Tajlandia, imprezy

ŚMIERĆ BANGKOKU

Dzisiaj zamierzam poruszyć raczej kontrowersyjny temat. Tytuł jest napisany dużymi literami, aby wyraziście oddać poziom mojej frustracji sytuacją w stolicy Tajlandii. O napisaniu tego artykułu myślałem już ze 2 lata, gdyż to jak scena nocna w Bangkoku spektakularnie schodzi na psy w trybie jednostajnie przyśpieszonym nie jest niczym nowym.

Dlaczego więc milczałem? Zważając na to, że moim głównym źródłem utrzymania jest organizowanie pobytów i wycieczek w centralnej Tajlandii, nie chciałem sobie strzelać w stopę takim artykułem. But enough is enough. Przerywam milczenie, aby uzmysłowić wam, że pomimo wszystkich komfortów które znajdziemy w Bangkoku, takich jak rozwinięty system transportu publicznego, świetny wybór hoteli, jedzenia, ogólnej czystości miasta i bezpieczeństwa, na dzień dzisiejszy Bangkok jest jednym z najnudniejszych i najdroższych miejsc do imprezowania w Azji.

Na wstępie może zamieszczę opis imprezy urodzinowej mojego dobrego kumpla który również zamieszkuje Tajlandię od wielu lat:

Moja mega imprezowa noc w Bangkoku. Poszedłem na Khao San, wcześniej coś zjadłem na China Town, bo na KS syf dla turystów, a nie jedzenie. Kupiłem piwo i… policja zamknęła wszystkie lokale na całym Khao San o 1 w nocy. Wszyscy siedzą na ulicy jak psy i piją na krawężniku, bez muzyki. Pierdole, jadę na Soi Cowboy. Wchodzę do go go, kupuję drinka. Dziwka zaproponowała mi seks za 5,000 batów (600zł za jedno bzyknięcie – mniej więcej tyle aktualnie chcą tajskie dziewczyny w Bangkockich go go – MF), ledwo zdążyłem wsiąść łyka, a tu zapalają światła – policja zamyka wszystkie lokale na ulicy. Zamknięte kurwa! Jadę do klubu Insanity, płacę 500 batów (60zł) za wejście na imprezę. Idę do baru po drinka…. a tu zapalają światła i zamykają lokal! Wychodzę na Sukumvith. Dopadają mnie żebrzące dzieci jak na Filipinach i taksiarze chcący mnie zawieźć na hinduskie disco, które i tak już jest zamknięte. Idę na nielegalne disco dla czarnych. Nora na trzecim piętrze z piwem za 250 batów (30zł). Ścisk jak cholera, bo wszystkie inne imprezy pozamykane. Nagle wpada policja i wszyscy uciekamy po schodach przeciwpożarowych (to akurat było fajne). Zrezygnowany, usiadłem na krawężniku jak żul i piłem do rana z afrykańskimi dziwkami. Nie ma gdzie kurwa wyjść w tym jebanym Bangkoku. Świetna noc urodzinowa.

Czy ta noc brzmi zachęcająco? Otóż drogie panie i panowie, tak zaczyna wyglądać prawie każda noc w Bangkoku. Nigdy nie wiadomo o której policja wpadnie wszystko zamykać. To może być tak wcześnie jak 12, 1 w nocy, a czasami w weekendy łaskawie pozwalają nam poimprezować do 3. Nie da się tego przewidzieć, bo jest to jakieś widzi mi się ekipy rządzącej.

A teraz proszę zwrócić uwagę na te niedorzeczne ceny. Oczywiście to, że Tajlandia jest tanim krajem, to mit, natomiast ceny które się porobiły w Bangkoku stają się absurdalne. I to nie chodzi o to, czy kogoś stać, czy nie, bardziej o to, że w takiej Manili czy Phnom Penh można imprezować całą noc w cenie jednego wejścia do klubu w Bangkoku. Nawet Dżakarta, która słynie z ciężkiego opodatkowania alkoholu przez islamskie rządy Indonezji, okazuje się, że ma bardzo zbliżone ceny do Bangkoku.

