Mieszkanie w Tajlandii vs. mieszkanie w Kambodży


W Tajlandii mieszkam od lat, w Kambodży w wprawdzie nigdy nie byłem na stałe, ale że uraczyłem swą osobą to miejsce ze 20 razy, pozwolę sobie porównać oby dwa kraje.

tajlandis-vs-kambodza

Apartamenty 

W Tajlandii bardzo łatwo znaleźć jest mieszkanie lub apartament. Pokoje w Tajlandii są czyste i nowoczesne. Za kilka dolarów więcej można wynająć coś w Kambodży. Apartament w Kambodży będzie dziwnie śmierdział, będzie brudny, a z sufitu będzie cieknąć woda. Twoim sąsiadem będzie uzależniony od heroiny Australijczyk, który wiecznie chodzi bez koszulki i nigdy nie będziecie nawiązywać kontaktu wzrokowego.

Jedzenie 

Tajskie jedzenie jest super smaczne, tanie i dostępne wszędzie. Jedzenie khmerskie smakuje podobnie do śmieci, jest ciężkie do znalezienia i kosztuje za 3 razy więcej.

Khmerskie jedzenie sprawi, że z dupy będzie ci pryskać brązowa ciecz jak ze spraya. Tajemnicza nieobecność bezdomnych psów na ulicy sprawia, że nigdy nie wiadomo co tak naprawdę znajduje się na talerzu. Restauracje zachodnie są wszędzie. Jeśli masz ochotę na niedobrą kanapkę za 3$, można ja kupić. W każdym posiłku należy oczekiwać co najmniej jednego włosa.

Dziewczyny 

Khmerskie dziewczyny mają ciemną skórę i wwiercają sobie diamenty do zębów. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak dziwki z Pattaya. Oceniając ich wygląd, ma się więc wrażenie, że są to wyuzdane suki z nieblada umiejętnościami. Nic jednak bardziej mylnego! Kambodżanki mieszkają z rodzicami aż do ślubu, nie piją alkoholu, nie wychodzą z domy w nocy. Do tego prawie zawsze mają zakurzone stopy – efekt wszechobecnego pyłu i ogóle wydają się jakieś brudne.

Jeśli jesteś biały i masz czystą koszulę, w większości wypadków możesz przespać się z Tajką już na pierwszej randce. Tajski są dużo bardziej zadbane i stylowe niż Kambodżanki.

Aczkolwiek większość Tajek przypomina trochę zombie bez umysłu. Rzadko kiedy ich zainteresowania wychodzą poza spanie, jedzenie i shopping. Ciężko jest spotykać Tajkę która ma jakiekolwiek zainteresowania, typu książki, nauka języka obcego, czy sport. 90% Tajek nigdy nie pofatyguje się nawet nauczyć pływać, pomimo setek rajskich plaż w ich kraju.

Tymczasem Khmerki, czy Kambodżanki, mają marzenia, cele, zainteresowania, hobby i można z nimi nawet porozmawiać jak z człowiekiem. Khmerki ciężko pracują, uczą się języków i mają sporą wiedzę o świecie poza Kambodżą.

Jeśli nie zna się Tajskiego, to wychodzenie na randkę z Tajką i słuchanie na okrągło tych samych tekstów w łamanym angielskim sprawia mniej więcej tyle przyjemności co skakanie na główkę z 3 piętra. Tajki są generalnie niesamowicie leniwe i nie chcą pracować. Wiele Tajek przyjmuje sobie za cel swojego życia znaleźć faceta, który ma wystarczająco kasy, aby je utrzymać. Co wtedy robią ze swoim wolnym czasem? Śpią po 14 godzin. Jedzą ostry Somtam z koleżankami i rozwalają całą kasę w Siam Paragon.

Tajki są generalnie wstydliwe, ale jak tylko poczują kasę, to nie wstydzą się zapytać o 10,000 batów na „chorą matkę w Issan”.

Ludzie 

Khmerowie są powiedzmy inteligentni, pracowici, towarzyscy i wielu z nich dobrze mówi po angielsku. Spotkałem też wielu którzy mówią po francusku. Generalnie znajomość angielskiego i w ogóle jakichkolwiek jeżyków obcych w Tajlandii jest tragiczna.

Tajowie są nieśmiali, leniwy i nie lubią za dużo myśleć. Naukę angielskiego mają totalnie w dupie. Nawet ci, którzy żyją z turystów. Kilka godzin nauki języka w tygodniu które poprawiło by ich życie, jest dla Tajów zbyt dużym wysiłkiem.

