Raport z Filipin, dzień 9 – 21, Cebu, Boracay, Mindoro, Manila


Minął już prawie miesiąc odkąd zakończyłem 3 tygodniowy pobyt na Filipinach, a tym czasem relacja nieskończona, a ja mam już nawet bilety do Manili na następny Filipiński wojaż (tutaj big shoutout dla czytelnika A., który zasponsorował bilet abyśmy wspólnie mogli zabalować na wyspie Luzon).

No cóż, wiele się na Filipinach działo. Chciałbym jednak zakończyć opisywanie pierwszego wyjazdu jak najszybciej, abym „na świeżo” opisać mógł kolejny (czyli pierwszy weekend czerwca 2017).  Skupię się zatem na najważniejszych wydarzeniach, z trochę mniejsza ilością detali.

Filipiny, plaża, dupeczki, Boracay

Filipiny, plaża, dupeczki, wyspa Boracay

Dzień 9 (Cebu). Tego dnia byliśmy już naprawdę na granicy wytrzymałości. Razem z imprezami w Bangkoku, to już 10 dzień z rzędu ciężkich libacji. Na moim ciele i twarzy zaczęły wyskakiwać dziwne pryszcze, całe ciało ogarnęło dziwne przemęczanie, wtroba ewidentnie nie wyrabiała. Do tego nici z naszych planów „codziennego biegania i siłowni”, w praktyce po prostu pijemy, ruchamy i śpimy, a jak już się obudzimy następnego dnia o 16, to okazuje się, że znowu jest za późno na cośkolwiek innego niż imprezowanie. Dlatego też, tego dnia postanowiłem umówić się z jakąś Filipinką w hotelu i zwyczajnie się zchillować, bezalkoholowo. Moja Filipinka z dnia poprzedniego cały czas pisała abyśmy się spotkali… w klubie nocnym, z czego zrezygnowałem z powodu opisanego powyżej. W zamian zalogowałem się na portal randkowy i próbowałem ustawić spotkanie prosto w hotelu.

Wynająłem nawet osobny hotel, ponieważ dnia poprzedniego, w naszym mieszkaniu z Airbnb, laski nie za bardzo chciały się ruchać na jednym łóżku. Poklikałem z 30 minut i miałem już ustawioną filipinkę na „oglądanie filmu w hotelu”.  Zażyczyła sobie jednak aby ją odebrać z Ayala Center, czyli shopping mallu. Pojechaliśmy tam wraz z Marcinem i ona w taxi z powrotem wymyśliła abyśmy napili się drnika na Mango Square. Za bardzo nam to nie pasowało (chcieliśmy dzień przerwy od alkoholu), ale że Marcin nie miał jeszcze żadnej laski, to pojechaliśmy pooglądać, co tam się kręci.

Siadamy przy stoliku, na zewnątrz jakiegoś klubu, zamówiliśmy piwka, a tu taka sytuacja. „Moja” Filipinka wyskoczyła z krzesła ni z dupy, ni z pietruchy i bez słowa uciekła. Zaczęliśmy się strasznie śmiać, bo jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby laska mnie tak arogancko olała, ale przynajmniej było śmiesznie. Marcin się ze mnie szydził strasznie, aż moja agentka przysłała mi maila z wyjaśnieniem dlaczego się tak zachowała.

Z pierwszej wiadomości, która miała 10 linijek, bez żadnej interpunkcji (nawet jednej kropki, o przecinku nie wspominając), napisanej w chujowym angielskim (tak, sporo filipińczyków mówi źle, niegramatycznym, bardzo uproszczonym angielskim) nie wynikało kompletnie nic. Chciałem zrobić print screen i tutaj wkleić, ale niestety pośród setek wiadomości którymi bombardowały mnie fifki, gdzieś ta rozmowa umknęła. Odpisałem jej coś w stylu „przestań bełkotać i skleć poprawie chociaż 2 zdania, bo nic nie rozumiem”. W drugiej wiadomości chyba się bardziej postarała, bo można było już odczytać, że to wszystko wina Marcina. Jak zawinił? Mordą! 😀 Właśnie tak, dokładnie ten Marcin który zawsze przyciąga wszystkie Azjatki wyglądem, tutaj podobno miał minę, jakoby był torturowany w obecności moje filipinki i tak jej to przeszkadzało, że uciekła bez słowa. Haha. I wszystko jasne!

