10 mitów o tajskich bar girls


Na temat seks turystki w Tajlandii istnieje wiele opinii, które choć powtarzane tak długo, że dla niektórych stają się faktami, dalej są niczym więcej, aniżeli opiniami ludzi, którzy zwyczajnie nie mają pojęcia o tym co dzieje się w Tajlandii.

Patpong-Tajki-gogo-nanabangkok

Mit#1 Laski w barach pracują wbrew swoje woli, są zmuszane do tego, są seksualnymi niewolnikami, sprzedanymi przez swoje rodziny.

Turyści ze świata zachodniego od dawna są przerażeni ideą, że pracujące dziewczyny mogą to robić wbrew swojej woli. Prawda jest jednak taka, że dziewczynki są tam na własne życzenie i mogą przestać lub kontynuować pracować kiedy tylko im się zachce. Laski mogą, ale nie muszą, wyjść z klientem i spędzić z nim noc.

Od kiedy mieszkam w Tajlandii, nie poznałem ani jednej dziewczyny, która pracowałaby w barze wbrew swojej woli, lub została sprzedana przez rodzinę. Jeśli gdzieś miało to miejsce, to nie nigdy nie byłem tego świadkiem.

Tak więc śmiało można stwierdzić, że jeśli mam do czynienia z dzielnicami dla expatów, dziewczyny są tam z własnej woli. Natomiast media sugerują, że takie procedery miały miejsce w przeszłości (należy zwrócić uwagę na słowo „sugerują”, gdyż wielu z reporterów ma swoją agendę). Tak, istnieją też donosy o biednych rodzinach z najbiedniejszego regionu Tajlandii, najczęściej północnego wschódu, sprzedających swoje córki do agentów, ale jak bardzo jest to powszechne, tego nie wiem. Na pewno nie trafiają one do barów, do których przybywają zachodni turyści.

Istnieją miejsca dla lokalnych, od burdelów na wsi do salonów masaży wielkości małego centrum handlowego, które mogą rekrutować dziewczyny z sąsiednich krajów, takich jak Laos i Birma. Czy są one tam z własnej woli, tego nie wiem.

Tutaj należałoby wspomnieć o jednej z lasek z którą umawiałem się przez wiele miesięcy. Miała ona (wtedy) 17 lat i pracowała w Billboard w Nana Plaza. I ona to faktycznie lubiła, do tego stopnia, że gdy namówiłem ją, aby przestała, miesiąc później twierdziła, że tęskni z tym miejscem i chce powrócić (jak też uczyniła).

Mit#2 W Tajlandii jest 2 miliony prostytutek.

Liczba pracujących dziewczyn w Tajlandii jest duża, bez wątpienia sięga 6 cyfr, ale 2 miliony? Nie ma szans! 2 Miliony to 6% całej żeńskiej populacji Tajlandii. 2 miliony byłoby 17% kobiet w wieku 18-40 lat (zakładając, że większość dziwek jest w wieku 18-40) i nie ma takiej opcji, aby była to prawda.

Liczba 2 milionów prostytutek jest często powtarzana przez organizacje NGO, grupy religijne i przeciwników całego przemysłu da dorosłych. To nie jest prawda. Ta liczba została wymyślona dawno temu i powtarzana tak długo, że wielu bez myślenia przyjęło ją za prawdę.

Mit#3 Pracujące dziewczyny lubią to co robią.

Komentarze jakoby dziewczyny lubiły to co robią są dość popularne na internetowych forach. Poza tymi forami, nikt nie sugeruje, że prace Tajski wykonują z przyjemności.

Nic tak nie wkurza facetów, którzy chodzą na dziwki, jak konfrontacja z faktem, że dziewczyny nienawidzą tego, co robią i niektóre z nich używają alkoholu lub narkotyków, aby ułatwić sobie pracę.

To co jest nietypowe w tym micie, to fakt, że same dziewczyny z barów są częściowo winne za jego istnienie. Laski w barach często twierdzą, że lubią to co robią, ale też, co innego mogą powiedzieć potencjalnemu klientowi? To by była ostatnia rzecz którą facet z sumieniem, chciałby usłyszeć.