Khmerowie są szczerze zainteresowani światem poza ich krajem. Tajów absolutnie nie obchodzi nic co dzieje się poza Tajlandią. Dbają tylko o Tajlandię, tajskie jedzenie i innych Tajów.

Jeśli Taj pojedzie na wakacje do Europy, to pierwsza potrawa którą zamówi będzie Tom Yum Kung. Jeśli jedyna dostępna potrawa to spaghetti, nawrzucają do niego w trzy dupy chilli i sosu rybnego, tak, żeby jak najbardziej danie przypominało coś tajskiego, po czym narzekać będą na to jak to nie tęsknią za swoim krajem.

Większość Tajów nie ma etyki pracy i zero zdolności do krytycznego myślenia.

Jeśli wejdziesz do sklepu 7/11, będzie tam „pracować” 10 Tajów. Będziesz dla nich niewidzialny. Tajowie ci będą:

  1. Rozmawiać między sobą
  2. Bawić się swoimi I-phonami i jeść
  3. Jeść

Jeśli Taj potrzebuje 100 batów, żeby przeżyć cały dzień, będzie on pracował tylko do momentu gdy zarobi owe 100 batów, po czym wyłoży się na hamaku na całą resztę dnia.

Khmerowie będą patrzyć na twoją twarz od momentu wejścia do sklepu czy restauracji aż do wyjścia. Czasami trudno stwierdzić czy gapią się, gdyż podziwiają wdzięki urody, czy też knują jak zarżnąć cię maczetą. Czasami to trochę przerażające, ale generalnie customer service w Kambodży jest 100 razy lepszy niż w Tajlandii.

Expaci 

Tajscy expaci to młodzi profesjonaliści, uzależnieni od seksu i grube pijaki z Anglii. Expaci w Kambodży to uzależnieni od drugów, nieudacznicy i grube angielskie pijaki.

W Kambodży mieszka też dość sporo grubych białych lasek, które przyjechały ratować głodujące dzieci. Te istoty spędzają cały swój czas na jedzeniu, nauce języka khmerskiego i rzucaniu pogardliwych spojrzeń na napalonych facetów, którzy interesują się tyko Azjatkami.

Wielu backpackerów którym kończą się pieniądze, biorą pracę jako nauczyciele angielskiego za 10$ na godzinę. W Kambodży można uczyć angielskiego praktycznie beż żadnych kwalifikacji i można całkiem nieźle żyć za 1000$ na miesiąc, paląc trawę i upijając się zajebiście tanim alkoholem w każdy dzień.

Co myśli reszta świata 

Jeśli mieszkasz w Tajlandii, jesteś dziwkarzem, który wali lady boye. Jeśli jesteś w Kambodży, jesteś albo pedofilem, albo uciekasz przed organami ścigania w swoim kraju.

Życie codzienne 

W Tajlandii jest się niemal niewidzialnym. Poza Tajkami które polują na białego chłopaka, większość Tajów nigdy nie będzie cię w ogóle zaczepiać.

Dla Tajów obcokrajowiec jest po prostu chodzącym bankomatem.

W Kambodży sytuacja jest zdecydowania bardziej desperacka. Kambodżanie POTRZEBUJĄ twoich pieniędzy i będą podążać za każdy białasem tak długo, aż uda im się wycisnąć z niego jakiegoś dolara. Potrzbujesz Tuk Tuka? Chcesz pojechać na Killing Fields? Chcesz na strzelnice? Na market? Chcesz zapalić zioło? Potrzebujesz jakąś laskę? Masaż? Masaż i boom boom? Małe dziewczynki? A może wolisz małych chłopczyków? Załatwię ci wszystko!

Kierowcy tuk tuków będą pytać, czy nie chcesz tuk tuka, nawet jeśli siedzisz w innym tuk tuku…

W Tajlandii można wyjść na spacer, pobiegać, czy po prostu pooddychać świeżym powietrzem i nie jest się gnębionym przez sprzedawców, bransoletek, małych dziewczynek z książkami, inwalidów czołgających się po podłodze, bezdomnych kobiet z małymi płaczącymi dziećmi, a także przez taxówkarzy na motorach, którzy nie mogą uwierzyć, że możesz chcieć się przejść tak po prostu, dla rozrywki.