Napisałem jej, żeby w takim razie wpadła bezpośrednio na hotel, w którym Marcina nie ma. Zgodziła się pod warunkiem, że zapłacę za taxi. Jakoś przyjmę na klatę ten wydatek 100 peso, czyli 8 zł 😀 Po godzinie zjawiła się w hotelu. Po drodze kupiłem jej jakieś chipsy i colę z 7/11. Po wejściu do hotelu, jej pierwsze reakcja to skwaszona mina i „ja pierdole, gdzie ty masz telewizor i co to za hotel”. Hotel był faktyczne chujowy bo i tak mieliśmy już wynajęte mieszkanie, więc brałem najtańszy jaki był, w którym jest łóżko do ruchania. A telewizor? Nawet nie wiem jak to pudło się załącza, nie używam, a nawet uważam, że ten wynalazek ogłupia. Okazało się jednak, że zaprosiłem ja „na film”, a nie ma na czym oglądać (laptopa zostawiłem w mieszkaniu). Próbuje się do niej dobierać, ale stawia spory opór, jest wkurzona, że ją „okłamałem”, bo miał być film. Mówię, że wcale nie kłamałem, wyciągam Iphona i wpisałem w YouTube „full movie”. Załączając pierwszą pozycję. Filmu nie oglądaliśmy ani minuty, bo jak już coś leciało to się bez problemu dała wyruchać (bez filmu stawiała za to opór, w piewszej minucie filmu bez problemu, lol).

W łóżku ją trochę „zniszczyłem”. Bo widzicie, ja lubię laski brać na ostro, czyli za włosy, cycka ścisnąć tak mocno, że zostają ślady, ugryźć w szyje, jebnąć mocnego plaska w dupę i generalnie robić z nimi wszystko co mi się podoba. Jak się skończyliśmy grzmocić, to ona do mnie: „ej, mam takie pytanie… ale trochę się wstydzę… ty… ty tak z każdą dziewczyną, czy tylko ze mną„. Ale o co chodzi :D, „no, jeszcze nigdy nikt tak ze mną tego nie robił„. A co, za ostro? To sorry, czasami się może za bardzo zapędzam. „Nie, nie nie, przeciwnie, było tak fajnie, że doszłam :D”.

Dzień 10 (Boracay). Tego dnia mieliśmy jechać na wyspę Bohol, a potem dalej na Siquijor do Damiana z Ucieczka Do Raju. Jak się jednak okazało, na Boholu jest aktualnie konkretna jadka, po tym jak islamscy terroryści zapuścili się na wyspę, prezydent Duterte, który znany jest z tego, że nic się nie pierdoli tylko robi porządek nawet jeśli oznacza to uliczne egzekucje strzałem w głowę, wysłał wojsko na wyspę, aby wystrzelać muzułmańską szarańcze. Szybkie zweryfikowanie w internecie potwierdziło zasłyszane informacje o Boholu, stąd nagła zmiana planu w ostatniej minucie – lecimy na Boracay.

Po krótkim locie jesteśmy na miejscu. Nie będę się tu rozpisywał o pięknach wyspy. Powiem tylko, że bardziej zajebistej plaży w życiu nie widziałem, a tak niebieskiej i przejrzystej wody nie ma nigdzie w Tajlandii. Sam Boracay to taka turystyczna sieczka jak np. Phuket, czy Bali. Zdecydowanie trudniej było znaleźć tu jakieś normalne laski (nie dziwki) z powodu zwiększonej „konkurencji”. Nie zrozumcie źle – dalej było łatwo, tylko porównując do reszty Filipin, była zdecydowana różnica. Np w Cebu wystarczyło się przejść po shopping mallu i laski dawały sygnały, że można do nich zagadać (do Marcina czasami pierwsze zagadywały – ah, mieć taką niebiańską mordę ). Na Boracay sam fakt bycia białym nie miał już tak dużego efektu, bo jest tam od chuja innych białych. Ale jak już wspominałem, przeciętny John z USA, lub Okar ze Szwecji na wakacjach, to nie jest konkurencja.

