Chiny, klub

Chiny po zmroku – z Adamem Mahajem rozmawiamy o życiu nocnym i związkach

Poniższy post jest transkryptem podcastu, który nagrałem wraz z Adamem Mahajem który mieszka w Chinach od 10 lat, w związku z czym należy wybaczyć pewne błędy stylistyczne. Jak wiadomo, język mówiony rządzi się dużo luźniejszymi prawami, aniżeli język pisany.

Michal Forsaken: Cześć, dzisiaj jestem na Filipinach, z kolegą Adamem, który może sam lepiej się przedstawi, bo zrobi to lepiej. Gdzie mieszkasz i co robisz?

Adam Mahaj: Ok, zrobię fajną czołówkę. Witam wszystich serdecznie! To ja, Adam Mahaj z kanału Raport Z Państwa Środka, czyli Chiny oraz Azja południowo wschodnia.

Michal Forsaken: Dobra, dzisiaj korzystając z okazji, że jesteś tutaj, może zapytam się o pewne aspekty życia w Chinach, które interesują mnie i zapewne wiele innych osób. Może przybliżysz jak wygląda życie nocne w Chinach. Ty teraz mieszkasz w Kantonie, rozumiem, że nie każde miasto w Chinach jest takie same, więc może porozmawiamy o rejonie w którym mieszkasz.

Adam Mahaj: Generalnie można powiedzieć, że Chiny, Shanghai, Pekin, pewne sprawy o których będę mówił są wspólne dla całych Chin. Tak, mieszkam teraz w Kantonie, są to okolice Hong Kongu.

Michal Forsaken: Dobra. W takim razie powiedz jak wygląda życie nocne w Chinach, jakie są to ceny i jak imprezują Chińczycy.

Adam Mahaj: Po pierwsze, życie kręci się wokół jedzenia, czyli masz masę żarcia, masę straganów, restauracji, które można powiedzieć są czynne do rana. Ci którzy oglądają moje filmy to widzą, masa różnego jedzenia. Jeżeli chodzi o młodsze pokolenie i to co interesuje twoich widzów, będą to jakieś dyskoteki i puby, to jest dosyć drogie po pierwsze, ponieważ za piwo zapłacimy od 5 dolarów, i to mówię już tak minimalnie, do 15, czyli może liczcie 8, 10 dolarów za piwo i to nie będzie nawet duże piwo, tylko jakieś 04, czy 0.33. Mówię tutaj o takich dyskotekach, czy pubach, które są w miarę zagraniczne, no i jest tego trochę, ale to w centrach miast. Gdzieś na obrzeżach nie jest to tak popularne. Jest to dla elity. W Chinach, jeśli ktoś chodzi do pubu, czy na dyskotekę, to nie jest jakaś przeciętna osoba, przeciętny Chińczyk, czy Chinka, tylko jest to osoba która już ma portfel trochę grubszy, czyli powiedzmy jest to 5, czy 10% społeczeństwa. W Chinach bary są jednak pełne, bo jak wiadomo, w Chinach narodu nie brakuje.

Michal Forsaken: Super. A powiedz mi tak, bo wiem, że Chinki które są turystkami w innych krajach, między innymi tutaj na Filipinach, czy w Tajlandii, są w miarę powiedzmy chętne, aby spotkać się z jakimś obcokrajowcem na randkę i nie mają co do tego wielu obiekcji, ale z tego co wiem, w samych Chinach już nie jest tak kolorowo w tej kwestii.

Adam Mahaj: Po pierwsze może nie pytasz odpowiedniej osoby, bo ja jestem już plus 40 i w Chinach nie ma takiego przyzwolenia społecznego, jakie jest w innych krajach Azji południowo wschodniej, czyli powiedzmy, czy to w Tajlandii, czy tutaj na Filipinach, że będzie powiedzmy chłopak 40 lat i dziewczyna 20 plus, szli za rękę, a szczególnie biały z lokalną dziewczyną. Jest to nie do przyjęcia, tak więc u mnie jako czterdziestolatka, zawężamy pakiet możliwości do 30 plus, a znowu wszystkie Chinki 30 plus, to już są zamężne, z dzieckiem i mają normalną rodzinę.

Coś tam wiem i też byłem w Chinach wcześniej oraz mam znajomych. Kiedyś w Chinach, 10, czy 15 lat temu, każda Chinka chciała poznać białego. To się zmieniało wraz z rosnącym nacjonalizmem, wraz z ich rosnącą pozycją polityczną oraz geo-gospodarczą, także dzisiaj biały nie jest już jakąś pożądaną osobą. Oczywiście randkowanie dalej się zdarza, tylko musimy wiedzieć, że Chinka podchodzi bardzo poważnie do związku i żeniąc się, czy spotykając z Chinką, żenimy się, czy nawiązujemy relacje z całą jej rodziną. Rodzina musi zaakceptować i sprawdzić takiego delikwenta. Kim on jest, jaki ma zasób portfela, bo w Chinach też wszystko wyznaczają pieniądze, nie ważne co tam i jak tam, ważne czy masz, czy nie masz.

