Filipiny, tatuaż, Michal Forsaken

Kac Vegas na Filipinach

Wytatuję sobie twoje imię na cipce! – powiedziała Lia o 4 nad ranem, chwiejąc się na nogach. Tatuażysta odłożył zestaw do robienia piercingów na bok i trochę z niedowierzaniem spojrzał, to na nią, to na mnie. – Babe, are you sure it’s a good idea? – pytam. W końcu przyszliśmy tu tylko, aby ozdobić jej brzuch jakimś kinky kolczykiem. Lubię laski z piercingiem na płaskim brzuchu. A teraz taki świetny pomysł rodem z filmu Kac Vegas. Fuck yeah, I love you! – słyszę w odpowiedzi od Lii. Uparła się.

Tej nocy wszyscy mieliśmy dziwaczne pomysły. No, może wszyscy z wyłączaniem mnie. Było nas w sumie czterech, lub pięciu i każdy miał wspaniały pomysł aby tatuować się i przebijać po dużych ilościach alkoholu. Ostatecznie Lie przekonałem, aby moje imię wylądowało jednak na plecach, bo z tą cipką to byłoby już grubo. Całe zdarzenie udokumentowałem telefonem, w sumie chyba z 15 minut pięknych scen krzyczącej z bólu J., Patryka, który podczas pijackiej fazy wymyślił, że wytatuuje sobie pedziowate serduszko na klacie i oczywiście Lia, której przebiliśmy brzuch, a chwilę potem wsadziliśmy na fotel i pod igłę, aby odznaczona była znakiem Forsakena.

To jednak ma być back u story do tatuażu. Aby go zrozumieć, należy cofnąć się w czasie o miesiąc wcześniej. To właśnie wtedy stałem w klubie nocnym i po raz pierwszy zobaczyłem Lie. Dla mnie jest to mega laska. Tia, wiem, że ktoś ją zwyzywał od kalafiorów, warzyw i pasztetów. I mam na to wyjebane. Dla mnie jest gwiazdą, a co kto inny o niej myśli, to nie mój problem.

A zatem stoi przede mną okazja, której nie chce odpuszczać. Atakuje, nieskutecznie. Lia dość szybko mnie zlała, popychając na swoją koleżankę i oznajmiając, że to ona jest single i available. Nie poddaje się – łapię odchodzącą Lie za rękę i przyciągam do siebie. Mówię jej do ucha, że nie jestem taki łatwy, więc niech mnie nie sprzedaje koleżankom. Powoli łapie jej uwagę, będzie dobrze – myślę optymistycznie.

W tym momencie przychodzi Marcin. Ah, Marcin, jak jak go nienawidzę : ) Marcin to taki ideał każdej Azjatki. Blond włosy, oczy niebieskie, widać, że na siłowni spędza dużo czasu. Generalnie często zdarza się, że gdy podchodzę do dziewczyn, one oznajmiają: “sorry, ale ja lubię twojego kolegę”. Jest to tak częsty przypadek, że czasami mnie coś strzela ze złości. Dodatkowo, Marcin ma takie średnie libido i tych wszystkich chętnych lasek nie bierze. Ale nie jest tak fajnie, że zostawia je kolegom, oj nie! On musi z nimi zatańczyć, poflirtować, zakręcić się – sprawić aby laska chciała go jeszcze bardziej. A kiedy widzi, że ma ją już na widelcu, robi krok w tył i olewa temat. Jaki jest tego efekt? Ano laski tracą zainteresowanie mną i fiksują się na Marcinie, który pięknie pali cały temat, po czym je olewa na rzecz wody sodowej z cytrynką.

Nie inaczej było w tym przypadku. Gdy Lia zobaczyła Marcina, oczy jej się zaświeciły i zapomniała o moim istnieniu. Zgodnie ze schematem – Marcin ją pobajerował, spierdolił mi temat, po czym sobie poszedł. I to był koniec mojego pierwszego spotkania z Lią.

Tydzień później znowu spotykam Lie w klubie. Tym razem, Marcina nie ma. Wrócił do tych swoich Niemców i nie ma jak palić tematów, chociaż na pewno go kusi. Z takim średnim optymizmem zagaduje ponownie do Lii, pytam czy mnie pamięta. Następnie kupuje jej drina i siedzimy, rozmawiamy, tańczmy. 10 shotów później mamy już dobrą faze, na granicy wytrzymałości. Pomimo tego, że dalej nie byłem pewny czy Lia jest mną zainteresowana, postanowiłem ściąć temat i zapytać o wspólny powrót do hotelu. Akurat tej nocy spaliśmy w 5* penthouse, który ma 3 łazienki, jacuzzi, etc, więc specjalnie długo namawiać nie trzeba było.

