem nawet i za 200. Jeśli chodzi o apartamenty, to trzeba raczej podpisać kontrakt na 6 miesięcy. Nie znam tam miejsc bez kontraktów, chociaż podejrzewam, że przy uniwersytecie coś by się znalazło (daleko od centrum). Ja niestety nie jestem w stanie w tym momencie pojechać tam z Tobą ponieważ jestem w Wietnamie i nie wiem kiedy wrócę. Wyżywienia nie potrzebujesz w apartamencie, w Tajlandii wszędzie sprzedają jedzenie za 40 thb na ulicy, o każdej porze dnia i nocy.
Przewodnika w Khon Khean raczej nie znajdziesz, bo nie ma tam ani turystów, ani nic co mogłoby zainteresować turystę.
Wypożyczalnia motorów jest koło hotelu Poolman w centrum (największy wieżowiec, łatwo znaleźć)
Minerały – nie mam pojęcia. Przyprawy do gotowania w Tesco, żeń-szeń i medycyna naturalna to tylko w dzielnicy chińskiej w Bangkoku.
Dziewczyny można poznać wszędzie, w restauracji, sklepie 7/11, szpitalu, na drodze… wszędzie. Najłatwiej przez internet lub na imprezach.
Rolnictwo, albo uprawy ryżu, to największy przemysł Tajlandii. Prawie każdy Taj wie jak uprawia się ryż i pracował kiedyś w polu u kogoś z rodziny. Jeśli chodzi o otwieranie farmy, to jest to możliwe tylko na zasadzie dużej inwestycji, trzeba zatrudniać co najmniej 4 Tajów i 51% firmy  musi należeć do tajskiego wspólnika. Ziemi jako obcokrajowiec nie można w ogóle kupować.
___________________________________________________________

Hej!

Obecnie jestem w Chinach na wymianie studenckiej, jednak od ok 10.08 zamierzam wybrać się na 2-miesięczną podróż na południe i zobaczyć Tajlandię, Kambodżę, Laos i Wietnam. W każdym z tych krajów zamierzam być ok. 2 tygodni. 
Na blogu czytałem, że jeździsz motocyklem, pytanie jak to wygląda gdy nie mam prawa jazdy? Czytałem, że w Wietnamie spokojnie można bez niego się obyć za drobną łapówkę, jak w innych krajach? Jak wygląda przekraczanie granicy ( gdy już będę miał wizy)? Może polecisz jakiś( tani) motocykl? Ew. rady gdzie szukać itp.? Bardzo lubię motocykle, więc taka okazja byłaby genialna, ale wiadomo budżet bardzo studencki, aby na całą podróż starczyło 🙂 No i pytanie dodatkowe Jakie strony polecasz do poznawania dziewczyn? 😀 
Pozdrawiam
(Michal Forsaken) Nie potrzebujesz prawa jazdy, ja jeżdżę bez od 5 lat. Teoretycznie grozi za to mandat, w praktyce policja zawsze bierze w łape. W Wietnamie opierdolą Cię z całej kasy którą masz w portfelu, więc lepiej zostaw tylko ze 100,000 dongów,  a reszte trzymaj osobno. W Tajlandii oficajlny mandat za brak prawka to 400 batów, ale zazwyczaj 100, 200 ich zadowala. Tak czy inaczej, ja im zawsze daje dowdód osobosty i jeszcze nigdy nikt się nie kapnął,  że to nie jest prawo jazdy. Z przewożeniem motorów przez granice jest generalnie problem, każdy kraj ma inne wymagania i np do Kambodży wpuszczają łatwo, ale z wypuszczniem jest już ciężko (stąd można kupić w Phnom Phen mase motorów z wietnamskimi blachami za 100$). Z tanich skuterów, polecam Honda Click. Pamiętaj, że i w Wietnamie i w Kambodży musisz uważać gdzie praktujesz, albo ktoś Ci zajebie motor. Za to w Tajladnii możesz zostawiać byle gdzie i nikt go nie ruszy. Co do poznawania dziewczyn to pisałem już dużo o tym na stronie. Jeśli po prostu chcesz podymać, to Tinder jest obecnie najlepszy.
____________________________________________________

Cześć Michał. Prowadzisz świetnego bloga, a photo of the day z psami na FB jest genialne 😃 Piszę do Ciebie w podobnej sprawie, co pewnie wiele osób. Prowadząc bloga razem z kilkoma innymi ciekawymi ludźmi z polskich internetów inspirujesz mnie do wyjazdu, przeżycia jakiejś fajnej przygody. Robię research na temat wyjazdu do Azji i mam 3 pytania. Byłbym Ci bardzo wdzięczny za odpowiedzi. Dodam, że rozważam wyjazd do Wietnamu lub Tajlandii – tam gdzie będzie to bardziej wykonalne, bo do obu krajów mnie ciągnie (choć w Wietnamie nie byłem).

1) Zastanawiam się czy robić certyfikat TEFL, czy pójść na żywioł i poszukać pracy bez tego. Bo myślę, że mam w miarę nie najgorsze CV pod kątem takiego wyjazdu, i nie chcę tracić na robienie kursu kasy (wydaje mi się że jakieś 5tys. PLN w Polsce) i czasu. Jeśli sposobałoby mi się nauczanie, wtedy zrobiłbym jakiś kurs. Generalnie w CV mogę napisać że mam skończoną magisterkę na SGH i dodatkowo byłem na Erasmusie w Szkocji na University of the West of Scotland, pracowałem ostatnio jako analityk biznesowy (czyli nie jestem jakimś nativem pijakiem tylko kimś kto może uchodzić za „porządnego człowieka” 🙂. Nie mam jednak doświadczenia w nauczaniu.
Tak wygląda to moje CV:  xxxxxxxxxxxxx
Jeśli jednak wydaje Ci się, że potrzebny jest kurs, poleć proszę jakąś firmę.

2) Interesuje mnie raczej praca „part time”. Będę miał dodatkowo z tysiąc złotych z wynajmu mieszkania, i chciałbym mieć czas aby trochę podróżować / rozwijać się w innych tematach (informatycznie). Myślisz że przy takim założeniu łatwiej jest znaleźć pracę w Wietnamie, czy Tajlandii?
W Tajlandii byłem, w Wietnamie nie, bardziej mnie ciągnie do Wietnamu, ale na 1. miejscu jest u mnie pewność tego że znajdę pracę. Przy okazji, czy myślisz że jest duża różnica w kosztach życia między Wietnamem, a Tajlandią?

3) Znam dobrze angielski (zarówno pisanie, jak i mówienie) – już dawno zdałem CAE i od tego czasu uczyłem się – ale mam polską wymowę/akcent. Myślisz że to będzie duża przeszkoda?

Z góry Ci dziękuję jeszcze raz za odpowiedzi i czekam na dalsze posty na blogu.