Jest to bardzo organiczne i skomplikowane. Oczywiście zdarza się i kolegom młodszym i mnie również się zdarza, tylko znacznie mniej, że gdzieś tam się umówimy na jakieś bardziej lub mniej zobowiązujące randki i spotkania i jakoś te relacje się utrzymują, ale tak jak wspomniałeś, dużo łatwiej, i wiem to z mojego doświadczenia, umówić się Chinką która nie ma tego bagażu “co powiedzą inni, co powiedzą sąsiedzi, koleżanki w pracy, itd”. Ponieważ w Chinach nie ma społecznego przyzwolenia na spotykanie się bez zobowiązań, że tak to nazwę.

Michal Forsaken: No właśnie, to chyba nie jest kraj dla mnie, hehe,

Adam Mahaj: Myślę, że tutaj w regionie znajdziesz sobie dużo lepsze miejsca, no chyba, że szukałbyś żony, to wtedy warto może pomyśleć o Chinkach, z wielu różnych przyczyn, choćby ekonomicznych, bo to jest teraz lider światowy, a szczególnie lider tego regionu. A jeśli chcesz się pobawić, to faktycznie może lepiej zostań na Filipinach, czy wróć do Tajlandii, albo po linii Kambodża i te kierunki. Tak jak mówię, Chinka będzie cię traktować jako potencjalnego męża i tu nie będzie zabawy. Znam pary mieszane, oczywiście mam kolegów którzy brali ślub z Chinkami, ale to będzie konkretne umówienie się z rodzicami, kim jesteś, jaka przyszłość, gdzie będziecie mieszkać, gdzie kupicie mieszkanie, itd.

Wynika to między innymi z tego, że w Chinach, już teraz się pojawia, ale jest to nowość – system ubezpieczeń społecznych, ale kiedyś to w dzieci się ładowało dużo pieniędzy, ale też oczekuje się, że to dzieci będą utrzymywać na starość. Dlatego rodzicom zależy, aby wydać dziecko jak najlepiej. Dziecko zostało wykształcone za pieniądze rodziców, które musieli wydać i musieli opiekować się dzieckiem i teraz oczekują, że dzieci, czy kolejna rodzina zajmie się nimi. Nie daj boże chciałbyś wywieźć i nic nie zostawić, zagrabić, że tak powiem. Nawet gdybyś brał ślub, to wypada dać rodzicom jakieś pieniądze, które jakby są ekwiwalentem tego ile na nią wydali. Im lepsze ma studia, im więcej na nią wydali, tym więcej powinieneś na nią dać. Oczywiście nie ma ślubu bez kupienia mieszkania, a nieruchomości są w Kantonie 3 razy droższe niż w Warszawie. Może już cię zniechęciłem do końca.

Michal Forsaken: Totalnie mnie zniechęciłeś, hehe.

Adam Mahaj: Ale jedzenie jest bardzo dobre w Chinach i tak jak mówiłeś o dokręcaniu śruby w Tajlandii, podobnie jest w Chinach, problem jest z wizami, zakładaniem kont bankowych, nie mówię już o nielegalnej pracy, bo kiedyś sam namawiałem z 5, 10 lat temu moich czytelników, aby przyjeżdżali bo wszystko można, dzisiaj już nie. Dzisiaj się już to skończyło.

Michal Forsaken: Spoko. A słyszałem, że Chinki które mają za faceta obcokrajowca, to są Chinki z jakiegoś rodzaju defektem. Np, po 30stce, czyli w Chinach już poza marketem na żonę, lub np. jest po rozwodzie, czyli żaden Chińczyk jej nie chce, lub ma np. dziecko i również nie za bardzo. Możesz to skomentować?

Adam Mahaj: Niekoniecznie. Z mojego doświadczenia i po tym jak patrzę na znajomych, są to Chinki które przyjechały gdzieś z prowincji do dużego miasta i były ambitne, uczyły się angielskiego, chciały się wyrwać i pójść o krok dalej i tak naprawdę żadnych defektów nie mają, może jedynie, że nie są z jakiś bogatych rodzin, ale były ambitne i znały język angielski, bo przecież większość tych obcokrajowców, w 90% nie znają języka chińskiego. Są to dziewczyny które często poznają chłopaka pod pretekstem poznania języka, bo to jest takie “umówimy się, żebym podszkoliła swój język”, to jest taka wymówka często, ale są to dziewczyny ambitne, bardziej z rodzin uboższych, z mniejszymi szansami i chciały sobie poprawić status. Tak to widzę z doświadczenia. Nie chce aby teraz któryś mój kolega słuchał, czy czytał, który ma żonę Chinkę i słyszał, że jego żona sobie w ten sposób polepsza status, ale społecznie tak to tłumaczę.

