Detektyw Michał w Bangkoku – czyli weryfikujemy wierność Tajki jednego z czytelników


Paweł z przerażeniem w oczach przeczytał mój ostatni wpis pod tytułem “Wierna jak Tajka”. Co?! – wykrzyczał przez telefon – Czyli, myślisz, że Candy naprawdę mnie zdradza?! Ona taka nie jest! Paweł opisał całą historię. Poznali się w barze na Sukumvith, soi 22, gdzie pracuje Candy (major red sign – zdradza na 99%). Paweł wrócił do Europy w celach służbowych, ale z Candy mają układ – Candy nie będzie już chodzić w klientami, nie będzie też spotykać się z innymi. W zamian za to, co miesiąc Paweł wyśle trochę kasy na czynsz, jedzenie i kosmetyki.

bangkok-tajlandia-noc

Paweł nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo jest naiwny. Większość Tajek pracujących w barach na Sukumvith (tzw. barówy), szuka sobie sponsorów. Paweł jest sponsorem, jednym z wielu, bo to główne źródło utrzymania barówek. Barówy mają często po 5 “chłopaków”. Aczkolwiek posiadanie sponsorów nie powstrzymuje barówek od dalszego chodzenia z innymi klientami.

Paweł dalej nie jest przekonany. Umawiamy się więc, że za 100$ przeprowadzę śledztwo i dostarczę dowód wierności, lub (bardziej prawdopodobne) niewierności jego ukochanej, Candy. Ale historia ta, ma więcej niespodzianek, ponieważ Paweł nie odsłonił wszystkich faktów które wyszły w praniu.

Wychodzę więc na Sukumvith. Godzina jest wczesna, toteż umawiam się ze znajomym na Soi Cowboy, gdzie pijemy jakieś skromne piwko, pośród półgołych “tancerek”, umilających czas widokami zgrabnych dupci i płaskich brzuchów z kolczykiem. “Tancerki” są w cudzysłowie, ponieważ ich taniec polega na trzymaniu rurki jedną ręka i leniwym kręceniem dupy, tak od niechcenia. Te, które fatyczne wyglądają jakby świetnie się przy tym bawiły są na kokainie. Wiem, bo już nie z jedną randkowałem I wszystkie miały podobne historie z pracy w swoim klubie go go.

Piwko się skończyło, zamiast następnego, znajomy postawił butelkę Jacka Danielsa. Pijemy więc dalej, laski przychodzą się miziać, potem odchodząc, przychodzą następne, leci dobra muzyka, zjadamy jakieś przekąski, a butelka staje się coraz bardziej pusta. Poprawia mi się humor, jest coraz fajniej i przyjemniej. Aż w końcu jestem wstawiony. Mocno się upiłem, nie będę ściemniał. Ale przecież dzisiaj pracuje, za coś wziąłem w końcu te 100 dolarów. Czas ruszać na Sukumvith 22 i odnaleźć Candy. Wiem, że na drugim końcu świata, Paweł niecierpliwie czeka na raport z dzisiejszej nocy.

Wybiło około 10 wieczorem i alkohol miał już swój efekt. Soi 22 jest może 5, 10 minut od Cowboya, więc spacerkiem udałem się w kierunku baru Candy. Paweł wspomniał dwie nazwy barów, w których może pracować Candy. Udaje się więc do pierwszego. Patrzę na lewo, prawo, ale nie widzę nikogo kto miały 175cm wzrostu (zajebiście dużo jak na Tajkę). Zamawiam małą butelkę piwa Leo. Nikogo przypominającego rysopis Candy w pobliżu nie ma, ale nie oznacza to też, że nie ma jej tu. Mogła pójść wpierdolić Somtam z koleżankami, mieć srakę w kiblu, lub poszła się już ruchać na short time z grubym Niemcem.

Pytam więc managerki, starszej już babki, która karierę barówy zakończyła, na rzecz zarządzania innymi, młodszymi barówami. Mówię, że moim fetyszem są wysokie laski. Im wyższe tym lepsze. Candy na pewno wystaje spośród innych Tajek coś na wzór wieży Saurona wznoszącej się ponad Mordor. Mai me, no have. Thai girl no tall. Only short short. I send other girl. Suai mak, beautiful you will like jing jing.