Robert

(Michal Forsaken)
1. Kurs TEFL zrób sobie chociaż online, żeby nie było, że nie masz. W Anglii kosztuje około 150 funtów, więc nie tak dużo.  Zazwyczaj pytają tylko czy masz TEFLa i już nie dociekają, czy to był online, czy full time.
2. Prace na part time możesz znaleźć wszędzie, generalnie więcej takich ofert jest w Wietnamie. W Tajlandii większość szkół ma oferty na full time i jak już jakieś na part time, to zwykle tylko weekendami. Prace znajdziesz wszędzie, z mojego doświadczenia łatwiej w Tajlandii, ale to pewnie dlatego, że mam tu dobre znajomości. Wietnam jednak nie jest dla mnie, po spędzeniu tam 2 miesięcy, nie sądzę abym ponownie próbował tam siedzieć przzez dłuższy okres czasu. Jak chodzi o koszty życia to Wietnam jest droższy. Droższe jedzenie, benzyna, za cenę pokoju  w Wietnamie możesz mieć mieszkanie w Tajlandii, no i naprawa motoru sporo droższa w Wietnamie.
3. Akcent jest tylko przeszkodą jeśli Tajowie/Wietnamczycy będą mieli problem ze rozumieniem.
___________________________________________
Cześć Michał
Jestem Dominik i chciałbym od Ciebie dowiedzieć sie coś nie coś o Tajkach ponieważ Twoje posty nie są dla mnie wystarczającym
źródłem informacji.Czy mógłbyś mi odpowiedzieć na kilka pytań?
Z góry Dziekuje.1.Czy Tajki na portalach randkowych szukają tylko białych dla kasy?
2.Z kąd mam wiedzieć czy tajka chce coś poważnego czy w gre wchodzi tylko kasa ?
3.Jak mam konkurować z innymi jak do takiej ładniejszej Tajki pisze cała masa białasów?
4.Gdybym chciał sie wyróżnić żeby jakaś dziewczyna chciała do mnie przylecieć to mam jej napisać z grubej rury że prześle jej 5 cio cyfrową ilość gotówki jak bedzie u mnie?
5.Czy te dziewczyny są jak to inni piszą posłuszne i uległe czy bedzie chciała coś kombinować ?
6.Czy dam rade żyć z taka dziewczyną u siebie,bo kumpel w NO mówił że biorą tam sobie takie na żone, czyli nie jest to jakoś skazane na niepowodzenie.Wiem że te pytania są dziwne ale chce wiedzieć na co moge liczyć czy tylko forma sponsoringu czy może coś podobnego do związku
Hmm może szukać w Vietnamie?
(Michal Forsaken) 1. Nie. 95% lasek w necie szuka chłopaka albo chce się po prostu z kimś poruchać.
2. Jak chce kasę, to bardzo szybko będzie mówiła „kup mi drnika, kup mi to, kup mi tamto”. O ile nie jesteś dużo od niej starszy i nie poznaliście się w jakimś barze, gdzie ona pracuje jako naciągara na drinki, to raczej mała szansa trafić na laskę którą interesują tylko pieniądze. To jest głównie domena barówek albo semi-dziwek z podrzędnych klubów typu Climax, czy Spicy. Im mniej turystyczna dzielnica/miejscowość, tym normalniejsze laski.
3.Poczytaj sobie jakieś książki o zarywaniu lasek. Jest tego dużo na rynku. Mój ulubiony PUA to Mystery.
4. Nigdy nie oferuj żadnej kasy laską albo będą cię traktować jak krowę do dojenia. Ja mam taką zasadę – jeśli w związku jest JAKAKOLWIEK wymiana pieniędzy, to nie jest to prawdziwy związek. Inna sprawa zapłacić za kino, drinka, czy kolacje, ale jak dajesz kasę do ręki, to prosisz się, żeby zostać wykorzystanym.
5. Wszystkie Azjatki są dużo bardziej uległe niż białe laski.
6. Nie wiem na kogo trafisz. Według mnie Tajki są ogólnie słabe na stałe związki, Wietnamki pod tym względem są lepsze.
Anyway, jak się nastawiasz, że będziesz pakował kasę w związek, to już lepiej od razu iść na dziwki. Ja bym nigdy się nie wiązał z laską która nie ma możliwość zarabiania własnej kasy.
___________________________________________________________
Michał, zastanawiam się nad Tajlandią albo Filipinami, chce pojechać pukać Azjatki, ale nie barówy tylko jakieś albo studentki albo zwykle dziewczyny, poznawać na tinderze albo portalu randkowym. Jak myślisz który kierunek jest lepszy bo z moich obserwacji wynika ze w Tajlandii chyba dużo trudniej o takie ruchanko?
(Michal Forsaken) Nie byłem na Filipinach. Wszędzie jest łatwo, ale z tego co mówili znajomi, na Filipinach nie ma za dużo białych, w związku z czym konkurencja jest dużo mniejsza. Znajomy był na Cebu i niektóre laski mu waliły prosto z mostu, że chcą się ruchać. Także chyba jednak Filipiny są lepsze, natomiast taniej jest w Tajlandii i również jest to proste. Odpalasz Tinder i masz…
__________________________________________________
Wczoraj dostałem maila z agencji, ze dzisiaj, w piątek, powinienem się stawić w imigracji na Chaengwattana. Miałem wziąść paszport, zdjęcie paszportowe i 1900 batów. 
No to pojechałem. Oczywiście osoby z agencji spóźniły się o 1.5 godziny. Byly to 2 Tajki, jedna mloda, druga starsza, obie z 1% znajomoscia angielskiego. Od samego poczatku bylo widac, ze nie maja pojecia o wizach: najpierw daly mi formularz o przedluzenie pobytu, a dopiero pozniej formularz o zmiane wizy z turystycznej na Non B.
W miedzy czasie zauwazylem, ze maja w swoich dokumentach stare dane, tj. stary numer mojego paszportu (a informowalem ich 2-krotnie, ze mam nowy paszport), stary TOEIC, stare ksero paszportu. Generalnie: balagan.
Pozniej czekalem na rozmowe z oficerem i sie doczekalem: kobieta sprawdzila moje papiery… licencjat… TOEIC… itp. a na koncu zapytala: gdzie jest kontrakt?
Gwoli scislosci: kontrakt podpisalem 30 Maja.
No wiec: bez kontraktu nie ma wizy B… i pracownica imigracji powiedziala, ze powinienem wrocic w poniedzialek, z kontraktem, i wtedy dostane wize Non B.
A jakis czas pozniej dostalem wiadomosc od wlascicielki tej chuja wartej agencji, ze… powinienem sie ubiegac o przeluzenie pobytu (na wizie turystycznej) a za miesiac (!!!) wystapic o Non B.
Spytalem sie jej: a kto zaplaci za to przedluzenie pobytu?
Na co ona, ze moze zaplacic 50% (lol!) i ze to wina szkoly, ze nie ma kontraktu.
Oczywiscie rozmawialem ze szkola, i wiem, ze agencja klamie. Bo dostali wszystkie dokumenty ktore szkola mogla dac.
i tu powstaje pytanie z tytulu tego maila: W CO POGRYWAJA TE SCIERWA?
dlaczego nie chca pokazac kontraktu imigracji?

(Michal Forsaken) Do wizy non B kontrakt jest oczywiście potrzebny (możesz wyooglować wszystkie wymagane dokumenty i sprawdzić, czy masz). Bałagan w dokumentach jest standardem w Tajlandii, nic dziwnego. Pamiętaj też, że aby dostać wizę non immigrant w immigration office, Twoja aktualne wiza musi mieć conajmniej 15 dni, na których mógłbyś dalej siedzieć. Co do kontraktu, jeśli pracujesz dla agencji, to z nimi, a nie ze szkołą, podpisujesz umowę, więc coś ściemniają. A dlaczego ściemniają, tego, nie wiem. Może być wiele powodów.

__________________________________________________

Dzień dobry,

Piszę prywatną wiadomość po przeczytaniu Pana wpisu w grupie Polacy w Wietnamie.
We wpisie mówi Pan życiu w Wietnamie, więc zakładam, że jest Pan tam na stałe, szukam osoby która byłaby uprzejma do udzielenia mi pomocy w sprawach dotyczących Wietnamu
Powiem o co chodzi, chciałbym przeprowadzić się na stałe do Azji, po licznych podróżach do Chin, Tajlandii oraz na Tajwan podjąłem decyzje o przeniesieniu do Azji na stałe. Jestem młodą osobą, mam 20 lat i jestem zakochany w tym kontynencie.
Ale jak wiadomo, takich decyzji nie podejmuje się hop siup, choć czytając różnego rodzaju blogi podróżnicze można natknąć się na wyjątki.. 🙂
Chcąc tam życie, muszę tam pracować, mieszkać, funkcjonować … no właśnie pracować, o to chciałem dopytać, jak wygląda sytuacja z pracą w Wietnamie? Jest o nią ciężko czy też łatwo?
Czy jest szansa na znalezienie pracy przez obcokrajowca? Posługuje się językiem angielskim.
Podejmuję bardzo odważną decyzje w swoim życiu i chciałbym się upewnić że będzie ona na pewno dobra, wyjeżdżając na stałe do Azji.
Mógłby mi Pan trochę o tym opowiedzieć?

(Michal Forsaken) Praktycznie w gęe wchodzi tylko ucznnie angielskiego, więc musisz zrobić kurs TEFL i coś się znajdzie. Mi w Tajlandii zajmuje 1, 2 dni znalezienie, w Wietnamie zajęlo mi 2 tygodnie. Inne prace sa dostępne, ale nie liczyłby na nie, jeśli nie byłeś wcześniej w Azji. Trzeba mieć jakieś specjalne umiejętności których nie maja lokalni, albo mieć znajomości.

