Wietnam po zmroku – czyli przygody z alkoholem i dziewczynami


Ah, to była noc. Wraz z Michaelem, moim przyjacielem z Colorado, spędziliśmy całą noc w District 1, czyli centralnej dzielnicy Saigonu, radując się lokalnymi trunkami, snując plany na przyszłość i oczywiście, szukając Wietnamek chętnych do zabawy. Michael to ciekawa osoba, 4 lat temu, kiedy poznaliśmy się w Bangkoku, uchylił rąbka tajemnicy – jestem w Azji, żeby znaleźć bogatą sugar momma, która będzie mnie utrzymywać i kupować mi drogie prezenty. Dziś po 4 latach spędzonych głównie pomiędzy Wietnamem i Japonią, żyje on z pieniędzy starszej o 10 lat japonki, która robi regularne przelewy.

wietnam-saigon-hmcm-dziewczyny-wietnamki

Bycie utrzymankiem Azjatki, choć nie najpopularniejsze zajęcie w tym rejonie, spotykane jest również w Tajlandii. Znam co najmniej kilka takich przypadków gdzie moi znajomi atakują wyłącznie laski w drogich klubach Bangkoku na Thonglor lub Ekkamai z zamiarem stworzenia związku, w którym to oni będą czerpać korzyści materialne. I co ciekawe to nie są jakieś stare baby, a fajne dupcie! Tutaj przyznam się, że sam równe przez kilka miesięcy byłem na utrzymaniu pewnej Tajki, która płaciła nie tylko za nasz apartament, ale pokrywała 90% rachunków za restaurację, hotele, imprezy, etc. Jednak mnie osobiście taki styl życia nie odpowiada i szybko od niej uciekłem. Pieniądze nie są dla mnie ważne, znacznie bardziej cenię sobie wolność. A kasa? Można przecież zarobić samemu.

A więc noc w District 1 mija, w między czasie pojawiły się 2 Wietnamki. Przytulanie i mizianie z Wietnamkami. Wspólnie piliśmy przez następne kilka godzin, one kawę, a my piwo, aż przechodząc do sedna zaoferowaliśmy, aby przenieść się w bardziej intymne miejsce, czyli hotel, tudzież apartament. Niefortunnie laski nas zlały ciepłym moczem i dosyć klarowne stało się, że nic poważniejszego z nimi tej nocy się nie stanie. Stąd też postanowiliśmy się rozłączyć i szukać przygód gdzie indziej.

Tutaj pierwsza niespodzianka nocy. Nie ma mojego motoru! Pytam ludzi w okół, nikt nic nie wie. Trochę się posrałem, bo kradzieże w Saigonie są dość powszechne. Mimo wszystko motor był zaparkowany przed barem, który jest już zamknięty. Czyżby obsługa zamknęła go w środku? Albo to, albo nie mam już motoru…

Kupujemy piwo i ruszamy dalej. Idziemy ponurymi uliczkami w deszczu i zapowiada się nie najciekawiej. W pewnym momencie podjeżdżają dwie Wietnamki na motorze. Chcemy pić i się ruchać – oświadczają. Akurat z doświadczenia wiem, że jeśli laska na wstępnie wali takim tekstem to: a) chce się okraść, b) jest dziwką, c) jest dziwką i chce cię okraść. Moja pierwsza reakcja – no, thanks. Ku mojemu zdziwieniu, Michael, który spędził kilka lat w Wietnamie i w miarę dogaduje się po wietnamsku, mówi, żebyśmy z nimi szli. Dzielę się z nim moimi obawami, jednak szybka konkluzja – czy one w ogóle mają nas z czego okraść? Ja przy sobie nigdy nie noszę większej ilości gotówki, to nauczka po tym jak wietnamska policja wymusiła ode mnie 700,000 dongów. Teraz po prostu trzymam tyle kasy ile potrzebuje, żeby siłą rzeczy nic te złodziejskie chuje z z wietnamskiej policji nie mogły mi ukraść. Mam też przy sobie telefon za 120$, który ma już ponad rok. Też jakoś specjalnie mi na nim nie zależy. Ok, idziemy z wami.

