Issan trip, dzień 1 – Buriram


Każdy czytelnik już chyba wie, że moją ulubioną częścią Tajlandii jest Issan. Zlepek 20 prowincji, który zajmuje powierzchnię 1/3 Tajlandii. Nie ma tu nic ciekawego dla turysty, a dodatkowo jako najbiedniejszy region kraju, o pracę dla obcokrajowca również raczej ciężko (no chyba że ktoś ma ochotę torturować się z pojebanymi tajskimi dziećmi w szkole).

Dlaczego więc ta bardzo lubię Issan? Tak, zajebiście, że jest tu co najmniej o 1/3 taniej niż w Bangkoku, ale to nie jest główny powód. Głównym powodem są ludzie. Bezinteresownie przyjaźni, szczerze zainteresowani, nie zepsuci przez pieniądze obcokrajowców. W Issan to całkiem normalne, że obcy postawi ci drinka, a kiedy ludzie pytają skąd jesteś, to nie dlatego, że chcą coś sprzedać, a raczej z chęci nawiązania znajomości. Dodatkowo, dziewczyny w Issan są moimi ulubionymi – większość z nich nigdy nie miało żadnego kontaktu z białasem, co rodzi naprawdę ciekawe przygody. Mój ulubiony typ dziewczyny, to taka, która patrzy mi w oczy jak zahipnotyzowana – bo mają inny kolor niż każdy facet jakiego spotkała dotychczas w swoim życiu. Uwielbiam gdy ciągnie mnie za włosy na ręce, bo jeszcze nigdy nie widziała tak owłosionego ciała. Kiedy ściągnę spodnie, powie „wow, jaki on duży!” i ciężko zinterpretować, czy to ją podnieca, czy bardziej przeraża. I większość dziewczyn w Issan pasuje w ten właśnie schemat. A najważniejsze, że są to normalne dziewczyny, pracujące w szkołach, sklepach, lub studiujące na uniwersytetach. Nie są to dziwki których wszędzie pełno w Pattaya, Phuket, czy dzielnicach Bangkoku gdzie nie brakuje obcokrajowców.

Korzystając więc z okazji, że mogę pracować za pośrednictwem internetu, a przez cały tydzień żadne dodatkowe prace się nie zapowiadają, bez zastanowienia postanowiłem jechać na północny wchód. Podróż planowaliśmy samochodem, który niestety zepsuł się w dzień wyjazdu, więc ostatecznie pojechaliśmy autobusem. Pierwszy przystanek – prowincja Buriram. Buriram to ciekawa prowincja, bo jedna z 2 w Tajlandii gdzie spora część ludzi posługuje się językiem Kmerskim (oprócz języka Issan który de fato jest laotańskim, no i oczywiście Tajskim – bo przecież w TV i w szkołach muszą go używać na co dzień). Poza tym Buriram to straszna wieś, oraz miejsce pochodzenia mojej pierwszej tajskiej miłości – Nim.

Dojechaliśmy późnym wieczorem. Od razu czuć spadek temperatury – 22 stopnie. Ubieramy bluzy bo zimno. Przez Agoda.com dorwaliśmy fajny hotel za 600 thb (QOO hotel). Postanowiliśmy, ze bierzemy jeden pokój i jeśli któryś z nas wróci z laską (albo obydwoje), to dokupimy drugi. Nie marnując czasu od razu idziemy do Lively Market – jednej z imprezowni w Buriram. Ja szybko organizuje laskę przez internet, która do nas dojeżdża (fotka na górze – twarz obciąłem specjalnie), a mój ziomek, urodzony ruchacz z talentem, szybko zaprzyjaźnił się z kelnerką w barze w którym byliśmy.

Po 30 minutach moja dziewczynka deklaruje, że jedzie spać, bo rano musi iść do pracy. Po drodze podrzuci mnie do hotelu samochodem… Twierdzi, że nie możemy razem spędzić nocy, bo przecież się nie znamy… Ale zaraz. Po co ona mu obraną koszulkę z tak dupnym dekoltem i kleiła się do mnie cały wieczór? Nigdy nie należy słuchać co mówią laski. One pierdolą i kłamią tobie i sobie. Są zaprogramowane, żeby udawać trudne. Inaczej same o sobie źle myślą i reszta społeczeństwa też zwyzywa od dziwek, łatwych, etc. Zamiast więc słuchać co tam pierdzieli, pocałowałem ją w samochodzie i złapałem za talię mocno, przyciągając do siebie. Na pewno nie możemy razem spać? Pytam. Ok, pójdę z tobą, ale tylko spanie, obiecaj, że nie będziesz próbował nic więcej…. Just a hug, I promise. To jest chyba najczęstsze kłamstwo które powtarzam prawie każdego dnia 🙂

I teraz logistyczna bomba niespodzianka – okazało się, że właścicielem hotelu w którym śpię jest ex tej laski i ona nie może tam iść. Ja pierdole, to się nazywa szczęście… 12 w nocy, ja zaczynam prace o 7 am, ona o 8am i jeździmy po mieście szukać hotelu. To nie wróżyło dobrze… W końcu znaleźliśmy Siriporn hotel za 260 batów. Zajebista nora, ale nie chciałem już za drugi pokój przepłacać, więc nawet mi odpowiadało. No cóż i tak potrzebowaliśmy pokój dodatkowy bo mój ziomek ściągnął na hotel tą kelnerkę z Lively Market.