_________________________________________________

Witam, byc moze w niedalekim czasie odwiedzilbym tajskie strony i mam pytanie…w jaki sposob zminimalizowac ryzyko wenerycznych? Prezerwatywa, wiadomo ale czasem jest trojkat, czasem oral, wiadomo roznie bywa. Czy powinienem zadac od dziewczyn aktualnych testow? W przypadku prostytutek mialbym pelne prawo ale co z klubowymi laskami? Dzieki za odpowiedz, pozdrawiam
(Michal Forsaken) Za bardo sie przejmujesz. uzywaj kondoma i bedzie git 😉
_________________________________________________
Michał, podpowiedź proszę jak najlepiej dostać się na zwiedzanie (2-3 dni) do Kambodży z Bangkoku. Wybieram się tam na początku listopada.
Z góry dziękuję za pomoc
(Michal Forsaken) Eeee, samolotem?
______________________________________________________
Witaj Michał. Przeglądając różne kanały youtube, stronki o tematyce Tajskiej, natrafiłem na Twój. Nie ukrywam,że od razu mnie zainteresowało jak Ci się powodzi w Tajlandii, jako, że sam jestem po uszy „zabujany” w tym kraju. Jednak popularna w internecie nagonka, że w Tajlandii niemal niemożliwe jest zatrudnienie farangów pozwalała mi patrzeć na ten kraj jedynie z perspektywy turysty. Ty jednak poniekąd obaliłeś ten mit (przynajmniej w mojej ocenie). Szczególnie w wywiadzie, który zrobił z Tobą Damian Drazek gdy pracowałeś w agencji pozyskującej nauczycieli. Nie ukrywam, że od razu mi się zapaliła lampka w głowie. Czemu nie spróbować w Tajlandii? Dlatego postanowiłem napisać do Ciebie, tymbardziej, że zajmujesz się rekrutowaniem Polaków w sektorze edukacyjnym i turystycznym. Jeśli chodzi o mnie to w zeszłym roku skończyłem studia magisterskie – filologia angielska ze specjalizacją tłumaczenia pisemne. Od tamtej pory nie szukałem ostro pracy w kierunku studiów tylko włóczyłem się po zachodniej Europie w poszukiwaniu szybkiego zastrzyku gotówki. Potem wyjechałem do Stanów. To były prace sezonowe,typu zbiory owoców czy budowlanka. Jednak rzuciłem to i pomyślałem,żeby może się przebranżowić. Mam zamiar się zapisać na kurs pilota wycieczek krajowych międzynarodowych jesienią. Oprócz angielskiego, mówię w stopniu komunikatywnym po niemiecku. A żeby było ciekawej to zacząłem się też uczyć Tajskiego. Tak mnie pochłonęła chęć wyjazdu do Tajlandii. Jestem jeszcze młody, ciekawy świata i wszelakie formy dokształcania czy uczenia się nowych rzeczy na potrzeby zatrudnienia biorę w ciemno. Jak Ty to widzisz? Czy ktoś taki jak ja, z dyplomem, bez żadnego doświadczenia zawodowego ale z wielkimi chęciami rozwoju ma jakiekolwiek szanse rozwinąć żagle w Tajlandii? Z góry dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam.
(Michal Forsaken) Nie ma się co zastanawiać. Przyjeżdżaj i pracę w szkole dostaniesz od strzału.
________________________________________________________
Obserwuje i czytam Twojego bloga…zajechaliśmy właśnie dzisiaj do Sajgonu i już na starcie zapłaciliśmy 20$ za 4 piwa…co sami wiemy ze błąd niesamowity powiedz nam w jaki sposób można poznać normalna kobietę a za razem kobietę która Cię „polubi”… I gdzie można się udać na normalny masaż ze tak powiem sportowy i nie przepłacić…
(Michal Forsaken) No tak, w najdroższych miejscach piwo może być po 100,000 dongów. na laski w wietnamie najlepszy jest Tinder i grupa na facebooku „expats in hcmc”, ja z tych doch źródeł korzystam. Wiekszość masażów jest normalna, tutaj za prostytucje bardzo ścigają, więc raczej z przypadku cieżko trafic na specjalny masaż.
____________________________________________________
Hi.! Nazywam się Radek i tu 2 wersje. Pierwsza którą odpuszczam to pisanie tak jak bym cię nie znał co jest prawdą i 2 z której skorzystam tzn tak jak zawsze to robie, napiszę wprost. Co jakiś czas śledzę twojego bloga, nie znaczy to, że przeczytałem cały :). Piszę do ciebie szczerze mówiąc nie do końca chętnie bo jestem typem co lubi załatwiać wszystko na własną rękę ale…. kurwa Tajlandia do ogarnięcia jest ciężka więc lepiej jest zaczerpnąć pomocy u kogoś kto jest na miejscu. Chodzi o to, że spędziłem miesiąc w Tajlandii. Nie jak turysta… poznałem kilka rodzin z którymi żyłem, nie szedłem typowym szlakiem turysty ale też nie o to.mi chodzi. Temat jest taki, że wiem mniej więcej po tym co zobaczyłem o co chodzi w normalnym życiu Tajów i chce tam jechać pracować, żyć, mieć prawie nic i być z tego powodu szczęśliwym. Mianowicie mam prawie 27lat od 9 lat gotuje na całkiem wysokim poziomie. Pracowałem w Polsce, UK, Austrii…. i chce wypierdalać z Europy.! Moim planem nr 1 jest Azja. Jeśli to nie wypali będę kombinować inaczej. Zobaczymy co będzie i tu pytanie do Ciebie. Powiedz mi jakie są szanse na Twoja pomoc (nie chodzi mi tu o garniecie wszystkiego ale przy okazji o rozeznanie sie) w znalezieniu pracy w gastronomii. Jak byś mógł i byś był gdzieś w jakimś klubie bądź restauracji bądź miał byś jakiś znajomych co pracują w takiej branży czy mógł byś się zapytać jakie są szanse na to by Farang znalazł prace w kuchni… Wiem, że to też nie twoja branża wiec liczę się z tym, że możesz odpisac, że nie masz opcji na ogarniecie tego. Jeżeli nie gastronomia to tez myślałem o turystyce. Ciężko będzie to ogarnąć ale zaczynam wysyłać CV i odzywać się do ludzi których poznałem, może coś się urodzi. Mam nadzieje, ze moje marzenie się spełni, nawet jeżeli szanse są znikome to i tak będę próbował.! Nie wiem co Ci więcej napisać…. w załączniku wyślę Ci moje CV być może ci się przyda. Będę czekał na odpowiedź. Będziesz miał czas pomiędzy jedna a druga Tajka to odpisz.!

(Michal Forsaken) Czy się da pracować w kuchni w Tajlandii – tak, da się, jeden z moich najlepszych przyjaciół – Raul, jest szefem kuchni w Nowo-Zelandzkiej restauracji w Bangkoku. Jak się za to zabrać nie mam pojęcia, nie moja branża

___________________________________________

Dzień dobry,

przylatujemy do Bangkoku w 6 – 7 osób 31.10.2016 g. 12.35, wylatujemy z Bangkoku 11.11.2016 o 2.05. Takie podstawowe informacje na początek:)
de facto mamy więc trochę tego 31.10 do zagospodarowania do zwiedzania

bardzo ważna jest dla mnie Pana pomoc w rezerwacji noclegów. W przypadku Bangkoku znajomi polecali nam to miejsce
http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fwww.booking.com%2Fhotel%2Fth%2Fbaan-khun-nine-wangdoem-bangkok5.en-gb.html&h=LAQFQj8oA
Czy Pan poleca to miejsce?

Może napiszę Panu, co chcielibyśmy zobaczyć a Pan mi nam podpowie, czy 1) to realne czasowo 2) czy może Pan zrobić to z nami i ile to będzie kosztować.

Bangkok – Wat Arun (Temple of Dawn), Grand Palace & Way Phra Kaew, Floating Market, Damnoen Saduak, Wat Pho, Chao Phraya River., Rynek pływający. Jesteśmy też otwarci na Pana sugestie
Bangkok nocą – super
może farma kokosowa i Alkazar Show

Ajutthaja (ewentualnie most na rzece Kwai)
Lopburi
Sukkothai
Chiang mai
jeden dzień na plażę, chociaż raczej nie Phuket. Preferujemy plaże urocze i zjawiskowa, ale raczej mniej turystyczne
no i oczywiście dżungla i słonie – tak jak Pani pisała Khao Sok, albo może Khao Yai? Co ładniejsze/mniej turystyczne?

proszę żeby już Pan oceniła czy nie przeginam czasowo (generalnie lubimy tempo i trochę się zmęczyć, niestraszne nam 20 – 25 km dziennie).

Pozdrawiam bardzo serdecznie

 (Michal Forsaken) Ze swojej strony mogę zaoferować usługi przewodnika. Natomiast przy tak złożonym programie polecam jednak wykupić pakiet w agencji turystycznej (mogę polecić polska firmę w Bangkoku). Przy 7 osobach będzie potrzebny mini van i siłą rzeczy tajski przewodnik (wymagane prawie – można ominąć przy małych grupach, ale nie 7 osobach).

