Udon Thani – raport z północy Issanu


Udon Thani było niegdyś jednym z moich ulubionych miejsc w Tajlandii. Jedno z największych miast Issanu, gdzie nie brakuje miejsc do spędzania wolnego czasu. Jest tu sporo barów nastawionych na białasów, nie brakuje tu też pań do towarzystwa za pieniądze. Można by wręcz rzec, że Udon Thani to taka Pattaya północy. Jest też kilka dużych klubów w tajskim stylu, takich jak Tawan Daeng, czy Phoenix. Miasto jest bardzo żywe – nawet po wyjściu z centrum, na ulicach dużo się dzieje. Studenci siedzą w parku, inni ludzie ćwiczą różnego rodzaju sporty, lub taniec. Są i tacy, którzy lubią malować naczynia. Tak wiem, dziwne hobby, ale dosyć popularne w Issanie.

udon-thani-tajlandia

Po drodze z Laosu, postanowiłem więc zatrzymać się na noc. Niestety Udon Thani zmieniło się i to niekoniecznie pozytywnie (z mojej perspektywy) – jest tu jeszcze więcej farangów i jeszcze więcej dziwek. Ceny poszły w górę, taxówkarze nie chcą jeździć z licznikiem, a laski często pytają “ile mi zapłacisz”. Tak jak wszędzie w Tajlandii – im więcej farangów, tym bardziej zepsuci Tajowie. Zawsze dotychczas udawało mi się jednak wyrwać normalne laski w Udon, których również tu nie brakuje, więc z pozytywnym nastawieniem idę do hotelu. Jest tu zajebisty pokój za 450 thb, zawsze tam śpię. Znajduje się on na ulicy Saphan Thamit. Kliknij TUTAJ, żeby zobaczyć  dokładną lokalizację. Nazwy niestety nie pamiętam. Na tej samej ulicy jest pare innych hoteli, nieco droższych, ale też dobre deale.

Tym razem okazało się, że nie ma wolnych pokojów. Nie chcąc tracić czasu na szukanie, poszedłem do innej nory którą znam, pokój za 200 thb. Bez air conu, bez ciepłej wody, etc. Ale za to wiele dobrych wspomnień, nie jedną laskę stuknąłem w tej norze. Kiedyś jak tylko zrobiłem check in, recepcjonistka złapała mnie za pytę i pompowałem ją pół godziny później. Hyhy! Innym razem, chodziłem po barach w okolicy i wyhaczyła mnie jakaś barówa. Poczekaj aż skończę pracę i pójdziemy gdzieś razem – mówiła. Ja się wtedy akurat źle czułem i chciałem iść spać. Ona jednak naciskała i naciskała, w końcu poszliśmy razem do klubu obok. Wypiliśmy po drinku i ja źle się czując, ulotniłem się z powrotem. Laska wzięła mój numer i stwierdziła, że po imprezie wpadnie (to było jeszcze w czasach gdy smartphony nie były w powszechnym użyciu i dalej używaliśmy numery telefonu). Po 2 godzinach zjawiła się w moim pokoju i oczywiści szok w jakiej ja norze śpię. Potem telefon mi zapipkał (battery fully charge), na co laska stwierdziła, że to moja dziewczyna do mnie pisze i typowa tajska scena zazdrości. Powiedziałem jej, żeby się w takim razie waliła i poszedłem spać… W końcu coś mnie budzi. „Ej, masz kondoma?” – mówi barówa. „No mam. A co, chcesz się ruchać? – pytam – TAK… A więc w tym cudownym hotelu za 200 batów (jak tam spałem pierwszy raz to kosztował 150) sporo wspomnień.

Tutaj należałoby też wspomnieć, że pomimo tego, że farangów w Udon Thani jest bardzo dużo, 90% z nich to raczej dziadki. Stąd mając 20, lub 30 lat, dostaję się w Udon Thani bardzo dużo uwagi od lasek, włączając w to dziwki. Piszczą, pokazują palcem, etc. Dbrym miejscem na day action jest Central Plaza, masa studentek które są zaciekawione młodym farangiem. Innym świetnym miejscem na wyciąganie lasek jest… 7/11. W 7/11 nie dość, że pracuje dużo młodych dziewczyn, to dodatkowo są dużo bardziej poukładane mentalnie i emocjonalnie, to znaczy nie są leniwe, żeby pracować za 8,000 batów miesięcznie, zamiast np. pójść na łatwiznę do baru lub karaoke, albo szukać boyfrienda który dosponsoruje. Większość z nich nigdy nie myśli nawet o umawianiu się z obcokrajowcem, więc są “dziewicze” w kontaktach z farangami (mój typ!!!).

