Pierwsza flaga Wietnamska zdobyta


Dzień 1

Lotnisko Don Munag w Tajlandii. Benny szlocha i błaga, abym nie wyjeżdżał. Mnie również nie jest łatwo, przyznaję, że mam do niej uczucia. Powiem więcej, gdyby była w stanie spełnić moje warunki na związek, to nigdy nie wyjeżdżałbym z Tajlandii. Niestety należy ona jednak do gatunku zjebanych Tajek, których nie da się zreformować. Ostatni pocałunek i czas kończyć ten dramat. Idę w stronę odprawy celnej i czuje, jak oczy napełniają mi się łzami…

Samolot wzbił się w powietrze o godzinie 7:30 rano. Kierunek Saigon, Wietnam. Zasnąłem niemal natychmiast, ponieważ nie spałem całą noc. To była moja ostatnia noc z Benny i nie chcieliśmy zmarnować jej na spanie. Obudziło mnie mocne uderzenie kół samolotu o pas lotniska. Jestem w Wietnamie!

Flag_of_Vietnam.jpg

Na lotnisku miał mnie odebrać Leszek, który jednak porządnie zapił dzień wcześniej i w efekcie musiałem szukać taxówki po nieprzespanej nocy. Jakiś typek, podający się za taxówkarza z licznikiem zgarnia mnie przy wejściu i jestem prawie w drodze. Szybko jednak okazuje się, że chuj z niego a nie taxówka, jakiś kombinator zwykły. Umawiamy się na 15$, ale przy wyjeździe z lotniska zaczyna ściemniać, że mam mu dopłacić za parking, czy coś tam, i wpychał mi ręce do portfela, żeby samemu sobie wyciągnąć pieniądze. Mówię mu więc, żeby się pierdolił i wychodzę.

Godzinę później dojeżdżam do D7 i lokuje się w apartamencie. Wypadałoby spać… oczywiście przed spaniem poszła flaszka. Ok, czas na spanie po flaszce. Wrong again. Na Facebooku męczy mnie już jedna z Wietnamek, z którą jestem umówiony na kolacje. Podałem jej adres i przyjechała mnie odebrać na skuterze. Laska jest całkiem fajna, 21 lat, mówi bardzo dobrze po angielsku, ma spore (jak na Azjatkę) cycki i można z nią pożartować.

Jedziemy do D1. Oczywiście kierowcą zostałem ja. Cięższemu zawsze łatwiej prowadzić. No i ogóle nie ufam kobietom za kierownicą. Wietnamczycy jeżdżą jak downy. Nie dość, że zajebiście wolno, to jeszcze cały czas się w siebie wpierdalają. Codziennie widzę tu jakiś wypadek. Nikt nie patrzy w lusterka, a miliony skuterów zmieniają pasy kiedy tylko im się podoba. Dojechaliśmy na wietnamskie jedzenie. Dupy nie urywa, ale nie jest złe. Powoli dowalam się do Wietnamki. Ma na imię Van.

Van zapłaciła za naszą kolacje. Nie dużo, ale liczy się gest, wszak w Azji nie brakuje gold diggerów, a to swojego rodzaju dowód na to, że ona nie jest „jedną z tych”. Widząc, że dosłownie zasypiam na krześle, Van proponuje, żebyśmy wrócili. Dojeżdżamy z powrotem do D7. Próbuje ją zgarnąć na chatę i FAIL. I’m tired already, see you tomorrow. Pierwszy dzień w Wietnamie i zero seksu. Nie tak sobie to wyobrażałem! Na szczęście ostatnią rundę z Benny miałem o 5 rano, więc po jakiś 15 godzinach nie jestem jeszcze tak zdesperowany.

Dzień 2

Cały dzień ogarniam okolice. Trzeba było zlokalizować siłownie, sklepy, etc. Nigdzie nie widzę psów z grilla. Testuje też wszystkie marki piwa, które jest zajebiście tanie. Saparro beer, to zdecydowany winner, piwo japońskie.

Wieczorem udajemy się na jakieś drinki w centrum. Jesteśmy w barze/klubie o nazwie Emergency. Zajebista miejscówka, gdzie laski chodzą w outficie pielęgniarki z sex shopu. Poznałem filipinki i pijemy razem. Jedna z filipinek rzuca w końcu tekstem, żebyśmy wrócili w 5 osób do nich na chatę. Impreza przenosi się do D7, ta sama dzielnica gdzie mieszkam i ja. Taxi za 95,000 dongów, to jakieś 5$. Szukam siana, żeby zapłacić za taxe, ale filipinki się upierają, że same zapłacą.

saigon-hcmc-wietnam

Jesteśmy u nich na chacie. W Living roomie oczywiście dupny plakat Jezusa, bo jakże by inaczej. Podłoga niezły syf, nie dość, że chodzą w butach po mieszkaniu (coś co jest nie do pomyślenia w Tajlandii), to chyba nikt nie potraktował z mopa tej podłogi od tygodni. Stopy mam czarne od tego syfu.

