Dzień z życia w Wietnamie – policja, plaża i randka


Telefon w ręce, odpalam Tinder. Niesamowita zabawka. Mutual like z co drugą laską. W Bangkoku też jest nieźle, ale nie aż tak. Czyżby to mniejsza ilość obcokrajowców w Wietnamie? 5 Minut rozmowy z kilkoma laskami i umawiam się z jedną z nich. Rzucam propozycję, żeby iść na basen. Wietnamka upgradeuje pomysł, żebyśmy od razu pojechali na plaże. To nawet lepiej!

Dwie godziny później jesteśmy już na skuterze i jedziemy na południe w stronę morza. Drogi są w masakrycznym stanie, praktycznie nie można jechać szybciej niż 40km/h bo za bardzo trzęsie. Zresztą jak przestrzega mnie Wietnamka, jeśli przekroczę 60km/h to od razu ściągnie mnie policja. Przypomina też, iż należy jeździć wyłącznie prawym pasem, o czym zapominam co 5 minut.

Tak też podążamy drogą na południe, gdy nagle mój stary zjebany skuter wydaje dziwne odgłosy. Silnik działa dalej, ale brak przyśpieszenia. Albo spadł łańcuch, albo zerwała się taśma napędowa. Stoimy  na poboczu, o 12, w rozgrzanym słońcu, brak cienia, zero wody. W pobliżu brak jakichkolwiek domów. Sytuacja trochę beznadziejna.

Teraz tak. 99% Tajek w tej sytuacji zaczęło by płakać i szlochać co teraz z nami będzie, bez nawet zastanowienia się jednej minuty jak rozwiązać problem. Z przyzwyczajenia więc mówię Wietnamce, żeby ubrała hełm jako ochrona przed słońcem, a znaleźć wyjście z tej sytuacji muszę sam i nie ma co liczyć na pomoc ze strony laski.

Sprawdzam gdzie jesteśmy na google map. Mówię do Wietnamki: 6km w dół drogi jest jakaś wioska, może mają mechanika? Albo idziemy na nogach, albo poprosimy kogoś z ulicy, aby popchał motor, albo próbujemy googlować po wietnamsku mechanik w wiosce x. 

Wietnamka na mnie dziwnie popatrzyła i mówi: ale ja już dzwonię po mechanika, zaraz tu przyjedzie.  – jak to?! Czyżby Wietnamki nie były totalnie bezużyteczne jak w pobliskiej Tajlandii i Kambodży? Jak im wytłumaczyłaś gdzie dokładnie stoimy? – zapytałem. – popatrzyłam na numer słupa z prądem i znajdzie nas po tym numerze – ja pierdole RESPECT, naprawdę nie spodziewałem się tego ze strony Azjatki. Spodziewałem się płaczu, że słońce ją opali, że jest za gorąco i krzyk ZRÓB COŚ SZYBKO BO MI ŹLE, natomiast absolutnie zero inicjatywy.

5 minut później zjawia się mechanik. Popycha motor nogą pare kilometrów i jesteśmy gdzieś w warsztacie w dżungli, zdjęcie poniżej.

13245459_10208555646784528_1151792167082796152_n

Tak jak zgadywałem, zerwana taśma napędowa. 300,000 dongów, to jakieś 15$. Chujowo, bo ten stary motor który pożyczyłem za 1,000,000 na cały miesiąc pewnie będzie psuć się jeszcze nie raz. Swoja drogą tani wynajem, jak ja wypożyczałem skutery w Tajlandii, to kasowałem 2 razy tyle.  Tak czy inaczej, nie chce kupować motoru aż będę na 100% wiedział, że chce tu zostać na co najmniej 6 miesięcy. Na razie mam mieszane uczucia.

20 minut później dojeżdżamy do Monkey Island. Wietnamka mówi, że to fajna miejscówka. Na kasie biletowej bezczelnie dwie ceny, jedna dla Wietnamczyków, druga dla obcokrajowców. Ciekawe co jakbyśmy zrobili taki znak w europie. Wietnamka płaci za mój bilet. Pytam czemu, w odpowiedzi słyszę „i think I’m richer than you”. Haha. Mówię więc cảm ơn nhiều lắm, czyli dziękuje i idziemy oglądać małpy.