Druga obserwacja – ceny na Boracay zdecydowanie wyższe, zwłaszcza hotele, praktycznie nie ma nic taniego, same opcje z tych droższych. Na Airbnb też początkowo nic nie znaleźliśmy.

Tej nocy Marcin szalał na imprezie, a ja dalej czułem się źle po tylu dniach melanżowania. Zostawiłem go w klubie Epic (najlepszy klub jaki tam znaleźliśmy) i po drodze do domu, jakoś z dupy zagadałem do pijanej laski. W pierwszej minucie pytam, czy chce iść ze mą do hotelu i ona się zgadza. Tutaj przypomnę – każda laska która zgadza się iść do hotelu z facetem którego poznała minute temu jest albo złodziejem, albo dziwką. Ale że jestem znany z robienia głupich rzeczy, a ona miała fajne cycki, to postanowiłem najpierw poruchać, potem się zastanawiać co będzie 😀

W pokoju ją grzmociłem najpierw pod prysznicem, potem na łóżku. Jak skończyliśmy, powiedziała, że idzie z powrotem na plaże dalej imprezować. Aha, czyli albo już coś zajebała, albo będzie „daj mi kasę”. Okazało się, że wyszło na to drugie. Zazwyczaj w takiej sytuacji dosyć mocno się wkurwiam, nie lubię krypto dziwek które przyznają się po fakcie, ale tutaj akurat podejrzewałem od początku, więc nie było zaskoczenia. Zawsze w takiej sytuacji mówię: „ale co, to ty jesteś PROSTYTUTKĄ?!” i laskom się robi głupio i coś ściemniają, że nieee, nie, nieeee, ale daj kase bo coś tam. Ta moja powiedziała „nieee, nie, nie, ja to nie dziwka, ale tu drogie pokoje, pomóż mi zapłacić, taka byłam miła, dałam się wyruchać”. Pytam się po ile jej pokój. 1500 peso. W ile osób tam śpicie? 3. Aha, czyli 1500 na 3 osoby to 500 i na taxi 100. Ok. Daje jej 600 peso i jej to odpowiada. Sobie obiecuje jak zwykle, że nigdy nie będę zabierał ze sobą lasek które są gotowe na ruchanie po chwilce znajomości, bo to się zawsze źle kończy.  Anyway, nasz pobyt miał 21 dni, w sumie grzmotnąłem około 10 Filipinek i to była jedyna która zapytała się o pieniądze, więc nie jest źle.

Jak tylko moja Filipinka wyszła, wrócił Marcin z jakąś poznaną z klubu i… spali całą noc i się NIE ruchali. Pytam rano dlaczego, a on na to, że nie chciała. Facepalm. Wiadomo, że laski muszą poudawać trudne, nie można się tak poddawać za pierwszym razem, bo pewnie nawet ona się zdziwiła, że po jednym NIE, on to olał i poszedł spać, haha.

Następne dni robiliśmy chillout na plaży, jakieś nurkowanie, rejs po okolicznych wysepkach, etc. Minęło kilka dni przez które odpoczywałem, bo naprawdę mi się nie chciało wychodzić już na imprezy.