Pijemy i palimy skręty. Podbijam do jednej z filipinek i zapowiada się nieźle, bo w pewnym momencie zostaliśmy sami w pokoju. Cała reszta się wykruszyła. Przeprowadzam atacke, dotykam ją po nogach, lekko się przytulamy. Coś z tego będzie.

10 minut później filipinka oświadcza, że idzie spać. Sama. Na nic moje próby, że boję się duchów i spać sam nie mogę (tak, tak, wiem, że to brzmi śmieszne, ale wszystkie Azjatki śmiertelnie wierzą w duchy i to jest dla nich argument który ma sens). W odpowiedzi słyszę, że jak szukam łatwej laski na jedną noc, to powinienem uderzać w Wietnamki, bo one puszczają się z każdym białym. Śmieszna obserwacja, bo z tego co kojarzę, to jednak filipinki dużo bardziej otwarte są na tego typy przygody. Dzień 2 okazuje się kolejną porażką. Zero seksu.

Dzień 3

Śniadanie, siłownia, spotkanie o prace. Dzwoni Van. Wanna hang out? Czemu nie. Wpadaj do mnie na basen, nauczę cię pływać. Lepsze apartamenty w Azji zazwyczaj mają swoje baseny i to jest zajebiste miejsce na randkę. Spora część Azjatek nie potrafi pływać, więc jest okazja, żeby trochę się poprzytulać na głębokiej wodzie. Do tego od razu można zobaczyć swój target w bikini i wtedy się dokładnie wie, z czym mamy do czynienia.

hcmc-wietnam-saigon-motory

Randkę zaczynamy od szukania tamponów, bo Van właśnie zaczęła krwawić. Znalezienie takiego wynalazku w Azji nie jest łatwe, są laski które nawet nie wiedzą do czego to służy. Anyway, jej okres dobrze nie rokuje na ewentualne ruchanie, więc trochę się stresuje. To już trzeci dzień bez niczego i trochę mnie skręca.

Pluskamy się w basenie. Po 40 minutach już w miarę swobodnie macam ją po cyckach. Taplamy się aż do zamknięcia i wracamy do mnie do mieszkania, żeby się wysuszyć. Puściłem jakiś film na laptopie i siedzimy w łóżku. Atacke! Ostro biorę się za Van, a to ostro się opiera, ale przecież oboje wiemy, że nie byłaby w moim łóżku, gdyby tego nie chciała. Mam okres! Jeszcze się nie znamy! Pomyślisz, że jestem łatwa! Strasznie dużo gadała, więc wziąłem ją na jaskiniowca i po prostu wyruchałem, nie czekając na jej aprobatę. Oczywiście po 10 sekundach udawania, że wcale nie chce, sama wskoczyła na górę i przejęła inicjatywę. Standard.

Pierwsza wietnamska flaga zdobyta!!! No, prawie pierwsza, bo miałem i Wietnamkę w Bangkoku i ze dwie z poprzedniego pobytu tutaj. Jest to natomiast pierwsza flaga od przyjazdu. 3 dni. Kurwa trochę długo. Ale ważne, że jest flaga.

 

 

Reklamy

8 uwag do wpisu “Pierwsza flaga Wietnamska zdobyta

  1. Jak nalezy do tych zjebanych to niezaluj bo zdrowie najwazniejsze a od takich to mozna cos dostac juz od samego pocalunku. W Wietnamie poznasz pozadne dziewczyny. Zwlaszcza na polnocy gdzie mieszkam zdarzaja sie czesto nawet 20 letnie dziewice i to ladne .Dzielnica 7 to najgorszy wybor. Jest ona atrakcyjna jedynie dla rodzin i koreanczykow pracujacych w korporacjach . Ceny wynajmu w miare ladnym malym mieszkaniu zaczynaja sie od 500 $ czyli tak jak w centrum ale do centrum daleko. .Ta flaga za szybko zdobyta pewnie zdesperowana i nie za ladna (zdjecia nie zalaczyles).Jeszcze nie spotkalem Wietnamki a troche juz tu mieszkam, ktora by uzyla tamponow i godzila sie na seks podczas menstruacji szczegolnie z nowa poznanym facetem. Spotkanie o prace? Czy tak jak wiekszosc obcokrajowcow chcesz uczyc angielskiego ? Teraz bedzie o wiele trudniej bo slyszalem z kilku zaufanych zrodel ze Chiny jakis miesiac temu postanowily wywalic nie nativow i tysiace z calych Chin zmierza w kierunku Wietnamu gdzie do wyboru maja tylko dwa miasta z czego wiekszosc (moze 80 % ) wybierze Saigon bo bardziej rozwiniety i przyjazdny obcokrajowca.

