Tajlandia vs Filipiny

Tajlandia vs. Filipiny

Po prawie 10 latach w Azji, udało mi się odwiedzić niemal każdy kraj Azji południowo wschodniej. Większość czasu spędziłem oczywiście w Tajlandii, na Filipinach byłem za to ze dwadzieścia razy, z czego ostatni wypad trwał 6 miesięcy. Miałem więc okazję przekonać się o życiu w obu krajach, ich plusach i minusach, które niniejszym przedstawiam poniżej.

Ceny

W Tajlandii ceny są mniej więcej takie same w całym kraju. Oczywiście stolica jest droższa niż prowincjonalne miasta, a wyspy są jeszcze droższe niż Bangkok. Natomiast wahania kosztów życia nie są tak drastyczne. Na Filipinach ceny potrafią być kosmicznie różne w zależności od tego gdzie się znajdujemy. Manila jest co najmniej 10 razy droższa niż przykładowo General Santos, gdzie za ten kurs trikiem (czyli lokalną taksówka) zapłacimy 100 peso w Manili i 10 peso w General Santos. Filipiny w moim odczuciu są 30% droższym krajem niż Tajlandia. Hotele są drogie, za ceną absolutnie nie idzie jakość, jedzenie (które jest do przełknięcie dla białego) kosztuje średnio 300 peso (6 USD). Dla porównania, jedzenie w restauracji w Tajlandii będzie nas kosztować 100 – 150 batów (3 – 5 USD), natomiast większość ludzi preferuje słynny tajski street food, który jest fenomenalnie dobry, powiedziałbym na skalę światową i będzie nas kosztował 40 THB (1.30 USD). Street food na Filipinach jest równie tani, natomiast wygląda trochę jak pomyje, których nie zechce nawet pies i smakują podobnie. Serwowany jest oczywiście na zimno.

Ceny imprez są BARDZO różne. Tutaj Filipiny biją na głowę Tajlandię ze 3, 4 razy tańszymi imprezami. Przykładowo wejście do klubu w Bangkoku to koszt 400 batów (13 USD) i za małe piwo zapłacimy 220 batów (7 USD). W Manili koszt wejścia do klubu to około 300 peso (6 USD) i 150 peso (3 USD) za małe piwo. W obu krajach imprezy w stolicy są sporo droższe niż na prowincji, ale dalej Filipiny wypadają duuużo taniej niż Tajlandia. Ceny alkoholu są generalnie sporo niższe na Filipinach. Do tego w Tajlandii jest prohibicja od 12 w nocy i ciężko dostać alko w sklepie. Na Filipinach imprezy są otwarte całą noc (czasami nawet 24h na dobę) i zawsze można kupić alkohol.

Podsumowanie: jeśli ktoś dużo imprezuje (czytaj codziennie), to na Filipinach finalna suma wydanych pieniędzy, wyjdzie mniej więcej tyle samo co w Tajlandii. To, za co przepłaca się za jedzenie i hotele, wyrówna się na imprezach. Natomiast niepijąca osoba będzie miała wrażenie, że Filipiny są o 30% droższe niż Tajlandia.

Ludzie

Ludzie są różni w zależności od tego w jakim regionie się znajdujemy. Generalna zasada w obu krajach jest taka: im więcej obcokrajowców, tym więcej cwaniaków, naciągaczy, dziwek, itd. Im bardziej oddalamy się od utartych szlaków, tym bardziej szczerzy i życzliwi ludzie.

Duża różnicą jest status majątkowy. Gdy Tajka mówi, że nie ma pieniędzy, ma na myśli, że brakuje jej na najnowszego Iphona, lub chce kupić lepszy motor niż ten którym jeździ. Znalezienie pracy w Tajlandii zajmuje jeden dzień i za minimalną krajową można bez problemy przeżyć, wynajmując swoje własne mieszkanie. Gdy Filipinka mówi, że nie ma pieniędzy, to znaczy, że nie ma ona, jej rodzina, wszyscy jej znajomi i nie ma żadnych perspektyw aby te pieniądze zdobyć. Filipińczycy mieszkają po 10 w jednym domu (np. w dzielnicy Tondo, w Manili, gęstość zaludnienia to 70 tyś. na kilometr kwadratowy).