Bangkok rajem dla seks turystów… NIE. Nie, nie i jeszcze raz nie. Dziwkowanie w Bangkoku wychodzi drogo. O ile jakąś ulicznicę można jeszcze zrobić za 1,000 batów (120zł), to te w go go już kompletnie zwariowały. Generalnie nie schodzą poniżej 3,000 do czego trzeba doliczyć bar fine, minimum 700, a czasami 1,000 batów (w specjalne okazje typu sylwester należy to pomnożyć przez 2 lub 3).

Niegdyś pisałem w artykule sprzed kilku lat o klubach z freelancerkami. Możesz go przeczytać klikając tutaj – Seksturystyka w Bangkoku, czyli gdzie jak i za ile. Otóż większość klubów o których pisałem w tym artykule została wykończona przez ekipę rządzącą, która wymyśliła sobie, że trzeba zmienić image Tajlandii na świecie. Od tego czasu zostały tylko 2 tego typu kluby mające układny z policją, w których ceny poszybowały w górę do jakiś absurdalnych sum, a ładniejsze dziewczyny zachowują się jakby trzeba je najpierw poderwać, aby potem łaskawie zgodziły się wsiąść pieniądze. Jeśli jesteś stary, gruby, łysy, etc, to zapomni, że wyjdziesz z jakąś mega laską z Insanity, ona będzie czekać na blondyna z niebieskimi oczami i mięśniami, który też jej da kasę.

Osoby które mają mnie na Facebooku zapewne zaobserwowały, że ostatnimi laty zacząłem bardzo często pojawiać się w Pattaya. To nie dlatego, że nagle uwielbiam dziwki i jeżdżę tam mongerować. Raczej chodzi o to, że Pattaya ma wszystko to, co Bangkok zatracił już lata temu – imprezy otwarte do 7 rano, niskie ceny i bardziej pozytywnie nastawione laski. W tym momencie, nawet po zapłaceniu za transport do Pattaya i hotel, impreza wychodzi taniej niż nocka w Bangkoku. Dodatkowo, wbrew obiegowej opinii, w Pattaya też można wrócić z laską która nie chce od nas pieniędzy. To nie zdarza się oczywiście codziennie, ale też wcale nie rzadko. Za to dla panów którzy chcą rzucić kasę, opcji jest 1000 razy więcej niż w Bangkoku i ceny sporo mniejsze. Będąc przy tematyce Pattaya, przypominam, że organizuje tam wycieczki, przykładowy program takiej wycieczki można przeczytać klikając tutaj – Pattaya – przykładowy program zwiedzania.

Skąd wzięła się taka sytuacja w stolicy? Za krytykowanie ekipy rządzącej można mieć problemy w Tajlandii, więc podpowiem tylko, że za wszystko jest odpowiedzialna jedna osoba, która posiada pełnię władzy w Tajlandii. Niestety, jako bardzo konserwatywna osoba, uważa on, że skoro sam nie lubi imprez, to nikt nie powinien na nie chodzić, pić alkoholu, a Tajlandia powinna się kojarzyć tylko z fajną plażą, a nie seks turystyką. Na całe szczęście Pattaya wytrzymała jego liczne ataki i wszystko ma się po staremu. Imprezy na Phuket również mają się dobrze, choć tam jest inny problem – ceny z kosmosu, jeszcze gorsze niż w Bangkoku.

Gdzie więc imprezować jeśli nie w Bangkoku? W tym momencie, według mnie, najlepiej jest olać Tajlandię i udać się do innego kraju. Filipiny biją na głowę Tajlandię jeśli chodzi o imprezy. Jest cztery razy taniej, wszystko jest otwarte do 5 a nawet 7 rano, o lokalach otwartych całą dobę nie wspominając. Dużo przyjaźniejsze dziewczyny, zarówno te za kasę, jak i “normalne”. Oczywiście na Filipinach trzeba wiedzieć gdzie wyjść, dlatego zachęcam do skorzystania z naszej pomocy, organizujemy wycieczki i pobyty na Filipinach i mamy dostęp do bardzo tanich lotów z europy. Polecam zapoznać się z naszym programem zwiedzania Manili po zmroku, który jeszcze lepiej rozszerzyć o zwiedzanie okolicznych miejsc, takich jak Angeles w Papanga, Subic Bay, czy Puerto Galera.