Jeśli chodzi o wycieczki w Bangkoku to polecam:
Dzień 1:  Wat Arun, Grand Palace & Phra Kaew, Wat Pho, rejs po rzece Chao Phraya
Dzień 2: Floating market, farma kokosowa (pływający market znajduje się 120 km od Bangkoku) + słonie / opcjonalnie farma węży. Powrót do Bangkoku i zwiedzanie nocą – spacer po ulicy Sukumvith gdzie można zobaczyć dwie dzielnice czerwonych latarni (Nana i Cowboy), lub nocny market „Ratchada Train Market” – tanie ubrania po 150 batów i dużo fajnego jedzenia. Na zakończenie jakiś sky bar i drink z fajnymi widokami. Na sky bary są opcje budżetowe (15 zł za drinka) i  drogie (czyli drinki po 40 zł).W ten dzień można również zrobić Alkazar show.
To tyle jeśli chodzi o Bangkok i okolice. Rozumiem, że na tyle potrzebujecie polskiego przewodnika? Jeśli chodzi o resztę wycieczki to północ można zrobić minivanem (Lopburi, Sukothai, Chiang Mai), a potem polecam samolotem przelecieć na południe, np do Khao Sok. Khao Sok jest super i dużo plaż w tej okolicy, Khao Yai też jest fajny, ale już nie po drodze niestety.
 ______________________________________________________
Witam Michał. Nie znamy się (bo niby skąd), ale Chciałem tylko napisać, że od jakiegoś czasu śledzę twój profil APZ na fb i czytam twojego bloga. Świetnie się ciebie czyta i ogólnie zazdro za życie jakie prowadzisz. W zasadzie to chciałem ci tylko powiedzieć, ze byłeś swego rodzaju triggerem dla mnie, żeby coś zmienić w swoim życiu. W styczniu wyjeżdżam prawdopodobnie na stałe z Polski do Anglii, gdzie od niedawna mieszka mój przyjaciel. A jako że od zawsze byliśmy freakimi na punkcie azjatyckiej urody, a niestety nigdy nie mieliśmy okazji żadnej… hmmm…zbadać dogłębnie że tak powiem, postanowiliśmy coś z tym zrobić. Tutaj właśnie duży wpływ na nas miał twój blog i profil APZ. W przyszłym roku planujemy uderzyć wakacyjnie na Tajlandię i ostro poszaleć. Skorzystałem też z twojej podpowiedzi co do apki i stronki „thaifriendly” i od jakiegoś czasu zawieram tak w ramach „szkolenia” znajomości z co fajniejszymi tajkami. Dostaje od nich dość ciekawe zdjęcia trzeba przyznać, a to co jedna z nich wyprawia dla mnie na skypie, to już praktycznie porno 😉 Ogólnie zauważyłem, że one faktycznie mega lecą na białych, co mnie strasznie cieszy;p Przechodząc do sedna, chciałem po prostu stary podziękować, za uruchomienie mnie do zrobienia czegoś nowego ze swoim życiem. Mam też nadzieję, że jeśli się tam w końcu zjawimy w przyszłym roku z moim friendem, to może moglibyśmy liczyć na kilka wskazówek od ciebie odnośnie dobrego noclegu, czy co lepszych imprezowni?:) Pozdrawiam stary. Masz naprawdę mega życie bro. Zazdroszczę Ci i jednocześnie szanuję że miałeś kiedyś odwagę zaryzykować i teraz żyjesz pełnią życia:)
(Michal Forsaken) Nie ma co gnić w Polandii, Azja ma dużo więcej do zaoferowania. Przez Anglię też przeszedłem (5 lat) i za nic w świecie bym tego nie powtórzył (no, chyba, że chcą mi dać pożyczkę studencką na studia w Oxfordzie). Nie ma się co zastanawiać… Przywieźcie jakieś smakołyki z Polski, to możemy się spotkać.
_______________________________________________

Michał trochę długi mail – ale proszę przeczytaj

Pisałem do ciebie w lutym, że zamierzam z dziewczyną pierdolnąć wszystko i wyemigrować do Tajlandii, czyli poważyć się na spełnienie własnych marzeń. Także lecimy na stałe do Tajlandii, po długich wahaniach między Chiang Mai a Bangkokiem, wybieramy stolicę. 

Byliśmy 3 tygodnie w lutym/marcu (Bangkok, Chiang Rai, Chiang Mai, Surat Thani, Koh Tao, Koh Samui, Koh Phangan) – utwierdziliśmy się w przekonaniu że Rajlandia to dobre miejsce dla nas, bo lubimy aktywnie spędzać życie. 

Chcielibyśmy żebyś pomógł nam wynająć mieszkanie i znaleźć pracę. Sami też byśmy sobie z tym poradzili, jednak bez znajomości tajskiego obawiam się, że zostaniemy potraktowani jak typowi turyści – tzn. przepłacimy za mieszkanie (dadzą nam chujową umowę najmu do podpisania po tajsku), i znajdziemy pierwszą lepszą pracę która może być frustrująca. Z twoją pomocą zminimalizujemy ryzyko bycia wydymanym przez localsów.

Wiemy, że jesteś zajęty i nie chcemy ci zawracać dupy. Wiemy też, że nie robisz nic za darmo. Jeżeli jednak poświęcisz nam odrobinę czasu, to i ty odniesiesz korzyści z naszej znajomości. Jeżeli koniecznie zależy ci na kasie to możemy się umówić na jakąś kwotę za twoją pomoc, ale proszę nie za drogo, bo będziemy mieli sporo innych wydatków na początku nowej drogi życia. Ja i Basia jesteśmy kontaktowi, łatwo nawiązujemy znajomości, wyglądamy sympatycznie, ludzie nas lubią, znamy angielski hiszpański, jesteśmy zaradni, lubimy imprezować, i mamy nienajgorsze kwalifikacje. Chętnie cię wspomożemy w rozpropagowaniu AzjiPoZmroku (blog zasługuje na większe grono czytelników), możemy jakoś podreklamować bloga (właśnie montuję nasz filmik z Tajlandii na youtuba, myślałem żeby wrzucić tam logo AzjiPoZmroku na wstępie, bo w końcu twój blog nas inspirował do wyjazdu). Moglibyśmy wesprzeć cię w działaniach turystycznych (np. zamiast jechać do Chiang Mai opiekować się angolkami, wysyłasz tam mnie i dzielimy się kasą – ty zarabiasz nic nie robiąc, a ja jestem szczęśliwy że sobie dorobiłem w przyjemny sposób), itp. 

Wnioskuję że jesteś typem samotnego łowcy i nie szukasz towarzystwa Polaków, to się nie będziemy narzucać, ale jeśli nas polubisz zaufasz i dostrzeżesz potencjał, to może wykluje się między nami jakaś współpraca z której obie strony wyciągną korzyści finansowe.

Plan jest taki:

– przylecimy do Bangkoku 7 października (mamy wbite do paszportów wizy turystyczne kupione w tajskiej ambasadzie w Warszawie – na 2 miesiące legalnego pobytu)

– zatrzymamy się na 1 tydzień w hostelu zwalić bagaże, a potem wynajmiemy jakąś tanią kawalerkę blisko centrum na 2 miesiące 

– umówimy się z tobą na kolację i piwo zapoznawcze na mieście (stawiam)

– zapiszemy się na kurs tajskiego bądź na studia – żeby dostać wizę „studencką” na dłuższy pobyt (tutaj musisz doradzić gdzie jest taka szkoła żeby nam zagwarantowali wizy, i żeby realnie nauczyć się tajskiego). Ja będę miał co miesiąc 2 tys. zł z Polski z mieszkania, także będzie hajs na lokum i żarcie. Więc jeśli zdobędziemy wizy studenckie, to możemy na spokojnie bezstresowo szukać dobrej pracy (a nie brać pierwszej lepszej roboty która będzie frustrująca)

–  zrobimy w Bangkoku kurs TEFLa / TESOLa

– znajdziemy pracę – najlepiej legalną, wtedy work permit + wiza pracownicza i ubezpieczenie, założymy konto w tajskim banku

– wynajmiemy na pół roku lub rok kawalerkę blisko pracy (żeby nie musieć codziennie tracić 2 godzin na przejazdy bo Bangkok to zajebisty moloch)

– i pizdopeda zajebistego życia!

……………..

Jaką pracę możemy wykonywać.