Nie wiem na jak bardzo pijanego wyglądałem, ale masaman (ta stara zarządzająca), wysyła do mnie laskę, wyglądającą trochę jakby właśnie wyszła z dżungli, po tygodniowym pobycie. 150Cm, ze włosami jak siano, pomarszczoną skórą, brudnymi paznkociami, itd. Odsyłam ją na drzewo. Pytam innych lasek w barze, czy pracuje tu wysoka, z dużymi cyckami. Nikt nie słyszał o Candy. Jestem więc przekonany, że Candy tutaj nie pracuje. Idę do baru numer dwa, którego nazwę podał mi Paweł.

Wchodzę w nowe miejsce. Nigdy wcześniej tu nie byłem. W powietrzu trochę dziwny smrodek, ciarki przechodzą mnie po plecach, sam nie wiem czemu… Zamawiam kolejne piwo. Od razy przysiadają się do mnie dwie laski. Oby dwie są wysokie, ale pomimo bycia dobrze zrobionym, od razu widzę, że żadna z nich nie pasuje do rysopisu Candy.

Skanuję twarze innych dziewczyn. Wszystkie jakoś dziwnie wyglądają. Te dwie obok mnie, co chwilę łapią mnie za ptaka. Jestem już kompletnie pijany i wolno kojarzę o co w tym wszystkim chodzi…

AŻ W KOŃCU OLŚNIENIE!

Jestem w barze z ladyboyami. Nie wiem jak bardzo musiałem się uchlać, ażeby dostrzec ten drobny fakt tak późno! Czy więc…. Candy jest ladyboyem?! Czy Paweł zakochał się w lasce z siusiakiem??? Tego nie wspominał! Przez chwilę waham się, czy to na pewno dobre miejsce, ale wszystko się zgadza. Nazwa baru i rysopis Candy pasuje do jednej z pracujących tu „dziewcząt”. A więc jestem w barze z ladyboywami, z własnej woli i mało tego, jestem w poszukiwaniu innego ladyboya! Totalnie abstrakcyjna sytuacja. Wołam więc ladyboya, który wygląda mi na Candy I oferuję mu drinka…

Hi, what’s your name babe? – pytam – I’m Candy, odpowiada męskim głosem. Bingo! Candy to typowy ladyboy. Wysoki, duże sylikowane cycki, za dużo odsłoniętych części ciała. Przerysowana kształty, prawie że karykaturalne.

Candy nie traci czasu – you want boom boom I? 1,000 thb – Well, well, well, czyli jednak miałem rację. Wierna jak Tajka. Ale oczywiście Paweł nie uwierzy sa słowo, potrzebujemy jakiś dowodów. Udaje zainteresowanego. Kupuję Candy następnego drinka.

Poświęcam się więc dla pracy i z obrzydzeniem łapie Candy za sylikonowego cycka. Robimy sobie selfy z moją ręką na jej cycku. Wychodzę też do kibla, włączam dyktafon w telefonie I nagrywam parę minut naszej rozmowy, która wyglądała mniej więcej tak: “Candy I don’t wanna pay you any money, I really like you, if you feel the same about me, we should just go home together and see what happens”. Candy oczywiście zgodziła się bez zastanawiania I… spierdoliłem w tym samym momencie, bo nie chcę zostać zgwałconym przez ladyboya 🙂

Po powrocie do domy wysyłam raport z wieczoru. Paweł nie może uwierzyć. Jednak miałeś rację – wzdycha – wierna jak Tajka…

Konkluzja? Niby oczywista, ale dla przypomnienia: nigdy, prze nigdy nie ufaj Tajce poznanej w barze. Nigdy nie dawaj jej żadnych pieniędzy, inaczej stajesz się tylko jednym z kolejnych sponsorów. Barówa która naprawdę cię lubi, będzie wydawać pieniądze na CIEBIE, a zabierać je od innych sponsorów (bardzo częsty przypadek). Jest takie powiedzenie – you can take a girl out of a bar, but you can’t take the bar out of the girl! I powiedzenie to jest w pełni prawdziwe.

Następny email od Pawła to już przeprosiny. Bo zapomniał wspomnieć, że Candy to ladyboy. O fakcie tym oczywiście wiedział, choć podczas ich pierwszego spotkania w sypialni, było to dużą niespodzianką. Potem standardowo, nie, ja wcale nie lubię ladyboyów, ale z Candy to było coś innego. Wybaczam ci Pawle. W sumie to uśmiałem się trochę tego wieczora, więc nie było tak źle.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

 

 

17 comments

  1. k. · Luty 4

    Jak trzeba miec nasrane w głowie, żeby wysyłać komuś kase żeby się już tylko nie bzykał ? LITOŚCI !!!!