Polecam też Kambodżę, która reprezentuje sobą wszystkie pozytywne aspekty, które zatraciła Tajlandia. Siem Reap niestety trochę kuleje imprezowo, ale Phnom Penh i Sihanoukville są ciekawe, tanie i z masą dziewczyn. Lokale oczywiście otwarte tak długo jak są klienci, a piwo wciąż kosztuje 2zł. Przykladowy program zwiedzania Kambodży znajdziesz tutaj, jest to program dzienny, ale już teraz zapraszam na wspólne zwiedzanie po zmroku.

Nie zapominajmy też o Indonezji. I nie mówię tu o okropnie skomercjalizowanym Bali, ale o wyspie Java, na której są mega nieodkryte miejscówki. Indonezja nie jest tanim miejscem na imprezy, ale jest porównywalna do cen w Bangkoku. Dla fanów płacenia za dziewczyny, jest to raj na ziemi – jest tu bardzo tanio i można np. mieć trójkąt z dwoma 19 letnimi dziewczynami za 35 USD. Oczywiście wszystkie tego typu miejscówki pokażę wam w ramach wspólnej wycieczki.

Niefortunnie sytuacja w Tajlandii nie rokuje dobre na przyszłość. Pomimo “demokratycznych wyborów” w marcu 2019, co było do przewidzenia, u władzy pozostaną te same osoby i będą kontynuować transformację Tajlandii w kiczowatą wersję Singapuru. Co ja o tym myślę? Szczerze to powoli nastaje czas na ewakuację do któregoś z ościennych krajów. Tajlandia to dobre miejsce do zarabiania pieniędzy, degustowania się epickim jedzeniem i do zrobienia fotki z ładną plażą. Natomiast do imprezowania robi się za drogo, a sami Tajowie zachowują się, jakby robili nam wielką łaskę, że w ogóle nas tu wpuszczają.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na zamkniętym forum Forum Azja Po Zmroku, tylko dla facetów! Mamy już ponad 5000 użytkowników i można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o Azji.

Nie zapomnij też subskrybować kanał YouTube na którym czasami coś dodaje.

8 thoughts on “ŚMIERĆ BANGKOKU

  1. Nie byłem chyba z 6 lat, i jestem zaszokowany. Nawet w Angeles City (nie byłem 4 lata, a wcześniej bardzo często), barfines poszły mocno w górę, a we wszystkich barach pojawiły się “double ladies drinks”, których wcześniej nie było, i oczywiście wszystkie laski chcą “double”. Ale atmosfera w porządku, a mając dobrą tzw “attitude”, bardzo często można spotkać laski które zechcą “sneak out”, czyli przyjść bez barfine do hotelu (oczywiście oczekują kasy, ale dużo mniej). Niektóre same to proponują jak się dobrze z Tobą bawią. Jeszcze Angeles nie zginęło…

  2. Troche z tymi cenami coś nie tak napisałeś, albo kolega tak trafił, ceny z ostatniego miesiąca: go go (jedna z nana jedna z cowboy) w Bangkoku, 2 x 3000 na przedłużone ST czyli z 2 strzałami i to nie byle jakie, bo jestem wybredy jak już mam dać kase to jestem w każdym barze. Pattaya – Sapphire st – 3000 – 2 shots, Phuket – freelancerka 1800 – 2 shots.

  3. Po prostu PKB tajlandii przez ostatnie 20 lat roslo sporo, gdzie w zasadzie maja boom przez ostatnie 10 lat, to co miales kiedys to byly laski w desperacji w związku ze slaba sytuacja ekonomiczna, a obecnie doszedl internet i coraz wieksza swiadomosc jak biali rzna je na hajs, w sensie znaja stawki w europie czy ameryce za sex, do tego latwosc w znalezieniu klienta badoo tindery itp to one teraz przebieraja w kolesiach z ktorymi sie rzna mowie o tych z przedzialu 18-22, a i tak po selekcji maja 3 ruchania dziennie za dobry hajs, przyjdzie globalny kryzys ekonomiczny i stawki poleca o 50%

    1. Mnie tam ceny dziwek mało dotyczą, za to fakt, że w Bangkoku nie ma gdzie wyjść na imprezę to jest tragedia.

Leave a Reply