Filipiny, Boracay

Filipiny, Boracay

Po 3, lub 4 dniu na Boracay wróciłem do klubu Epic i tam taka śmieszna sytuacja. Kupiłem sobie piwerko i tak się kręcę po klubie sam. Podchodzi do mnie jakiś łysy sterydowiec z Dani i mówi „mam dla ciebie radę, musisz przestać wyglądać jakbyś polował, bo żadnej laski nie znajdziesz tak”. Patrzę na niego i myślę, ja pierdole co za idiota, nie ma to jak jakiś turysta który mnie będzie uczył podrywu w Azji. Mówię mu „dzięki za radę” i się obracam, żeby mi nie pierdolił jakiś smutów, bo to pewnie jeden z tych typów, co myśli, że trzeba płacić za seks, albo obsypywać laski prezentami, a ten dalej coś próbuje do mnie gadać. Odchodzę metr od niego, a tu taka sytuacja – on był z kilkoma filipinkami (założę się że go doiły na kasę), jedna z nich myślała, że jestem jego kolegą, bo w końcu razem gadamy i stuka się ze mną szklanką. Od razu zagaduje – pytam jak się nazywa, etc. Duńczyk na maxa wkurwiony i mówi do mnie „ej odpierdol się od mojej dziewczyny, czy ty jesteś taki zdesperowany, żeby się do mojej dziewczyny dopierdalać?”. Pytam się tej filipinki czy to jej chłopak, ona mówi, że nie. Więc biorę ją za rękę i idziemy tańce (godowe :P) . Duńczyk ją łapie za drugą rękę i krzyczy, że ona ma mnie zostawić. Powiedziałem jej, że nie musi słuchać tego gościa i możemy razem potańczyć po drugiej stronie klubu. Odsunęliśmy się tak jak planowałem i ona mnie przeprasza, bo to jakiś nadopiekuńczy kolega który przyjeżdża na Filipiny co 6 miesięcy i dzisiaj z ich stolika już niejednego faceta przegonił jak zagadywali do jego stada łani. Przez następną godzinę kilkakrotnie próbował nas rozdzielać, co za debil. Dopiero jak zobaczył, że już się z nią przylizałem to się poddał. Oczywiście na koniec jej powiedział, że nie chce jej znać i ma się do niego nie odzywać. Cała sytuacja komiczna, bo zraz po tym jak twierdził, że „żadnej laski nie uda mi się poderwać”, jego koleżanka sama do mnie zagadała i jeszcze go olała, żeby ze mną zostać.

O 6 rano zaczęło wschodzić słońce. Pomyślałem, że większa szansa na ruchnięcie, jeśli wyjdziemy z klubu na plaże i zrobimy akcje romantic fantastic – wchód słońca na tropikalnej plaży, drinki, biały piasek, niebieska przejrzysta woda i przytulanie. Oczywiście warunki sprzyjały i po plaży jedziemy na hotel.

Ah, zapomniałem dodać, że tej nocy ktoś mi podpierdolił Iphonea z kieszeni. Niby tylko telefon, ale miałem tam nagrane z 40 minut filmów które miały iść na YouTube z miejsc które są drogie do powtórzenia (rejs yachtem, kolacja w Sky Barze, etc), więc trochę się wkurwiłem. Na szczęście Samsungi na Boracay są tanie, więc kupiłem jakiś starszy model następnego dnia.

Z plaży pojechałem z tą Filipinką na hotel i pod prysznicem się do niej dobieram, na co ona, że NIE, bo za krótko się znamy (dokładnie to samo co tamta Marcinowa powiedziała – i też pod prysznicem, haha). Ja mojej powiedziałem, OK, NO PROBLEMO, wziąłem ją na łóżku w rękach i ruchnąłem ją jak Marcin był w pokoju, na łóżku obok. Aha, czyli taka cnotka, znamy się za krótko, ale jednak nie wstydzi się walić koło obcego faceta z którym nie zamieniła nawet słowa. To jest właśnie to o czym mówiłem – laski udają trudne, ale to nie znaczy, że nie chcą się ruchać. To jest tylko gra cierpliwości – albo ona będzie udawała trudną tak długo, aż ci się odechce, albo ty będziesz próbował tak długo aż ona się złamie i poczuje, że już wystarczająco długo udawała. Przecież jak laska idzie z facetem do hotelu, to na pewno wie, że tam nie będzie samego przytulania, nawet jeśli tak się umawia z facetem (well, ja im zawsze tak obiecuje :D).