Michal Forsaken: A jeszcze mi powiedz, ponieważ ja byłem w Chinach wyłącznie raz i było to w roku 2008, czyli trochę lat temu i zresztą byłem wtedy w Kantonie, czy Guangzhou, no nie ważne. W każdym razie były takie sytuacje, że same podchodziły do mnie dziewczyny na ulicy i zagadywały. Zastawiam się, czy one chciały poćwiczyć angielski, czy one były zainteresowane, czy z jakiego powodu Chinki podchodzą do białych facetów, bo to się zdarzyło kilkakrotnie w przeciągu paru dni, także dosyć sporo.

Adam Mahaj: Do tej pory, jeśli pojedziesz w miejsca turystyczne, bo Kanton już nie, czyli, gdzie wieśniacy przyjechali coś oglądać, tak jakbyś w Polsce pojechał pod pomnik nieznanego żołnierza, to raczej nie spotkałbyś tam Warszawiaka, tylko jakiegoś turystę i często jest tak, że oni są nami zainteresowani, robią sobie z nami zdjęcia, ale to nie miało jakiegoś głębszego dna. No może ona nawet marzyła o jakimś białym, ale nic by z tego nie wyszło, nie poszłyby następne kroki, czy akcje, po prostu byłeś inny, ona nigdy nie widziała białego, może tylko w telewizji, a to był jeszcze 10 lat temu synonim bogatego człowieka. Ty jesteś blondynem, masz oczy niebieskie, czy zielone, dla nich jest to coś innego, człowiek z innej planety, chciały sobie zrobić zdjęcie i zapoznać się, ale powiem ci, że to zarówno część męska jak i damska reaguje w ten sposób. Także tutaj nie szukałbym żadnego podtekstu damsko-męskiego.

Michal Forsaken: Rozumiem, tak się spodziewałem, że o to może chodzić, bo w każdym kraju w Azji, gdy pojedzie się gdzieś na prowincję, miejsce w którym nie ma obcokrajowców, to czy są to faceci, czy dziewczyny, podchodzą i chcą się zapytać skąd jesteś, co tutaj robisz, czy lubisz lokalne jedzenie, itd.

Adam Mahaj: Dzięki temu jest okazja aby przełamać lody i dużo łatwiej się poznać, ale ciężko jest utrzymać taką znajomość, bo jak mówiłem, są tam kulturowe sprawy, a jeszcze takie ze wsi, które nigdy nie spotkały obcokrajowca, są bardzo tradycjonalistyczne i idą nie za głosem serca, a za rozumem i tym co ojciec i matka powie i tyle.

Michal Forsaken: Tak, to tutaj może taką dygresję opowiem, według mnie, w Tajlandii, pomimo tego, że Tajkę dużo łatwiej poznać w typowo tajskim klubie, gdzie nie ma żadnych obcokrajowców, to już wrócić z nią do domu jest dość trudno, porównując do klubów bardziej mieszanych, także trzeba to wziąć pod uwagę.

Adam Mahaj: To by to tłumaczyło mniej więcej, bo jak się jest w jakimś towarzystwie, to podchodzą nie tylko kobiety, ale i mężczyźni i jeśli siedzimy przy stoliku w mieście bez obcokrajowców, to mężczyźni podejdą i będą chcieli się zanim napić, ale to nie ma żadnego podtekstu. Po prostu jesteśmy inni i fajnie takiego dotknąć i pogadać.

Michal Forsaken: no tak, egzotyka robi swoje, w dwie strony, bo dla nas Azjatki też są fajne.

<<<w dalszą cześć wkradł się file error i nagranie zostało stracone, więc podcast kończy się tutaj, choć w oryginale leciał jeszcze trochę dłużej>>>

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na zamkniętym forum Forum Azja Po Zmroku, tylko dla facetów! Mamy już ponad 6000 użytkowników i można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o Azji.

Pamiętaj też aby subskrybować kanał YouTube na którym raz na ruski rok coś dodaje 

Ah i nie zapomnijcie, że co miesiąc organizujemy wspólne wypady na Filipiny! Jeśli chcesz się załapać na taki wypad, to wyślij wiadomość.

4 thoughts on “Chiny po zmroku – z Adamem Mahajem rozmawiamy o życiu nocnym i związkach

  1. Filipiny za ileś lat także podzielą los Chin. Szybki rozwój spowoduje wzrost cen oraz poziomu życia, na tyle, że Polacy nie będą już dla miejscowych dziewczyn przepustką do lepszego życia/świata.

Leave a Reply