Każdy kto zna jednak Tajski wystarczająco dobrze, lub zapoznaje się wystarczająco blisko z dziewczynami, wie, że prawda jest inna – one wcale nie lubią walić się z byle kim. Owszem, one bardzo lubią pieniądze które zarabiają, ale wcale nie sposób w który je zdobywają.

tajlandia-laski-tajki1

Mit#4 Freelanceki są brudne i jest większa szansa, że coś się od nich złapie, w porównaniu z laskami z barów.

Z punktu widzenia właścicieli barów, sprawy mają się coraz trudniej. Czynsze stają się wyższe, liczby klientów wciąż spadają i aktualnie rekrutowanie dziewczyn jest dużo trudniejsze niż kiedyś. Dziewczyny wiedzą, że są pożądane przez każdy klub i jeśli właściciele wiedzą, że nawet małe ich wkurzenie sprawi, że wyjdą i pójdą pracować w klubie obok. Z tego też powodu, właściciele muszą być bardzo delikatni w kontaktach z dziewczynami i żądanie od nich testów na choroby nie jest tym, czym pomoże zatrzymać dziewczynę w pracy.

Jedyne miejsce o którym mi wiadomo, a które faktycznie wymaga aby dziewczyny przechodziły regularne testy to Devil’s Den w Pattaya. Większość właścicieli w ogóle nie obchodzi, czy dziewczyny są zdrowe, czy nie. Nie interesuje ich to. To co ich interesuje, to skasowanie za alkohol i bar fine za dziewczynę. To co dzieje się w hotelu z klientem, nie przynosi im żadnych finansowych korzyści.

Są też bary w których właściciele raz na czas wymagają certyfikatu zdrowia od lekarza, ale już skąd te certyfikaty pochodzą, wcale ich nie interesuje. W Pattaya są kliniki, które podpiszą każdy certyfikat za jedyne 100 batów (10zł) – stąd też ich wartość jest raczej bezużyteczna.

Mit o tym, iż freelancerki są brudne i łatwiej się czymś zarazić, został zapoczątkowany przez właścicieli barów, aby odstraszyć klientów od dziewczyn pracujących na własną rękę, które generalnie kasują sporo mnie i nie trzeba za nie płacić bar fine.

Mit #5 Dziewczyny lubią spać w pokoju hotelowym klienta.

Tajki i w ogóle Tajowie, zazwyczaj mieszkają razem ze znajomymi, lub rodziną. Dla niezamężnych Tajek, jest to wręcz norma (głównie dlatego, że boją się duchów). Mieszkanie razem jest tym, do czego są przyzwyczajone i z czym czują się najbardziej komfortowo. W jednym pokoju można zmieścić nawet 6 dziewczyn, które będą dzielić łóżka i materac na podłodze. Nie jest im ciasno i taki układ im odpowiada.

Dziwkarz, który bierze dziewczynę z baru i mieszka w luksusowym hotelu, przypuszcza więc, że dla niej lepiej będzie zostać na noc w jego pokoju, z łazienką większą, niż jej cały apartament, klimatyzacją i miękkim łóżkiem. Ale rzadko kiedy jest to prawdą.

Główny powód dla którego dziewczyny zostają z klientem na noc jest prosty – mogą wtedy skasować więcej pieniędzy. Czy to 5 gwiazdowy hotel, czy czy rudera na Khao San, nie jest dla niej tym co się liczy. Chodzi o kasę i to wszystko.

Ten mit zdaje się mieć swoje genezę w facetach, którzy wierzą, iż traktują laski jak damy. Czego jednak nie wiedzą, to to, iż większość z dziewcząt wolałoby spać w domu ze znajomymi, rodziną, chłopakiem lub mężem, a także że wiele Tajek boi się spać w pokoju z nieznajomym z drugiego końca świata, który jest większy, silniejszy, i de facto mógłby z nią zrobić cokolwiek zechce.

Mit#6 Różnica pomiędzy waleniem za kasę i waleniem za darmo jest ta, że seks za darmo jest droższy.

Niektórzy argumentują, że ruchanie z dziwką jest pewne, a z laską z którą idzie się na randkę, niekoniecznie i ostatecznie może cię to wynieść drożej i czasowo i finansowo. To może i prawda w Europie, gdzie ruchnięcie laski zabiera czasami kilka randek. Ale nie w Tajlandii. Tutaj zdecydowanie większa ilość lasek pójdzie się walić na pierwszej randce.

Kilka drinków dla ciebie i dla niej i po wydaniu 400 batów, można cisnąć na pokój. Wiele lasek zapraszałem już od razu z internetu do pokoju i przyjeżdżały – koszt okrągłe zero.