Małpy jak małpy, nic ciekawego. W kompleksie są też krokodyle, w ogóle cała miejscówka przypomina mi bardziej Kambodżę niż Wietnam. Wietnamka łapie mnie za rękę i romantycznie spacerujemy w błocie, pomiędzy gównami małp. To aby nie dotykać żadnych małp, nauczyłem się już w Tajlandii. Jebane same dotykają ludzi, ale jak im się zrobi to samo, to gryzą. No i nigdy nie należy pochodzić do małej małpy, chyba że bardzo chce się wkurwić jej rodziców.

13256538_10208595733786678_8109785119973802026_n

W końcu dojeżdżamy do plaży. To chyba najbardziej chujowa plaża jaką widziałem, brzydka, zaśmiecona, z szarawym piaskiem. Robię zdjęcie (poniżej). Wietnamka protestuje – nie chwal się na Facebooku, że takie plaże chujowe mamy w Wietnamie i tak wszyscy wiedzą, że Tajlandia jest 100 razy lepsza”. Tylko w takim razie po co w ogóle sugerowała, żebyśmy tu przyjeżdżali?

13237621_10208595733946682_3752487146219792149_n

Za pływanie w takim zajebistym morzu to ja podziękuje. Zresztą w ogóle, aktualnie w Wietnamie jest katastrofa ekologiczna, fabryki plastiku tak zatruły wodę, że ryby w morzu zaczęły pływać brzuchami do góry nogami, po czym to samo stało się w Saigonie. Tak jak w Bangkoku piję wodę z kranu, tutaj mam obawy, aby nawet myć kranówą zęby. Dodatkowo, Facebook nie działa co drugi dzień, bo rządowi nie chcą, aby organizować za pośrednictwem portali społecznościowych strajków w sprawie tego skarzenia. A jakby nie patrzeć, to ryby dla wielu ludzi są jedynym źródłem utrzymania.

W pobliżu jest targ z owocami morza. Podobno zajebiście tanie i mogą od razu ugotować za jakieś grosze. Nabraliśmy w pytę rożnych potworów do koszyka i objadaliśmy się małżami, krewetkami, ślimakami, etc. Nie pamiętam ile dokładnie wyszedł rachunek, ale to było coś w granicach 5-10$.

Jedziemy z powrotem. Oczywiście szybko zapomniałem o tym, że mam jechać po prawej stronie i BOOM, zderzenie z policją. Kurwa tak nieprzyjaznej policji w Azji jeszcze nie widziałem. Poważne miny i krzyczą, że ma dawać paszport. Nie za bardzo wiem o czym toczy się rozmowa, bo cały czas mówią po wietnamsku, nie do mnie, a do laski. W pewnym momencie ona daje im 500,000 dongów, to w chuj kasy, na co tyle kasy? Oni jednak są nie ugięci i chcą więcej. Końcowy rachunek 700,000 dongów, czyli 31$. Masakryczne dużo. W Tajlandii to samo kosztowałoby mnie albo 400 thb z wypisanym mandatem, albo 3$ łapówki. Wkurw na maxa. Wietnamka krzyczy do policji po angielsku fuck you, prawdopodobnie bardzo głupi pomysł, bo chyba każdy, nawet głupi policjant rozumie ten zwrot?

Dojeżdżamy do mojego domu, oboje w złym humorze. Próbuje oddać jej te 700,000 dongów, bo jakby nie patrzeć to była moja wina. Ona odmawia. Wsadzam jej 500,000 dongów za spodnie i myślałem, że zabrała. Dopiero później odkryłem, że wsadziła ten banknot pod mojego laptopa. Ja chyba naprawdę wyglądam na biednego!