Filipińczycy są generalnie milsi niż Tajowie, głównie dlatego, że przyjeżdża tam 7 razy mniej turystów. Wszyscy Filipińczycy coś tam mówią po angielsku. Proporcjonalnie odwrotnie – prawie nikt w Tajlandii nie mówi po angielsku. Oczywiście znajdzie się Taj lub Tajka, który mówi świetnie, ale to takie samo prawdopodobieństwo jak znalezienie Filipińczyka, który nic nie kuma w języku Shakespeara.

Zawsze myślałem, że Filipińczycy są dużo bardziej kumaci niż Tajowie. Wynikało to z tego, że Filipińczycy, których spotykałem w Tajlandii, Kambodży i Wietnamie, naprawdę prezentowali sobą jako taki poziom, przynajmniej porównując do Tajów. Po lepszym poznaniu Filipin, dochodzę do wniosku, że to tylko “elita” wyjeżdża za granicę. Przeciętny Filipińczyk, podobnie jak Taj, nie ma żadnych zainteresowań, ambicji, pomysłu na siebie, nie przejawia żadnego większego zainteresowania czymkolwiek. Głównym zajęciem w obu krajach jest cykanie fotek na Instagrama, przy czym na Filipinach do dzisiaj nie każdy ma smart phona (a nawet jeśli ma, to często brak kasy na internet). Na Filipinach, popularnym hobby jest bezmyślne robienie dzieci – posiadanie 5 sióstr i 7 braci, czy babcia która ma 40 wnuków jest całkowicie normalne. Generalnie na Filipinach dużo ludzi wierzy, że kondomy to wynalazek szatana, choroby weneryczne nie istnieją, a 6 dziecko przed trzydziestką to błogosławieństwo świętego ducha.

Bezpieczeństwo

Tajlandia – największe niebezpieczeństwo to zostanie wyruchanym przez ladyboya. Nie ma porwań, kradzieże prawie nie istnieją (z paroma wyjątkami typu Pattaya, czy Koh Phangan). Można nie zamykać mieszkania, zostawić klucze w stacyjce motoru i nic się nie stanie. W Bangkoku raz na kilka lat wybucha bomba, ale to i tak mniej niż w Londynie, czy Berlinie. W 3 prowincjach na samym południu (Yala, Pattani, Narathiwat) panoszą się przedstawiciele religii pokoju i regularnie podkładają bomby lub strzelają do tajskich żołnierzy, oficerów policji, etc. Przy czym nie mają żadnego problemy z białymi – nigdy ich nie targetują, chyba, że przez przypadek ktoś dostanie zabłąkaną kulą. Byłem w 2 z tych słynnych prowincji i nie czułem się zagrożony.

Filipiny – choć zawsze twierdziłem, że pogłoski jakoby Filipiny były niebezpieczne krajem są totalną bzdurą, powoli zmieniam zdanie. Wielokrotnie byłem w najniebezpieczniejszych dzielnicach Manili, a także prowincjach typu Cotabato, gdzie urzędują islamscy terroryści mający na koncie wiele porwań i brutalnych morderstw białych i nigdy nic mi się nie stało. Natomiast przez ostatnie 6 miesięcy:

Ja i moja dziewczyna zostaliśmy pobici (będzie o tym osobny post).

Znajomy został okradziony ze wszystkiego, od paszportu, laptopa, po telefon.

W Manili w listopadzie zostało porwanych 10 osób. Jedna z ofiar została znaleziona z wyciętymi organami (informacja niepotwierdzona – media twierdzą, że tak było, rząd zaprzecza). Mimo wszystko, w sieci krąży video w którym porywacze nagrali proces wycinania organów i zamieścili je z jakiegoś powodu online. Video widziałem osobiście i z rozmów pomiędzy występującymi postaciami wynika, że to faktycznie oni. Jest już grudzień i do dzisiaj nikt nie został aresztowany.

Na wyspie Mindanao, w niektórych prowincjach urzęduje Abu Sayyaf, islamska organizacja terrorystyczna, która porywa i odcina głowy zagranicznym turystą. W regiony typu Cotabato, czy Sulu, lepiej się nie zapuszczać.

Rok temu podczas napadu na kasyno w Manili, pan rabuś zastrzelił przy okazji 16 osób karabinem maszynowym.

