Manila po zmroku, Filipiny

Raport z Filipin 2019

Po drodze z lotniska do naszego apartamentu w Makati dostaje wiadomość od znajomego Amerykanina, który mieszka w Bangkoku. “Enjoy the water shortage in Manila, Philippines is shit!” Nie bardzo wiedziałem o co mu chodzi, wszak bywam na Filipinach co pare miesięcy i nigdy nie zdarzyło mi się doświadczyć tego typu problemów.

Po dojechaniu na miejsce odebraliśmy klucze do apartamentu od ochroniarza na portierni i windą udaliśmy się na 18 piętro. Miała być kozacka panorama, dwie sypialnie, duży salon i kuchnia. I można powiedzieć, że wszystko się zgadzało z opisem, natomiast czego nie reklamowali, to urywający nos smród z kanalizacji. Jebało jakby ktoś poćwiartował kota tasakiem i wcisnął jego szczątki w rury aby tam powoli się rozkładał. Wchodzę do łazienki i moje najgorsze obawy spełniają się – wody brak.

W marcu 2019 w Manili skończyła się woda. Swoją drogą, mało kto wie, że Bangkok czeka ten sam los – od lat w stolicy mówi się o krytycznie niskich rezerwach wody, tylko Tajowie mają w zwyczaju żyć dniem dzisiejszym i w ogóle nie przejmować się jutrem. Dowiedziałem się też od pewnej Tajki, że odpowiednie służby na pewno wymyślił już jakieś rozwiązanie, więc nie ma się co nad tym zastanawiać. Tymczasem media od lat raportują, że centralną część Tajlandii czeka wodny kryzys. Z powodu braku jasnej polityki wydobywania wód podziemnych, wskaźniki alarmują nadmierną eksplorację która ostatecznie doprowadzi do całkowitego wyczerpania zapasów.

Wracając jednak do Filipin – w Marcu 2019 w 52,000 gospodarstw domowych w Manili zabrakło wody w kranach. Stąd okrutny smród z kanalizacji. Wysyłam wiadomość do właścicielki, że chyba zapomniała nas ostrzec w momencie wynajmowania mieszkania, co skomentowała, że nie ma problemu, jakiś cieć przyjdzie z beczkami i będzie git. Faktycznie, po godzinie pojawił się jakiś hindus, cały spocony i śmierdzący, przytargał nam dwie beczki, żeby chociaż dało się spuścić wodę lub umyć ręce.

Fast forward do następnego poranka. Wróciliśmy z imprezy z jakąś Filipinką, która wymyśliła, że będziemy się grzmocić w trójkę. Po tym jak zużyliśmy wodę na namiastkę prysznica, nie było już nawet czym spuścić wody w muszli klozetowej. Rano Filipinka wychodzi z łazienki i dumnie oświadcza, że zasrała nam kibel i nie ma jak spuścić kloca. Nie możliwe – myślę sobie – chyba nie byłaby taką świnią, żeby się tu wysrać wiedząc, że nie ma wody. Wchodzę do kibla, otwieram deskę, a tu surprise – w muszli pływają dwie czarne kiełbaski przykryte cienką warstwą srajtaśmy, bo wężyk do mycia dupy też nie działa podczas suszy.

Wychodzę na korytarz gdzie mieszkańcy całego wieżowca jak mrówki zapierdalają dół i góra z wózkami, na których znajdują się beczki z wodą. Pytam pierwszego z nich – excuse me, where do I get the water? Filipińczycy pokierowali mnie na parter, gdzie podobno jest woda. Pytam następnego, już po zjechaniu na dół – gdzież ta woda panie. Spodziewałem się jakiejś cysterny z której służby miasta polewają wodę spragnionym mieszkańcom, tym czasem przypadkowy Fifek wykazuje na… apartamentowy basen.