Tajowie są zdecydowanie bardziej leniwi i mniej zdesperowani niż Khmerowie. Będą pytać czy nie potrzebujesz tuk tuka, ale po pierwszym NO, odejdą i dadzą ci spokój. Nie będą za tobą chodzić po ulicy jak Khmerowie.

Większość żebraków i dzieci sprzedających śmieci w Bangkoku, to właśnie migranci z Kambodży.

Innym wkurwiającym aspektem życia w Kambodży jest dostawanie reszty. Nawet nie próbuj zapłacić za obiad banknotem 20$. Cała restauracja będzie musiała zwołać zebranie i wymyślić co zrobić z tą katastrofą.

“Ohhhhh you no have small?!”

Każdy z nich będzie wygrzebywał drobne z kieszeni, aby złożyć się na twoją resztę.

Kiedyś ATM wydał mi banknot 100$. Myślałem, że nie pozbędę się go aż do wyjazdu! W całej Kambodży jest tylko kilka osób które ma wystarczająco drobnych, aby wydać z setki.

Podsumowanie

Bangkok to nowoczesna stolica XXI wieku, z wieżowcami po 80 pięter, pociągiem nadziemnym, metrem, błyskającymi neonami, z absolutnie najlepszym nocnym życiem na świecie.

Phnom Phen to brud, depresja, i kraj trzeciego świata.

Oby dwa kraje są naprawdę zajebiste i uwielbiam być i w jednym i w drugim.

A co wy myślicie? Podzielcie się wrażeniami z Kambodży i Tajlandii w komentarzach.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Advertisements

30 uwag do wpisu “Mieszkanie w Tajlandii vs. mieszkanie w Kambodży

  1. Czy mógłbyś rozwinąć temat pracy w Kambodży? Domyślam się, że NGO’sy są już obstawione przez cwania… tfu, pomagających humanistów 😉 Ale jak wygląda kwestia pracy w edukacji lub innych możliwości zarobkowych?

    Lubię

    • Generalnie jest tak: w teorii, aby uczyć angielskiego, potrzebny jest paszport z kraju anglojęzycznego, skończone 4 letnie studia licencjackie i jakiś certyfikat nauczycielski typu TEFL, TESOL, lub CELTA. W praktyce wygląda to tak: jeśli tylko wyglądasz jak „Anglik” (czyt. biała skóra), to masz szansę na pracę jako nauczyciel angielskiego. Nawet bez studiów i żadnych certyfikatów. Aby znaleźć pracę w Kambodży, należy pojechać na miejsce i najlepiej osobiście odwiedzać każdą szkołę, aby zobaczyli jaki jesteś zajebiście biały. Jeśli będą potrzebować nauczyciela, to być może zaczniesz w ten sam dzień. Pamiętaj aby ubrać się w długie spodnie, koszulę i jakieś buty do pracy (czyli nie wyglądać jak turysta).

      Inną opcją jest szukanie pracy przez internet (aczkolwiek w tym przypadku też musisz być na miejscu) i wtedy zaczną spływać zaproszenia na interview. Jeśli jednak nie masz studiów , certyfikatów i doświadczeniach, to w wielu przypadkach twoje CV będzie od razu lądować w śmietniku, więc polecam opcję numer 1.

      Z ciekawości też dodam, że najłatwiej jest o pracę w Chinach i można ją załatwić in advance, jeszcze przed przyjazdem do Chin, odpowiadając na ogłoszenia w internecie.

      Z innymi pracami niż w edukacji jest raczej ciężko, ale też się da.

      Lubię

      • „najlepiej osobiście odwiedzać każdą szkołę, aby zobaczyli jaki jesteś zajebiście biały.”

        masz na myśli szkoły państwowe czy prywatne? I jak kwestia wygląda z zarobkami?

        „najłatwiej jest o pracę w Chinach”

        czy Chiny = dyscyplina = wysokie wymagania = wysokie wymagania wobec nauczycieli i ogólnie wysoki poziom angielskiego?

        Lubię

      • W Kambodży praca jest głównie w szkołach językowych. Praca wieczorowa i w weekendy… Szkoły państwowe nie mają pieniędzy na zagranicznych nauczycieli.

        W Chinach poziom angielskiego prawie zerowy, brakuje im chyba z milion nauczycieli, więc biorą prawie każdego.

