Back home – czyli Forsaken w znowu w Bangkoku


W Wietnamie było nawet fajnie… Zawsze dobrze jest poznać nowy kraj, posmakować nowej kuchni, zobaczyć inna kulturę, jak żyją ludzie, co robią  jak się zachowują, no i oczywiście zawsze jest zajebiście przelecieć laskę z nowego regionu. Summa sumarum, jestem zadowolony. Mogę teraz powiedzieć dlaczego Wietnam jest be, albo dlaczego jest super, mam porównanie z Tajlandią. I nie sądzę abym kiedykolwiek powrócił! Dlaczego?

tajlandia-chang-plaza

Powodów jest trochę. Jedne większe, drugie mniejsze. Zasadniczo jednak chodzi o pracę. Całe 2 miesiące w Wietnamie pracowałem jako nauczyciel – coś co uważam za wyjście awaryjne, żeby nie powiedzieć cofanie się w rozwoju. Tymczasem, w tym samym momencie dostawałem masę zajebistych ofert pracy z Tajlandii.

Aktualnie ponownie pracuję jako HR manager, czyli prowadzę rekrutacje nauczycieli. W tej samej firmie. Od zawsze Bom (szefowa) nagabywała mnie, abym powrócił.  Z jakiegoś powodu, wydaje jej się, że jestem niezbędny w tej firmie, pomimo tego, że nie robię prawie nic. Ale narzekać nie można. Są jednak pewne zmiany. Bom zaczęła współpracę z bardzo prężnie rozwijającą się firmą organizującą (płatne) wolontariaty dla Anglików w Tajlandii. I w Tajlandii jestem potrzebny, żeby się nimi opiekować. Wiadomo, trzeba ich przeszkolić z tajskiego, zrobić jakiś krótki kurs TEFL, no i zabrać na słonie, do dżungli na trekking, na wycieczkę rowerową, etc. Jest to praca która wymaga niesłychanie dużo podróżowania po całym kraju. Już pod koniec lipca, czyli za parę dni, wyruszam na miesiąc do Chinag Mai, na północy Tajlandii. Jestem odpowiedzialny za 40 lasek z Anglii, które zapłaciły po 1000 funtów, żeby umyć słonia i pouczyć angielskiego biedne dzieci z sierocińca. Będę też musiał brać ich na wycieczki w przeróżne miejsca, no i na imprezy oczywiście, bo wiek naszych wolontariuszek to 18 – 24 lata. 

Porównując to do pracy jako nauczyciela w Wietnamie… Pierdole, Tajlandia oferuje mi znacznie więcej. Jedyne co mi przeszkadza to wiek i płeć wolontariuszek… Dlaczego? Ano Philip, czyli właściciel tej firmy, powtórzył co najmniej 10 razy, że jak tylko wyrucham jakąś wolontariuszkę, to jestem out, zwolniony od strzału. To będzie naprawdę ciężkie do zrobienia, bo wiecie co się dzieje w Tajlandii, kiedy białe laski nagle odkrywają, że wszyscy faceci są dużo bardziej zainteresowani egzotycznymi i atrakcyjniejszymi Tajkami? Odpierdala im. Początkowo nie chciałem wierzyć Phillipowi, że wolontariuszki będą proponować trójkąty, latać z cyckami na wierzchu po resorcie, kusić, etc, ale po rozmowie ze staffem firmy, wszyscy potwierdzili, że dzieją się tam prawdziwe hardcory. Philip wspominał nawet, że musiał lecieć na komisariat, wyciągać wolontariuszkę, bo została aresztowana za robienie loda nowo poznanemu kolesiowi na środku Khao San road. Tak więc, praca zdaje się być idealna, podróże, szkolenia, ale… jak ja się mam powstrzymać od ruchania tych lasek, jeśli one faktycznie będą się tak zachowywać? Time will tell. Wierzcie, lub nie, ale planuję nie nie ruchać żadnych Angielek i koncentrować się jednak na Tajkach.

W Chinag Mai będę miał pokój w resorcie i oprócz tego mieszkanie służbowe, bo czasami trzeba uciekać przed niekończącymi się pytaniami. Trochę wolnego od pracy trzeba też mieć, a  już z doświadczenia jako przewodnik wiem, że turyści zawsze zatkają kibel srajtaśmą, zatrzasną klucz w pokoju, albo zgubią paszport. Trochę pierdolenia się jest.