Na Boracay spotykałem się głównie z tą laskę. Powód? Ona miała prace, czyli nie mogła codziennie imprezować, a mnie się już po prostu nie chciało pić i tańcować. W sumie chyba z 5 razy się z nią spotkałem. W między czasie zmieniliśmy hotel na mieszkanie z Airbnb na samej plaży u było zajebiście 🙂

Na Boracay puknąłem jeszcze jedną laskę z Tindera, której zdjęciem się nie będę chwalił. Powiem tylko tak – nie przyprowadziłbym jej na mieszkanie, bo nie była najpiękniejsza, ale niestety bycie samcem wiąże się z nieustanną produkcją płynów które trzeba na bieżąco spuszczać, bo inaczej się wariuje 😀 Spoko koni i dziwek na Tinderze, niezbyt wygodnie się łowiło.

Któregoś dnia, na Boracay przyjechała ta pierwsza laska z Cebu którą puknąłem (opisana w poprzedniej części). Dzwoni do mnie i pyta się kiedy się z nią spotkam. Mówię, że spoko, możemy iść, akurat miała hotel pare kilometrów od nas. Spotkaliśmy się przy plaży i ona twierdzi, że ma pokój z „my friend from Sweden, but I want you to come anyway”. Nie wiem o co jej chodziło, myślała chyba, że niby głupio mi będzie ją ruchać przy jakimś Szweckim wikingu? No to się pomyliła, to by wcale nie była dla mnie przeszkoda 🙂 Po wejściu do jej hotelu okazało się, że jest tam z jakąś koleżanką i to wcale nie szwedzką, a lokalną. Koleżanka sama wyszła, nie wiem czy sama z siebie, żeby dać nam się poruchać, czy tamta ją prosiła. Próbuje więc od razu z mojej ściągać bikini, ale nie „bo zaraz koleżanka wróci”. Siedzimy więc na łóżku i się przytulamy przy jakimś programie w TV dla debili. W końcu wraca koleżanka po 10 minutach. Na to moja dupeczka ją wyrzuciła i mówi „my friend wants to come back already, let’s fuck quickly”. No i namówiła 🙂 Po skończonej robocie, zaczęła mi robić jakieś sceny zazdrości bo widziała, że na FB jakaś Tajka do mnie napisała. Pyta się czy ją rucham, mówię, że tak, bo po co mam kłamać jakiejś przypadkowej dupeczce, która prawdopodobnie jest zresztą dziwką (tak twierdziła jej koleżanka w Cebu). W pokoju wieli dramat, że jestem złym facetem, mam inne, etc. Bez słowa wyszedłem z jej hotelu, bo po co mi ten dramat. Najważniejsze, że dała się wyruchać. Ona jest jedną z tych które zajebiście wyglądają, ale są tak wkurwiające, że nie da się z nimi wysiedzieć dłużej niż godzinę.

Dzień 17 – zdupiamy powoli z powrotem do Manili, bo mamy samolot powrotny do Tajlandii 5 dni później. Nie chcieliśmy lecieć samolotem do Manili, żeby zobaczyć jakąś mniej komercyjną wyspę. Padło na Mindoro. Po długim promie, długiej jeździe busem i potem 50 km taxówką dojechaliśmy do polecanej nam miejscowości która okazała się jakimś centrum nurkowo – dziwkowym. Masakra, przez całą noc nie znaleźliśmy żadnych normalnych lasek, same dziwki. Mieliśmy tu zostać pare dni, ale stwierdziliśmy, że lepiej będzie jechać prosto do Manili, bo tam w stolicy zapowiadało się naprawdę dobrze z laseczkami.

Dzień 19 – 21, Manila. Wiecie jak każdy napierdala, że Manila to syf, zanieczyszczenia i w ogóle nic ciekawego? Z całego wyjazdu najbardziej nam się podobało właśnie w Manili. Zajebiste imprezy (no z cenami europejskim czasami przesadzali, np 1000 peso/ 80zl wjazd do klubu). Lasek na aplikacjach tysiące, na imprezach w Makati dużo białych, ale też masa lasek, nawet Marcin wyrwał bardzo fajną dupeczkę (albo raczej ona jego, bo do niego non stop same Filipinki podchodziły). Pierwszą noc imprezowaliśmy w Valkyrie (1000 peso za wejście), a drugą w Royal (500 peso za wjazd). Same drinki w środku już były cenowo ok, chociaż najdrożej na Filipinach. Traffic w Manili jest najgorszy jaki widziałem w całym życiu, w godzinach szczytu pojazdy poruszają się 6km na godzinę.