    Lubię

    • Michal Forsaken · Luty 4

      zdziwiłbyś się ilu takich naiwniaków jest

      Lubię

      • Michal Forsaken · Luty 4

        Kiedys Tajka zapomniała wylogować się z mojego komputera, po sprawdzeniu FB. Rozmowa z jakimś kolesiem którą znalazłem, wyglądała tak:
        On: Baby I’m sick in a hospital
        Tajka: Ok, teerak can you send me 10,000? I have no money to pay rent
        On: WTF, I just said I’m in a hospital and you didn’t even ask if I’m ok.
        Tajka: Oh sorry teerak, hope you are ok, can you send soon?
        On: Ok, I will send tomorrow.

        Lubię

  2. K. · Luty 4

    Biedny Paweł 😉 A tak btw, to serio się dziwię, ze jest tak wielu naiwnych facetów..

    Lubię

    • Pafcio · Luty 4

      Głupich nie sieją…

      Nie wymydli się przecież. Ha, ha, ha…

      Liked by 1 osoba

  3. Kris · Luty 4

    Dwoch rzeczy nie rozumiem.Po pierwsze historia opisana miala byc o niewiernej Tajce a byla o Taju, ktory tak jak kazdy facet ma wieksze potrzeby i wiadomo ze nie bedzie czekal na Piotra. Kolejna rzecz, po co umawiasz sie z Tajkami ktore mowia po angielsku ,zwiekszajac tym samym prawdopodobienstwo zdrady I chorub wenerycznych. Znasz Tajski wiec mozesz miec dostep do tajek do ktorych wiekszosc obcokrajowcow nie ma dostepu

    Lubię

    • Michal Forsaken · Luty 4

      Jakbym od razu ujawnił plot historii, to gdzie byłby dresczyk emocji ;). A co do lasek które nie mówią po angielsku, spotykając się wyłącznie z takimi, liczba partnerek spadłaby conajmniej o połowę. Evil dick has to feeeeed, He would have never agreed for that.

      Lubię

      • Kris · Luty 4

        Moglbys go przekonac ,ze beda lepsze odczucia bez prezerwatywy. Pozatym jak to ujol kawiarnia123 najwazniejsza jest jakosc a nie ilosc. Podsumowujac powiedz mu ze bedzie jadl mniej ale lepiej.

        Lubię

  4. kawiarnia123 · Luty 4

    he would have never agreed TO that
    swoja droga to tajki sa dobre w lozku ?
    tj. przy tak ogromnej ich rotacji ciezko czerpac duza radosc z seksu
    z reguly dobry seks wymaga chociaz troche intymnosci miedzy ludzmi i poznania siebie i swoich zachcianek nawzajem

    Lubię

    • Michal Forsaken · Luty 4

      Generalnie są słabe w te klocki, ale przynajmniej nigy je głowa nie boli!

      Lubię

      • Kris · Luty 4

        Tak jak wiekszosc Azjatek , ktore uczone sa od mlodego, ze o mezczyzne trzeba dbac i sie mu nie przeciwstawiac.

        Lubię

  5. Nieoczywisty · Luty 24

    O rzesz qrna ale się uchichrałem hehehe ten Paweł to fajne żółko … Tak poważnie to też nadziałem się na ladyboya którego wyhaczyłem w Londynie po pijaku. Nie pamiętam jak było ale czułem zadowolenie 🙂 Ale rano to się zdziwiłem najbardziej w swoim życiu… Polecam te rzadkie doświadczenie…

    Lubię

    • Michal Forsaken · Luty 24

      ja tam jednak podziękuje za takie doświadczenia 😀 wolałbym brzydką, grubą laskę, niż super pięknego… faceta!

      Lubię

  6. Kris · Luty 26

    Zeby zycie mialo smaczek raz dziewczynka ,raz chlopaczek.

    Lubię

  7. Ktoś tam · Marzec 4

    Kiedyś bzykałem tajke z dyskoteki a ta zaraz po akcji wzięła telefon i wysłała taką wiadomość: Honey I love you I miss you. Chłopak z Australii powiedziała niedługo do niego wyjeżdzam. To jedna z wielu historyjek które mi się przytrafiły w Tajlandii tamtejszymi dziewczynami chyba pasuje do tego tematu. Miłość jest ślepa tak mówi stare mądre polskie przysłowie. I tylko tak można tłumaczyć niemądre zachowanie niektórych farangów.

    Lubię

  8. Kris · Marzec 5

    Mozna z Tajka tez bo bozemu (staly normalny zwiazek, dziecko, mieszkanie na kredyt itd) tak jak nasz rodak:

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s