Nie wierzę własnym oczom. Filipińczycy zdążyli wypompować połowę wody z basenu. Biegnę szybko aby i samemu się załapać i spuścić kloca po naszej Filipince, ale nie zdążyłem – cieć z budynku, wyciągnął żółtą wstążkę i okleja teren basenu na wzór policyjnej sceny przestępstwa, aby zapobiec doszczętnej kradzieży wody, której wiele już nie zostało.

Poszedłem więc do 7/11 i kupiłem dużą butelkę wody mineralnej. No prawie mineralnej, bo większość wody sprzedawanej w Filińskich sklepach to woda destylowana. To może nie być wielka różnica dla spragnionego, ale jednak woda mineralna jest wyższej jakości i ma większy stopień czystości od destylowanej. Wreszcie jest czym spuścić kloca i w mieszkaniu i jebie wyłącznie kanalizacją, bez wspomagania w postaci kloca po Filipince.

Pomimo tego, że za mieszkanie zapłaciliśmy za trzy dni, bez zastanowienia opuściliśmy je po pierwszej nocy. Brak wody potrafi naprawdę uprzykrzyć życie.

Znalezienie hotelu z działającą wodą nie było aż tak trudne, więc zapowiadało się na poprawę sytuacji. Przenieśliśmy się do nowego hotelu w innej części Makati i wzięliśmy długo upragniony prysznic. Szybko skumaliśmy, że w obecnej sytuacji można nawet wyrywać laski na “czy chcesz się u mnie wykąpać – mam wodę”.

Tej nocy, świeży, wykąpani i pachnący, skończyliśmy w Royalu – jednym z lepszych klubów w Manili. Poznałem tutaj Filipinkę której szybko nadaliśmy pseudonim “Cycata”, ze względy na jej olbrzymie walory. Z Cycatą fajnie się bawiliśmy, coś tam wypiliśmy, pofiltrowaliśmy, generalnie szykowało się na wspólną noc. Nie wiadomo skąd, dołączyła do nas Filipinka poprzedniej nocy, pseudonim “Srajtuch”.

Godzinę później wsiedliśmy już w taksówkę do naszego hotelu. Tutaj Cycatej nagle zapaliły się kurwiki w oczach i wypala z tekstem “czy dasz mi 3000 peso”. Odpowiedziałem stanowczym NIE i Cycata obrażona wysiada z taryfy. Taksówkarz odjeżdża z naszą trójką i kontynuujemy podróż. Odjechaliśmy może 50 metrów, gdy kierowca patrzy w lusterko i mówi, że Cycata biegnie za samochodem jak porzucony kundel i chyba chce wrócić. Faktycznie, dogoniła nas na światłach, otwiera drzwi i mówi “ok, nie musisz mi dawać pieniędzy, ale chce 3 piwa i chipsy”.

Po 10 minutach wydawało nam się, że jesteśmy już blisko hotelu. Nikt z nas nie pamiętał adresu, więc wysiedliśmy w złym miejscu. Nakupowaliśmy jakieś pierdoły w 7/11, generalnie tyle dziadostwa, że targały nam się te papierowe torby, wypadały jakieś chipsy, banany i butelki z piwami. Zbieramy trycykla (taki rozpadający się odpowiednik tajskiego Tuk Tuka), żeby pomógł nam zlokalizować hotel. W tym momencie Srajtuch była już tak narąbana, że robiła straszną wieś, między innymi chciała mnie (nawet nie pamiętam za co) uderzyć pięścią w twarz i niefortunnie trafiła w naszego kierowce. Ten, widząc nasz stan, wyrzucił nas z pojazdu i powiedział, że nie chce żadnych pieniędzy, tylko mamy się od niego trzymać z daleka.