Anyway, atakuje po kolei różne bary. Dwa główne miejsca z barami to „Day and night” i „Nutty Park” Oby dwa kompleksy znajdują się w odległości 10 minut piechotą od siebie. W planie miałem trochę się narąbać, a potem pójść do klubu Phoenix. Los jednak potoczyły się trochę inaczej. Szybko poznałem grupkę Tajek z Japończykiem (mąż jednej z nich) I bujaliśmy się razem po barach. Dwie laski prawie mnie gwałciły (łapanie za fujarę, etc), więc zapowiadało się dobrze. Jedna jest nauczycielką w przedszkolu, a druga pracuje w jakimś officie. Anyway, pakujemy się do ich samochodu i idziemy do pubu w tajskim stylu. Zamawiamy whiskey i 3 różne potrawy z taką ilością chilly, że nawet Tajki nie mogą tego jeść.

udon-thani-mapa

Posiedzieliśmy godzinę, śpiewając tajskie piosenki (zna ktoś Chang, chang, chang, nong koey hen chang rue plao?). Laski się napalały, że znam te wszystkie kretyńskie piosenki. Przychodzi rachunek. Pytam się ile wyszło, i słyszę, ze 500 thb mam rzucić. Kurwa sporo, nawet pomimo tego, że obróciliśmy dwie flaszki whiskey, to coś za dużo jak na Issan. Zapłaciłem i dopiero wtedy mnie olśniło, że rachunek płaciliśmy tylko w dwójkę – Japończyk i ja. 1000 thb za nas wszystkich cenowo by się zgadzało. Czyli generalnie laski sobie zafundowały kolacje i whiskey. Wkurw na maxa, ale już za późno bo zapłaciłem. Grrr.

No więc laski chcą iść dalej na imprezę do Tawen Deang, ale dla mnie już są stracone. Nie dorzuciły się do rachunku, to na drzewo, ja nie jestem sponsorem. Próbuje odchodzić, ale na siłę zaciągają mnie do samochodu, twierdząc, że odwiozą mnie do hotelu. Ostatecznie jedziemy do ich mieszkania. Myślę sobie, spooooko, 2 laski i ja, nie brzmi źle. Japończyk z żoną pojechali innym samochodem. Na miejscu jednak okazuję się, że w środku jest jakiś Taj płci męskiej. To już mi się nie podoba. Nici z potencjalnej orgii! Olewam je i jadę dalej.

Nie za bardzo wiedziałem gdzie jest Phoenix club, więc zapłaciłem jakiemuś Tuk tukowi 60 thb za podwiezienie. Oczywiście przepłaciłem w pytę bo dało się tam dojść na nogach w mniej niż 10 minut, ale cóż, za ignorancję trzeba płacić. W Phoenix wejściówka 200 thb. Jest już 1:15 w nocy, a o 2:00 zamykają (już czeka policja, żeby na pewno o 2 impreza była zamknięta) Rezygnuje więc. W między czasie inna laska którą poznałem wcześniej (jakaś barówa) pisze mi na Line, że skończyła pracę i chce się spotkać. Spoko, ta mi się akurat podobała. Idę więc po nią i zastanawiamy się gdzie iść dalej. W między czasie laska którą kręciłem na Baddoo app zaprasza mnie do siebie do domu. Mam więc do wyboru ładną barówe z którą niewiadomo co będzie, albo trochę mniej atrakcyjną normalną laskę, z którą wiadomo, że coś będzie skoro zaprasza do domu… Podejmuje (złą) decyzję i zostaję z barówką. Ona wymyśliła, że mój hotel będzie najlepszym miejscem do którego się możemy udać. Też tak uważam… I oczywiście od razu się skończyło na “a ile mi dasz kasy”. Idź won, ty dziwko. Ja nie mam nic przeciwko dziwkom, ale jak mnie próbują kasować, to się już mi się nie podobają. Próbuję złapać tamtą z Baddoo – too late – poszła spać i nie odpowiada…