        Lubię

  2. W Kambodży praca jest głównie w szkołach językowych. Praca wieczorowa i w weekendy… Szkoły państwowe nie mają pieniędzy na zagranicznych nauczycieli.

    W Chinach poziom angielskiego prawie zerowy, brakuje im chyba z milion nauczycieli, więc biorą prawie każdego.

    Lubię

  3. Wietnamki łączą najlepsze cechy Tajek i Khmerek. Porównując zarobki ( prawie jak w Chinach) i koszty utrzymania (prawie jak w Kambodży) jest to obecnie najlepszy kraj w Azji do bycia białym nauczycielem angielskiego bez kwalifikacji i/lub doświadczenia choć w bliskiej przyszłości może się to skończyć z kilku różnych powodów. Nie polecam Chinek zwłaszcza w dużych miastach. Możesz być biały, młody i przystojny ale jak nie masz kasy (dużo kasy) to o ładnej Chince możesz zapomnieć. W Chinach brali każdego kiedyś, teraz zwłaszcza w miastach pierwszoligowych (innych nikomu nie polecam) chcą białych native speakerów z wykształceniem, dla nie nativów tylko nieciekawe oferty i muszą być z wykształceniem i doświadczeniem.Dodatkowo od czasu objęcia władzy przez nowego prezydenta bardzo ciężko uzyskać wizę na dłuższy okres pobytu a w szkołach i przedszkolach często służby sprawdzają legalne zatrudnienie. Jak ktoś nie ma wizy pracowniczej często ląduje w areszcie (od kilku dni do dwóch tygodni), czeka go wysoka kara pieniężna i deportacja.

    Lubię

    • Zgadzam się co do Wietnamek. Nie prują się jak Tajki, ale do związków są o niebo lepsze. 10 października jadę do Saigonu i bardzo możliwe, że zostanę tam aż do marca. Zarobki nauczycieli w Wietnamie wahają się między 16-25$, co przy ich cenach jest naprawdę sensowną sumą.
      Swoją drogą właśnie piszę podobną porównywarkę pomiędzy Tajlandią i Wietnamem. W najbliższych dniach będzie na AzjaPoZmroku.pl

      W Chinach byłem wyłącznie tydzień, więc jestem nie w temacie, ale nieciekawie brzmią te chińskie gold diggery. Kiedyś na pewno z ciekawości będę chciał pomieszkać parę miesięcy w Shangaiu i Hong Kongu, to zweryfikuje.

      Lubię

      • Mieszkam w Chinach prawie 5 lat wiec mam pojecie jakie sa dziewczyny tutaj. Dokladnie to mowie o Pekinie.

        Nie jest dokonca to prawda co Kris napisal. Wize od zawsze mozna bylo bezproblemu otrzymac jesli pracujesz w pelni legalnie. Od 2ch lat jest to nawet latwiejsze poniewaz teraz rzad wymaga aby kazdy legalnie pracujacy obcokrajowiec posiada taka wize, wiec pracodawca Ci ja da ‚od reki’. Wczesniej to trzeba bylo ich troche do tego naklaniac, ale od tamtego czasu jest juz znacznie latwiej.

        Co do dziewczyn to tez nie konca prawda. Oczywiscie ze sa tutaj dziewczyny ktore kochaja kase, tak samo jak w kazdym kraju na swiecie, ale mozna bez problemu znalesc ladna Chinke ktora nie leci na kase. Gorzej znalesc taka ktora jeszcze bedzie mowila po Angielsku ale jak sie postarasz to i taka znajdziesz. Najwazniejsze aby po prostu byc milym – bo Chinczycy mili dla swoich dziewczyn nie sa i nie zachowuja sie jak gentlemani.

        Pro tip – uzywal dezodorantu a wszsytkie laski Twoje.

        Lubię

      • Dzięki za komentarz .Dobrze wiedzieć, że Chiny też są alternatywą do mieszkania. Byłem w Chinach w 2008, ale jakoś tylko tydzień. Kiedyś na pewno wpadnę na dłużej, coś tam popracować, coś tam pomęczyć Chinki trochę 🙂

        Lubię

      • @ Artur .
        Ja również mieszkałem przez dłuższy czas w Pekinie ale wyjechałem bo szkoda się truć. W pełni legalnie to można pracować jak się ma kwalifikacje (tytuł licencjata to podstawa) Kiedyś bez żadnego problemu (nielegalnie) przez dłuższy okres czasu mógł pracować, w największych Chińskich miastach kierowca ciężarówki lub bezdomny z USA . Teraz wiąże się to z dużym ryzykiem.

