Raport z Filipin, dzień 3-7 – Olangapo, Angeles


Tego dnia dotarliśmy autobusem z Angeles do Olangapo. Miasto położone 80 km dalej nad morzem, które zostało nam polecone, w praktyce jednak okazało się być rozczarowujące. Moja filipinka poznana w Angeles jest właśnie z tego miasta i poleciła nam udać się do klubu Nocturnal. Nie za bardzo wiedzieliśmy jak wysiąść, a lokalni pokierowali nas na plaże jako rzekomo najciekawsze miejsce „z wieloma dziewczynami”. Brzydka plaża, z drogimi pokojami i jedyne dziewczyny wyglądały na dziwki, więc od razu uciekliśmy z powrotem do miasta, tak jak miało być oryginalnie – koło klubu Nocturnal.

plaża, Filipiny, Filipinka

W centrum miasta zaczepiało nas dużo dziewczyn, ale zdecydowanie mniej śmiało niż koleżanki w Angeles. Na ulicy w centrum stało sporo dziewczyn które właściwie nie wiadomo co tam robiły. Jak zapytałem wprost czy są dziwkami, to bardzo wymijająco powiedziały, że za 500 peso mogą być (35 zł, lol). Sam klub Nocturnal również okazał się rozczarowaniem. Pusto, jedyne fajne laski to kelnerki więc je zaatakowaliśmy. Przytulanie, drinki, buzi, buzi. Umówiliśmy się, że jak skończy prace o 4 w nocy, przyjedzie do mojego hotelu. O 4 napisała wiadomość, że jest bardzo zmęczona i nie przyjdzie. Poległem. Pierwszy dzień na Filipinach bez seksu. To znaczy rano ruchałem wczorajszą, ale tego dnia żadnej nowej, psuje mi się statystyka, no nic, będę musiał dwie w inny dzień zrobić 😉

Następnego dnia musieliśmy się gdzieś spotkać ze znajomymi, którzy właśnie dolecieli do Manili. Wspólnie ustaliliśmy, że Angeles będzie najlepszym punktem – blisko, dobra impreza, laski się ruchają bez marudzenia i jest lotnisko, żeby lecieć dalej. Manila to straszne korki.

Pierwsza noc z powrotem w Angeles i od razu dziko. W jednym z klubów „go go” (ciężko to nazwać „go go’em”, wszystkie dziewczyny ubrane jak na plaży) siadam z laseczką która tam pracuje i się przytulamy. Po 5 minutach ona się pyta, czy jej kupię drinka. 300 peso, cena nieco z kosmosu, więc przedstawiam alternatywny plan – wydam na nią te 300, ale w klubie obok, jak skończy prace, bo to trochę przesadyzm z drinami dla dziewczyn w tym go go. Umawiamy się o 3 w nocy w High Society club. Punktualnie o czasie laska się pojawia. Kupiłem jej pare piwerek, trochę potańczyliśmy i na hotel. W pokoju już nic ciekawego, ze 3 rundy zrobiliśmy. Co jest za to ciekawe w tej historii, to że w Angeles można puknąć bez płacenia nawet laski z go go’ów. Dla porównania, przez 6 lat w Tajlandii udało mi się to może ze 4 razy, w Angeles jakoś dużo łatwiej poszło.

Następnego dnia byłem umówiony z laską, która na spotkanie ze mną jechała aż z Manili (80 km). Na spotkanie przyszła z koleżanką, która od razu zakochała się w Marcinie, więc mieliśmy fajne 2 parki rozrywkowe. Trochę potańczyliśmy w High Society, upiliśmy laski tequilą i ściągnęliśmy je na hotel. Wydarzenia w hotelu były mega śmieszne, ponieważ jedna z nich chciała się ruchać w 4, a druga się wstydziła. Doszło do tego, że laski z siebie zszarpywały ubrania, kłóciły się która lepiej robi loda, etc. My nie mogliśmy przestać z tego się śmiać. A teraz najlepsze – nagraliśmy to na video 🙂 Oczywiście całego video wam nie mogę pokazać, dam wam pare minut i to też nieco ocenzurowane, ale całe video trwa około 15 minut i od śmiechów przeszło do czynów, a nasze dziewczyny w ogóle nie wstydziły się kamery.