Generalnie na Filipinach należy bardzo uważać na kradzieże – nawet zostawianie pieniędzy w sejfie nie jest bezpieczne, osobiście znam przypadek, gdy znajomemu zniknęły w ten sposób pieniądze. W niektórych dzielnicach Manili, złodzieje na motorach wyrywają telefony z ręki. Ah, czy wspominałem już, że pralnie kradną markowe ubrania?

Podsumowując: Tajlandia jest mega bezpieczna, Filipiny są najgorsze w całym regionie i trzeba mieć głowę na karku. Nie jest to jednak powód aby omijać kraj, trzeba po prostu bardziej uważać i najlepiej skonsultować się z kimś kto tam mieszka.

Mieszkania

Mieszkania w Tajlandii są bardzo tanie, łatwo dostępne, z działającą wodą, internetem, itd.

Mieszkania na Filipinach są drogie i słabej jakości, często bez mebli, generalnie brzydkie, z prawie nigdy nie działającym internetem. Oczywiście można wsiąść chatę za 1000 USD i wszystko będzie cacy, ale za to samo w Tajlandii ma się luksusową willę.

Dziewczyny

Tajki mają dużo wyborów, nie są zdesperowane i taka dziewczyna 10/10 raczej wybierze blondyna z 6packiem, niebieskimi oczami i niemałym portfelem, bo taki się znajdzie. Na Filipinach biały dalej jest rarytasem i nawet brzydki, gruby, stary facet jest w stanie znaleźć ładną, młodą dziewczynę. Tajki zawsze mają jakieś swoje pieniądze i nie będą prosić, żeby im kupić wodę, czy bilet na metro. Filipinki zazwyczaj nie mają ŻADNYCH pieniędzy i gdy masz dziewczynę, to bulisz za dosłownie wszystko. Ogólnie Filipinki mają dużo większą spine na kasę, ale równocześnie dużo łatwiej je zadowolić. Nie trzeba brać Filipinki na Skybar, żeby zrobić na niej wrażenie. Wystarczy średniej jakości hotel i zabranie jej do średniej jakości restauracji… Tajka sama sobie może zapłacić za restaurację, czy hotel, więc ciężej zrobić wrażenie.

Tajki mają ładniejsze twarze, ale są bardzo płaskie. Prawie nie możliwe jest znalezienie laski z dużymi cyckami, a te które mają, zazwyczaj robią sobie najtańsze sylikony, które rozjeżdżają się na boki i pod ramie, a w dotyku są jak kolano. Filipinki mają więcej kształtów, można znaleźć laskę która wygląda jak kobieta, a nie dziewczynka.

Tajki strzelają fochy o nic, są mega zazdrosne, zaborcze i gotowe wymienić faceta na nowszy model w każdym momencie. Filipinki również są zazdrosne, ale już nie zaborcze i dużo bardziej doceniają faceta.

Podsumowując: Filipinki są dużo lepsze na dziewczyny, randki, seks, etc.

Internet

Tajlandia – szybki, działa sprawie i jest. Nawet nie ma sensu używać WiFi bo mobilny ma prędkość do 10mb.

Filipiny – chujowy, prawie nigdy nie działa, jeśli działa to bardzo wolno, lub co chwilę rozłącza. Nie da się zrobić żadnej pracy ani na WiFi, ani na mobilnym. Jednym słowem TRAGEDIA. Jeśli gdzieś działa to w centrum dużych miast, na prowincji nie można polegać w ogóle.

Jedzenie

Tajlandia – jedno z najlepszych na świecie, bardzo tanie, wszędzie dostępne.

Filipiny – typowe filipińskie śniadanie to suchy ryż z jajkiem i parówką, do czego dostaje się ketchup, żeby w ogóle miało to jakiś smak i dało się przełknąć. Jedzenie jest kurewsko drogie (trzeba liczyć z 6 USD za posiłek) i dalej zdarzają się niespodzianki, np zamawiając wieprzowinę, dostajemy świńskie zmielone uszy i policzki, razem z wąsami.