W hotelu Lii włączyło się rzyganie. Zapytała, czy możemy “tego”, nie robić, bo źle się czuje, z czym nie miałem problemu. Zresztą rutynowo obiecuje każdej lasce, że nie będziemy tego robić. Bo i tak zawsze same się łamią. Nie inaczej było w tym przypadku, choć dużo nie pamiętam, to na zawsze pozostanie mi w pamięci następująca scena: rzygająca Lia z głową w umywalce i ciałem w wannie z wpiętą d. i ja za nią, odwalający ciężką robotę. FYI, był to jej pomysł aby zrobić to w tej jakże dziwnej konfiguracji i faktycznie równocześnie rzygała. Prawdziwa mistrzyni multitaskingu.

Następnego dnia poszliśmy na śniadanie, po czym Lina szybko uciekła, oznajmiając, że będzie zwracać jedzenie. Nie zdążyłem nawet zapytać, czy potrzebuje kasę na taksówkę i już jej nie było w ułamku sekundy…

Tego wieczora zmieniliśmy kwaterę na inny hotel 5*. Jak się okazało, to właśnie w tym hotelu pracuje Lia. Jej ciężka praca polega na kręceniu się po hotelowym basenie i piciu darmowych drinków – właściciel zatrudnia dobre laski, żeby przyciągały klientów swoją obecnością. Gdy Lia dowiedziała się, że tam jestem, spotkaliśmy się 15 minut później. Spędziliśmy razem kilka dni i było zajebiście.

Przez kolejny miesiąc nie rozmawiałem z Lią w ogóle. Nie żebym nie tęsknił za nią, ona jest zajebista, natomiast laski z klubów, choć najlepsze na przygody, to jednak niekoniecznie na cokolwiek innego. Sytuacja zmieniła się, gdy ponownie pojawiłem się w jej mieście. I oczywiście spałem w naszym ulubionym hotelu, w którym pracuje Lia.

Pomimo tego, że nie rozmawialiśmy od miesiąca, nasze spotkanie było dość emocjonujące. Chyba jednak się za sobą stęskniliśmy. Coś tam między nami kliknęło na pewno i zdecydowanie się lubimy. Zresztą jeszcze tego dnia, zarówno z jej jak i moich ust leciały teksty pokroju: “I love you” 😀

Tego wieczora odjebaliśmy taką epicką imprezę, że na samym basenie pękło 1000 USD. Impreza przeniosła się do naszego apartamentu hotelowego, gdzie kontynuowaliśmy libację. Następnym przystankiem był kub nocny, gdzie już połowa ekipy dosłownie uginała się pod napływem alkoholu. Była 4 rano i wracaliśmy do hotelu. Przechodząc koło studio tatuażu, wpadłem jednak na niecny pomysł: Hey, Lia, don’t you wanna get a belly piercing? I od tego się zaczęło.

A jak sprawy się potoczyły dalej? Kilka dni po tym, jak wyjechałem z jej miasta, Lia przyjechała odwiedzić mnie w Manili. Minęło ze 2 tygodnie i dalej jesteśmy razem, aktualnie na wyspie Mindoro. Sam nie wiem gdzie to wszystko zmierza, ale trzeba będzie uciąć temat wkrótce, żeby się z tego czasami nie zrobił jakiś jebany love story.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na zamkniętym forum Forum Azja Po Zmroku, tylko dla facetów! Mamy już ponad 6000 użytkowników i można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o Azji.

Nie zapomnij też subskrybować kanał YouTube na którym ra na ruski rok coś dodaje 

Ah i nie zapomnijcie, że co miesiąc organizujemy wspólne wypady na Filipiny! Jeśli chcesz się załapać na taki wypad, to wyślij wiadomość.

3 thoughts on “Kac Vegas na Filipinach

  1. Zabawa przednia, ale szastając kasą tak jak nad tym basenem, psujecie rynek, prawie tak jak Koreańce.
    Niedługo Filipiny staną się tak samo drogie i nastawione na oskubanie turystów jak Tajlandia.

Leave a Reply