W mieszkaniu nawet jej nie atakowałem, bo wiedziałem, że nic z tego nie będzie w tym momencie. Aktualny humor – pakować się w samolot do Bangkoku, tam przynajmniej policja nie okradnie cię ze wszystkiego co masz w portfelu. Speaking of which, teraz nosze już tylko 100,000 dongów w portfelu, żeby pokazać policji, że nie mam nic więcej, resztę siana trzymam gdzie indziej.

W między czasie dostaje wiadomość od znajomego Wietnamczyka, żebym wpadał do Cuba bar na jakieś drinki. Pytam Wietnamki, czy chce iść, w odpowiedzi słyszę, że „I never drink, but today I just wanna get drunk!”. 

Wieczorem jedziemy do Cuba bar. Impreza  stylu central america. Nawet jakieś latynoski do tańczenia zatrudnili (fajne!). Wietnamka kupiła sobie jakiś cocktail i mi piwo (lol znowu). Jeden drink i tak się nawaliła, że za bardzo nie mogła stać. Siada mi na kolana. Dobry moment, żeby ją pocałować. Wietnam podobno jest bardzo konserwatywny, więc postanawiam odstąpić od tego pomysłu… Patrzę na lewo, jakaś laska liże się z kolesiem. Patrzę na prawo, inna laska liże się z kolesiem. Pierdole, to chyba jakieś głupoty o tym konserwatywnym Wietnamie. Atakuje Wietnamkę, idziemy w ślinę.

Wypijam drugie piwo. Jej już nic nie pozwalam pić, bo ledwo chodzi po tym jednym coctailu. W końcu mówi, że muszę ją zabrać do domu. OK – chodźmy do mnie. W odpowiedzi słyszę – nie, bo ty mieszkasz za daleko, ale możesz spać u mnie, jeśli nie boisz się psa – Ok, brzmi dobrze.

Po drodze na parking Wietnamka się wyjebała na ziemie. To po tym jednym coctailu który wypiła! Jedziemy do niej. Kurwa nie mam kondomów. Szukam 7/11, ale oczywiście nie ma takich wynalazków w Saigonie. Czasami zdarza się Family Mart, ale pechowo po drodze do jej domu nie było żadnego.

Parkuje motor w budynku obok. Wietnamka – ej, ale musisz iść do mojego pokoju na palach bo mój ojciec śpi w pokoju obok. I nie próbuj mnie nawet ruchać, bo on wszystko usłyszy – oops, takiej akcji jeszcze nie miałem! Na ten momencie naprawdę wierzyłem, że nie będę próbował jej ruchać.

Jej pokój jest na strychu. Nie żartuje, normalny strych przerobiony na pokój, lol. Ale przynajmniej ma Air Con. Sufit na wysokości półtorej metra. Zamiast łóżka, materac na podłodze. Ja mam 185cm więc muszę chodzić na kolanach. Zdjęcie poniżej.

13240655_10208595903350917_5295785773079114172_n

No i tak, miałem jej nie ruchać, taki był plan, ale oczywiście ciężko się powstrzymać jak w gaciach ma się bonera. Chwila zawahania, czy się czymś nie zarażę, bo nie zdążyłem kupić kondomów. Analiza czy chodzi na imprezy, gdzie została poznana, co mówiła o swoich byłych, ile ma lat. Ostatecznie postanawiam zaryzykować i się za nią zabieram. Ona mówi „tylko cicho, bo mój ojciec usłyszy i tu przyjdzie„. Niespełna minutę później, Wietnamka jęczy jak w pornolu, aż jej musiałem ręką zasłonić usta, bo naprawdę bałem się konfrontacji  z jej ojcem.

Ok, idziemy spać… tylko że mnie po tych piwach strasznie chce się lać. OK, I will go first to scout the area and you follow me – idę za laską. Na palcach. Wietnamka przypomina 5 razy, że mam spuścić deskę. Wylałem się i czekam w kuchni. Ona poszła do łazienki umyć zęby czy coś. Ja widzę mydło koło umywalki w kuchni. Przydałoby się umyć pytę po seksie. Wciągam i zabieram się za mycie. Nagle słyszę, że ktoś schodzi po schodach. Zajebiście, nie tylko nakryje mnie ojciec, ale jeszcze z fujarą w ręku! Szybka ewakuacja na strych. Ufff, udało się.