Najlepiej part-time job, żeby mieć w tygodniu czas na naukę tajskiego i zwiedzanie okolic. Mając z Polski 2 tys., gdybym dorobił w Bangkoku 2 tys. i Basia 2 tys., to za 6 tys. zł miesięcznie mamy high life.

Na początek pewnie pracę nauczycielską, ale pomysłów jest bez liku, na ile tylko prawo tajskie nam pozwoli.

Ja mogę np.:

– być nauczycielem angielskiego albo prawa albo muzyki w szkole (międzynarodowej): jestem radcą prawnym, mgr prawa po UJ i studia doktoranckie skończone – niestety nie zdążyłem zrobić Ph.D.; mam skończoną szkołę muzyczną II stopnia (fortepian)

– być tłumaczem polsko-angielskim (mam certyfikaty FCE, CAE, TOLES Higher, SAT)

– grać na fortepianie w knajpie do kotleta

– prowadzić kurs salsy kubańskiej, być DJem na imprezach z muzyką latino (mam doświadczenie)

– sprzedawać wycieczki w biurze turystycznym

– siedzieć jako recepcjonista w hostelu

– udzielać się w firmach turystycznych, przy organizacji wycieczek, opieka nad turystami anglo polsko i hiszpańskojęzycznymi

– pisać teksty o Tajlandii na portale/blogi albo do gazet

– pracować jako szczur w korporacji czy call center

– w dalszej przyszłości bardziej ambitnie – dogadać się z uczciwymi Tajami i zacząć robić biznes np. sprowadzać do Europy tajskie kosmetyki/ubrania/rękodzieło/żarcie, bądź z Polski do Tajlandii sprowadzać to czego oni nie mają (np. dobre wody mineralne z Polski)

– otworzyć przy Khao San Road albo na wyspie coś na kształt naszej „Pijalni wódki i piwa” – opychać farangom shoty polskiej wódy i ogóra:)

Basia może zostać nauczycielką angielskiego lub hiszpańskiego w przedszkolu/podstawówce/szkole międzynarodowej (ma licencjat filologii hiszpańskiej z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie), hostessą, statystką w filmach, opiekunką grup turystycznych anglo polsko i hiszpańskojęzycznych (pracowała jako przewodnik turystyczny i organizowała wieczory kawalerskie dla obcokrajowców w Krakowie), barmanką, prowadzić bloga kulinarnego, szczurzyć w korporacji/call center itp.

Może za bardzo fantazjuję i trącę naiwnością, ale nawet uwzględniając tezę że Tajowie nigdy nie pozwolą się dorobić farangowi na ich terytorium, to jednak jest to kraj wielkich możliwości, i biali też tam kręcą lody, mają knajpy itp. przecież widziałem. Jak widzisz możemy robić masę różnych rzeczy. Chcemy nauczyć się tajskiego, bo na twoim przykładzie widać że to otwiera dużo możliwości dorobienia hajsu.

Na wszystko mamy papiery z tłumaczeniem przysięgłym na angielski (dyplomy studiów, świadectwa pracy, rekomendacje).

My nie jedziemy do Tajlandii po to żeby „się dorobić”, nie mam aż takich złudzeń. Jedziemy po to żeby przeżyć fajne przygody, poznać ciekawych ludzi, zobaczyć piękne miejsca, zapić zakąsić zaruchać, plus moja faza na buddyzm. Praca tylko o tyle, żeby mieć baciory na realizację tych celów. Ale jeśli z czasem pojawią się jakieś możliwości biznesowe, to można zarobić więcej hajsu.  

…………..

Czy zatem spotkasz się z nami? Najlepiej w okresie 8-15 października? 

Czy masz dla nas jakieś sugestie na teraz? (co zabrać z Polski, jak zacząć w Bangkoku – czy mój ww. plan jest sensowny) ?

Co ci przywieźć z Polski? Wódkę, krakersy, kondomy? 😉 Mów śmiało, bierzemy duże walizki. 

 

(Michal Forsaken)  Yo, spoko, mogę pomóc w znalezieniu pracy nauczycielskiej – z innymi jest ciężko, ale też możliwe. Zazwyczaj wymaga to jednak posiedzenia trochę w Tajlandii i nawiązaniu znajomości. Mogę załatwić dorywczą pracę przewodnika, ale najpierw musicie się nauczyć o Tajlandii, żeby was klienci nie zjedli. No i trzeba wiedzieć na co można sobie pozwolić, a gdzie policja aresztuje od razu… Co do szkół międzynarodowych to raczej odpada bez PGCE albo B.Ed, może w jakiejś szkole z najniższej póki rozważą kogoś z MA z anglistyki.

Co do wynajmu, polecam jednak najpierw znaleźć pracę, a dopiero potem podpisywać kontrakt na wynajem, bo jak się okaże, że macie 2 godziny do pracy w każdą stronę, to i tak się będziecie musieli przeprowadzić i depozyt pójdzie się jebać. Są miejsca które zgadzają się na krótki kontrakt, 1, 2 miesiące i w takim powinniście się zatrzymać. Posiadam nawet tajemną wiedzę gdzie taki apartament się znajduje (5000 miesięcznie + rachunki około 1000, depozyt 10,000). Menadżerka jest zajebista, nie ma szans, żeby oszukała na depozycie, czy czymś innym (miała okazję ściągnąć mi  ponad połowę depozyt z mojego niedopatrzenia i tego nie zrobiła).

Co do kursów tajskiego, to w większości wypadków są to fabryki wizowe i chuja się tam można nauczyć 😉 Ja przez rok chodziłem do szkoły i byłem zajebiście niezadowolony. Chyba więcej się nauczyłem z ulicy w tym samym czasie. Jak chcecie się na poważnie uczyć tajskiego, to możemy się umówić na jakieś lekcje. Co do uni, to jest kilka opcji, ja znam realia tylko tego gdzie ja studiowałem (nie polecam – masakra i cyrk).

Otwieranie biznesu jest możliwe, ale znowu musicie najpierw trochę posiedzieć, pozbierać kontaktu, etc. To jest trochę skomplikowane, chyba że macie dużo kasy którą jesteście w stanie zaryzykować.

_________________________________________________

Siema!, wiem że zapewne masz miliony podobnych pytań, ale Twoja pomoc będzie dla na ogromnie przydatna, więc gdybyś mógł pomóc w kilku kwestiach będziemy bardzoooo wdzięczni 🙂 Jesteśmy z narzeczonym miłośnikami podróżowania na własną rękę. Kilka lat temu na jednej z naszych tras znalazła się Tajlandia, w której spędziliśmy miesiąc. Tyle wystarczyło, aby każda kolejna podróż nie dorównywała temu miejscu nawet w małym stopniu. W lipcu przyszłego roku bierzemy ślub i myśleliśmy o podroży poślubnej na Dominikanę.. zrobiłam wyliczenia i wyszło na to, że 2 tygodnie all inclusive (z czego rzadko korzystamy jednak podróż poślubna rządzi się innymi prawami ;)) to koszt ok 15-16 tys. zł za dwie osoby?! Cena mnie przeraziła, ale i od razu pomogła w obmyśleniu planu marzeń- przeprowadzkę na jakiś czas do Tajlandii.. udało mi się namówić narzeczonego do tego pomysłu i zaczynamy planowanie. W związku z tym Twoje doświadczenie będzie dla nas bezcenne. Chcemy podpytać, czy :
1) Praca/ chillout: Orientujesz się na jakiej zasadzie moglibyśmy się tam przenieść? Na początku chcieliśmy pojechać tam do pracy, ale przeczytałam wiele artykułów i niestety wychodzi na to, iż problemu z zatrudnieniem nie mają jedynie nauczyciele angielskiego 😞 Ja wprawdzie od wielu lat pracuje w szkole językowej w Warszawie, jednak jako Key Account Manager (obsługa Klientów- organizacja kursów językowych, ale niestety nie samym nauczaniem), narzeczony jest Producentem w firmie Eventowej, więc myślę że nasze umiejętności i doświadczenie niekoniecznie są niezbędne na rynku tajskim 🙂 Wiesz może jakie są szanse na znalezienie pracy poza sektorem edukacyjnym w ujęciu nauczycielskim? Jeśli tak,to czy jest opcja aby szukać ofert on-line? Może istnieją jakieś strony z ofertami pracy dla obcokrajowców, ale nie nauczycieli? 🙂 Wiemy, że jest problem ze względu na stawkę minimalną dla obcokrajowca a Taja..
2) Wiza: jeśli udałoby się nam znaleźć pracę oczywiście byłoby jasne, którą wizę załatwić, jednak jeśli to się nie uda myślimy, aby po prostu przeprowadzić się tam na około pół roku do roku ( zależy, ile uda zebrać się na ślubie) W takim wypadku jak najlepiej załatwić kwestię wizy? którą?
Chyba byłby problem z tymi z wizami typu turystyczna z względu na to, iż musielibyśmy wyjeżdżać, albo co jakiś czas prosić o przedłużenie- wiecie jak wygląda to czasowo gdybyśmy zdecydowali się na okres przeprowadzki na pół roku a jaki jeśli na rok?
Jeśli nie „zwykłe”wizy, to słyszałam o wizie edukacyjnej- kiedy wybierasz jakiś kurs itd. Ja własnie kończę studia , narzeczony skończył już kilka lat temu- czy to ma jakiś związek tzn. czy trzeba mieć status studenta czy tez nie ma to związku? Jeśli wybralibyśmy kurs angielskiego gdzie znajdują się takie szkoły, ile trwa i jaki jest koszt takiego kursu? Może się orientujesz?
3) Miejsce: gdzie najlepiej jest zamieszkać? Czy w jednym miejscu na pół roku/ rok bo wtedy jest taniej przy wynajmie (wiem, że chyba sam wynajem jest na minimum pół roku) czy zmienić miejsce zamieszkania? Które okolice są najtańsze, a które najdroższe? Lepiej wybrać ląd czy wyspę? Chcemy odpocząć od natłoku miasta więc większe miasta odpadają.
Wiem, że troszkę się rozpisałam (za co przepraszam, ale takie już było me „pióro” od kiedy pamiętam:) ) Jeśli znalazłbyś chwilkę na podzielenie się Twoimi spostrzeżeniami (nawet skrótowo), będziemy ogromnie wdzięczni ponieważ osoby takie jak TY są dla nas najcenniejszym źródłem wiedzy 🙂p.s. pamiętasz miesięczne wydatki obejmujące wszystko- jak „wysokie” były?Z góry serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy, 

