Raport z Filipin, dzień 8 – Cebu


Samolot wylądował na wyspie Cebu. Ceny na lotnisku trochę z kosmosu, za to taxówki zaskakująco rozsądne. Przejazd Uberem 10 km kosztował nas 200 peso. I oto nowe miasto przed nami, miasto co do którego mieliśmy wielkie oczekiwania. Dlaczego? Ano każdy kto tu był, potwierdzał, że jest to idealne miejsce do umawiania się z Filipinkami – jest ich masa, są przyjazne i otwarte, a „konkurencji” w postaci innych białasów praktycznie nie ma. Napisałem w cudzysłowu, bo przeciętny facet nie jest żadną konkurencją (przykładowo do Marcina dziewczyny same podchodzą bo jest zajebiście przystojny, ale potem to i tak ja je grzmocę :D)

Filipinka i ja, spanie w szpilkach w Cebu :)

Filipinka i ja, wspólne spanie w szpilkach w Cebu 🙂

Zalogowaliśy się do mieszkania z Airbnb, bardzo dobry deal za ok. 30 euro. Wynajmującego nam mieszkanie Turka, podejrzewaliśmy, że jest homusiem bo był coś za miły i za bardzo się starał (nawet nam kupił jakieś magnesy na lodówkę), ale potem w nocy widzieliśmy go jak coś negocjował z dziwkami na ulicy, więc chyba jednak woli muszelki od parówek.

Naszła mnie taka uwaga odnośnie bezpieczeństwa – wszędzie ochrona z shot gunami, dużymi karabinami maszynowymi, etc. Przed każdym shopping mallem, hotelem, a nawet w restauracjach. Zwykłe ciecie które pilnują parkingu, zazwyczaj mają pistolet za pasem. Na pytanie czy to naprawdę niezbędne, wszyscy zgodnie twierdzili, że tak. Oprócz uzbrojonych rabunków i porwań dla okupu, na Cebu działają muzułmańskie szajki takie jak Abu Sayaf. Czy więc czuliśmy się niebezpiecznie? 100% przeciwnie – ja się już bardziej obawiałem osiedla Ruczaj w Krakowie gdzie mamy mieszkanie, niż czegokolwiek na Filipinach. Nie wiem skąd ta panika. Nigdy nie czułem nawet najmniejszego zagrożenia na Filipinach.

Druga uwaga to znajomość angielskiego. Każdy powie, że Filipińczycy mówią świetnie po angielsku. Ja to jednak widzę inaczej. Po pierwsze mówią bardzo źle gramatycznie, po drugie mają ubogie słownictwo, jeśli powiesz jakieś skomplikowane słowo typu elaborate zamiast explain, to oni się zwyczajnie gubią. Niektórzy taxówkarze nie potrafili zrozumieć prostych zdań dotyczących tego gdzie jedziemy. Natomiast trzeba przyznać, że mają najlepszą znajomość angielskiego w całej Azji, porównywalnie do poziomu Singapuru (w którym angielski też pozostawia do życzenia).

Samo Cebu okazało się rozczarowujące. Przyznaje, że chuja widzieliśmy. To znaczy wstawaliśmy o 16 i imprezowaliśmy do 7 rano. Ale poza tym, że super do poznania Filipinki, to raczej słabo się to wszystko prezentowało.

Pierwszego dnia udaliśmy się na clubbing Mango Square. Większość klubów pustawa, widać, że kręci się sporo dziwek. Podeszła nawet do nas burdel mama zapytać, czy nie chcemy czegoś z „jej sklepu”, który był na squerze, nawet nie w budynku. Oczywiście po okolicy kręcą się konie, czyli dziewczyny z kiełbasą niespodzianką. Niektórzy lubią.