W nowym hotelu laska zaczyna marudzić, że nie mają szlafroku, więc jak ona ma spać. Powiedziałem, że spoko, zgasimy światło i może spać goła, mnie się wstydzić nie trzeba. Rozebrała się do majtek i mówi – pamiętaj co obiecałeś, nie próbuj mnie wyruchać. Dla mnie to śmieszne. Przecież laska która zgodziła się pójść z facetem do hotelu kosztem bycia niewyspaną w pracy na następny dzień i rozbiera się przy nim do majtek, to praktycznie równoznaczne z tym, że ma się ochotę ruchać. Znowu nic jej nie słucham i łapie ją za jej duże (jak na Tajkę) cycki. Super ciało, bez dzieci, zero tłuszczu, cycki są, ładnie wygolona (aczkolwiek trochę stara – 33 lata)… Swoją droga, jak Tajka jest wygolona, to na bank miała faranga który ją już nauczył, że trzeba się golić. Moja twierdzi, że ogoliła się do bikini, bo była niedawno nad morzem… wierze w tą historie 50:50, tylko dlatego, że tutaj nie ma farangów. Jakbym ją poznał w Bangkoku – 100% kłamstwo 🙂

A teraz final nocki – jak przycisnąć świeżo poznaną laskę z oporami do seksu. Pamiętamy, że opory są tylko w jej głowie – ona boi się co ty o niej pomyślisz. Boi się, że inni o niej źle pomyślą. I na koniec – sama nie chce o sobie źle myśleć. Ale to nie znaczy, że nie chce się ruchać. Tak więc winą za seks trzeba obarczyć faceta. Tutaj moja technika –  idę trochę na jaskiniowca, to znaczy ona niby mnie odpycha z 1/5 siły (jakby naprawdę nie chciała, to by odpychała mocno), a ja się na nią pcham z 2/5 siły. Czyli trochę mocniej niż ona mnie odpycha, zbliżając się do celu, ale jednak daje jej możliwość „ucieczki”. Tutaj należy pamiętać, żeby zawsze dać jej możliwość jednak cię odepchnąć, bo inaczej to się nazywa gwałt 😉 W takim wypadku trzeba się wycofać i spróbować znowu za 20 sekund, czy trochę więcej jeśli będzie trzeba. W moim wypadku jednak, pierwsza próba zadziałała. Jak tylko byłem w środku, od razu wskoczyła na jeźdźca i ewidentnie miała chcicę cały wieczór tylko normy społeczne jej na to pozwalały.

I tak oto minął dzień 1 w Issan. Jutro dzień 2, również napiszę raport (postaram się zrobić dzień po dniu) ale ponieważ podoba mi się ta niunia, to może być trochę nudny, to znaczy – ta sama laska.

Advertisements

7 uwag do wpisu “Issan trip, dzień 1 – Buriram

  1. co to znaczy, że pracujesz internet? pytam konkretnie połączenie. tak się składa, że w teorii mogę pracować z każdego miejsca na świecie, ale w praktyce tam gdzie jest dobra sieć co oznacza, że wszelkie niesprawdzone wioski nie są dla mnie. Masz możliwość sprawdzenia szybkości neta (www.speedtest.net)? Jak jest tam z netem komórkowym i przede wszystkim z netem w hotelu?

    ps
    mega fajowe są te twoje opowiastki. nawet jeśli są o niczym lub o czymś nudnym to masz dar, aby ubrać to w fajne słowa.

    Lubię to

    • Cześć. Z Internetm w Tajlandii jest generalnie problem. Ja mam to szczęście, że nawet 3g z komórki mi wystarcza, natomiast zdarzyło mi się kiedyś, że i net w telefonie i wifi nawaliło jednocześnie i to był problem… Jeśli chcesz dorby internet to musisz być w mieście i podpisać kontakt z jakąś firmą, żeby mieć swój własny router.

      Lubię to

    • w bkk mozesz miec dowolna predkosc, czy po kablu czy po 4g >10Mbs (TrueMove), w standardowych miejscowkach poczatkujacych ruchaczy jak pattaya / phuket cos kolo 20-30Mbs srednio (w normalnym hotelu a nie szalasie za 400BHT/ czy po wifi/ czy we wlasnym aparcie), na wyspach totalna padaka chociaz sie powoli zmienia tam dtac zdaje sie jest ciagle najlepszy (bo jedyny) ?

      Lubię to

      • Po kablu to trzeba mieć gdzie się wpiąć, na 4g jest mały limit transferu do wykorzystanie. Ogólnie słabo z netem. Na szczęście do mojej pracy nawet 3g wystarcza.

        Lubię to

  2. Z Twojego doświadczenia gdzie musiałbyś się bardziej natrudzić zaciągnąć kobietę do łóżka i jakie to są różnice:
    1) W Azji
    2) W Polsce
    ?

    PS Ta technika push-pull jest opisywana w literaturze „PuA” i chyba wszędzie takie opory mają kobiety.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s