Natura

Oba kraje są piękne, ale tutaj Filipiny zdecydowanie wygrywają. Epickie plaże, rafy koralowe, żółwie morskie, delfiny, wieloryby, pod wodą wraki okrętów. Do tego epickie wodospady, najlepsze na świecie miejsca do nurkowania, itd. Tajlandia też jest ładna, ale według mnie na tym polu jest daleko w tyle za Filipinami. Takich plaż jak na Palawan, czy Boracay, w Tajlandii nie ma nigdzie.

Życie expatów

W Tajlandii jest bardzo ciężko zamieszkać, jest masa problemów, papierologia, wizy, pozwolenia na pracę dostaje się bardzo ciężko i nie ma możliwości życia na wizie turystycznej. Otwieranie firmy to masakra, większość prac jest niedostępna dla obcokrajowców. Na Filipinach nie ma żadnych problemów, mówi się na ile chce się wizę i na tyle ją się dostaje. Zamieszkanie na Filipinach jest duuuużo łatwiejsze i nie ma idiotycznych przepisów, typu raportowanie się do immigration za każdym razem gdy opuszczamy miejsce zamieszkania na więcej niż 24 godziny, jak ma to miejsce w Tajlandii. Tajlandia jest bardzo nieprzyjazna dla imigrantów i co roku jest coraz gorzej.

Podsumowanie

Oba kraje mają plusy i minusy, zależy czego się oczekuje. Dla mnie osobiście internet i jedzenie na Filipinach są tak dużym problemem, że nie mogę tam zamieszkać na stałe. W Tajlandii z kolei przepisy imigracyjne robią się ekstremalnie niedorzeczne i też są ciężkie do zaakceptowania. Czyżby czas obrać nowy kierunek? Tak chyba będzie trzeba zrobić…

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na zamkniętym forum Forum Azja Po Zmroku, tylko dla facetów! Mamy już ponad 7000 użytkowników i można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o Azji.

Pamiętaj też aby subskrybować kanał YouTube na którym raz na ruski rok coś dodaje.

11 thoughts on “Tajlandia vs. Filipiny

  1. Jest jedna podstawowa zasada. Nie wiązać się na dłużej z samotnymi matkami. Mężczyzna jest dla nich tylko sponsorem dla jej gówniaka.
    Zestawienie Tajlandia czy Filipiny świetne.

      1. Hej, mam pytanie, czy konto na np. filipinocupid.com jest przypisane do konkretnego numeru tel. i nie można tego zmienić później na filipiński numer? Chodzi o to, że chętnie bym już teraz zrobił mały research na polskim numerze telefonu ale na miejscu nie chcę korzystać z polskiego numeru/tylko filipińskiego neta? Blog rewelka. Pzdr.

  2. Ja wale mamuśkę z porzuconym bachorem na wyspie na Filipinach przed gowniakiem był rocket teraz na fazie aftergowniaka jest po prostu dobrze z plusem. Lodziak wzorzec coś tam pojebala o stałym związku na początku był nawet lekki szantaż emocjonalny ale pojechałem nieugiętym paździerzem i mam w sumie dobry seks bez upierdalania na poważnie jak mi się zachce plus skoki na boki bez spiny. Wiec zależy jak to trafi

  3. hej, a myślałeś o Japonii (fakt, życie tam nie jest tanie i z formalnościami też nie łatwo)? Jak nie Filipiny, Indie, to mógłby być jednak niezły kierunek. Dla mnie dziewczyny są super, mają coś w głowie, są niesamowicie kobiece i “sweet”. Może przeciętna nie jest specjalnie wysoka, ale najlepsze (a na pewno w takie będziesz celować i wcale ich nie jest mało) to 10/10. Nie wiem czy Cię tam już poniosło, ale jeśli nie, to warto przynajmniej sprawdzić. Jest też Korea Pd, osobiście nie byłem, ale kumpel był zachwycony dziewczynami.

    1. I w Japonii i w Korei zainteresowanie lokalnych lasek białymi jest małe. Dużo większa szansa upolować koronkę na wakacjach na Filipinach, niż u siebie w kraju. Ilość matchów na Tinderze bardzo mała, co możesz sprawdzić wykupując opcje premium lub używając fake gps.

  4. Witam!
    Zyles tylko w Manili? czy na prowincjach bywałes? Bo Manili jest niebezpieczne, ale z tego co czytam to prowincje są mega bezpieczne. Daj znać:)

Leave a Reply