Ostatecznie lądujemy w klubie dla Koreańczyków. Na cały klub dosłownie dwie fajne laski (za to takie całkiem, całkiem fajne). Nie tracę czasu i atakuje. Marcin udaje trudnego jak zwykle, chociaż laski się na nim wieszają, kręcą dupą po jego portkach, etc. w końcu po długich namowach, moich oraz dziewczyn, Marcin przyłącza do naszego stolika. Bawimy się dobrze, ale ja naciskam abyśmy udali się do apartamentu, bo już mam dość imprez po 10 dniach picia whiskey dzień w dzień. Moja chce, nie chce, chce nie chce, w końcu się wkurzam i wychodzę z klubu. Pierdole takie przedszkole.

Odchodzę 200 metrów od klubu a tu ktoś za mną krzyczy „waaaait”. Biegnie za mną moja laska w tych zajebiście wysokich szpilkach. Jak mnie tylko dorwała, to powiedziała prosto z mostu, że jak z nią jeszcze potańczę i napije się pare drinków, to będzie się ze mną ruchać (jej słowa). No i namówiła 🙂 koło 6, 7 rano, wbijamy wszyscy w 4 do naszego apartamentu. Tutaj jeden zonk – mamy tylko jedno podwójne łóżko. Dla mojej to nie problem, za to Marcinowa robi dramat, że jak to tak grupowo można się walić. Biorę więc moją pod prysznic i ją zapinam od tyłu. Nie trwało to jednak długo, ponieważ nasza druga parka zaczęła robić sobie żarty z naszego zachowania, co speszyło moją i nie chciała kontynuować. Wracam wkurwiony na łóżko i idę obrażony spać. Moja wpierdoliła się w szpilkach (nie wiem po co znowu ubierała – zdjęcie u góry, szpiki do spania, zajebisty pomysł), wtuliła się do mnie i w sen. Marcinowa powiedziała mu, że jest za dużym romantykiem, zamiast ją ruchać to się cały czas przytula i gada o dupie marynie, haha. True story!

 

Jak się obudziliśmy, Marcin poszedł na długie śniadanie, żebyśmy mogli się spokojnie poruchać z moją. Było zajebiście, bardzo fajna dziewczyna (jak chodzi o wygląd, bo nic poza tym sobą nie reprezentowała, ale jak głosi stare ruskie przysłowie – mózg jest ważny tylko kiedy ruchasz mózg. Po powrocie Marcin pyta mojej o numer do tamtej koleżanki która uciekła. Moja na to „zabroniła mi dawać, powiedziała, że nie lubi takich romantyków jak ty”, haha!

Rano wsadzam moją do taxi i dałem jej 100 peso na taryfę (8zł) Pocałowała w policzek i pyta czy dzisiaj znowu idziemy na imprezę. Ja niezbyt chętny na dalszy alkohol, ale mówię, że chętnie się z nią spotkam jeszcze raz wieczorem.

Dołączam do Marcina który wpierdolił całego kurczaka z rożna (trzeba białko do mięśni pompować :D). Marcin pyta czy moja chciała jakąś kasę rano. Okazało się, że tamta druga mu na ucho powiedziała: „czy wiesz, że my jesteśmy pracujące”, czyli że ruchają się za kasę, mówiąc ludzkim językiem. Mówię że nic, jeszcze mnie pocałowała w policzek za to, że jej dałem na taxi i próbuje ustawić kolejną randkę na wieczór.

I to jest właśnie śmieszny proceder który zaobserwowałem w całej Azji. Jeśli traktujesz laskę jak dziewczynę – flirtujesz, rozśmieszasz, droczysz się i zaczepiasz „na przedszkolaka” (wszystko co robiłeś z kolegami/żankami w przedszkolu działa), wtedy nawet dziwki dostrzegają w tobie faceta zamiast klienta. Każda dziewczyna chciałaby mieć bojfrenda, nawet jeśli dorabia dawaniem dupy. Tylko ważne jest aby NIE pytać, czy chce pieniądze, bo wtedy na pewno powie, że tak. Anyway, w Tajlandii dochodzi nawet do paranoi, gdzie laski biorą pieniądze od jednego sponsora, a wydają na swojego gik’a (kochanka). To są przypadki które są powszechne – nie mówią tylko na własnym doświadczenia. Znam wielu kolesi, w moim mieście, Bangkoku, gdzie taki proceder istnieje. W skrajnych przypadkach, poznałem nawet Hiszpana, który mieszkał u dziwki na jej koszt, ruchał ją codziennie, i oby dwoje wydawali pieniądze którzy wysyłali jej jacyś kolesie z zagranicy.