    Polubienie

    • Laska jest fajna, nie wiem czemu myślisz, że wietnamki są takimi cnotkami, z tego co widzę i rozmawiam z expatami, to jest pod tym względem całkiem nieźle. Tak, narazie rozglądam się za teaching jobs, ale jak narazie wszystkie oferty o prace dostaje za słabe pieniądze, jak tak dalej pójdzie, to wracam do Tajlandii.

      Polubienie

  2. Nie chodzi o to ze sa cnotkami (w Hanoi wiecej niz a Saigonie) ale o ich mentalnosc uksztaltowana przez konfucjonizm i zycie w kraju nierozwinietym gdzie bez bardzo duzej kasy o dobrej szkole ,szpitalu czy mieszkaniu mozna zapomniec. Jak jestem ladna i mloda to jak najszybciej musze znalesc bogatego lokalnego meza i miec z nim dziecko a bialy nawet jak bardzo bogaty i przystojny to moze mnie tylko wyruchac, nie zrozumie mojej kultury i/lub zwieje do swojego kraju. Zaowaz ze najfajniejsze Wietnamki ( to samo w Chinach i Kambodzy) nie sa dostepne na radkowej scenie bo juz dawno z niej zniknely. Sa z bogatym lokalnym i czest malym bachorem przy nodze. Mieszkam w roznych rozwijajacych sie krajach azjatyckich juz wiele lat i jeszcze nie widzialem lokalnej pieknosci z bialym facetem (poza kilkoma przypadkami w Tajlandi ale ta ze wszystkich rozwijajacych sie krajow azjatyckich jest najbardziej rozwinieta i nie musisz miec sporo kasy, zeby trafic do wmiare dobrego szpitala czy mieszkac w przyzwoitych warunkach) . Tak jak napisalem nastapil naplyw nie native speakerow bo niedawno wywalono ich z Chin. Dlatego bialy nie wybiera juz szkoly tylko szkola wybiera jego. Jak sie nie zgodzi na niska stawke to jutro albo jeszcze tego samego dnia przyjdzie nastepny ktory powie tak.

    Polubienie

      • W Tajlandii wymyslaja rozne rzeczy, ktore szybko okazuje sie, ze nie dzialaja i wtedy wracaja do starego modelu. Np jak ucieli visa runy i faktycznie przestali wpuszczac ludzi bez wiz, to szybko sie okazalo, ze na zadupiach nie ma kto uczyc tajow angielskiego, wiec wrocili do starego modelu. Nie ma sie czym stresowac. Btw w tym roku moja byla szefowa ktora prowadzi firme rekrutacyjna, powiedziala, ze jest najtrudniej znalezc nauczycieli odkad prowadzi ten biznes.

        Polubienie

      • Bedzie ci ciezko bo coraz wiecej native speakerow wybiera sie do Azji a ich sie wybiera w pierwszej kolejnosci. Zwlaszcza z RPA gdzie bialym zyje sie coraz gorzej oraz z USA gdzie mlodzi maja olbrzymie krety zaciagniete na studia do splacenia i zamiast pracy w Mcdonaldzie za 8$ wola uczyc w Azji za kilka razy wiecej.Oczywiscie jesli masz ukonczone studia, jestes mlody, masz blond wlosy i brak polskiego akcentu, to prace znajdziesz ale predzej na zadupiu niz w wielkiej Azjatyckiej metropoli. Uczac Azji nie podbijesz. Spotykam czesto bialych i ci najpardziej sfrustrowani to nauczyciele angielskiego. Czesto poznaje ich na ulicy po ich smutnych twarzach zwlaszcza jak ucza juz przez dluzszy czas. Ucz jak najkrucej uzbieraj kase ,poznaj lokalna dziewczyne i staraj sie rozkrecic jakis biznes bo jest to tu o wiele prostsze niz w Polsce.

        Polubienie

  3. normalnie te dwa pierwsze dni to jak praca na roli-roboty w chuj a efektów żadnych, ale najważniejsze to się nie załamywać. Przeżyłem podobny szok w Chiang Mai-w klubie chyba riverside podbijam do jednej- odmowa-zajęta, no to do następnej i to samo idę dalej i znowu że jest ze znajomym What the fuck!!! to chuba jakiś inny kraj! Idę do innego klubu i znowu to samo, dodam jeszcze że w tych klubach to może jednego białasa widziałem sami tajowie i tajki no właśnie jeszcze to mnie zadziwiło, że nie widziałem tylu osobników męskiej płci wcześniej w klubach na południu normalnie jak w Polsce! i zszokował mnie widok jakiejś bijatyki przed klubem – lokalsów oczywiście.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s