Kolejnego dnia miałem wielką rozkminkę. To już nasz ostatni dzień w Angeles i nie wiedziałem, czy bardziej chce spędzić kolejną noc z ta panienką z Manili, czy przekonać się czy dotychczas miałem szczęście w wyłapywnaiu fajnych dupeczek, czy jest to tak proste, że codziennie można nową dorwać. Wybrałem opcje 2 – polowanie na nową, czego w sumie żałuje do dzisiaj, bo tamta z Manili jest naprawdę fajna i teraz ciężko będzie się nam ponownie zobaczyć. Tym razem zalogowałem się na Date in Asia i umawiałem randki prosto w hotelu. Po 2 godzinach bez żadnego problemu zjawiła się Filipinka z netu i po może 10 minutach już się dała zrobić. Ogólnie ciężko mi pomyśleć o miejscu gdzie łatwiej zaciągnąć do łóżka laskę, nawet w Tajlandii nie idzie to tak szybko. Na 7 dni, tylko jeden dzień minął bez seksu, więc wyjazd jest super.

Następnego dnia mieliśmy już bilety na Cebu, wyspę na południu Filipin. Nasi znajomi muszą jednak zostać w Angeles, bo jeden z nich trafił do szpitala i czeka na operacje. Więc ponownie pozostał duet Marcin i ja. O tym co się działo w Cebu dowiedzie się w następnym odcinku.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Zapraszam również do dołączenia do dyskusji na Forum Azja Po Zmroku

Reklamy

15 uwag do wpisu “Raport z Filipin, dzień 3-7 – Olangapo, Angeles

  1. Dobrze, że nazwałeś blog Azja po zmroku, a niue „Tajlandia…”. Coś czuję, że niedługo możesz zmienić swoją siedzibę. Szkoda tylko, że poziom życia jest na Filipinach niższy niż w Taj.

    Polubienie

  2. Filipiny są fajne bo możesz spotkać imprezowe laski chętne na ruchanie i porządne które nadają się na żony.

    Byłem kiedyś w Zambii i Gambii – tam murzynki idą jeszcze łatwiej. Podobno też w Kolumbii jest jeszcze lepiej, ale nie byłem niestety…

    Polubienie

    • Spędziłem swojego czasu rok w Ameryce Południowej i niestety nie jest tak różowo. Nawet nie ma porównania z Tajlandią. Kolumbię porównałbym do średniej europejskiej. Najłatwiej jest w Chile, ale Chilijki są najbrzydszą nacją w regionie i mają spory problem z utrzymaniem wagi. Nadal jednak daleko im do przystępności Tajek.

      Znaczenie ma też pewnie ekonomia. W wielu krajach regionu poziom życia jest podobny do Polski, w Chile jest nawet o wiele wyższy. Kasjer z Biedronki może wieść w Taj życie miliardera, w Ameryce Południowej będzie miał problem z utrzymaniem i raczej żadna na niego nie spojrzy. No i też ogólnie gringo nie darzy się taką estymą jak farangów.

      Polubienie

      • Wszystko spoko, ale kasjer z biedronki milionerem w Tajlandii? 🙂 Chyba nie za bardzo… Kiedyś koleś ze Świat na Fazie twierdził, że na Phuket dziwki chodzą za 20 zł. Tymczasem jest to cena jednego drinka dla niej, hehe. Tajlandia wcale nie jest taka tania. Chociaż czynsze i jedzenie są dalej ekstremalnie małe.

        Polubienie

      • Oczywiście przesadziłem. Gdyby rzetelnie podliczyć wydatki to pewnie koszty życia w Bangkoku czy na wyspach będą podobne do Polski. Mieszkanie czy jedzenie tańsze, ale tę oszczędność niwelują drogie używki (w szczególności jak ktoś lubi coś lepszego niż sam song). Nie mam wielkiego doświadczenia w prowincji, ale podejrzewam, że gdyby przeprowadzić się do jakiegoś Buriramu to koszty można by zbić, może nawet dwukrotnie.

        Polubienie

    • Na forum Roosha V piszą, że bycie białym już niestety nie działa w Kolumbii. To jest raj utracony. Jednakże Peru wciąż jest przyzwoitą opcją, porównywalną z Tajlandią czy Filipinami. Inna sprawa, że Peruwianki do szczególnie atrakcyjnych nie należą.