Szukanie hotelu zajęło nam chyba z godzinę. Chodziliśmy po jakiś ciemnych, podejrzanych uliczkach, prawie się poddaliśmy i rozważaliśmy nawet spanie na ulicy, aż w końcu się udało. Dotarliśmy. Obie Filipinki wchodzą do mojego pokoju, Srajtuch od razu robiąc syf – wylewa jakieś słodkie drinki na moje czyste ubrania. Srajtuch była w takim stanie, że na serio bałem się, że coś rozwali w pokoju, więc ją wyrzuciłem, za szmaty i na siłę do pokoju kumpla. Rano okazało się, że miałem rację – drzwi pomiędzy salonem a sypianią które się przesuwa próbowała otwierać jak te tradycyjne, wyrywając je z framugi. Znajomy musiał płacić za szkody po Srajtuchu, ale mówił, że było śmiesznie więc nie żałuje dodatkowych kosztów.

Nad ranem Srajtuch waliła mi po drzwiach chyba z godzinę, nie wiem co chciała, ale nie zamierzałem otwierać. Laska była zbyt nachlana i robiła mega rozpierdol. Dzwoni telefon z recepcji – chcą wiedzieć, co to za awantura i czy wzywać policję. Nie odbieram, niech się sami z nią rozprawią.

Następnego poranka Cycatej kurwiki w oczach zamieniły się w serduszka i siedziała u mnie 3 dni. Szczoteczkę do zębów jej kupiłem, natomiast ubrań nie zmieniała przez całe 3 dni. W ogóle nie wiadomo na ile dłużej by się przykleiła, gdyby nie to, że ją wyrzuciłem. Fajna dziewczyna, ale te Azjatki zawsze idą w ekstremę, od poznania się od razu chcą z tobą mieszkać i spędzić resztę życia razem. A ja nie przyjechałem na Filipiny szukać żony i potrzebuje swoją przestrzeń.

Problem z większością tych Filipinek jest taki, że one nic nie robią całe życie. Albo pokazują cycki na Istagramie, albo grają w jakieś debilne gry na telefonie, a jak ty chcesz zrobić jakąś pracę na komputerze, to one tego konceptu w ogóle nie ogarniają i przeszkadzają. Czasami po prostu łapią za ptaka i próbują cię przeruchać, innym razem jakieś dramaty, że je olewasz. A ty po prostu jak każdy normalny facet masz trochę ambicji w życiu i oprócz ruchania i jedzenia, chciałbyś też zrobić coś konkretnego.

Cycata śmiertelnie się obraziła po tym jak ją wysłałem do domu. Trochę mi tego szkoda, bo to były naprawdę epickie cycki i nie mówię tu o jakiś zwisach, laska ma 21 lat, nie jest gruba, po portu matka natura obdarzyła ją takim talentem. Sama też dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Byliśmy razem w go go na Burgos i ktoś stwierdził, że jakaś tancerka ma super cycki. Na to Cycata wyciągnęła swoje i dumnie mówi “ja mam kurwa najlepsze ze wszystkich lasek w tym lokalu“. I taka prawda, żadne cycki nie równały się do jej bimbałów. Tak to już jest, Każdy dostaje coś innego od losu. Ja np. nie mam włosów, ale jestem zajebiście inteligentny i nawet jak mnie ktoś wsadzi w samolot na Madagaskar i zabierze wszystkie pieniądze to dalej sobie poradzę, a ktoś inny ma epickie cycki. Takie życie.

Tego wieczora, już bez cycatej, robiliśmy inspekcję klubów go go na Edsa. W jednym z go go, jak piorun z nieba, pojawiła się taka zajebista laseczka. O razu usiadła mi na kolana i zaiskrzyło między nami. Było czuć, że jest tu coś więcej niż relacja klient – laska za kasę. Nawet wspomniałem jej, że chciałbym mieć taką dziewczynę jak ona i mógłbym już zatrzymać na zawsze. W sumie to sam nie wiem dlaczego tak powiedziałem. Chyba zwyczajnie tak dla flirtu, chociaż faktycznie bardzo mi się podobała. Ona oczywiście wypaliła z całym cennikiem, za 7,500 peso mogę ją brać do domu. Odparłem zniechęcony, że może mi dać Fejsbuka i się umówimy po pracy. Nie, nie mogę – odpowiedziała.