btw. praca w turystyce byłaby mega ale nie wiem jak trudno znaleźć taką robotę i czy trzeba mieć doświadczenie w tym sektorze ? 🙂
(MIchal Forsaken) Co do pracy poza branżą nauczycielską, mówiłem już o tym tutaj – https://azjapozmroku.pl/2016/03/07/praca-w-tajlandii-nie-nauczycielska/
O wizach pisałem w sekcji FAQ. Do 6 miesięcy możecie jechać na turystycznych, jak więcej to musi być coś innego. Najłatwiej o wizę studencką, nauka tajskiego albo uniwersytet. O tym gdzie chcecie zamieszkać, to już musicie samu zdecydować. Najdroższe są wyspy najtaniej jest w Issan na północnym wschodzie. Większość apartamentów chce 6 miesięczny kontrakt, ale da się znaleźć coś z krótszym okresem.
Co do wydatków,  ja wydaję na wszystko około 25 -30 tysięcy tysięcy batów miesięcznie.
Prace w turystyce można znaleźć, ale popyt jest generalnie mały.
_________________________________________________

Siema Michał, zgrzałem się na mocno na Tajlandię (a bardziej tajki) czytając o Twoich przygodach i przeglądając Twojego bloga i mam zamiar przyjechać do Tajlandii jakoś w grudniu.

Mam do Ciebie 2 pytania, mianowicie:
1
przeglądam właśnie oferty lotów i widzę np. lot z Warszawy do Tajlandii ale z przesiadką w Pekinie, albo z przesiadką w Emiratach
i chciałem zapytać czy potrzebuję wizy również do krajów w których mam przesiadkę kilkugodzinną ? zaznaczam że nie chce opuszczać lotniska tylko czekać cierpliwie na dalszy lot.

2 pytanie
w jednym filmiku mówiłeś że recepcja w niektórych hotelach robiła Ci pod górkę jak chciałeś sprowadzić dziewczynę na noc.
Czy mógłbyś podać jakieś dwa, albo trzy hotele w których jesteś pewny że nie byłoby problemu sprowadzić laskę na kilka godzin ?

Jeżeli znajdziesz kilka minut żeby odpisać to z góry dziekuję i pozdrawiam. 🙂

(Michal Forsaken) Nie potrzebujesz wizy na tranzyt, ale nie możesz opuszczać lotniska.
Co do hoteli które robią problemy żeby przyprowadzać dziewczynę to jest to o problem w krajach w których kontakty seksualne pomiędzy lokalnymi, a obcokrajowcami są nielegalne (Wietnam, Laos). W Tajlandii nie ma takiego problemu.
_______________________________________________
Witam. Przyjeżdżam z przyjaciółmi (6 osób) 18 listopada do 5 grudnia. Mamy zarezerwowany hotel w bangkoku na pierwsze 3 dni , potem jeszcze nie wiemy. Potrzebujemy przewodnika i oczywiście propozycji co warto zobaczyć. Chcemy trochę się przemieszczać – może jakiś bus z kierowcą . Ostatnie trzy dni na pięknej plaży. Planujemy powrót do azji w lutym, ale tym razem typowa objazdówka np do birmy i laosu. Pozdrawiam 
(Michal Forsaken) Nie wiem co was bardziej interesuje – zabytki, czy lokalne życie. Ja za oprowadzanie kasuję 120$ za osiem godzin, plus ewentualne koszty transferów i wejścia do obiektów (to już są groszowe sprawy – z wyjątkiem Pałacu Królewskiego). Preferuję używanie lokalnych form typu tramwaj wodny, metro, pociąg nadziemny, czy taxi ze względu na duże korki. Jeśli ma być samochód (minivan), to musi być i tajski przewodnik, mogę podać kontakt do polskiej firmy turystycznej w Bangkoku. Koszty się sporo zwiększą i jeśli jest transport to musi być z góry ustalona trasa której nie da się zmieniać. Jeśli idziemy sami, to możemy w trakcie improwizować w zależności co się bardziej podoba.
_______________________________________________________
Hallo Michal. Mam pytanie, moze sie orientujesz bedac tam na miejscu mieszkajac, jak to jest w rzeczywistosci w takim przypadku. bo w internecie zdania sa podzielone. Lece do Bangkoku ale bilet powrotny mam za 3 miesiace. Czy na Suvarnabhumi moga sie przyjebac o bilet powrotny i zadac okazania biletu powrotnego w okresie do 30 dni, bo niby na tyle jest wazna wiza turystyczna wydawana na lotnisku. Ciekawe jak to wyglada naprawde i czy oni maja wogole w bazie danych w komputerze przy odprawie takie dane. Pytam bo nigdy nie mialem takiej sytuacji, zawsze kazdy pobyt byl do 30 dni, wszystko szlo gladko. W tamtym roku mialem male problemy w Monachium przy wylocie, nie chcieli mnie wpuscic do etihad wlasnie przez to, ze powrot mialem po 35 dniach. Trzeba bylo troche dzwonic bo te mlode dziewczyny przy oddawaniu bagazu chuja sie znaja, a w Bangkoku nikt o nic nie pytal. Wlasnie nie wiem czy to olac i leciec normalnie, w razie jakis klopotow mysle, ze 20-30 dolarow by zalatwilo sprawe. Z drugiej strony to miedzynarodowe lotnisko i nie wiadomo czy oni chca brac tak jak wszedzie. Ewentualnie mysle zeby kupic jakis najtanszy bilet, wczoraj widzialem do Ho Chi Minh za 1100 Bath z Bangkoku i go po prostu wyjebac po odprawie, tak dla swietego spokoju. Wiesz jak jest? Pozdrawiam
(Michal Forsaken) Teoretycznie jest taki wymóg i raz mnie pytali o bilet którego nie miałem (zajęło mi z 10 minut ubłaganie, żeby jednak mnie wpuścili). Teraz po prostu biore stary bilet i w photoshopie zmianiam date jakby się znowu dopytywali (co się nigdy nie powtórzyło).
_____________________________________________
Dzień dobry, czy aby legalnie jeździć skuterem po Tajlandii muszę mieć uprawnienia na kat. A? Mam tylko B i nawet jak wyrobię międzynarodowe prawka to w nim też będą wpisane jedynie uprawnienia na samochody. Czy w takim wypadku, policja ma prawo się przyczepić za brak uprawnień i ważniejsza rzecz czy moje towarzystwo ubezpieczeniowe nie wykpiło by się z odszkodowania gdybym uległ wypadkowi ? btw. spotkałem się z opinią, że mandatów nie trzeba i tak płacić i nie chodziło tu o wręczanie łapówek – czy to prawda? Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź
(Michal Forsaken) Trzeba mieć prawo jazdy na motor (ja nie mam od lat i nigdy nie był to problem). Nie jestem Twoją firmą ubezpieczeniową, więc nie wiem co oni wymyślą. Mandaty trzeba płacić. Policja zatrzyma prawo jazdy aż do uiszczenia opłaty za mandat.
______________________________________________________
Cześć.
Czytałem wszystko co masz zamieszczone na swojej stronie.
Tak się zastanawiam, czy ceny za Twoje nie wzrosły ostatnio o 10 $ ? 😛
Ogólnie to strasznie namawiasz do wizyty w Tajlandii.