Co więcej – jakby nie patrzeć, quality lasek które rucham jest zdecydowanie większe w Tajlandii. Mam tu sieć gików (czyli koleżanek do ruchania) tak obfitą, że przez pierwsze 2 tygodnie musiałem ruchać 3 razy dziennie. Benny przyjechała odebrać mnie na lotnisko, a że wróciła już do swojego domu w Roy Et na północnym wschodzie (to znaczy rodzice kazali jej wrócić), to nie ma mieszkania w Bangkoku. Siedziała u mnie 11 dni pod rząd (aż ją wywaliłem, bo nie mogłem jej znieść). Co ciekawe, zawsze wydawało mi się, że kocham tą laskę i właśnie mieszkanie razem uświadomiło mi, że nie mogę jej na dłuższą metę znieść. Interesting! Ciekawe ile razy w życiu ktoś jest w kimś zakochani, nic z tego nie ma oprócz depresji, a jakby tylko zamieszkali razem to BOOM, koniec miłości. Anyway, Benny mieszkała ze mną, więc codziennie obowiązkowo dwie rundy.

Miałem jednak ustawione masę innych lasek, z którymi rozmawiałem z Wietnamu, więc oprócz Benny musiałem latać po apartamentach innych gików. Jest Marisa. Jest Fha, która straciła ze mną dziewictwo. Jest Nam. Jest Ploy. Jest Namtan z dużymi cyckami. Jest Oil z fajnym uśmiechem. Jest Ekki. Jest Tawan. Kurwa dużo tego. 2 tygodnie masakry. Wyruchany na maxa. Ale za to właśnie kocham Tajlandię! W Wietnamie też było dużo walenia, ale tutaj jest ZDECYDOWANIE więcej. Być może dlatego, że mieszkam już tyle lat, ale nie zmienia to faktu, że jednak tak właśnie jest.

Innym powodem to ceny mieszkań – w Wietnamie pokoje dzielone z innymi ludźmi, chodzą grubo ponad 100$. Tym czasem w Tajlandii za tą samą cenę można mieć całe mieszkanie dla siebie. Pomimo tego, że mieszkałem znajomymi (poznanymi przez tą stronę – cheers Leszek ;), jestem już za stary na flatshare. Ponad 5 lat flatshare’u w Londynie i jednak wolę na swoim! Czyli jak mam ochotę nabrudzić, to jest brudno, mam ochotę zrobić orgię, to jest orgia i nie muszę się przejmować, czy nie przeszkadzam reszcie.

Na tym zakończę dzisiejsze pierdolenie, bo o 5 rano wyjazd (służbowy) do Rayong. W drodze powrotnej zamierzam zatrzymać się na dzień lub dwa w Pattaya i spotkać się z czytelnikiem AzjaPoZmroku (cheers Tom!), także może się wreszcie zbiorę i skrobnę też coś o Sin City!

13 comments

  1. Mikey · Lipiec 22

    Dobrze ze wrociles, czekamy na nowe historie:D!

    Lubię

    • Kris · Lipiec 23

      Nie wiem czy pamietasz ale cie ostrzekalem ze najlepiej dla ciebie bedzie jesli zostaniesz w Tajlandi. Beny nie zaluj, kladzie na twarz za duzo tapety czyli ma cos do ukrycia na pewno mozesz znalesc ladniejsza Tajke. Co do mlodych Brytyjek to pewnie wiekszosc i tak brzydka. Ladna dziewczyna lubi chodzic na zakupy po galeriach w Lodynie a nie myc dupy sloniom.Wiec tez nie masz czego zalowac.

      Lubię

  2. Miki · Lipiec 22

    Najlepszy blog. Czekam na nowe historie 🙂

    Lubię

  3. Artur · Lipiec 28

    Wszystkie relacje super. Czekam na kolejne…

    Lubię

  4. Rafał · Lipiec 28

    Super strona!!

    Lubię

  5. yo · Sierpień 1

    Czyli co, nie polecasz tych wolontariatow? Bo wlasnie zaczynalem się rozglądać za czymś na zimę. Od razu zaznaczam, że nie interesują mnie żadne imprezki czy wycieczki, tylko chciałbym najpierw popróbować tego chleba (czyli pracy w tajskiej szkole) zanim się ostatecznie zdecyduję. Rozrywkę zorganizuję sobie we własnym zakresie :)))

    Lubię

    • Michal Forsaken · Sierpień 2

      Huh, where do I even start! Taki wolontariat to może być zajebista przygoda, mnie tylko zastanawia dlaczego ludzie płacą, żeby pracować? Przecież dokładnie to samo można zorganizować samemu, bez żadnych opłat… Więc mam dla Ciebie ofertę – znajdź sobie program, który Ci się podoba i ja Ci go załatwie za połowę ceny.