Kolejny dzień (noc) z Cebu już wkrótce!

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

Reklamy

11 uwag do wpisu “Raport z Filipin, dzień 8 – Cebu

  1. Zajebiste przygody, sam bede na Filipinach w nastepnym roku w okresie wakacji 🙂
    Co z Marcinem czego on taki niechetny do ruchania jak same sie pchaja, jakas trauma?

    Polubienie

    • Są dwie wersje, on twierdzi, że nie kręcą go takie jedno nocne przygody, a my (reszta ekipy), że albo się nawpierdalał sterydów i po tym mu się nie chce, albo w ogóle mu nie staje (pozdro Marcin, haha). Ale coś tam jednak ruchał, zwłaszcza ostatnie pare dni w Manili, więc nie jest tak źle.

      Polubienie

  2. Davao jest lepsze niż Cebu, turyści tam nie latają bo mindanao… Prawda jest taka, że to najbezpieczniejsze miasto na Filipinach (oczywiście już 50km po za miastem może być niebezpiecznie). Konkurencji praktycznie nie ma i kobiety najpiękniejsze, przynajmniej jak dla mnie.

    Polubienie

  3. Marcin jest pewnie taki typowym romantykiem wolałby coś na stałe, ale facet jak facet kiedyś go ciśnie i jak ma fajną laskę może się złamać, ale czytając opisy całkowicie rozumiem jego podejście.

    Polubienie

  4. Azjatki z południa lecą na białych i się starają bo chcą się stamtąd wyrwać, taka mało romantyczna prawda. Japonki, Koreanki, Chinki i Singapurki i Tajwanki już nie są takie łatwe i chętne, hmm ciekawe dlaczego te loszki z biednych krajów takie kochliwe 😀

    Polubienie

    • Zapewne jest cos prawdy w tym, ale Chinke, Singapurke, Tajwanke i Koreanke tez jest latwiej wyrwac niz jakakolwiek biala (zakladajac ze facet jest bialy). Z Japonkami nie mialem kontaktu, wiec sie nie wypowiadam, ale stawiam, ze jest tak samo. Chinek juz mialem kilka (same nawet zagaduja na ulicy) w Singapurze nawet strazniczki w wiezieniu sie do mnie przymilaly i flirtowaly. Koreanka zaciagnalem do lozka godzine od spotkania (moj kumpel zrobil jej kolezanke w takim samym przedziale czasowym), ale z innymi Koreankami faktycznie duzo wolniej szlo niz z innymi azjatkami… Czyli trzeba z nimi spedziec cala noc, zamiast godzine dwie 🙂 Nie jest zle.

      Polubienie

      • Sam co prawda podrywam do tej pory tylko w Polsce i krajach ościennych od przypadku ale czytałem trochę anglojęzycznych forów na ten temat i tam jest masa kolesi którzy właśnie tak to opisują – tam gdzie bieda tam parcie na białego drąga. Oczywiście bycie białym to nadal plus ale bardziej jako dodatek niż atut robiący za nas robotę. Może akurat Tobie tak dobrze idzie bez względu na stan gospodarki bo naprawdę jesteś nimi zafiksowany a inni jeżdżą do Azji (południowej i północnej) bo nie idzie im u siebie i chcą tylko nabić sobie licznik?

        Polubienie

      • W PL bzykałem się z polkami, w Londynie z całym światem :), ale dopiero w Azji zacząłem to robić 10 razy częściej 😉 Wszędzie się da, ale tutaj w SEA jest najprościej.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s