Mieliśmy lecieć na Filipiny, ale po oglądnięciu Twoich filmów na Jutubie i przyswojeniu tekstu pisanego z Twojej strony zmieniliśmy zdanie…

Bilety już kupione. Wylatujemy 23 stycznia, a do Polski wracamy 5 lutego

Plan jest taki, żeby 5/6 nocy spędzić w Bangkoku, 2/3 w Pattayi – to nie do końca nasz klimat. Dla mnie jebie tam hivem i to jeszcze takim, po starych dziadach, za którego trzeba zapłacić (ale może to moje subiektywne  odczucie). Poza tym podobnie jak Ty jesteśmy zbyt młodzi i przystojni, żeby płacić za wkładanie, ale  z drugiej strony grzechem byłoby lecąc do Tajlandii nie odwiedzić największego burdelu na świecie…

Tu pojawia się pierwsze pytanie. Gdzie spędzić pozostały czas? Chodzi o mniej turystyczne miejsce, pełne miejscowych dziewczyn, które sypią się bardziej dla przyjemności, niż dla pieniędzy… Przydałaby się tam konkretna plaża i ciekawe widoki (widziane nie tylko z pozycji horyzontalnej)

Drugą kwestią jest poszukiwanie przez nas noclegu. Za każdym razem jak gdzieś lecę to wynajmuję lokum przez portal Airbnb. Masz jakieś lepsze pomysły gdzie szukać? Chodzi głównie o to, żeby mieć klucze do mieszkania, bo średnio mi się uśmiecha mieszkać w hotelu i spowiadać się recepcjonistom z każdej Tajki, która mnie w nim odwiedzi. Chciałem też zapytać o dzielnice godne uwagi przy poszukiwaniu spania, bo zapłacić kupę kasy, żeby później okazało się, że do najbliższych atrakcji mamy np godzinę drogi to bardzo średnia opcja…

Po tym co widziałem na Twoim kanale wiem, że balet z Tobą w roli przewodnika to pierwsza atrakcja jaką będziemy chcieli ogarnąć po przylocie.
(Michal Forsaken) Hehe, możecie dostać discount 10$ 😉
Najlepsze mieijsce na wyrywanie normalnych lasek to duze miasta Issanu, czyli Korat, Khon Kean, Ubon Ratchatani i Udon Thani (ten ostatni ostatnio się trochę w pattaya zmienia)
Ciężko tam się dogadać po angielsku, ale macie praktycznie zero konkurencji. Tam nie ma nic dla turystów, więc i nie ma białasów.
Najlepsze noclegi są przez Airbnb. Dzielnice w centrum – Pratunam, Sukumvith, Siilom, Ractchada, etc
_____________________________________________
Cześć,
na Twoją stonę trafiłem przypadkiem szukając czegoś o nocnym życiu w Tajlandii. Fajny projekt, strona bardzo czytelna a zawartość…ja pierdole stary nie myślałem że można tak żyć 🙂 to co opisujesz wydaje się nie realne. Do tego masz taki styl że przez parę godzin opierdoliłem większość Twoich artykułów. Aż chce się czytać o tych ruchanych dupach czy po prostu codziennym życiu. Nie ogarnąłem jeszcze wszystkiego ale czy mógłbyś coś napisać o wyjeździe nie zaaranżowanym z biura podróży? Chodzi mi o to czy trudno jest po przylocie znaleźć nocleg i jakoś zaaranżować sobie czas np na ruchanie 😛 Ja sam na takie eskapady to już raczej trochę za późno bo mam żonę i dwójkę dzieci ale kto wie 🙂 32 lata to jeszcze młody wiek. Robisz zajebistą robotę, chuj wie może już jesteś znany w całej Polsce ale ja nigdy o Tobie nie słyszałem. Cieszę się że wpadłem na Twoją stronę, mam nadzieje że się odezwiesz. Pomysł na dobry biznes już zrodził mi się w głowie 🙂
Pozdrawiam i czekam na kontakt. Ps te dupy to ruchasz w podwójnej gumie 🙂 😛
(Michal Forsaken) Dzięki, dobrze wiedzieć, że ktoś to czasem czyta 😉 Do Tajlandii możesz spokojnie wpadać sam, bardzo łatwo znaleźć hotel, transfery, etc. Kraj jest bardzo rozwinięty jak chodzi o turystykę i ma lepszą infratrukturę niż Polska.
________________________________________
Po pierwsze świetna stronka i zajebiście się to czyta.
Mam do Ciebie pytanie odnośnie stronek randkowych typu AsiaDating czy VietnamCupid. Wybieram się tam na przełomie listopada i grudnia i robię rozeznanie terenu:) Po założeniu konta przeżyłem szok, dostałem chyba z 50 wiadomości w ciągu pierwszego dnia no i naszło mnie pytanie czy to przypadkiem nie jest fake? rozumiem zainteresowanie, ale, że, aż takie???
No i teraz do meritum, w profilu mam adres mailowy, ale kurwa napisały może ze 3 w dodatku nie w moim typie, więc zastanawiam się o co chodzi, Ok rozumiem laski, które nie znają angielskiego ale reszta? Ty korzystasz/korzystałeś z konta premium? Kurwa 31 Euro za miesiąc korzystania wydaje mi się lekko wygórowaną ceną, ale może efekty będą lepsze? Doradź:)
(Michal Forsaken) Jest masa darmowych stronek, takich jak Thai Friendly, a na telefonie masz milion aplikacji od Skout, przez Baddoo, Blendr do Tinder. Nigdy za nic nie płaciłem.
_______________________________________
Wiesz co chciałem Ciebie prosić o odbiór z lotniska, z tego co pamietam mówileś by z lotniska wsiąść  w pociąg i dojechać do jakieś stacji i byśmy się tam spotkali, i pomógłbyś mi ogarnać taxi , nie wiem czy to na twoim czy kogoś innego czytalem że to roznie bywa…
Nie ze jestem jakoś pizda, ale mieszkałem 3 lata w Budapeszcie i rok w Kijowie, i wiem, różnie to może być pieszego dnia i w ogóle…
A co pomocy to bym byl wdzieczny za pomoc ze znalezieniem mieszkania tymczasowego może być blisko ciebie by nie sprawić Tobie za dużo  kłopotu. Dlatego zapytałem, bo intuicja mi podpowiada, ze non stop piszą do ciebie róźni ludzie, a wiem, ze bez wsparcia kogoś  kto zna kraj i z tego co widziałem na youtube jest z podobnej gliny bedzie zupłnie inaczej.
Na ile dni powinienem zarezerwować motel twoim zdaniem? 
Wódka i ogórki, czy też jeśli  kabanosy będą ode mnie w prezencie. Chyba, że chciałbyś coś innego z Polski? Lub czy coś niewielkiego chciałbyś bym wziął od kogoś – jestem z Warszawy.
Swoja droga mam dwa pytania:
– czy musze mieć full garnitur do pracy w szkole i obowiązkowo białą koszula?
– czy wyrabiać wizę 60 dniową, czy bez wizy jechać? 
 
(Michal Forsaken) Ok, mogę Cię odebrać jak przywieziesz jakiś prezent. Hotel na pierwszą noc, albo dwie, potem możesz sobie coś wynająć na miesiąc. Garnitury nie potrzebujesz, spodnie w kantke – tak. Koszula jakikolwiek kolor, biały nie polecany gdyż będziesz wyglądał jak student (taki mają uniform uni students).
__________________________________________________
Piszę z pytaniem, bo mam możliwość odbycia 3-miesięcznego wolontariatu w Tajlandii na wyspie Koh Chang w DARA Drug and Alcohol Rehab, gdzie pracuje moja znajoma Tajka. Nigdy nie podróżowałam tak daleko i zastanawiam się, czy to dobry pomysł. Po pierwsze, jeśli chodzi o egzotyczne i niebezpieczne choroby, to czy mogą mnie one złapać w Bangkoku i na Koh Chang?
Po drugie, jeśli chodzi o samo miejsce pracy DARA Drug and Alcohol Rehab – czy budzi Twoje podejrzenie – w sensie jest to chyba dość luksusowa klinika, więc wszystko powinno być ok?
Po trzecie, moja znajoma obiecała, że się mną zajmie jak przyjadę, ale tak na wszelki wypadek, jak bym przyjechała na początku stycznia przyszłego roku, czy mogę liczyć na to, że pomógłbyś mi przetransportować się z lotniska do hotelu w Bangkoku?
Ile dni potrzeba żeby zwiedzić Bangkok wraz z Ancient City_Bangkok?
 Będę wdzięczna za odpowiedź.
(Michal Forsaken) Chorobami sie nie ma co martwic.
O klinice nigdy nie slyszalem.
Infrastruktura w Tajlandii jest swietna, z lotniska jest pociag, autobus, taxi. ciezko sie zgubić.