      Lubię

      • yo · Sierpień 2

        W zasadzie to mam już upatrzony: http://www.volunteerthailand.org/low-cost-volunteer/
        400 baksow, w tym acomodation, na dwa tygodnie. Zdaję sobie sprawę, że jak na Chiang Mai, to i tak trochę przepłaciłbym, ale z drugiej strony jest tak, jak już kiedyś gdzieś tu pisałeś: hajs vs czas. Dla mnie stówka czy nawet dwie nie robią jakiejś dramatycznej różnicy, za to każdy dodatkowy dzień urlopu muszę w mojej firmie wyszarpywać jak z kość z paszczy pitbula.
        Z tego względu wszystko na miejscu musi być jak w zegarku, a z doświadczenia wiem, że w tajskiej firmie nie warto kupować nawet jednodniowej wycieczki, bo organizacja pracy jest tam taka, że przez pół dnia stoi się i czeka na przysłowiowe chuj-wie-co.
        W przyszłym roku w lutym będę mieć dla siebie dokładnie 23 doby i zamierzam je wykorzystać do maksimum (znaczy się – przyjemne z pożytecznym, z przewagą przyjemnego). Z tego odejmij 3 na przelot, około 5 na pełną aklimatyzację do tropiku (taki mam organizm) i zostaje tylko dwa tygodnie ful wypasu. Więc widzisz, że nie bardzo mam kiedy organizować się samemu na miejscu, gdzie nie znam stosunków, a mieszkam pół świata dalej, dlatego czasem wolę zapłacić i mieć spokojną głowę.

        Lubię

  6. Michal Forsaken · Sierpień 3

    Tak jak mówiłem, jestem w stanie zorganizować taki sam program za połowę ceny. Tylko mój obszar to centralna Tajlandia – Bangkok, albo okolice Bangkoku. Może być nawet gdześ nad morzem, aczkolwiek do Chiang Mai mam (za zwyczaj) za daleko.

    Lubię

    • yo · Sierpień 3

      Jeśli tak, to piszę się. Każde miejsce w Thai mi pasuje oprócz Pattayi. Tam już nie chcę wracać 🙂 Bangkok – bardzo polubiłem to miasto, tylko nie chciałbym poświęcać za dużo czasu na dojazdy (pamiętaj, że to mój urlop i walor wypoczynkowy też musi być zachowany). Podobno bardzo fajne jest Hua Hin, ale w sumie to w BKK też mam swoje giki 🙂

      Lubię

      • Michal Forsaken · Sierpień 3

        Hej, jak masz jakieś specjalne życzenia (przedszkole? liceum? podstawówka?), to daj znać. Na dzisiaj od strzału mogę Ci zaoferować szkołę – liceum w prowincji Lumphun. Odbiorę Cię z lotniska, wsadze w autobus do Lamphun i ktoś Cię tam odbierze i zaprowadzi do mieszkania. Zakwaterwanie już w cenie. Jedzenie nie jestem pewien, ale prawdopodobnie obiad w szkole dostaniesz za darmo.

        Lubię

  7. yo · Sierpień 3

    Nie no stary, z tym przedszkolem to już pojechałeś, no bez jaj. Serio, biorą tam facetów do przedszkoli? Liceum byłoby chyba najlepsze, tylko oczywiście nie od strzału, a konkretnie od 20 lutego 2017 (w sensie pierwszego dnia pracy, bo przylot mam najprawdopodobniej 15). Jeśli to jest nieodpowiednia data, bo kończą się semestry, czy coś, to pls, daj mi znać jak najszybciej, to jeszcze może dam radę przebukować urlop.

    Lubię

    • Michal Forsaken · Sierpień 3

      Bez problemu biorą facetów do przedszkola. Wynika to z tego, że 95% expatów to faceci. Stąd też prace kobiecie jest znaleźć dużo łatwiej. W lutym wszystkie szkoły są otwarte, więc możesz przyjeżdżać.

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s