Idę więc dalej do nielegalnego baru (drzwi zamknięte, bo po godzinach, ale tylnim wejściem wpuszczają dalej). W środku znowu trochę dziwek, widać, po mordach. Ale kiedyś tu byłem i dorwałem normalną laskę, więc spróbuje szczęścia. Atakuje pierwszą. Fail. Nie wygląda na zainteresowaną. Drugą sama do mnie zagaddała. Laska z Laosu. Macam ją po tyłku, wkładam palec pod spodenki, ale za każdym razem jak pytam czy wracamy do hotelu mówi, że nie. W pewnym momencie odwróciła głowę i powiedziała do jakiegoś kolesia “can you show me how to get out of here”. Co za debilny tekst, jak można być takim idiotą, żeby nie umieć samemu drzwi znaleźć. Anyway, poszła. Nienawidzę takich lasek. Nie lubię Pattaya, Phuket, Samui i centrum Udon Thani też mi przypomina taką maksymalną kurwiarnie. Poza centrum ludzie są super, ale podczas tego pobytu cały czas obracałem się pomiędzy tymi wszystkimi barami nastawionymi na farangów i aż mi obrzydło całe miasto.

W między czasie laska z Khon Kean którą kiedyś poznałem w Rayong i która się we mnie zakochałą, zauważyła na Facebooku, że jestem w Udon. Z Khon Kean do Udon Thani jedzie się tylko 2 godziny i ona się pyta czy może rano przyjechać się ze mną zobaczyć. Sonia to jest fajna laska. 22 lata, skończone studia, nauczycielka japońskiego. Nigdy nie miała wcześniej faranga, można powiedzieć, że ją “rozdziewiczyłem”. Anyway, jak chce jechać 2h z Khon Kean, żeby się ze mną zobaczyć na parę godzin, to dla mnie nie ma problemu. Olewam więc bar i wracam sam do hotelu. Chyba pierwszy raz w życiu spałem sam w Udon Thani.

Rano przyjeżdża Sonia. To znaczy przyjechała o 12:30, a ja mam samolot do Bangkoku o 16:00. Nie tracąc czasu od razu biorę ją do hotelu na pum pum (albo boob boom – oby dwie zwroty są bardzo popularne wśród Tajów). Żeby nie było, że tak ją wykorzystuje, biorę ją na zupę noodlową. Więc można powiedzieć, że poza seksem była też ranka 😉 Sonia nie pije alkoholu, nie pali, etc. Do tego rodzice karzą jej wracać do domu o 10 wieczorem (normalne w Tajlandii, nawet jeśli laska ma 25 lat). Ma trochę pecha, że akurat we mnie się zakochała. To zajebista 100% porządna dziewczyna, nadaje się stały związek i ma nadzieje, że ja będę jej facetem, ale życie jest zbyt krótkie, żeby tracić je na poważne związki. Muszę się trochę nacieszyć młodością. Nie wiem jak zajebista musiałaby być laska, żeby przekonać mnie do związku. Na pewno Sonia nie jest w stanie tego zrobić…

Anyway. Czas na samolot. Wsiadam w taxi i żaden chuj nie chce mnie zabrać z licznikiem. 150 thb za transport na lotnisko. 55 minut lotu i ląduje na Don Munag w Bangkoku. Wreszcie po ponad miesiącu podróży służbowych i wiza runie w Laosie jestem w domu i nigdzie się nie wybieram. Nie chce mi się absolutnie nigdzie już jeździć, poszukam pracy w Bangkoku która nie wymaga nieustanych podróży…

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Udon Thani – raport z północy Issanu

  1. Pingback: Issan trip dzień 4, 5, 6 – Khon Kean | Azja Po Zmroku

  2. Kiedyś pisałeś, że to obowiązek że facet płaci za dziewczynę w barach/klubach, a tu się oburzyłeś, że sobie zafundowały kolację? Dlaczego?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s