Michael wskoczył na motor z jedną laską, a ja idę na nogach z tą drugą. Kupiliśmy więcej alkoholu i idziemy do „ich pokoju”. Po 10 minutach docieramy do jakiejś bramy, gdzie czeka na mnie Michael i druga laska. Otwieramy piwa i laski nas atakują. Mam na sobie ręce i jednej i drugiej. Otwierają mi rozporek, potem pasek od spodni. Michael stwierdza, że da mi trochę prywatności, a przynajmniej taka była jego wymówka i odchodzi 10 metrów. Nie wiem o co mu chodzi, szczerze to czułbym się bezpieczniej z nim obok, no ale cóż, znalazłem się w sytuacji, gdzie w miejscu publicznym mam spuszczone spodnie i dwie laski opierdalają mi ptaka. W bramie, przy głównej ulicy, w centrum Saigonu.

Minęło co najmniej 5 minut, a laski coraz bardziej domagają się, żebym ściągnął do zabawy Michaela. W grupie zawsze raźniej – mawiają. Wychodzę więc na ulicę i wołam swojego towarzysza.

W tym momencie laski wskakują na motor i odjeżdżają. Moja pierwsza myśl – ok, nie mam albo telefonu, albo kasy, albo wszystkiego. Łapię za jedną kieszeń – kasa jest. Łapię za drugą kieszeń… pusta! Nie ma telefonu. No cóż, nie mogę powiedzieć, żeby mnie to specjalnie zaskoczyło, przewidywałem taki rozwój wydarzeń od samego początku. Zaczynam się śmiać. Po raz kolejny przez moje pijaństwo i chuć zostałem okradziony. Który to już raz, trzeci? I za każdym razem taki sam scenariusz, haha. O dziwo zamiast wkurwienia, sytuacja mnie raczej śmieszy. Po raz kolejny potwierdziło się, że laski które chcą się ruchać w pierwszej minucie mają niecne zamiary. Ale przecież już o tym wiedziałem… Ah ten alkohol i evil dick, który domaga się aby go nieustannie karmić.

Na tym noc kończymy. Jest już 6 rano. Przygód trochę było. A motor? Następnego dnia wysłałem wiadomość na Facebooku do Van, Wietnamki z którą się regularnie dymam – nie mylić z dziewczyną – sama podkreśla wielokrotnie, że nie jesteśmy parką. Van podwiozła mnie do baru o 13 – zamknięty. Poszliśmy oglądać Conjuring 2 do kina, wracamy o 17 – bar zamknięty. Ona akurat mieszka w district 4, to nie jest daleko od jedynki, więc poszliśmy się ruchać do niej na chatę i akurat wybiła 20. Wracam do baru i…. uratowany. Mój motor jest w środku. Telefonem się nie stresowałem, ale strata motoru to już trochę grubsza kasa, zwłaszcza, że to wynajęty motor, więc nie wiadomo ile by mi zaśpiewali za wymianę.

Ah Wietnam, Wietnam… No i ten mój evil dick, przez którego po raz kolejny zostałem okradziony – wszystko z jego winy.

 

Reklamy

8 uwag do wpisu “Wietnam po zmroku – czyli przygody z alkoholem i dziewczynami

  1. Słabo tu z ladyboyami, widziałem kilka obleśnych sztuk w D1, ale ogólnie to nie ma czego porównywać z Tajlandią. Jak chcesz wiedzieć o ladyboyach, to pyta Trevora, on w każdym kraju jakiegoś zalicza, hehe

    Polubienie

  2. Uwierze ze mogl miec utrzymanke w Japoni, wlasciwie to mnie to nie dziwi bo znam podobne historie ale w Wietnamie (tak jak i w Chinach) utrzymanki sie nie znajdzie bo tutaj bogata kobieta szuka zawsze bogatrzego faceta jest to tu kulturowo uwarunkowane. Poza tym dla pieknej Chinki i Wietnamki facet bez kasy nie jest sexi i uwazany jest za nieudacznika. Pieniadze w krajch rozwijajacych sie to bog i viagra.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s