W Manili miałem ustawioną masę randek z Date In Asia, ale olałem je wszystkie na rzecz Filipinki o której już pisałem na samym początku, w pierwszej relacji. Ta która przyjechała aż z Manili do Angeles, żeby się ze mną spotkać. Ja generalnie odczuwam pociąg do dziewczyn ze względu na cechy ich wyglądu. To dlatego, że głównie mnie interesuje seks i przygody, a nie związki, czy rozmowy o dupie marynie. Natomiast z tą Filipinką jest zupełnie inaczej. Autentycznie nigdy nie spotkałem tak otwartej osoby, przed którą można bez tajemnic i zażenowania o wszystkim pogadać, którą można zabrać na męskie spotkanie i ona będzie uczestniczyć w konwersacji o innych dupach, a nawet pomoże przyciągnąć więcej laseczek, żeby inni z towarzystwa też mieli. Do tego jest wielbicielką filmów porno i uwielbia ruchać się na wzór pań z filmów dla dorosłych – absolutna mistrzyni. Jest tak zajebista, że mógłbym jej dać adres tej strony  i pewnie dalej by mnie lubiła po przeczytaniu wszystkiego co to nabazgrałem.

Jednej z ostatnich nocy, kiedy Marcin ruchał filipinkę poznaną w Royalu, moja zapytała się czy też chciałbym puknąć tą Marcinową. Jak powiedziałem, że tak, to stwierdziła, że nie ma problemu, rozumie, że facet nie jest stworzony do tego, żeby cały czas jedną pipkę walić i mogę sobie ją ruchnąć, albo w ogóle wszyscy razem możemy się poruchać w 4. Tutaj po długich negocjacjach z dziewczyną Marcina, która najpierw zgodziła się na wspólne ruchanie w 4, a potem zmieniła zdanie jak już była goła i świeciła cipką, cała orgia zakończyła się fiaskiem. Za to, ponieważ mieliśmy jeden pokój z Marcinem, to non stop grzmociliśmy te nasze laski (aczkolwiek bez zmieniania się) i one kompletnie bez wstydu nie tylko dawały się ruchać, ale latały gołe lub pół rozebrane, nawet kiedy do naszego pokoju wchodziła reszta ekipy (byliśmy jeszcze z 3 kumplami z PL).

Dodatkowo, co jeszcze w niej uwielbiam, to jej opiekuńczość. Kiedy się budzę to czeka na mnie kawa, sama oferuje jakieś masaże, zawsze doleje drinka jak mi się kończy w szklance i pyta czy czasami nie zgłodniałem. Jak mi spłuwa pot po czole, to zaraz z chusteczką wyciera mi gębę. Do tego jest tak mega łatwa do zadowolenia, że to dramat. Na imprezie wypije jednego, dwa drinki i więcej nie chce, bo już zbyt pijana 🙂 Jak się pytam, czy jest głodna to mówi, że „nie, rano jadłam banana, a poza tym to i tak się odchudzam”. Jest po prostu mega zajebista i…

…ściągam ją do Tajlandii. W ostatni dzień chciałem jej dać 2000 peso, żeby wyrobiła sobie paszport i za miesiąc, kiedy dostanie, będę ją ściągał do Bangkoku. Wyciągam kasę, a ona, odmawia. Aww, znowu mega pozytywne zaskoczenie. Powiedziała, żebym ja jej zapłacił za bilet na samolot, ale za paszport zapłaci sobie sama. Mega pozytywna dziewczynka, nie ukrywam, że może się do skończyć związkiem. Nie będę zdradzał jej imienia, ani zamieszczał zdjęcia, bo nie chce, aby nękali ją hejterzy.

Następny wyjazd na Filipiny (już 1 czerwca) może nie być zbyt spicy, właśnie dlatego, że moja Filipinka będzie czekała na lotnisku i nie wypuszczam jej aż do momentu kiedy będę leciał z powrotem. Nie ma takiej opcji, żebym znalazł gdzieś lepszą dziewczynę niż ona i, o dziwo, nie mam tu na myśli jej wyglądu, a całokształt zajebistości. Kurwa kończę bo gadam jak zakochany 😀 Do następnego!