      Polubienie

      • W Peru jest łatwo, ale do Tajlandii bardzo bardzo daleko. Co do wyglądu to średnia jest niska, a aby znaleźć jakiegoś lepszego lachona trzeba się sporo nachodzić. Jedyna przewaga nad Tajlandią to znajomość angielskiego.

        Polubienie

      • Spędziłem ok. 6 tygodni w zeszłym roku w Kolumbii, głównie w mało turystycznej części, gdzie wzbudzałem większe zainteresowanie, niż w turystycznych miastach (t.j. Kartagena, Medellin). Sporo dziewczyn dawało oznaki zainteresowania, kilka razy zdarzyło się że same zagadały, dały numer, czy zaprosiły do stolika w klubie.
        Na pewno to że jestem wysokim blondynem o niebieskich oczach pomagało, sporo się nasłuchałem od latynosek jakie te oczy mam piękne.
        Przez ten pobyt miałem kilka kolumbijek i 2 meksykanki w łóżku, jestem zadowolony, ale wiem, że nie jest to oszałamiający wynik. Jeśli ktoś liczy, że jadąc tam będzie miał co noc (albo i częściej) inną tylko dlatego, że jest biały to może się nieźle ździwić. Z tego co słyszałem od zagranicznych osób, które tam mieszkają dłuższy czas, to jakieś 10-15 lat temu sam egzotyczny wygląd wystarczał. Od tego czasu trochę się pozmieniało.

        Kiedyś w takim pół-burdelu dwie kolumbijki się kłóciły o to która będzie się ze mną całować, w końcu jedna z nich powiedziała, że chce się ze mną pieprzyć, ale tylko dla przyjemności i bez żadnych pieniędzy 😀

        PLUSY jak chodzi o podryw latynosek w kolumbii:
        – niesamowicie słodkie i seksowne kobiety (cycki/tyłek często „usprawniony” operacją plastyczną)
        – jak się całujecie w pokoju to nie robią jakichś gierek w stylu „ja nie jestem taka łatwa”, zamiast tego konkret
        – dzikie w łóżku, nie wstydzą się
        – dają dużo oznak zainteresowania

        MINUSY:
        – bez znajomości podstawowego hiszpańskiego w większości przypadków się nie dogadasz, znajomość angielskiego niewiele daje, w mniejszych miastach w zasadzie nic
        – na imprezy laski w 99% przychodzą w większych mieszanych grupach znajomych (faceci i kobiety), piją i tańczą razem, co utrudnia wyciągnięcie kobiety do siebie na seks
        – seks tej samej nocy albo na 1 randce nie jest regułą
        – na randkach trzeba płacić (za to ceny często są niższe niż w PL)

        Polubienie

  3. Przyjacielu chyba musiał być ciekawy ten filmik, że go usunęli daj nie wiem na vimeo albo nie wiem na inny portal gdzie można będzie obejrzeć ten film bo na YouTube go usunęli.
    A ten kolega co musiał iść na operację co mu się stało? I jak to z opieką zdrowotną tam jest musiał płacić za wjazd do szpitala czy ubezpieczenie od razu zadziałało bo z tym ubezpieczeniem w Azji to może być problem. Generalnie opieka medyczna Filipiny vs Tajlandia jak oceniałbyś gdzie lepsza. Opisz może to lepiej z następnym cyklu. I jak wrzucasz materiały o dziewczynach wrzucaj też więcej zdjęć np. takich dziewczyn fajnie popatrzeć na kiedy wzrok zmęczony 😉

    Polubienie

    • No niestety jakiś zazdrosny czytelnik mnie zgłosił i youtube ma mnie pod lupą teraz, hehe. Chodziło o kamienie w woreczku, koszt szpitala 5000 USD, ubezpiecznie odmówiło wypłacenia ponieważ wiedział, że może mieć taki problem w najbliższym czasie, ale na szczęście kumpel nie narzeka na brak pieniędzy, więc zapłacił.
      Ze zdjęciami to musze uważać niestety, bo już nie raz był przypadek, że te zdjęcia docierały do dziewczyn, a niekoniecznie one chcą być bohaterkami tej strony.

      Polubienie

      • Całe stado hejterów za mną goni 🙂 Kilka feministek i jakieś leszcze które myślą, że jak będą moim laskom kablować co tu pisze na stronce, to magicznie one przed nimi otworzą nogi. Hehe.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s