Idziemy spać. Rano Wietnamka mnie budzi i mówi „oh fuck, zapomniałam, że mój ojciec dzisiaj nie pracuje, on gdzieś teraz wyszedł, musisz szybko uciekać”. Dopiero teraz sobie uświadomiłem, że skoro wychodził, to pewnie widział moje buty… Jak tylko o tym wspomniałem, laska wpadła w panikę. Szybka poranna ewakuacja i czas rozpocząć kolejny dzień w Wietnamie… Fajnie było.

Advertisements

8 uwag do wpisu “Dzień z życia w Wietnamie – policja, plaża i randka

  1. Znow piekna historia tylko brak zdjecie wietnamki .Ciekaw jestem jak wygladaja te wietnamki co sie tak szybko godza isc do lozka. Tajka sie z nami pochwaliles a wietnamka juz nie bo niezbyt urodziwa ? „Pierdole, to chyba jakieś głupoty o tym konserwatywnym Wietnamie „Ciagle popelniasz ten sam blad piszac o Wietnamie choc juz go parokrotnie tutaj poprawialem. Pamietaj ze sa dwa (choc oczywiscie nie formalnie). Poludniowy otwarty i polnocny konserwatywny.

    Lubię to

  2. ta opowieść jest zajebista!, bo przywraca mi wspomnienia moich młodzieńczych podbojów w Polsce. Też tak wiele razy po imprezach się wracało do niej i potem były różne takie dziwne przypadki i wpadki. Stres i strach przed konfrontacją z rodzicem,starszym większym bratem czy nawet chłopakiem był ogromny ale wspomnienia bezcenne, haha!
    Pozdrawiam
    a kiedy właśnie planujesz wybrać się na tą północ, bo może nie taki diabeł straszny jak go Kris maluje ?

    Lubię to

  3. To może jak już jesteś w tym Wietnamie to rozejrzałbys się jak wygląda scena P4P i skrobną jakiś artykuł w formie przewodnika step by step dla urlopowiczów bo ten kraj to biała plama na mapie sex turystyki i niewiele na ten temat wiadomo.

    Lubię to

    • Narazie jestem nowy w Wietnamie i nie za bardzow w temacie. Z dotychczasowych obserwacji: Na Buy Vien są masaże za 10$, w niekórych za kolejne 10$ można dostać happy enging. Przy parku wzduż ulicy Phạm Ngũ Lão zaczepiały mnie jakieś freelancerki, ale nie pytałem o cenę. Hotele na godziny są wszędzie i kasują tylko 3$. Na ulicy Nguyễn Phi Khanh jest masa salonów masażu za 10$ robia masaż nago i za następne 10$ biorą do buzi. Masa freelancerek używa aplikacji WeChat i same wysyłają cenniki z własnej inicjatywy. Podobno można chodzić do fryzjerów i dostać loda nawet za 5$, ale nie mogę tego potwierdzić, bo tylko o tym czytałem, nie wiem gdzie znajdują się takie miejsca na dzień dzisiejszy.

      Jak chodzi o umawianie się z normalnymi laskami, to jest bardzo łatwo doprowadzić do spotkania z Wietnamkami z internetu, można praktycznie w 5 zdaniu zapytać i większość się zgadza, ale już, żeby sończyć tą imprezę w sypialni na pierwszej randce, trzeba mieć trochę szczęścia. Jak się ma trochę cierpliwości, to tak na trzecim spotkaniu już się w miare bez oporów walą.

      Lubię to

  4. Nie bez powodu jest to biala plama. Jak juz musisz to wybiez Saigon tam najatwiej (co nie znaczy latwo) bron boze polnoc i Hanoi. Jak interesuje cie sex turystyka to jesli jestes mlody i nie brzytki wybiez Japonie. Jak juz po 40 albo nie najlepszy wyglad to za kase w Tajlandi, Kambodzy lub na Filipinach. Wietnamu i Korei nie polecam a Chiny radze omijac zdaleka wszystkim zainteresowanym sex turystyka.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s