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

Reklamy

16 uwag do wpisu “Raport z Filipin, dzień 9 – 21, Cebu, Boracay, Mindoro, Manila

  1. Nie do wiary, chyba jednak każdy facet, niezależnie od tego ile by ruchał, ostatecznie skończy z jedną kobietą. Może jednak faceci są w głębi duszy monogamiczni. W każdym razie graty ziomek! 😉

    Polubienie

  2. no,no stary to popłynąłeś, to ta opiekuńczość tak działa chyba na nas, gdzieś tam w środku jesteśmy małymi chłopcami hehe
    Zajebiście mnie nakręciłeś na filipiny a raczej na filipinki mniam

    Polubienie

  3. „No zajebiście jest na Filipinach, tak dobrze jak w Tajlandii”??? chyba nie tak dobrze jak w taj – chyba jednak lepiej!!! koniecznie muszę sprawdzić.
    Niestety bilet już na pażdziernik do taj kupiony-pattaya i koh chang do zaliczenia (Again, again) ale jestem pewien że nie będę żałował – jak zawsze hehe

    Polubienie

    • Hm, mógłbym chyba cały artykuł napisać. Na pewno bezpieczeństwo – w ten weekend byłem w Manili, akurat gościu z karabinem maszynowym zabił 36 osób podczas rabunku. W zeszły pobyt – wybieraliśmy się na wyspę Bohol i akurat w ten sam dzień muzułmańscy terroryści strzelali się tam z wojskiem. Tajlandia jest ekstremalnie bezpieczna, na 50 prowincji tylko 3 na samym południu są niebezpieczne (znowu przez islamistów). Praktycznie nie ma szans, żeby coś się stało w Tajlandii, tutaj nawet za bardzo nikt nie kradnie.
      Jedzenie – Tajlandia ma dużo lepsze jedzenie, 4 razy tańsze i dostępne wszędzie. NA Filipinach za bardzo street fooda nie da się jeść, trzeba po restauracjach biegać cały czas.
      Dziewczyny – oby dwa kraje są świetne, ale dla mnie Filipiny wygrywają. Praktycznie na spotkanie można umawiać się w drugiej wiadomości i 80 / 90% się zgadza. Fifki są bardzo aktywne, same wysyłają wiadomości do facetów. Zarówno Tajki jak i Fifki wysyłają znaki typu „możesz do mnie podejść”, ale z tymi pierwszymi często problem się dogadać i wstydzą się dużo bardziej niż Filipinki.
      Infrastruktura. Tajlandia jest 10 razy lepsza jak o to chodzi. Autostrady, pociągi nadziemne / podziemne, samoloty, połączenia, mega wypas. Na Filipinach jeździ się trochę ciężko, w Manili w dzień prędkość poruszania się to 6km/h. Hotele w Tajlandii są tanie i dobre. Na Filipinach drogie i o słabej jakości.
      Alkohol jest dużo tańszy na Filipinach. Lokalne piwka są bardzo dobre. Chociaż ceny w Manili w klubach nocnych potrafią być bardzo europejskie, np Valkyrie club – 80 zł za samo wejście.

      Polubienie

  4. Byłem w Tajlandii, ale teraz planuję Filipiny i wydaje mi się, że Filipiny mają wiele wspólnego z nami zaś Tajlandia to totalnie kulturowo inny świat i np. na Filipinach w czasie świąt Wielkanocnych wiesz czego się spodziewać w Tajlandii wydaje ci się, że jakiś tam zwykły poniedziałek to zwykły dzień, a twoja kobieta mówi dzisiaj jest święto idziemy czcić króla no i niespodzianka. Nie wiem też jak tajki, ale filipinki podobno są bardzo rodzinne, a więc jeśli chodzi o rodzinę to jest duży plus, ale generalnie tajki czy filipinki moim zdaniem i tak biją o głowę rozwydrzone polskie dziewuszyska. Tym od dobrobytu to się już tak w d..pach poprzewracało, że same nie wiedzą czego chcą.
    Michał i jak pisałem jak dajesz materiały to możesz załączyć fotki dziewczyn fajnie popatrzeć, chyba, że to materiał hardcorovy, to zrozumiałe, ale czasami zwykły wpis dziewczynom nic złego nie wyrządzi, ale nam facetom lepiej będzie się czytać 😉