Ancient city ma 320 hektarow obiekt, nie jest to tak duze, nie ma sensu wicej niz jeden dzien na to spedzac. jakas godzine na poludnie od bangkoku. nigy tam nie bylem, nie jest to popularna atrakcja wsrod turystow.

 ___________________________________________
Witam mam pytanie. Mieszkałem w Tajlandii 6 miesięcy na turystycznej. Wróciłem do Polski miesiąc temu. Planuje wyjechac na stale do Tajlandii za jakies 3 tygodni. Nie jestem tylko pewny jak kombinowac z wizą zebym nie dostal zawału z wyjazdem co miesiac. Zaznaczam ze mam zaufaną osobe (Tajke) i chce legalnie pracowac a po paru miesiacach otworzyc restauracje. Bylem kucharzem w marriott hotel przez 8 lat w angli. Prosze poradz mi o jaka wize sie starac zeby bylo mi najprosciej i czy perspektywiczne wesele ulatwilo by mi legalne mieszkanie i prace. Dzięki z góry za odpowiedz.
(Micha Forsaken) O wizach pisałem w sekcji FAQ. Nie wiem jakie są zasady aby dostać work permit jako kucharz, ale jest to możliwe. Ślub z tajką gwarantuje wizę na rok, ale pod warunkiem, że masz na koncie 400,000 batów. Na wizie małżeńskiej nie wolno pracować.
_________________________________________________-
Czesc, mam pytanko do Ciebie Forsaken, czy jest jakas calkiem darmowa stronka gdzie mozna polapac kontakty do Tajek w Pattai i Bangkoku? Znalazlem pare serwisow ale w nich tylko rejestracja darmowa, za pare tygodni wylatuje i myslalem ze moze wczesniej juz uda mi nawiazac jakis kontakt z jakimis fajnymi miejscowymi kobietami 🙂
(Michal Forsaken) Tinder, Blendr ,Thai Friendly, Skout, Bee talk, We chat, etc.
_______________________________________________________
Czy moge legalnie kupic i zarejestrowac skuter, będąc póki co na wizie turystycznej? Bo ponoć trza mieć work permit i jakąś kartę rezydenta..
(Michal Forsaken) Nie możesz kupić motoru na wizie turystycznej. To znaczy kupić możesz, ale zarejestrować na swoje imię – nie. Aby zareestrować na siebie pojazd potrzebna jest wiza non-immigrant.
____________________________________________________________

Hej. mam kilka pytań, wiem ze sie cieszysz 😛

1. TEFLa zrobię ale gdzieś mi sie obiło o uszy, ze do work permitu potrzebny jest zdany TOEIC, to prawda?
2. Jak przylece w grudniu to myślisz ze uda mi sie znaleźć prace w ciagu 2 tygodni? Czy grudzień to ciężki miesiąc na poszukiwanie pracy jako nauczyciel?
3. Jakie papiery zabrać z polski (które sa potrzebne zeby zacząć prace jak nauczyciel i do wyrobienia wizy)? Dyplom przetłumaczony na angielski, jakies zaświadczenia o niekaralności i takie tam? Czy wizę bede musiała załatwiać sama czy zrobi to za mnie szkoła?
Sorka za zawracanie głowy i z gory dzięki za pomoc:-)

(Michal Forsaken) 1. Tak, musisz mieć TOEIC do work permitu.
2. Grudzień to najgorszy miesiąc na szuaknie pracy w szkole, więc nie nastawiałbym się a 2 tygodnie.
3. Nie jestem pewien jakie są aktualnie wymagania, to się zmienia ciągle.
 ___________________________________
Hej bylem w Tajalndi i wszytko co pisales jest prawda , powinienes zostac ambasadorem RP w Tajalndi . Niestety nic mi sie nie udalo zalatwic na uniwersytecie w Bangkoku i khonkean , ale za to odkryłem ze moge dokończyć studia z tajlandii przez internet . Potrzebuje od Ciwbie pomocy w znalezieniu jakiegos kursu ang. W Bangkoku <niedrogiego> by miec wize na rok planuje przylecieć w grudniu . Znasz jakas szkole z językiem ang, ktora moze mi wyslac zaproszenie do polski ? Przywiozę Ci kabanosy i co tam polskiego bys chcial 😉 pozdrawiam

(Micha Forsaken)

Nie znam zadnych szkol ktore ucza angielskiego i daja wizy. podobno w pattaya sie da. Więcej info znajdziesz tutaj.
 _______________________________________________
Cześć. Czytam Twoje różne stare wpisy. Ostatnio czytałem wspominki z Kambodży. Chyba tam pojade na dwa tygodnie. Chciałbym Cie prosić o jedną informację. Gdzie w Phnom Penh warto wziąść hotel? W jakiej dzielnicy, żeby być w fajnym rejonie w centrum? Nigdzie nie mogę znaleźć takich bardziej szczegółowych informacji. A tak nawiasem mówiąc gratuluje bloga. Masz super pamięc i zdolnośc pisania. Z góry dziękuję za pomoc.
(Michal Forsaken) Znajdź sobie jeden z hoteli przy rzece Mekkong. Jest to najlepsze logistycznie miejsce.
__________________________________________________
Witam serdecznie,

19.12 przylatuję do Bangkoku i wstępnie byłbym zainteresowany Twoją ofertą oprowadzenia po mieście + być może jakąś lekcję Tajskiego.
W Tajlandii byłem już w zeszłym roku, ale tylko na Patong na Phuket. Tym razem chcę obskoczyć Bangkok, Pattaya, Phuket oraz Koh Samui. Mam na to dwa miesiące, więc w połowie zrobię chyba VISA RUN do Singapuru, w którym to też nigdy nie byłem.
Początkowo chciałem przylecieć na 2 dni do Bangkoku, a następne 4 tygodnie spędzić w Pattaya, ale coraz bardziej skłaniam się do tego, aby wydłużyć pobyt w stolicy kosztem Pattaya.
Czy zmieniłbyś coś w moim planie podróży?
Jaki rejon Bankgoku polecasz na rezerwację hotelu?

Czy miałeś kiedyś sytuację, że zostałeś okradziony w Tajlandii albo znasz jakiegoś faranga który został obrobiony? Czytałem Twój raport z Wietnamu, w którym była taka sytuacja. Jakie jest ryzyko, że ktoś zabierze motorbike, który sobie wypożyczę? Jak sobie wtedy poradzić?

Z góry dziękuję za odpowiedź

(Michal Forsaken) To wstępnie bookuje 19sty. Nie musisz robić visa run. Jeśli przyjedziesz na 30 dniowej pieczątce, to możesz ją przedłużyć w każdym immigration office za 1900 thb o następne 30 dni.

Nie wiem co chcesz robić. Jeśli bardziej „normalne” życie to raczej Bangkok niż Pattaya. A Jeśli chcesz za kasę mieć tyle lasek ile się da w miesiąc, to zdecydowanie Pattaya.
Tajlandia jest zajebiście bezpieczna, bardzo mało tu kradną. Jedne ryzyko to zostanie oszukanym na pieniądze w miejscach gdzie jest dużo turystów (np taxi bez licznika, albo zawyżona cena za coś, jet sky scam, etc). Aby stracić skuter musiałbyś go zostawić w jakimś ciemnym miejscu na całą noc – ja nie znam nikogo komu by ukradli, a sam mam w zwyczaju zostawianie (zapominanie) kluczyka w stacyjce i nikt mi nie zabrał… Mnie okradziono 3 razy przez 6 lat, za każdym razem ten sam scenariuz – wracam super upity z imprezy o 4 rano i jakaś laska prosto z mostu mówi, że chce się iść ruchać… zabieram ją i ona wychdząc bierze sobie jakiś prezent, np mój aparat.

(To be continued!)

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.