        Co do dziewczyn. Mieszkasz tam już tyle lat i piszesz, że w Chinach tak jak wszędzie ?. Właśnie problem polega na tym ,że nie jest tu tak jak wszędzie ze względu na warunki ekonomiczne i kulturowe.
        Zacznę od tego, że ta sama dziewczyna dla jednego faceta może być ładna a dla drugiego przeciętna a nawet i brzydka.Dla mnie (jak dla wielu facetów, również Chińczyków) ładna to powyżej 1.65 cm, nie płaska z przodu i z tyłu,bez pryszczy , nie przerzedzone włosy, proste i białe zęby. Pisząc o ładnych dziewczynach mam na myśli właśnie takie, które spełniają wszystkie wyżej wymienione kryteria.Chiny to ogromny kraj i bardzo zróżnicowany.Pisząc o Chinach mam na myśli największe chińskie miasta w tym oczywiście Pekin.
        A zatem. Czy każda ładna dziewczyna w Polsce znajdzie bogatego faceta ? Oczywiście, że nie bo w Polsce pełno ładnych dziewczyn i niewielu bogatych facetów. W Chinach jest odwrotnie.Nie ma wielu miejsc na świecie gdzie mieszkałoby tylu zamożnych facetów co w największych Chińskich miastach. Należy również dodać, że w Chinach jest o wiele więcej mężczyzn niż kobiet, a ładnych ( takich które opisałem) naprawdę jest tu nie wiele.Czy każda ładna dziewczyna w Chinach może znaleźć bogatego faceta, oczywiście że tak.
        Czy ładna Chinka chciałaby kulturalnego i czystego ? Pewnie, że tak ALE KASA JEST NAJWAŻNIEJSZA. Do związku i sexu podchodzą bardzo praktycznie. Dam mu bo jest moim chłopakiem a jest moim chłopakiem bo ma kasę i jest szansa na ślub. Dlaczego ta kasa taka ważna . Aspekt kulturowy facet ,musi mieć więcej pieniędzy od kobiety (Bogata kobieta szuka faceta, który jest od niej bogatszy) . Ważniejszy jest jednak aspekt ekonomiczny. Służba zdrowia płatna .Operacja kosztuje kilkaset tysięcy złotych.Edukacja dla dzieci na dobrym poziomie to następne kilka set tysięcy złotych. Małe mieszkanie na przedmieściach kosztuje milion złotych.
        Podsumowując, szansa na znalezienie ładnej dziewczyny dla bobrze wyglądającego białego ale nie bogatego faceta (zwłaszcza jeżeli wyjeżdża na krótki okres czasu). W Tajlandii – wysoka, w Wietnamie i Kambodży – nie duża, W Chinach – zerowa.

        Lubię

      • @Michal

        Pewnie masa rzeczy sie tutaj zmienila od 2008 – zwlaszcza jeli chodzi o metro, to sie rozrasta w niesamowitym tepie. W ciagu roku otwieraja conajmniej 20 nowych stacji, a w Wawie to nadal sa tylko 2 linie.

        @Kris

        Co do pracy, to raczej kazdy ktory by sie decydowal wyjezdzac za granice bedzie posiadal przynajmniej licenciat, czyz nie? Do w pelni legalnej pracy dochodzi jeszcze kilka wymogow ale nie sa jakos szczegolne ciezke do spenienia.

        Musze Ci przyznac racje ale tez musze sie troche z tym niezgodzic. Z wlasnego doswiadczenia wiem ze kasa oczywiscie jest dla wszsytkich wazna – ale da sie tez znalesc normana dziewczyna ktora, ja uwazam, za atrakcyjna. Pewnie bedzie ciezej taka znalesc niz np. w Tailandi, Wietmamie czy w Kambodży jednakze mi sie udalo wielokrotnie i to bez wiekszego wysilku.
        Tylko dodam ze moja sytuacja jest inna anizeli ta ktora Ty opisales (wyjazd na krotki czas), wiec moze to tez cos zmienia.

        W kazdym razie podsumowujac po ostanim dluzszym zwiazku doszedlem do wniosku ze zwiazac z Chinka sie nie moge, bo jest za duza roznica kulturowa. Po prostu z czasem nasze zdanie sie za bardzo rozni i nie mozemy juz dluzej byc razem.