    Pozdro z Polandii ;-D

    Polubienie

      • Co ci frajerzy próbują osiągnąć poprzez zakapowanie Ciebie do tych lasek? Czy myślą, że dzięki temu zostaną dla nich białymi rycerzami na rumaku i w efekcie zaruchają? Co za naiwniacy, nie ogarniam oszołomów…

        Polubienie

      • Też tego nie rozumiem. Spekuluje, że nie mają nic do robienia w życiu, lub wkurwianie innych sprawia im przyjemność. A może to jakieś feministka. Nie wiadomo. I w sumie mam to w dupie, bo to nie działa. Każda laska której nakablowali, wybaczyła mi na następny dzień i dalej chce się spotykać, lol.

        Polubienie

  5. No może to być jakaś białaska zazdrosna co robi Tobie na złość. Gruba albo mało urodziwa i sfrustrowana, bo mało kto ją posuwa, co sobie myśli że jak Cie tym podpierdalaniem zniechęci to przestaniesz pisać i podpowiadać innym co i jak. Bo jak w azji pd/ws takie fajne laseczki i tak łatwo, to po co takim rozwydrzonym paszkwilem się interesować? i tyko sami pijani jej zostają hehe.
    Miałem rok temu taką sytuacje w wietnamie środkowym z zazdrosnymi dziewczynami których wcale nie znałem…a więc w klubie muzyczka i alk robią swoje – na parkiecie kilka fajnych azjatek poza tym azjaci i oczywiście biali – chłopaki i jakieś fajne laski tylko raczej zajęte przez tych kolesi (ale kto by się tym akurat przejmował hehe) oraz takie „większe” dziewczyny które bawiły się z boku na takim podeściku wyżej (czyli pełna inwigilacja) a ja z takim kumplem niedawno poznanym z korei, oczywiście zaraz na sam środek parkietu i tańce godowe do takiej jednej wypatrzonej,zachodzę ją od tyłu i przytulam ona łapie rytm i już robiło się gorąco i bardzo przyjemnie…gdy nagle coś zimnego poczułem na plecach! odwracam się lecz nikt nic nie wie…ale ten wzrok tych bab…coś podejrzewałem
    ale huj tam zdarza się było ciasno, atakuje dalej mój target a tu po chwili znowu powtórka no kurwa se myśle i pytam kumpla a on pokazuje na te przerośnięte, huj znowu je olewam i robie swoje ale one nie odpuszczają i dalej chlapią bo co mogę im niby zrobić i coś tam że z małą azjatką nie mam się bawić bo one jej bronią przedemną choć wcale jej nie znają ale wiedzą co ja od niej chcę i takie tam, więc się wkurwiłem i wyzwałem różnymi epitetami i zrobiło się jakieś wielkie zamieszanie mój znajomy koreańczyk mnie tam uspakajał, zlecieli się jacyś kolesie chyba znajomi tych bab i się imprezka zakończyła.
    Tak więc sam widzisz do czego są zdolne białe zakompleksione kobity które widzą że „ich” biali faceci za dobrze się bawią. Że niby bronią te biedne azjatki przed nami a w gruncie żeczy to chora zazdrość.

    Polubienie

  6. W Azji jest jeszcze chyba dużo szczupłych dziewczyn. W Polsce niestety z robi się już tak jak w UK albo USA. 70-80% kobiet jest otyła i z roku na rok widzę coraz więcej kaszalotów. Najgorsze że większość z nich ma pretensjami do całego świata że są grube (na własne życzenie żrą fast-food i słodycze na potęgę).

    Polubienie

  7. Michał powinieneś wiedzieć że nawet w Polsce jest znane zjawisko sex w parach mocno związanych, często węzłem małżeńskim, które się nazywa SWINGERS,😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s