Generalnie sprawę już olałem, bo przecież nie będę płacił tyle kasy za laskę. Dopijam piwerko i krzyczę chłopakom, że wychodzimy. Na to moja tancerka szybko bierze mi telefon i wpisuje swojego fejsa.

Konwersacja później wyszła niespodziewanie, bo dostałem wiadomość: “czy naprawdę miałeś na myśli to co powiedziałeś – że chciałbyś mnie na dziewczynę i zatrzymać na zawsze“. Tutaj zawahałem się. Bo oczywiście, że moja motywacja to po prostu ją zerżnąć. Z drugiej strony mogę skłamać i naobiecywać jej związek, dzięki czemu dostanę mega laskę, za którą inni faceci muszą płacić 7,500 peso. Przez chwilę pomyślałem o etycznym aspekcie takiej ściemy, a zaraz po tym przypomniałem sobie tysiące przypadków i sytuacji w których dziewczyny ściemniają facetom tylko po to, żeby dostawać prezenty, drinki w klubach, czy nawet komplementy. I stwierdziłem – jebać to.

Tak, od pierwszego momentu w którym cię zobaczyłem, poczułem coś w środku – napisałem. Tancerka wymyśliła, że nie muszę jej dawać pieniędzy, ale w takim razie powinienem zapłacić bar fine 2,500 peso, aby mogła wyjść z pracy i do mnie przyjechać. Nie będziemy przecież zaczynać związku od płacenia bar finów – odpisałem. Ok, przyjadę do ciebie około 4 rano, po pracy.

W sumie całą noc nie byłem pewien czy przyjedzie, bo laski bardzo dużo pierdolą głupot i trzeba filtrować ich opowieści. Natomiast tej nocy tancerka faktycznie się zawiła. Pojechaliśmy wrzucić jakieś koryto na Hott Asia, wypiliśmy parę San Miguelów i wróciliśmy do mojego hotelu. Noc była zajebista. Zawsze kiedy dopadasz laskę która cię mega kręci po raz pierwszy, wspólna noc jest absolutnie epicka. I nie inaczej było tym razem.

Następnego dnia, tancerka pyta mnie czy jestem jej chłopakiem. Powiedziałem, prawie zgodnie z prawdą, że chociaż bardzo ją lubię, to nie mogę przecież być w związku z laską która pracuje w go go. Tego samego dnia tancerka zwolniła się z pracy. Szok. ‘Miłość’ sprawiła, że kończy z dziwkarską karierą! Pierwsza myśl która przyszła mi do głowy to “ciekawe jak długo wytrzyma”, w myśl zasady “you can take the girl out of the bar, but not the bar out of the girl” (update: wytrzymała miesiąc).

Z tancerką spędziłem 3 kolejne dni i było naprawdę przyjemnie. Pojechaliśmy nawet razem do Angeles gdzie pozwalała mi (do pewnych granic) na zabawę z innymi dziewczynami, za co dostaje medal imienia Forsakena. Natomiast ponownie, tak jak z Cycatą, przeszkadzają mi trochę takie przylepy, które chcą spędzać z tobą 24 na dobę. Z resztą czas ruszać w drogę. Kupiłem bilet na Bohol i dałem tancerce 1,000 peso, żeby miała za co wrócić do Manili. Po Boholu odwiedziliśmy jeszcze Cebu, o czym możesz przeczytać klikając tutaj – Colon Street, Cebu.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na zamkniętym forum Forum Azja Po Zmroku, tylko dla facetów! Mamy już ponad 5000 użytkowników i można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o Azji.

Nie zapomnij też subskrybować kanał YouTube na którym czasami coś dodaje.

6 thoughts on “Raport z Filipin 2019

Leave a Reply