        Ale jesli chodzi o ONS – to nadal jak najbardziej jest OK.

        Lubię

      • Co do licencjtu, to według mnie każdy kto jeszcze nie ma, powinien szybko zrobić, bo jeszcze 10 lat i prawdopodobnie nie będzie się dało w żadnym kraju w regionie pracować legalnie.

        Co do Chinek wypowiadać się nie mogę z braku doświadczenia (miałem jedną turystkę w Chiang Mai!), ale za to wiem, że można znaleźć Tajkę, która nie tylko nie dba o pieniądze, ale i sama będzie wszystko płacić za swojego chłopaka. Taka mi się aktualnie trafiła 😀 I znam historie o kilku innych, które również mają takie podejście do związków.

        Lubię

      • @Michal

        I pewnie mi powiesz ze jeszcze potrafi gotowac i sprzatac oraz lubi horrory?

        Lubię

      • @Artur
        Jak to mówią o gustach się nie dyskutuję. Miałem w Chinach kilka dziewczyn, jednej mi nawet zazdrościli inni znajomi obcokrajowcy ale dla mnie każda miała jakiś większy mankament (piszę o urodzie) i były przeciętne . Na naprawdę ładną, którą miałem w wielu krajach, w Chinach nie miałem szans. Podczas mojego wieloletniego pobytu w Pekinie, Szanghaju i Shenzhen ,widywałem je czasem, ale nigdy z białym. Zawsze z Chińczykiem, najczęściej mało atrakcyjnym (co dowodzi tego o czym pisałem wcześniej).
        Co do Tajek za granica to w Australii poznałem trzy, wszystkie były zainteresowane ale tak brzydkie,że nie dotknął bym je nawet kijem. Będąc w Tajlandii spotkałem jedne z najpiękniejszych kobiet w swoim życiu.
        @Michal
        Jeszcze 10 lat i będą przyjmować tylko native speakerów z licencjatem. Co roku spotykałem coraz to więcej absolwentów (najczęściej kierunków humanistycznych) z USA. Zawsze się powtarza ta sama historia. Tak jak większość studentów musieli zaciągną spory kredyt na studia i trzeba go teraz jakoś spłacić. Mają do wyboru ,pracując w McDonaldzie za 8 $ na godzinne ,żyć jak biedak i być poniewieranym lub wyjechać do Azji 15-40 dolarów za godzinę ,żyć jak półbóg i być podziwianym. Wybór jest prosty. Będzie ich coraz więcej bo sytuacja gospodarcza dla młodych ludzi w USA ( po mało przydatnych studiach) się nie polepsza i będzie gorzej tak jak na całym świecie.

        Lubię

      • Hm, no ja bym się akurat tym nie przejmował. Na branży edukacyjnej świat się nie kończy. Dodatkowo, jako że aktualnie pracuje w HR (rekrutacja nauczycieli), mogę powiedzieć, że w Tajlandii nic się nie zmieni w najbliższym czasie. Native speakerzy ze studiami nie przujmują już prac poniżej 38,000 z 12 mieięcznym kontraktem. A szkoły nie chcą płacić za wszystkie wakacje i wolą zatrudnić nawet Filipińczyka niż bulić tyle kasy na nativów.

        Lubię

    • @Kris

      Czy moglbys napisac cos wiecej o pracy w Wietnamie? Oczywiscie z perspektywy Non NES (NP. Jakie szanse? Gdzie pracowac? Itp. Itd.)

      Lubię

      • Będę o tym pisał dużo więcej, bo planuje być w Wietnamie od 10 października, aż do marca przyszłego roku. Generalnie wszystko jest tak samo jeśli chodzi o warunki znalezienia pracy, czyli studia potrzebne do wizy, etc. Różnica jest w znacznie większych zarobkach, w trybie pracy (90% ofert jest na part time), no i w stosunku do nauki samych Wietnamczyków. Tajowie mają na wszystko wyjebane, Wietnamczycy będą ci zadawać pytania typu:
        „Sorry teacher, I’m a bit confused when to say „most” and „most of”, could you explain the difference?”
        albo:
        „why is „bread” considered an uncountable noun?”.

        Poza tym jet duuuuża różnica w mieszkaniu w obydwóch krajach, właśnie pisze na ten temat post, może dzisiaj dokończę.

        Lubię

      • Poczekam na artykuł autora i postaram się coś dodać lub zweryfikować jeśli będzie taka potrzeba.

        Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s