Tymczasem, pomijając na najtańsze dziwki za 500 batów, które mówią podczas ruchania „rew rew, tamai yang mai set?!” – albo na polski – „szybko, szybko, czemu się jeszcze nie spuszczasz?!”, to mówimy to minimum 1000 do 4000 (100-400 zł) batów za bzykanie.

W Europie seks występuje średnio na 3 randce. W Tajlandii na 3 spotkaniu laski zaczynają rozmawiać o ślubie. Innymi słowy – ruchanie z normalną laską wyjdzie cię dużo taniej, niż ruchanie bar girl i przyjemność z tego też zdecydowanie większa.

pattaya-tajlandia-gogo

Mit#7 Seksturyści są starzy, grubi, łysi i w swoich krajach nic nie dają rady zaruchać.

Cała seks turystyka w Tajlandii ma swoje korzenie z ery wojny w Wietnamie, kiedy młodzi i dobrze zbudowani Amerykanie stacjonowali w Tajlandii. Wtedy pojawił się popyt na ruchanie za kasę. I ci goście nie byli ani grubi, ani łysi, ani starzy.

Po odejściu Amerykanów, nastała era seks turystów i bez wątpienia nie wszyscy wyglądają jak modele, acz patrząc po zdjęciach z barów, wielu z nich wyglądało całkowicie normalnie.

Trzymaczem aktualnie bary go go przyciągają absolutnie wszystkich, od młodych po starych, od chudych po grubych, i od długich włosów, po łysoli. Być może tych podstarzałych jest nieco więcej, ale nie brakuje też dobrze wyglądających młodych wilków.

Stary, gruby i łysy to mit który tworzą białe kobiety. Wiele z nich nie wypowiada się dobrze o facetach korzystających z tego rodzaju rozrywek. A dlaczego im to tak przeszkadza? Ano w Azji nikt się nie interesuje białymi laskami. 95% nie może znaleźć faceta. Tak więc próbują eliminować konkurencje jak tylko potrafią…

Dla wielu seks-turystyka stała się lifestylem, niektórzy wolą zaspokajać swoje męskie potrzeby w ten sposób, niż ganiać za laskami w tradycyjny sposób…

Mit#8 Zabezpieczanie się jest odpowiedzialnością laski, a nie jej klienta.

Niektórzy powiadają, że skoro dziewczyny są pracujące, to jest to ich odpowiedzialność, aby się zabezpieczać przed chorobami i ciążą. Facet nie może być dopowiedziany, bo zapłacił.

Ten argument jest debilny i w przypadku ciąży, każdy sędzia go wyśmieje. Każdy facet jest 50% odpowiedzialny za konsekwencje stosunku, nie zwierzając na to, czy dziewczyna należy od pracujących, czy nie.

images

Mit #9 Escort girls są bardziej ekskluzywne

Każdy kto myśli o escort girls, ma na myśli dziewczynę którą można nie tylko posuwać, ale również i zabrać na spotkanie biznesowe, etc. Jeśli twoja praca jest dla ciebie ważna, nie rób tego błędu w Tajlandii!

W ostatnich latach agencje z escort girls eksplodowały jak gwiazdy po Big Bangu. Większość pojawia się i znika, podobnie jak bary i kluby z dziewczynkami. I nie ma tu niespodzianki, zważając na to, że większość z właścicieli tych agencji, to byli właściciele klubów.

W Tajlandii escort girls nie różnią się niczym od zwykłych pracujących dziewczynek w klubach, barach i na dyskotekach.

Mit #10 Tajska ekonomia załamałaby się, gdyby dzielnice z barami dla białasów zostałyby zamknięte.

Kiedy coś wkurza seks turystę, jak zwiększające się ceny drinków, lub niemiła obsługa, wtedy powtarzają jeden po drogi, że gdyby nie oni, cała gospodarka Tajlandii upadłaby. Tymczasem sektor z seksturystyki jest tylko małą częścią turystki, która też nie jest głównym przemysłem w kraju. Jedyne miasto które faktycznie miałoby problem to Pattaya. Z punktu widzenie ekonomii, seks turystyka jest mało znacząca i wręcz nieistotna dla Tajlandii.

Chcesz wiedzieć o nowościach na Azja Po Zmroku? Polub stronę na Facebooku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s